sobota, 24 stycznia 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 2.

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 2.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~

     Luke już od samego rana zachowywał się ozięble. Postanowił zachowywać się tak jak dotychczas. W skrócie mówiąc - ignorować innych i nie pogłębiać z nimi relacji. Już na samym starcie spławił Hyun Woo i kazał mu iść samemu. Szatyn nie był z tego powodu zadowolony. Tylko pogorszyło się jego zdanie o blondynie. Chłopak sądził, iż Luke zachowuje się tak, ponieważ jest nowy i trochę się obawia tego wszystkiego, jednak dzisiejsza akcja i to co powiedział sprawiło, że Hyun Woo zrezygnował z jakiegokolwiek zachęcania kolegi do nawiązywania znajomości i bycia miłym. Postanowił dać mu wolną rękę. Było to dobre dla blondyna. Tak przynajmniej myślał.
     Hamilton wyszedł z sypialni niecałe pół godziny przed rozpoczęciem zajęć. Od razu udał się w stronę wyjścia, którego odnalezienie zajęło mu kilka minut. Gdy w końcu znalazł się na świeżym powietrzu, odetchnął z ulgą i podszedł do siedzącego na ławce chłopaka. Nastolatek ten czytał książkę i w ogóle nie zwracał uwagi na to, co działo się wokół niego. Luke zapytał chłopaka, którędy powinien pójść, aby dotrzeć do budynku szkolnego. Czarnowłosy chłopak wskazał mu drogę z uśmiechem na twarzy, a następnie życzył powodzenia. Blondyn skinął łebkiem i poszedł w odpowiednią stronę.
     Luke znalazł się w budynku szkolnym po czasie. Lekcje rozpoczęły się kilka minut temu, więc chłopak musiał się pospieszyć. Pierwszą lekcję miał z wychowawcą, dlatego też wiedział, że na samym starcie będzie pouczany. Chłopak westchnął i wszedł do klasy. Uczniowie akurat pisali sprawdzian i byli tak na nim skupieni, że mało kto zwrócił uwagę na wchodzącego do pomieszczenia blondyna.
- W końcu przyszedłeś. - powiedział nauczyciel - Już myślałem, że będziesz unikał zajęć ze mną. - szepnął do Luke'a.
- Jakbym mógł. - odpowiedział chłopak ze sztucznie niewielkim uśmiechem.
- Zajmij wolne miejsce i przygotuj sobie coś do pisania, mamy sprawdzian.
- Nie będziesz brał pod uwagę tego, że to mój pierwszy dzień? - zapytał, nawet nie spoglądając na bruneta.
- Byle kogo by nie przyjęli w połowie semestru. - mężczyzna zignorował fakt, iż Luke zwrócił się do niego w tak nieformalny sposób.
     Już po chwili blondyn pisał sprawdzian. Cieszył się, ponieważ ten materiał przerabiał w pierwszej klasie. Nastolatek wcześniej chodził do szkoły o bardzo wysokim poziomie nauczania. Nawet jeśli Yonsei miała wysoki poziom, to w dalszym ciągu była w tyle z materiałem od poprzedniej szkoły Luke'a.
     Gdy chłopak skończył pisać sprawdzian, dokument odłożył na biurko wychowawcy. Ponownie zajął swoje miejsce i zerknął w lewą stronę. Dwa stoliki dalej siedział Hyun Woo, który od jakiegoś czasu przyglądał się blondynowi. Cały czas po jego głowie krążyły myśli dotyczące chłopaka.
- Ha Jae. - powiedział nauczyciel - Masz poważnego przeciwnika. - rzekł z uśmiechem, spoglądając na sprawdzian Hamiltona.
- C-co chce pan przez to powiedzieć? - zapytał brązowowłosy chłopak, siedzący w pierwszej ławce. Jego nos zdobiły okulary.
- Że twój nowy kolega zyskał więcej punktów od ciebie. - odpowiedział.
     Część uczniów spojrzała z zaskoczeniem na Luke'a. Shin Ha Jae do tej pory był najlepszym uczniem w klasie. Nie chciał dopuścić do siebie myśli, że ten "dziewczęcy chłopak" mógł być lepszy od niego.
- Żartuje pan?! - zerwał się z miejsca - To niemożliwe, żeby napisał coś lepiej, skoro przeniósł się dopiero dzisiaj!
- Nie bulwersuj się, czterooki. - rzucił krótko blondyn.
     Hyun Woo wiedział, do czego to może doprowadzić, ponieważ przez prawie taką samą sytuację przeszedł dzisiejszego ranka. Podszedł do Luke'a i położył mu dłoń na ramieniu.
- No już, już, nie miejcie mu tego za złe. - zaczął - On po prostu nie lubi, gdy ktoś nie weźmie go na poważnie.
- O czym ty... - nim Luke zdążył dokończyć, brązowowłosy przysłonił jego usta lewą dłonią.
- Za granicą chodził do bardzo dobrej szkoły, więc możliwe, że już to przerabiał. - dokończył.
- Uczyłeś się za granicą?! - krzyknął jeden z chłopaków z podekscytowaniem.
     Blondyn zdjął z twarzy dłoń Hyun Woo i zmierzył go wzrokiem. Szatyn tylko się uśmiechnął i wrócił na swoje miejsce.
- No. - odpowiedział krótko na wcześniejsze pytanie.
- Ale czad! - ciemnowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko. Po chwili do Luke'a podeszło jeszcze kilku innych chłopaków.
- W przyszłości chcę wyjechać za granicę. - powiedział jeden z nastolatków - Zazdroszczę, że już tam byłeś.
     W czasie, gdy chłopaki wypytywali blondyna o życie za granicą, Hyun Woo zastanawiał się, dlaczego mu pomógł. Przecież rano postanowił, że da sobie z nim spokój i nie będzie mu wchodził w drogę. Dlaczego więc tak postąpił?
     Po trzech pierwszych lekcjach matematyki, wszyscy opuścili klasę z wyjątkiem Luke'a. Eun Soo poprosił go, aby został przez chwilę. Blondyn został, jednak towarzyszyła mu lekka niechęć i niepewność.
- O co chodzi? - zapytał.
- Muszę przyznać, że cię nie doceniłem. - powiedział czarnowłosy.
- Norma. - wzruszył ramionami.
- Byłoby miło, gdybyś dołączył do zespołu matematycznego. Osoba z twoją wiedzą z pewnością doprowadziłaby naszą drużynę na sam szczyt.
- Błagam, jest mnóstwo osób takich jak ja. - blondyn zmarszczył brwi - Takie tanie komplementy nie przejdą.
- Ale jeśli połączysz siły z innymi osobami, z pewnością stworzysz z nimi silną drużynę.
     Luke spojrzał na Eun Soo z zainteresowaniem.
- Przemyśl to. - dokończył, a następnie wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
- Palenie na terenie szkoły jest zabronione. - powiedział brązowooki.
- Nikt się nie dowie, jeśli nie wygadasz. - czarnowłosy puścił oczko Hamiltonowi, a następnie odpalił papierosa, idąc w stronę okna.
- Skąd pewność, że tego nie zrobię?
- A dlaczego miałbyś? - odpowiedział pytaniem na pytanie - Raczej nie miałbyś w tym żadnego zysku.
- Nie wszystko co robię musi mieć jakieś korzyści. - powiedział blondyn, przymykając oczy.
     "W tej chwili postępuję jak hipokryta." - pomyślał.
- Co ja gadam. - Luke złapał się za głowę - Wszyscy coś zrobimy ze względu na korzyści.
- Czyżby?
- Bezinteresowność na tym świecie wymarła, nie ma człowieka, który czegoś by nie zrobił, nie patrząc przy tym na zyski. - wyjaśnił.
- Mówisz to dość pewnie. - zauważył nauczyciel.
- Bo to prawda.
- W takim razie dlaczego cię pocałowałem kilka dni temu? - zapytał, podchodząc bliżej chłopaka.
- Z pewnością miałeś swoje powody. Chore, ale w dalszym ciągu powody.
     "Jest homofobem?" - zastanowił się Eun Soo.
- W takim razie... Dlaczego zrobiłem to ponownie?
- Ponownie? - Luke odwrócił głowę w stronę bruneta.
- No. - uśmiechnął się uwodzicielsko, a następnie pochylił się nad blondynem i złożył na jego ustach delikatny, aczkolwiek czuły pocałunek.
     Blondyn mimowolnie zamknął oczy, jednak po kilku sekundach się otrząsnął i postarał wyrwać mężczyźnie. Odepchnął go od siebie, a następnie wstał i wskazał na niego palcem.
- Ty! - wytarł usta drugą dłonią - Porąbało cię!? Ty naprawdę jesteś zboczeńcem!
- Urocza reakcja. - brunet zaśmiał się, co jeszcze bardziej wkurzyło Luke'a.
- Jesteś nienormalny! - blondyn złapał się za głowę, łapiąc głęboki wdech.
- I co, teraz możesz odpowiedzieć na moje pytanie?
- Pytanie?
     Przez to zajście chłopak zapomniał o rozmowie, którą jeszcze chwilę temu prowadził z wychowawcą.
- Dlaczego cię teraz pocałowałem.
- Bo jesteś zboczeńcem!
- I jaka byłaby z tego korzyść, bo nie rozumiem.
- Rajcuje cię molestowanie innych, prawda?! - Luke zacisnął dłonie w pięści, a następnie udał się w stronę wyjścia.
- Błąd.
- Racja, to był błąd. - brązowooki złapał za klamkę od drzwi - Przyjść tutaj i siedzieć z tobą sam na sam. Powinienem się od razu domyślić, że to niebezpieczne. - po tym Luke wyszedł, trzaskając na końcu drzwiami.
- On naprawdę jest homofobem. - czarnowłosy mężczyzna zaśmiał się na głos - Do tego sam nie jest świadomy własnej orientacji. - brunet zasłonił twarz dłonią - Na początku wyglądał, jakby mu się to podobało. - zaciągnął się papierosem - To może być całkiem zabawne.

~~~

     Luke poszedł do akademika. Usprawiedliwił się, że coś mu dolega, dzięki czemu cały dzień miał usprawiedliwiony. Uznał, że to dla niego zbyt wiele. Chciał, aby nauczyciel dał mu spokój. Nie rozumiał jego intencji. Cały czas tylko o tym myślał.
     W pokoju zastał Hyun Woo. Blondyn westchnął na widok kolegi, co trochę zasmuciło szatyna. Jednak postarał się to zignorować i poszedł do Luke'a.
- Też zerwałeś się z zajęć? - zapytał, stając przed nim.
- Nie, źle się poczułem. - opowiedział, spoglądając na brązowowłosego.
     Hyun Woo poczuł zapach papierosów.
- Paliłeś? - blondyn się wzdrygnął - Czuć od ciebie fajki. - zmarszczył czoło - Nie lubię nikogo pouczać, ale nie niszcz sobie zdrowia.
- Nie palę, nie lubię. - wyjaśnił niezwłocznie.
- Więc dlaczego...
- Zakończmy ten temat.
     Brązowowłosy spojrzał z zaskoczeniem na Luke'a. Zobaczył, że blondyn przysłonił dłonią twarz i lekko opuścił głowę w dół. Zaczął się domyślać, co mogło się wydarzyć. Jednak na razie postanowił nie wyciągać pochopnych wniosków. Nie wiedział czy się myli, czy też nie.
- Jeżeli coś by się działo, powiedz mi o tym.
- Dlaczego miałbym...
- Po prostu zaufaj mi i to zrób, okej? - szatyn spojrzał chłopakowi w oczy.
     "Zaufać?" - pomyślał Luke - "To niemożliwe."
- Postaram się pomóc, więc zacznij na mnie polegać.
     Niedługo po tym Hyun Woo wyszedł z pokoju, by pójść spotkać się ze swoją dziewczyną. Luke przebrał się w piżamę i położył do łóżka. Leżąc na plecach, zastanawiał się czy to, co powiedział jego współlokator jest warte ryzyka. Z jednej strony nie chciał ufać ludziom po tym, co przeszedł, zaś z drugiej poczuł tę szczerość kolegi. Na razie postanowił dać temu okres próbny.
     Lee Hyun Woo poszedł do pobliskiej kafejki. Na miejscu spotkał Sung Rae Joon, swoją dziewczynę. Dziewczyna miała długie, falowane brązowe włosy z przedziałkiem na środku. Oczy powiększały jej szkła kontaktowe, jak i doczepiane rzęsy. Ubrana była w buty na obcasie oraz czarną sukienkę, która niezwykle podkreślała jej talię. Nastolatka była magazynową modelką, dość znaną jak na swój wiek. Hyun Woo bardzo ją lubił i chyba mu na niej zależało. Dlatego też zawsze puszczał koło ucha obraźliwe rzeczy, jakie Rae Joon mówiła o jego znajomych. Pomijając fakt, iż długowłosa była ogromną zazdrośnicą i jej główną zasadą w związkach było "trzymanie chłopaka krótko", to miała też swoją słodką stronę i niekiedy potrafiła być przyjacielska.
- Spóźniłeś się! - powiedziała z grymasem - Ale wybaczam ci, bo świetnie wyglądasz. - uśmiechnęła się.
- Nie tak jak ty. - Hyun Woo zajął miejsce naprzeciw dziewczyny.
- To wszystko specjalnie dla ciebie.
- Cieszę się.
     Po zamówieniu deseru i kawy, chłopak spojrzał na swoją dziewczynę i zawahał się przed zapytaniem o coś.
- O co chodzi?
- Więc zauważyłaś. - uśmiechnął się.
- Mam nadzieję, że nie chcesz ze mną zerwać. - położyła lewą dłoń na klatce piersiowej.
- Nie, nie, skądże. - zaśmiał się - Po prostu mój współlokator zachowuje się dziwnie i zastanawiam się...
- Współlokator? To ty nie mieszkasz sam?
- Mieszkałem. - zaznaczył - Aż do wczoraj.
- Rozumiem...
     Rozmowę przerwała kelnerka, która postawiła na stoliku zamówione przysmaki.
- Co z nim nie tak? - zapytała szatynka, zjadając kawałek ciasta.
- Jest trochę zamknięty w sobie i ciężko jest się z nim dogadać. - zaczął - Jednak dzisiaj... Wyglądał na trochę roztrzęsionego... Tak myślę.
- Przejmujesz się tym?
- Podejrzewam, że może być przez kogoś napastowany.
     Dziewczyna zakrztusiła się ciastem. Szybko napiła się kawy, a następnie zaśmiała na głos.
- Nabijasz się ze mnie? - zapytała.
- Nie. - zaprzeczył - Jestem poważny.
- Dlaczego miałby być przez kogoś napastowany, co?
- Wiesz... - chłopak zastanowił się przez chwilę - Dla niektórych wygląda jak dziewczyna, więc nie zdziwiłbym się, gdyby któremuś z tych idiotów nagle coś odwaliło.
- Chłopak wyglądający jak dziewczyna? - Rae Joon uniosła do góry jedną brew.
- Ma trochę delikatną urodę, ale nie przesadzajmy.
- Pewnie jak zwykle przesadzasz. - machnęła ręką - Porozmawiajmy o czymś ważnym.
     "Tak jak podejrzewałem... Z nią o tym nie pogadam." - pomyślał Hyun Woo.

~~~

     Wieczorem Luke i Hyun Woo spotkali się w pokoju. Szatyn akurat wróci ze swojego spotkania, blondyn natomiast leżał na kanapie i czytał jakąś powieść. Nie zwrócił uwagi na stojącego obok niego chłopaka. Był tak pochłonięty książką, iż nie zauważył, że ktoś wszedł. Hyun Woo zdjął z siebie koszulkę i założył spodnie od piżamy. Podrapał się po karku i poszedł do kuchni. Wstawił wodę, a gdy ona się zagotowała, zalał nią wcześniej przygotowaną herbatę. Wrócił do salonu i usiadł na kanapie, tuż obok Luke'a. Dopiero teraz blondyn zauważył, że nie jest sam. Odłożył książkę i podniósł się do pozycji siedzącej.
- Ubrałbyś się. - rzucił krótko z niesmakiem.
- Gorąco jest. - odłożył kubek na stolik - Już ci lepiej?
- Lepiej?
- Noo, podobno wcześniej źle się czułeś. - szatyn spojrzał na kolegę.
- Aa, to. - na samą myśl o pocałunku, po ciele blondyna przeszły dreszcze.
- Chyba jednak nie.
- Nie no, już jest dobrze.
- Właśnie widzę. - spojrzał na książkę - Zamiast czytać, powinieneś pójść spać. Do rana powinno ci przejść. - Hyun Woo pomyślał przez chwilę nad pewną rzeczą - A tak w ogóle... - odwrócił się w stronę Luke'a - Co ci dolegało?
- Zawroty głowy. - wyjaśnił szybko - Ale to zdarza mi się dość często.
- Chorujesz na coś?
- Kiedyś miałem problemy z sercem, jednak wada została wyleczona. - powiedział - Niestety w dalszym ciągu od czasu do czasu zdarzają się różne rzeczy.
     "Nie miałem pojęcia..." - pomyślał szatyn - "Może przez to zachowywał się tak dziwnie...? Ale w takim razie... jak wytłumaczyć ten zapach papierosów?" - chłopak spojrzał na blondyna - "A może po prostu mi się wydawało?"
- Zerwałeś się po trzeciej lekcji, no nie?
- Nie zerwałem, tylko zwolniłem. - poprawił - Cały dzień mam usprawiedliwiony.
- Dobra, dobra. - brązowowłosy pokiwał łebkiem - Działo się coś ciekawego?
- Nie do końca ciekawego, ale trochę mnie zainteresowało.
- Co takiego?
- Zostałem zaproszony do drużyny matematycznej. - oznajmił dumnie.
- To gratuluję. - powiedział - Nie każdemu to proponują. Nawet Ha Jae nie dostał zaproszenia, a bardzo się o nie starał.
- Ha Jae?
- Ten, którego dziś nazwałeś "czterookim".
- Aa, ten awanturnik. - blondyn lekko się uśmiechnął, mrużąc przy tym oczy.
     "To pierwszy raz, gdy go widzę jak się uśmiecha." - pomyślał Hyun Woo - "Gdyby miał dłuższe włosy i krągłości, to chyba naprawdę mógłbym go pomylić z dziewczyną..."
 - Więc po tej rozmowie z Eun Soo poszedłeś do domu?
     Blondyn przełknął ślinę.
- No... - przyznał niechętnie.
- Rozumiem. - szatyn wywinął kąciki ust do góry - Więc ten dzień nie należał do najgorszych.
     "W tej kwestii mógłbym się spierać." - pomyślał blondyn.
- Idę spać, już ledwo wytrzymuję. - po tym Hyun Woo wypił do końca herbatę i poszedł do sypialni - Wczoraj to ty zająłeś miejsce na górze, jednak dziś to ja będę pierwszy! - krzyknął, a następnie wbiegł do środka.
- Stój...! - nim zdążył dokończyć, drzwi od pokoju zamknęły się.
     "Jeszcze znajdę na niego sposób." - pomyślał.
     Luke zerknął na stolik.
- Bałaganiarz. - wziął do ręki pusty kubek, po czym zaniósł go do kuchni i umył.
     "Dawno nie rozmawiałem z nikim w ten sposób..." - chłopak wszedł do sypialni - "Przyznam, że to całkiem fajne. Mieć kogoś, z kim można spokojnie porozmawiać."
     Blondyn spojrzał na śpiącego już Hyun Woo. Chłopak zajął miejsce na dole, dzięki czemu Luke mógł swobodnie wejść na górę. Chłopak nigdy nie lubił spać na dole, jeśli chodziło o piętrowe łóżka. Brązowooki szybko przebrał się w piżamę, a następnie zajął swoje miejsce i poszedł spać.

~~~

2 komentarze :

  1. Świene opowiadanie od niedawna jestem yaoistką ☺☺ale to jest świetne

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    dziwczyna Hyun Woo wydaje mi się taka pustą lalką, może jednak się zaprzyjaźnią, ciekawi mnie co go spotkało w przeszłości...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic