poniedziałek, 2 lutego 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 3.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 3.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~


     Ta noc była dla Luke'a bardzo ciężka. Chłopak obudził się w nocy, mając problem z wzięciem jednego oddechu. Dość silny i nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej tylko pogarszał sprawę. Blondyn przez całą tę sytuację nie mógł dokładnie zobaczyć otoczenia, więc gdy tylko przesunął się na bok, spadł z piętrowego łóżka na podłogę. Upadek zbudził Hyun Woo, a gdy ten zobaczył bladego jak ścianę Luke'a, szybko zadzwonił po pogotowie. Karetka zabrała siedemnastolatka do szpitala. Ten wypadek wzbudził ogromne zainteresowanie w akademiku. Jedynie Hyun Woo znał powód tego zdarzenia. Zapamiętał to, co powiedział mu Luke - że kiedyś miał problemy z sercem, jednak nawet po wyleczeniu czasem zdarzały mu się zasłabnięcia czy trudności z oddychaniem.
     Blondyn odzyskał przytomność dopiero nad ranem. Od razu zlecieli się lekarze i sprawdzili czy z chłopakiem wszystko w porządku. Przed pokojem, w którym Luke leżał, czekali trzej mężczyźni. Wychowawca blondyna, a także dwóch innych, których nastolatek nie znał. Po wszystkim cała trójka weszła do środka i usiadła przy łóżku chłopaka. Luke przewrócił oczami na widok swojego wychowawcy, a następnie obrócił się na drugi bok, by nie móc patrzeć na jego twarz.
- Jak się czujesz? - zapytał czarnowłosy chłopak.
     Luke przypomniał sobie jego twarz. To on wczoraj wskazał mu drogę do szkoły.
- Bywało lepiej. - odpowiedział krótko.
- Lepiej będzie, jeżeli dziś zostaniesz w szpitalu. - powiedział Eun Soo.
- Tak też zrobię. - blondyn przymknął oczy - Co, jeśli znowu coś mi się stanie?
- Jeżeli do jutra te rzeczy się nie powtórzą, możesz wrócić.
     Luke spojrzał na ciemnowłosego chłopaka z lekkim zaciekawieniem. Nie znał jego imienia.
- Musisz się zastanawiać kim jestem. - zgadł - Kim Yong Wook, odpowiadam za nasz akademik. - uśmiechnął się - Taki... Przewodniczący...
- Nie przesadzaj. - wtrącił drugi chłopak w podobnym wieku.
- Young Do, w takich chwilach powinieneś mnie wspierać. - ciemnowłosy nadął policzki.
- I co jeszcze? - chłopak o smukłej posturze i wiśniowych włosach wytknął mu język.
     Blondyn nie nadążał za poznawaniem nowych imion.
- Wracając do tematu... - Yong Wook zwrócił się do Luke'a - Wywołałeś niezłe zamieszanie w akademiku! - zaśmiał się - Gdy tylko przyjechała karetka, wszyscy powybiegali z pokojów i zaczęli panikować.
- Jak dzieci. - Young Do założył ręce na klatce piersiowej.
- Ty jesteś jednym z nich, już zapomniałeś?
- Siedź cicho. - odwrócił dumnie głowę.
- Co z lekcjami? - zapytał Luke.
- Cały dzień będziesz miał usprawiedliwiony. - wyjaśnił Eun Soo.
- Na to liczyłem.
     Niedługo po tym Yong Wook i Young Doo opuścili szpital i wrócili do akademika. Z blondynem został tylko jego wychowawca. Chłopak od razu zakrył się kołdrą i poszedł spać. Eun Soo nawet pomimo tego nie wyszedł ze szpitala. Siedział przy jego łóżku i obserwował go w ciszy. Widząc, że Luke nie chce ustąpić, zrezygnował i postanowił opuścić szpital. Na pożegnanie szepnął tylko trzy zdania, które nieco wstrząsnęły blondynem. Chłopak błyskawicznie zerwał się do pozycji siedzącej, jednak gdy tylko spojrzał w stronę drzwi, nikogo już tam nie było.
     "Przesłyszałem się, czy może...?" - pomyślał zaskoczony.

~~~


     Podczas gdy Luke leżał i odpoczywał w szpitalu, Hyun Woo od rana był zasypywany różnorodnymi pytaniami dotyczącymi blondyna. Był już zmęczony ciągłym udzielaniem odpowiedzi, więc gdy tylko skończył przygotowania, wybiegł z akademika i udał się prosto do szkoły. Godzinę przed czasem. Szatyn zastanawiał się co z chłopakiem. Wiedział, że odpowiedź uzyska dopiero wtedy, gdy trafi albo na wychowawcę, albo na dwójkę kolegów, którzy z nim pojechali.
     Przed wejściem do budynku szkolnego Hyun Woo poprawił swój mundurek. Chłopak zawsze wyglądał bardzo dobrze. Trochę zniechęcał go fakt, iż do rozpoczęcia zajęć pozostało więcej niż czterdzieści minut. Pomimo tego poszedł do klasy od razu i zajął swoje miejsce. Położył się na ławce i zamknął oczy. Siedział tak przez kilka minut do czasu, aż ciszę przerwał wchodzący do klasy wychowawca. Hyun Woo od razu zerwał się z miejsca i podszedł do niego.
- Co z nim? - zapytał od razu.
- Dzień dobry, Hyun Woo, miło cię widzieć tak bardzo przed czasem. - uśmiechnął się, pokazując ząbki.
- No dzień dobry, co z nim? - ponowił pytanie.
     Eun Soo spojrzał na brązowowłosego z zażenowaniem i usiadł za biurkiem.
- Nic mu nie jest. - odpowiedział.
- Całe szczęście. - szatyn odetchnął z ulgą - Myślałem, że stanie mu się coś poważnego.
- Raczej nic, w dalszym ciągu jest wkurzający i pyskaty. - wychowawca uśmiechnął się kącikiem ust.
     "Wkurzający i pyskaty...?" - pomyślał Hyun Woo.
- Ale wróci dopiero jutro. - dodał - O ile nic się nie stanie.
- Dlaczego dopiero jutro?
- Musi zostać na obserwacji i takie tam. - po tym wychowawca wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów.
- Nie wie pan o zakaz...
     Brązowowłosy zamarł w bezruchu. Przypomniał sobie Luke'a, który niedawno wrócił roztrzęsiony do domu. Wtedy czuł od niego zapach papierosów. Pamiętał, że ostatnią rozmowę blondyn prowadził z...
- Coś mówiłeś?
- Erm... - chłopak podrapał się w tył głowy - Zdziwiłem się, że martwi się pan o niego tak bardzo. - powiedział - Przecież pan nigdy nie przywiązywał zbyt dużej uwagi do uczniów, prawda?
     Eun Soo schował papierosa z powrotem do paczki i spojrzał na Hyun Woo, mrużąc przy tym oczy.
- Czy ty coś sugerujesz? - zapytał z błyskiem w oczach, który przeraziłby niejedną osobę.
     "A więc się nie mylę." - pomyślał szatyn.
- Taka reakcja nie jest w pana stylu. - zaśmiał się - Proszę nie brać tego na poważnie, tylko żartowałem. - uśmiechnął się.
     Hyun Woo ukłonił się i wyszedł z pomieszczenia. Miał prawie stuprocentową pewność, że Eun Soo miał jakiś związek z jego nowym współlokatorem.
     "Ten dzieciak..." - pomyślał czarnowłosy - "Jest bystrzejszy, niż przypuszczałem."

~~~ 

     Następnego dnia Luke został wypisany ze szpitala jeszcze przed południem. Nie powiedział o tym nikomu, więc nie musiał się martwić, że ktoś po niego przyjdzie lub przyjedzie. Do niewielkiego plecaka spakował wszystkie potrzebne rzeczy, a następnie wyszedł ze szpitala, wcześniej powiadamiając o tym lekarzy. Wezwał taksówkę, gdyż nie chciało mu się wracać pieszo. Szpital leżał dość daleko od szkoły.
     Kierowca wysadził go niecały kilometr przed szkołą. Tego zażyczył sobie Luke. Zapłacił taksówkarzowi, a następnie ruszył przed siebie. Pogoda trochę się zmieniła. Zaczął powiewać wiatr, jednak długie spodnie i płaszcz, które Luke miał na sobie, zapewniały mu ciepło.
     Gdy blondyn przechodził obok żeńskiej akademii Yonsei, już z daleka zauważył otoczonego przez dziewczyny Eun Soo. Mężczyzna starał się z nimi rozmawiać w miarę możliwości normalnie, jednak nawet to do końca mu nie wychodziło. Luke, widząc te starania i komplementy przyjmowane przez wychowawcę, nie wytrzymał i zaczął się śmiać pod nosem. Zakrył twarz dłonią, a następnie odwrócił się w drugą stronę. O mało co nie wpadł na dziewczynę w podobnym wzroście, co on sam.
- Ty! - wskazała na niego - Patrz jak chodzisz!
- Jedynie się obróciłem, to ty szłaś prosto na mnie. - prychnął.
- Masz tupet, żeby się zwracać do mnie w ten sposób! - brązowowłosa trochę się oburzyła.
- W ten sposób? Czyli jaki?
     Dziewczyna zamilkła. Zmarszczyła brwi i odeszła, szepcząc coś pod nosem.
     "Na mundurku miała emblemat Yonsei... Jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia." - pomyślał.

~~~ 

     Luke nie zastał nikogo w swoim pokoju w akademiku. W dalszym ciągu trwały lekcje, więc większość nastolatków znajdowała się w szkole. W akademiku mógł spotkać jedynie garstkę, która albo się źle poczuła, albo postanowiła dziś olać zajęcia i pospać nieco dłużej niż zwykle. Blondyn nie mając nic do roboty, wyszedł z pokoju i zszedł na sam dół. Poszedł do salonu. Chciał coś obejrzeć. Gdy znalazł się w salonie, usiadł na sofie obok jakiegoś nastolatka, który oglądał film dokumentalny. Luke trochę interesował się życiem pozaziemskim, a właśnie to był główny temat owego filmu. Przyłączył się do oglądania, nawet nie spoglądając na swojego towarzysza. 
     Godzina zleciała bardzo szybko. Gdy film dobiegł końca, Hamilton przeciągnął się, a następnie zerknął na chłopaka siedzącego tuż obok niego. Wiśniowowłosy chłopak lekko się uśmiechnął i skinął łebkiem. 
- Choi Young... Bo? - zapytał Luke.
- Prawie. - zaśmiał się - Choi Young Do. - poprawił.
- Byłem blisko... - zacisnął dłoń w pięść, marszcząc brwi. 
- Interesuje cię taka tematyka? - zapytał po chwili - Wiesz, życie pozaziemskie, wywoływanie podświadomości...
- Trochę. - odpowiedział krótko - Z jednej strony wydaje się to absurdalne i niemożliwe, jednak patrząc z innej perspektywy, na tym świecie dzieje się cały czas coś dziwnego, więc dlaczego takie rzeczy miałyby być nieprawdą? 
- Dobrze powiedziane. - oparł się o tył sofy - Ciekawią mnie jeszcze zdolności parapsychiczne... - uśmiechnął się - Szczerze to zazdroszczę ludziom, którzy posiadają umiejętność telekinezy. 
- Używanie siły psychicznej, huh. - Luke przez chwilę się nad tym zastanowił - Dość interesująca zdolność. 
- Dobrze wiedzieć, że jest tu ktoś o podobnych zainteresowaniach. - chłopak wstał z sofy - Jutro wieczorem będzie ciąg dalszy, obejrzyjmy. - uśmiechnął się i udał w stronę schodów.
- Jasne. - blondyn lekko skinął łebkiem.
     "A więc jest tu ktoś, kto podziela moje zainteresowania i jest w stanie ze mną porozmawiać na ich temat." - pomyślał, przymykając oczy. 
     Luke nie miał nic do roboty do czasu, aż uczniowie nie wrócili z zajęć. Wtedy blondyn został obsypany pytaniami, a że nie lubił natarczywych i nie dających spokoju osób, wyzwał ich od natrętów i poszedł do swojego pokoju. Na miejscu usiadł na niewielkiej sofie i westchnął.
- Jacy oni wkurzający. - założył ręce na klatce piersiowej - Rozumiem zapytać raz czy dwa, ale nie kilkadziesiąt!
     W tym samym momencie do pokoju wszedł Hyun Woo. 
- Oo, widzę, że już w tobą wszystko w porządku. - powiedział.
     Luke odwrócił się do niego, mając zdenerwowany wyraz twarzy.
- A może nie... - dodał ciszej.
- Oni są tacy hałaśliwi... 
- Po prostu się martwili, nie powinieneś być na nich zły. - szatyn się zaśmiał.
     "Jak na taką drobną osóbkę jest bardzo wybuchowy." - pomyślał, powstrzymując śmiech. 
- Co cię tak bawi, co? - zapytał, podchodząc do Hyun Woo.
- Nic takiego. - odpowiedział z uśmiechem - Dlaczego nie powiedziałeś, że dziś cię wypisują? - szybko zmienił temat - Gdybym wiedział, to bym po ciebie pojechał.
- Lista moich kontaktów w telefonie jest pusta. - wyjaśnił.
- Poważnie? - zapytał zaskoczony - Jak to możliwe?
- A po co mi jakieś. - wzruszył ramionami - Jeżeli mam do kogoś jakąś sprawę, to do niego idę. 
- A gdybyś był poza szkołą i znowu zasłabł czy coś? Co wtedy? - zapytał szatyn - Wbrew pozorom nie każdy jest taki chętny do pomocy w tym kraju. 
- Wystarczyłby telefon do szpitala. 
- Czasami trzeba czekać sporo czasu, aż przyjadą. Zwłaszcza wtedy, gdy wypadek nie jest zbyt poważny. - powiedział szybko - Dlatego nie kłóć się i daj mi swój telefon. 
- Po co? - blondyn podał komórkę koledze.
     Hyun Woo zaczął stukać w klawisze, a gdy skończył, oddał telefon Luke'owi z uśmiechem.
- No i teraz masz jedną osobę w kontaktach. - powiedział - Dodatkowo dodałem się do ulubionych.
- Ulubionych...? - zapytał, unosząc jedną brew do góry. 
     Brązowowłosy puścił mu oczko i poszedł do łazienki, by po chwili wziąć ciepły i długi prysznic. Luke w międzyczasie siedział w salonie i spoglądał na swój nowy kontakt. Patrzał się na niego tak długo, że już prawie znał numer Hyun Woo na pamięć. Najbardziej fascynowała go złota gwiazdeczka znajdująca się po lewej stronie nazwy kontaktu.
- Co się tak skupiłeś nad tym telefonem? - zapytał szatyn, gdy wyszedł z łazienki. 
     Blondyn szybko odłożył telefon na stolik i wstał. 
- Ale o czym ty mówisz? - zapytał i poszedł do łazienki, wymijając kolegę.
     "W niektórych kwestiach jest niesamowicie ciemny." - pomyślał Hyun Woo z rozbawieniem.
- Pójdę po coś do picia! - powiedział na tyle głośno, aby Luke usłyszał - I może coś do jedzenia! - dodał po chwili namysłu. 
     Luke wziął szybki prysznic i wrócił do salonu. Usłyszał tylko fragment o jedzeniu, jednak to wystarczyło. Usiadł na sofie i oparł się o jej oparcie. Nie minęło nawet pięć minut, jak Hyun Woo wparował do pokoju z dwoma zrywkami wypełnionymi jedzeniem. 
- Zapasy na zimę? - zapytał.
- Co ty, teraz to wszystko zjemy. - powiedział.
- My? 
- No. - potwierdził i wcisnął jakiś przycisk. 
     Z gablotki wysunął się telewizor plazmowy.
- Obejrzyjmy jakiś fajny horror! 
- Skąd to się tu wzięło? - zapytał zaskoczony Luke.
- Tylko nikomu o tym nie mów. - szatyn spojrzał na kolegę - Posiadanie telewizorów w pokoju jest zabronione. 
- Więc dlaczego ty jakiś masz?
- Zasady są po to, aby je łamać. - wyjaśnił - A tak serio, to chyba umarłbym z nudów, gdybym codziennie musiał spać w nocy. Już wolę obejrzeć jakiś dobry film albo pograć w jakieś gry. 
- A dlaczego muszę to robić z tobą? - zapytał Luke.
- We dwóch raźniej. - Hyun Woo wcisnął blondynowi puszkę coli - Uczcijmy w ten sposób twój powrót. 
- Dlaczego tego po prostu nie zignorujesz? - zapytał Luke. 
- Nie mam w nawyku ignorować takich rzeczy. - uśmiechnął się - Trzeba dbać o swoich kolegów. 
     "Nie rozumiem go." - pomyślał blondyn - "Ale to całkiem miłe z jego strony..."
- Mam nadzieję, że nie będziesz wrzeszczał i prosił, żebym cię przytulił. - powiedział Hyun Woo.
- Pf, proszę cię. -  Luke machnął ręką - Na mnie takie rzeczy nie działają. 
     I w ten sposób relacja między blondynem, a szatynem zaczęła się rozwijać.

~~~

5 komentarzy :

  1. Świetneee <3 czekam na dalszy Ciąg ;))
    kiedy wrzucisz "Saved by you"?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy odzyskam lapka, bo tam miałam już zaczęty rozdział, jakoś tak do połowy napisany i wolałabym go kontynuować niż nowy napisać. xD
      A odzyskam go jakoś w poniedziałek/wtorek.

      Usuń
    2. nie mogę otworzyć 4 rozdziału ;c

      Usuń
    3. Dzisiaj go wrzucę, dodałam wcześniej, ale po późniejszym przemyśleniu tego zrezygnowałam. Jakoś tak ok północy powinien się pojawić. ;p

      Usuń
  2. Hej,
    no ich relacje się poprawiają, trafił do szpitala, ale szybka pomoc, a co nasz drogi nauczyciel mu powiedział...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic