sobota, 3 stycznia 2015

"Saved by you" - Rozdział 21.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 21.


 

~~~


                Zdążyły już minąć trzy dni. Cały ten okres przeleżałam przykuta do łóżka. Nie wiem, czy spowodowane to było szokiem, który nastał kilka godzin po pocałunku, czy po prostu nie chciałam się widzieć z Tsukim. Wiem tylko, że zaczęło mnie zżerać ogromne poczucie winy, bo przecież Jessica sama wyznała, iż podoba jej się blondyn. Czy tak powinna postąpić koleżanka?
                Po południu przyszła do mnie Futaba. Poprosiłam ją, aby pożyczyła mi notatki z tego tygodnia. Zastanawiałam się, czy powiedzieć jej o tym, co się ostatnio wydarzyło. Potrzebowałam czyjejś rady. Sama nigdy się nie domyślę, jak postępować.
- To by były już wszystkie zeszyty. – powiedziała, zostawiając owe zeszyty na biurku.
- Dziękuję. – podziękowałam smętnym tonem głosu.
- Coś się stało? – zapytała, siadając na łóżku – I tak właściwie, dlaczego nie było cię w szkole?
- To… – spojrzałam w dół.
- Okej, nie musisz się zmuszać, żeby mi o tym powiedzieć. – wstała i zaczęła iść w stronę drzwi – Gdybyś czegoś potrzebowała, dzwoń. – uśmiechnęła się lekko.
- Poczekaj! – zerwałam się z łóżka, gdy dziewczyna stanęła w progu drzwi – Jest coś, o czym chciałabym porozmawiać…
                Zeszłyśmy na dół, do jadalni. Zrobiłam nam herbaty i kilka kanapek. Babcia i dziadek pojechali na wycieczkę dwa dni temu, a wrócą dopiero jutro. To właśnie jeden z powodów, dzięki którym mogłam opuścić kilka dni szkoły.
- Więc? – czarnowłosa wzięła gryz kanapki – Co cię tak męczy?
- Ja... – złożyłam dłonie w pięści – Postąpiłam niewłaściwie jako koleżanka.
                Dziewczyna odłożyła kanapkę na talerzyk i napiła się herbaty.
- To ma związek z Tsukim, mam rację?
- Skąd wiesz…?
- W takich sprawach łatwo cię rozszyfrować. – zaśmiała się – Do czegoś doszło, prawda?
- N-no… – przyznałam niechętnie.
- Już chyba wiem do czego. – odwróciła głowę na bok.
- Bawi cię to, prawda? – zapytałam, wiedząc, że dziewczyna walczy sama ze sobą.
- Tak! – wybuchła śmiechem – Większego idioty nie mogłaś wybrać?! – złapała się za brzuch.
- H-hej, to on…
- Ale nie odepchnęłaś go, więc jesteś współwinna. – przerwała mi, doskonale wiedząc, co chciałam powiedzieć.
                Jestem aż taka przewidywalna?
- I dlatego nie przyszłaś do szkoły? – zaczęła pochłaniać swoją kanapkę – Bo się wstydzisz? – skończyła ją jeść w błyskawicznym tempie – Szczerze mówiąc, to wiedziałam, że prędzej czy później coś się między wami wydarzy. I wiesz, to nie powód do wstydu. Pocałunek to rzecz normalna, dlatego…
- Normalna?! – zdziwiłam się.
- Jesteś bardzo drobnostkowa. – zaśmiała się ponownie.
- Chyba masz rację. – przyznałam z westchnięciem – Ale to jest jeden z powodów…
- Jest coś jeszcze?
- No wiesz… – zaczęłam – Jessica go lubi…
- To co? – uniosła do góry brwi – Nie są przecież razem, więc dlaczego masz czuć się winna?
                To prawda. To prawda, więc dlaczego tak się czuję? Jessica jest tylko zwyczajną koleżanką, nie należy do jakichś cennych przyjaciół, więc czemu aż tak bardzo się nią przejmuję?
- Sama tego nie rozumiem.
- Nie myśl tak o tym. – wypiła herbatę do końca – Jak go spotkasz, nie uciekaj. – spojrzała na mnie – Mam na myśli Tsukiego.
- Domyśliłam się…
- Lepiej żebyście o tym porozmawiali. Może coś z tego wyjdzie, kto wie. – wstała od stołu i wzięła naczynia, by po chwili zanieść je do kuchni – Pamiętaj, że masz moje poparcie.
- Dziękuję, Izumi.
- Nie ma sprawy. – uśmiechnęła się, a następnie wyszła.


~~~


                Wyszłam z domu. Miałam na sobie nowy mundurek. W tym tygodniu nastąpiła ich zmiana na cieplejsze. W końcu zbliża się okres jesienny, co wiąże się ze zmianami temperatury, deszczem oraz wiatrem.
                Dziś dopisywał mi dobry humor. Byłam pozytywnie nastawiona na rozmowę z Tsukim, jednak w dalszym ciągu trochę się jej bałam. Liczę na to, że w ostatniej chwili nie zrezygnuję i gdzieś nie ucieknę. Naprawdę chcę wszystko wyjaśnić.
                Gdy znajdowałam się niedaleko szkoły, zauważyłam idącego Kaito. Zawołałam go, a gdy chłopak się odwrócił i do mnie pomachał, podbiegłam do niego. Przywitałam się.
- Wieki cię nie widziałem, wiesz? – zaśmiał się – Ryo się trochę zdenerwował, że już w pierwszym tygodniu wagarujesz.
- Nie wagarowałam... – powiedziałam – Nie czułam się najlepiej.
- Tak, tak.


~~~


                Po godzinie zmagania się ze stertą dokumentów i innych papierów, odetchnąłem z ulgą. Oparłem się o tył siedzenia, po czym spojrzałem na zegarek. Do rozpoczęcia lekcji pozostało niecałe dwadzieścia minut. W takim krótkim czasie raczej nie zdążę odpocząć. Nienawidzę tego obowiązku przychodzenia przed czasem i wykonywania papierkowej roboty. Wolałbym leżeć w domu do późniejszej godziny i należeć do grupy „normalnych” uczniów. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego.
- Hirose. – powiedział młodszy ode mnie o rok chłopak, który dopiero co wszedł do pokoju samorządu – Ta dziewczyna znowu przyszła…
                Wlepiłem swój wzrok w biurko, po czym westchnąłem.
- Spław ją. – nakazałem, przymykając oczy.
- Jesteś pewien…? – zapytał Kou – Może to nie moja sprawa, ale powinieneś z nią porozmawiać. – otworzył drzwi – Bez powodu by tyle razy nie przychodziła. – zamilkł na chwilę, czekając na moją odpowiedź –  Zrobię to ostatni raz, pamiętaj. – po wypowiedzeniu tego zdania wyszedł z pomieszczenia.
                Z lekkim ociąganiem odszedłem od biurka. Zabrałem swoją torbę, a następnie wyszedłem z pokoju. Rozejrzałem się po korytarzu. Było pusto, więc poszedłem przed siebie.
- Satoru… – usłyszałem zza siebie.
                Obróciłem się w przeciwną stronę.
- …Nanami.
- Unikasz mnie. – szatynka przygryzła wargę – Dlaczego to robisz?
- Wcale cię nie unikam. – powiedziałem – Po prostu nie widzę żadnego powodu, przez który mielibyśmy rozmawiać.
- Naprawdę tak myślisz?
                Nie odpowiedziałem.
- Znamy się nie od dziś, Satoru. – podeszła bliżej – Spędziliśmy całe dzieciństwo razem, pamiętasz? – uśmiechnęła się pod nosem.
- To było kiedyś…
- To prawda, ale… To nie znaczy, że musisz się ode mnie odsuwać.
                Spojrzałem na nią, nie dając po sobie znać, że lekko się zdziwiłem.
- Chciałam ci też pogratulować.
- Czego? – zapytałem.
- Byłeś najlepszy podczas egzaminów, prawda? – spojrzała przez okno na zbierających się pod budynkiem szkoły uczniów – To nic dziwnego, ale jednak gratulacje się należą.
- Dzięki…
- Mam nadzieję, że będziemy mogli porozmawiać w ten sposób więcej razy. – zerknęła na mnie z uśmiechem.
- Aż tak ci na tym zależy? – zapytałem, mając przymknięte oczy.
- Oczywiście! – nadęła policzki – W końcu jesteś moim cennym przyjacielem, a ostatnio zacząłeś mnie unikać.
- Przyjacielem, huh…
- Yuichi się pytał, kiedy nas odwiedzisz. – powiedziała, co znacznie bardziej zwróciło moją uwagę – Odkąd się przeprowadziłeś, nie widzieliście się zbyt często…
- To prawda. – przetarłem oczy – To zależy kiedy on będzie w domu…
                Dopiero po chwili ugryzłem się w język. Nie wierzę, że to powiedziałem…
- Naprawdę!? – krzyknęła z entuzjazmem – Powiem mu, że wpadniesz jutro po szkole!
- H-hej, nie decyduj za mnie... – nim zdążyłem dokończyć, Nanami uciekła, mając przez cały czas uśmiech na twarzy.
                Nie widziałem się z Yuichim już sporo czasu. Miło byłoby znów z nim porozmawiać. No i może powinienem przestać tak odtrącać Nanami. Znamy się od dziecka, więc to raczej naturalne, że dziewczyna chce przez cały czas utrzymywać ze mną kontakt. Może powinienem nieco zmienić swoje nastawienie…


~~~


- Na jutro chcę mieć usprawiedliwienie. – powiedział stanowczo.
- D-dobrze…
                Pan Ryo złapał mnie w momencie, w którym weszłam do szkoły. Już na samym starcie zrobił mi lekką awanturę o te nieobecności. Chyba nie mam wyboru i musze powiedzieć o nich babci.
                Kaito czekał na mnie przed salą lekcyjną. Wspólnie weszliśmy do środka i zajęliśmy swoje miejsca. Odwróciłam się, by łatwiej nam było rozmawiać. Nie wiem czemu, ale z nim rozmowa jest niebywale łatwa. Tematy same do nas przychodzą. Jest tak, jakbym go znała od kilku lat.
- I wtedy poszedłem się z nim zobaczyć. – opowiadał z zapałem – Pierwszy raz od kilku lat. Poznałem go od razu, wcale się nie zmienił. – uniósł dumnie głowę – O mnie tego nie można powiedzieć, w końcu w gimnazjum przeszedłem metamorfozę.
- I on Cię poznał? – zapytałam.
- Nie. – zaśmiał się – Był zaskoczony, gdy zacząłem coś do niego mówić. Nie wiedział, kim jestem, a zacząłem wyciągać jakieś stare historyjki. Miał epicką minę, gdy powiedziałem, że „to ja, Kaito”. – zastanowił się przez chwilę – Takie zdziwienie zmieszane z radością.
- Ale jak wyglądała ta wasza znajomość? – zapytałam – Bo powiedziałeś, że nie widzieliście się od kilku lat. – zmarszczyłam brwi.
- Ym, no tak. Kiedyś mieszkałem w innym mieście. Jak go poznałem, miałem dwanaście lat. – uśmiechnął się – Poznaliśmy się dzięki klubowi. W końcu on jest ode mnie starszy o dwa lata, więc w szkole byśmy się nie spotkali.
- Już rozumiem. – powiedziałam – Więc przyjechał tutaj?
- Tak. – potwierdził – Na tydzień. Zatrzymał się u mnie.
- Musicie być dobrymi przyjaciółmi.
- C-chyba tak... – uśmiechnął się nieśmiało.
                Wkrótce po tym zaczęła się lekcja. Tsukiego na niej nie było. Zaczęłam się martwić o naszą rozmowę. Wolałabym, aby jednak dzisiaj przyszedł, skoro już jestem pozytywnie nastawiona. Później się jeszcze rozmyślę i nic z tego nie wyjdzie…
                Na długiej przerwie udałam się do pokoju samorządu. Dawno mnie tam nie było, a wypadałoby się dowiedzieć kilku nowych rzeczy. Kou dziś nie był na lekcjach, a miał obecności, więc raczej będzie siedział tam razem z Satoru. Pewnie zaczęli planować przebieg festiwalu.
                W połowie drogi natknęłam się na pewną osobę. Nie widziałam się z nią naprawdę sporo czasu.
- Coś się stało? Masz niebywale dobry humor.
- Pogodziłam się z ważną dla mnie osobą.
- To świetnie. – powiedziałam – Chodzi o Satoru?
- Tak. – potwierdziła z uśmiechem – Naprawdę się cieszę. Mam nadzieję, że uda mi się naprawić naszą relację i przywrócić ją do dawnego stanu.
- Dawnego stanu? – powtórzyłam.
- Aa, chyba ci o tym nie mówiłam… – zastanowiła się przez chwilę – Znamy się od dziecka. – wyszczerzyła się – To dlatego zawsze go broniłam, gdy ktoś starał się go oczernić.
                To prawda. Nanami zawsze stawała w obronie Satoru, nawet jeśli groziło to wybuchem kłótni. Więc to jest tego powód. Są dawnymi znajomymi.
- Ale w pewnym momencie przestaliśmy rozmawiać. Chcę to naprawić.
- Mam nadzieję, że ci się uda.
- Dzięki! – spojrzała na wyświetlacz telefonu – O rany, to już TA godzina! – spojrzała na mnie – Porozmawiamy innym razem, muszę szybko pójść do centrum!
- W porządku. Do zobaczenia.
- Cześć!
                I pobiegła. Wróciłam do swojego wcześniejszego celu. Po drodze natknęłam się na jeszcze inną osobę. Jiwoo stał z wysokim chłopakiem o mega ciemnych włosach. O ile się nie mylę, był to Shun, wiceprzewodniczący. Jak teraz tak patrzę, to jest on całkowitym przeciwieństwem Satoru. Tak jak wcześniej opisałam, ma bardzo ciemne włosy i oczy, dodatkowo jest wysoki. Hirose ledwo mnie przerasta. Dodatkowo Shun wygląda bardzo dojrzale, blondyn z twarzy przypomina dzieciaka, co kompletnie nie pasuje do jego wiedzy i osobowości.
Z rozmyślań wyrwała mnie Rena, która zaczęła do mnie machać. Dołączyła do chłopaków dosłownie chwilę temu. Podeszła do mnie.
- Jak się masz? – zapytała.
- Całkiem dobrze, a jak z tobą?
- Mam bardzo zły humor.
- W ogóle tego po tobie nie widać.
                Powiedziała mi o festiwalu. Nie myliłam się, już w tamtym tygodniu rozpoczęto plany nad przygotowaniami. Nie było mnie wtedy w szkole, więc to naturalne, że nic nie wiem.
- Chodźmy do chłopaków, musisz się dowiedzieć kilku rzeczy.
- Nie chcę im przeszkadzać…
- Przeestań, nikt nie będzie narzekał. – zaciągnęła mnie do nich siłą – No, Shun, Yumi potrzebuje wykładu na temat festiwalu. – powiedziała.
                Chłopak spojrzał na mnie z obojętnym wyrazem twarzy. Skinął łebkiem, a następnie wszedł do pokoju samorządu. Całą trójką weszliśmy po nim. W środku, tak jak myślałam, siedzieli Kou i Satoru. Ten pierwszy robił coś na komputerze, natomiast drugi popijał herbatę.
- Aizawie przydałyby się jakieś wyjaśnienia i informacje dotyczące festiwalu. – powiedział Shun.
- W sumie i tak nie mamy nic ważnego do roboty, więc możemy przeprowadzić małe spotkanie samorządu. – oznajmił Satoru.
- Ile to zajmie czasu? – zapytała Rena – Po tej godzinie musze wyjść ze szkoły.
- Nie ma sprawy, tyle wystarczy. Tak myślę.


~~~


                Spotkanie przeciągnęło się aż do końca zajęć. Pan Ryo nie był zadowolony z tego powodu. Chyba mu podpadłam. Teraz raczej będę pilnowana przez cały czas. Muszę przestać zaniedbywać swoje obowiązki, jeszcze nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło…
                Gdy wszystko wyjaśniłam, wyszłam ze szkoły. Przy bramie natknęłam się na osobę o znajomej posturze. Chwilę przyglądałam się tej osobie.
- Rin?! – krzyknęłam, gdy chłopak się odwrócił.
- Co ty tu…? – więc nie tylko ja byłam zaskoczona – Uczysz się w tej szkole? – spojrzał na jej budynek.
- Tak. – potwierdziłam – Ale… Co ciebie tutaj sprowadza?
- Przyszedłem po kolegę. – powiedział.
- Przyjechałeś prosto z Tokio, aby przyjść po kolegę? – zapytałam ze zdziwieniem.
- Nie. – pacnął się w łebek – Przyjechałem tutaj na tydzień…
                Tydzień? Chwila, on nie…
- Rin? Więc jednak przyszedłeś… – to nie może być… – Oo, poznałeś się z Yumi. Pewnie wypytywałeś ją gdzie mnie znajdziesz... – pokręcił głową – Wybacz, że musiałaś go znosić. – zatrzymał się przy bramie – Co się tak na mnie patrzycie? Nie mówcie, że się znacie! – krzyknął podekscytowany.
                Błagam, to niemożliwe, żeby Rin był tym chłopakiem, który przyjechał do miasta na tydzień i zatrzymał się u Kaito… Czy to naprawdę on…? Jeśli to prawda, to dlaczego nic o tym nie wiem i też… dlaczego zatrzymał się u Kaito?


~~~

5 komentarzy :

  1. Tak jak myślałam, Kaito zna się z Rin, więc Yumi znała się z Kaito jak była mniejsza 8)

    OdpowiedzUsuń
  2. coraz ciekawiej <3 kiedy bd następny rozdział? czekam z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm i ten moment kiedy zaczynasz shippowac kaito z Rinem xd

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic