piątek, 23 stycznia 2015

"Something I didn't know." - Rozdział 1.

Something I didn't know.

Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 1.
Autor: Chizu Chan.
 
~~~

     Wszystko wskazywało na to, że pogoda dnia dzisiejszego będzie wspaniała. Już od samego rana świeciło słońce, a po chłodnym wietrze nie było nawet śladu. Przez bramkę na lotnisku właśnie przechodził siedemnastoletni Luke Hamilton, który w dniu dzisiejszym miał wyjechać do innego kraju. Do tej pory mieszkał w Kanadzie, jednak jego rodzice przez dłuższy okres czasu namawiali go, aby wyjechał do szkoły w Korei. Szkoły, którą ukończyła jego matka i zdobyła dobre doświadczenie. Luke był... mieszańcem. Jego ojciec był Amerykaninem, natomiast matka - Azjatką. Luke odziedziczył cechy wyglądu od każdego z rodziców. Po mamie delikatną buzię, niezwykle bladą cerę oraz niedużo wzrostu, a po ojcu jasne blond włosy, których końcówki przy większej długości lekko się kręciły. Luke bardzo dbał o swój wygląd, co mogło niektórych dziwić, jednak chłopak nie patrzał na opinię innych. Był raczej samotnikiem, arogantem. Patrzał na innych z góry i nie chciał z nikim zawierać głębszych znajomości. Blondyn uważał, iż na tym świecie nie ma osoby, która nie miałaby jakichkolwiek ukrytych motywów. Sądził, że każdy człowiek wiecznie oszukuje sam siebie mówiąc, że istnieją ideały. Miał takich ludzi za naiwnych. Był nieufny. To wszystko spowodowane było jego nieudanymi relacjami ze znajomymi z przeszłości. Luke starał się o wszystkim zapomnieć, jednak w dalszym ciągu tkwiła w nim ta mała cząstka z dawnych czasów. Chłopak postanowił sobie, że ukończy tę szkołę bez najmniejszych problemów i wróci do Kanady, by w końcu móc mieć święty spokój. 
     Lot miał potrwać kilka godzin, więc blondyn już na samym początku uciął sobie drzemkę. Do uszu wsadził białe słuchawki, z których po chwili zaczęła lecieć muzyka. Luke słuchał wielu gatunków muzycznych. Począwszy na klasyce, skończywszy na ciężkich brzmieniach i metalu. To, czego słuchał, zależne było od jego samopoczucia i humoru. Jednak nigdy nie rozumiał koreańskiego popu. Absurdalną rzeczą był dla niego fakt, że tam w teledyskach muzycznych nawet mężczyźni byli pomalowani. 
     Luke nie miał nikogo do tej pory. Uważał się za osobę, która nie potrzebuje bliskości innych, aby móc poprawnie funkcjonować. Niektórzy mówili, że do tego właśnie potrzebna jest druga połówka. Blondyn chciał obalić tę hipotezę. Jak na razie szło mu rewelacyjnie. 
     Chłopak obudził się, gdy lot dobiegł końca. Miał dobre wyczucie, jak zwykle zresztą. Szybko pozbierał się z miejsca i udał się w stronę wyjścia. Zabrał swoje bagaże, a następnie rozejrzał się w celu odszukania taksówki. Zrobił to bardzo szybko, więc już po chwili siedział w samochodzie i jechał do swojej nowej szkoły. Była to prywatna szkoła z internatem dla chłopców, Yonsei. Jego matka chodziła do żeńskiego odpowiednika tej szkoły. Szkoła ta jest bardzo wychwalana i naprawdę ciężko się do niej dostać, a co dopiero poradzić sobie z nauką. Na szczęście Luke nie miał z tym żadnych problemów.
     Przed główną bramą, która prowadziła na ogromny plac zatrzymał go ochroniarz. Chłopak wysiadł z samochodu i pokazał legitymację mężczyźnie. Ochroniarz po ujrzeniu dokumentu oddalił się na chwilę, by przeczytać jakiś druk. Wrócił po chwili do chłopaka i zaczął mu coś wyjaśniać.
- Racja, jest tutaj informacja odnośnie nowego ucznia. - powiedział mężczyzna - Jednak jest też dopisek, że będziesz mógł dołączyć dopiero od przyszłego tygodnia.
- Mówi pan poważnie? - zapytał blondyn, unosząc do góry jedną brew.
- Tak. - potwierdził.
     Luke westchnął ze zrezygnowaniem, a następnie wrócił do taksówki. 
- Mam pytanie. - zaczął.
- O co chodzi?
- Wie pan, czy w pobliżu jest jakiś hotel?
- Jest kilka, ale nie wiem, czy cię przyjmą, skoro jesteś nieletni. 
- Z tym nie powinno być problemu. - Luke przymknął oczy - Proszę mnie zawieźć do jednego z nich.
- Nie ma problemu. 
     Gdy samochód ruszył, do ochroniarza podszedł wysoki mężczyzna z wewnątrz. Miał czarne włosy i trochę przerażające spojrzenie. 
- Znowu ktoś chciał się dobić do środka? - zapytał, odpalając papierosa.
- Nie, nie. Tym razem był to prawdziwy uczeń naszej szkoły. - wyjaśnił ochroniarz - Tylko na dokumentach jest napisane, że dopiero będzie uczęszczał od przyszłego tygodnia.
- Nie wpuściłeś dzieciaka...? - zapytał zaskoczony.
- No... Nie.
- Zwariowałeś!? - czarnowłosy podniósł głos - Jest nieletni! Co jeżeli coś mu się stanie? Wtedy odpowiedzialność spadnie na tę szkołę. Pomyślałeś, co się wtedy stanie z reputacją?
- Nie, proszę mi wybaczyć. - mężczyzna pokłonił się przed ciemnowłosym. 
- Masa z tobą kłopotów. - zmarszczył czoło, a następnie wszedł do środka, by powiadomić o całym zajściu dyrekcję.
     Luke znalazł się w hotelu, gdy wybiło południe. Zarejestrował się w recepcji, a następnie udał do swojego pokoju. Był z niego zadowolony, ponieważ pomieszczenie było przestronne i ładnie wyposażone. Od razu rozpakował swoje bagaże, w końcu w hotelu miał zostać jeszcze przez kilka dni. Był zmęczony tą sytuacją z ochroniarzem, więc gdy tylko przebrał się w piżamę, położył się spać. 
     Obudził się dopiero w nocy, gdy jego nowy telefon zaczął wibrować. Chłopak zdążył się już zaopatrzyć w koreański telefon. Miał on swoje minusy, jednak chłopak nie mógł narzekać. Blondyn szybko przeczytał maila od rodziny, po czym krótko odpisał i przewrócił się na drugi bok. Zamknął oczy i postanowił spróbować zasnąć. Po niecałych czterdziestu minutach męczarni zrezygnował z tego i udał się do łaźni. Miał ochotę na długą, ciepłą kąpiel. Zabrał potrzebne rzeczy i udał się do zamierzonego miejsca. Zaczął się zastanawiać nad jego tutejszym pobytem. Potrwa to kilka lat, więc blondyn będzie musiał trochę zeznajomić się z tym miejscem. Język znał bardzo dobrze, więc tym nie musiał się martwić. Chłopak potrafił mówić w kilku językach, jednak to angielskim posługiwał się najlepiej. W koreańskich szkołach język ten był obowiązkowy, więc chłopak z góry wiedział, że będzie mu łatwo. W końcu od urodzenia mieszkał w Kanadzie, nie powinno być niczego, czego by nie wiedział. A przynajmniej na tym podstawowym poziomie, jaki preferowały szkoły. 
     Luke po kąpieli wrócił do swojego pokoju. Włączył laptopa, a następnie wszedł na stronę internetową swojej nowej szkoły, by przeczytać kilka rzeczy. Chciał lepiej poznać program nauczania, zwyczaje, zasady i podobne rzeczy. Gdy zdobył wystarczającą ilość informacji, znalazł inne źródło. Były tam zamieszczane opinie na temat akademii Yonsei. Strona była wręcz wypełniona pozytywnymi opiniami, jednak nie brakowało też tych negatywnych. Ludzie opisywali tam mniej więcej dziwne zasady, oziębłych nauczycieli i dziwną dyrekcję. Luke podejrzewał, że opinie te są przesłane albo od zazdrośników, którym nie udało się dostać do szkoły, albo od byłych uczniów, którzy zostali wyrzuceni. Mogli pisać prawdę, albo wyolbrzymiać. Postanowił nie brać tego pod uwagę i dowiedzieć się samemu, jaka naprawdę jest ta szkoła.
     Chłopak przez kolejne trzy dni jedynie zwiedzał okolicę. Przemieszał się z nawigacją w telefonie, więc nie musiał się martwić, że się zgubi lub wkroczy na niewłaściwą dzielnicę. Złych dzielnic starał się unikać. Nie chciał wpaść na jakichś agresywnych typków, bo z jego prowokującym i poniżającym sposobem prowadzenia rozmowy, z pewnością by doprowadził do niemałego konfliktu. 
     Do hotelu zaczął wracać, gdy trochę się ściemniło. Po przejściu połowy drogi zrozumiał, że zrobił coś nie tak, gdyż wcześniej nie szedł tą drogą i też nie znalazł się przez dużym pubem. Zmarszczył czoło i już miał zawrócić, gdy na drodze stanęli mu dwaj mężczyźni. Byli wytatuowani aż po szyję, a na głowie nawet nie mieli jednego włoska. Blondyn przełknął ślinę, bo wiedział, z jakimi ludźmi ma do czynienia. 
- Dawno nie widziałem blondwłosej kobitki. - powiedział jeden z nich, podchodząc bliżej Luke'a.
- Teraz też jej nie widzisz. - odpowiedział nastolatek z lekką irytacją.
     Luke nie lubił, gdy ktoś mylił go z kobietą. 
- Co?! - facet się wkurzył i złapał blondyna za podbródek. 
- Zabierz ode mnie te brudne ręce. - wycedził przez zęby.
     Mężczyzna pchnął siedemnastolatka na mur. Luke uderzył o niego plecami, przez co syknął z bólu. 
- Potraficie coś zdziałać jedynie dzięki przemocy. - uśmiechnął się szeroko - Jakie to przykre. 
- Coś ty powiedziała!? - krzyknął, łapiąc chłopaka za kołnierz i unosząc go do góry. 
     "A on dalej myśli, że ja..." - pomyślał, jednak coś mu przerwało.
- Znowu wy...? - zapytał wysoki mężczyzna z butelką piwa w ręku. 
     Upił łyk, a następnie podszedł bliżej. 
- Jeszcze się nie nauczyliście, że nie jesteście tu mile widziani? - zapytał, odpychając jednego z mężczyzn od blondyna. 
     Luke wyglądał na nieco zmieszanego. Nie do końca wiedział, kto jest po czyjej stronie. Zastanawiał się, czy nawiać przy pierwszej lepszej okazji, czy może zaufać nieznanemu mężczyźnie i poczekać, aż ten zajmie się pijakami.
- Znowu ty...! - jeden łysolek trochę się przeraził i wycofał, drugi natomiast wyglądał, jakby chciał rozpocząć bójkę.
- Lepiej sobie odpuść i spadaj. - wysoki mężczyzna zmrużył oczy i rzucił mroźne spojrzenie przeciwnikom. 
     Nie minęła chwila, jak obydwaj zaczęli uciekać w podskokach. "Kim on może być...?" - pomyślał Luke, przyglądając się twarzy nieznajomego. Zamarł, gdy złote oczy czarnowłosego skupiły się na jego twarzy.
- Dziękuję za pomoc. - otrząsnął się i powiedział bez problemu. 
- Hmm... - muknął, unosząc twarz Luke'a do góry. 
     Chłopak nie wiedział co się dzieje, więc jedynie spojrzał na bruneta ze zmieszanym wyrazem twarzy.
- Wyjątkowo kobiecy jak na chłopaka. - powiedział.
- C-co?! - krzyknął oburzony blondyn. 
     "Nie wiem czemu, ale on na mnie dziwnie działa..." - pomyślał brunet - "To musi być wina alkoholu."
- Mógłbyś mnie puścić? - zapytał Luke.
     "Gdy tak na niego patrzę, to mam ochotę zatopić się w tych jego różowych usteczkach."
- Słyszysz mnie...? - zapytał ponownie, jednak tym razem z lekką niepewnością w głosie. 
     "A co mi tam, raz się żyje." 
- Bądź cicho. - rzucił krótko, a następnie wpił się w usta Luke'a.
     Blondyn był w tak wielkim szoku, że jedyne, co zrobił, to szerokie otwarcie oczu. Przymrużył je i zacisnął dłonie na ramionach bruneta, gdy ten wepchnął mu język do buzi. Coraz to większe napieranie ze strony dorosłego mężczyzny oraz pogłebianie pocałunku sprawiło, że Luke zaczął mięknąć w kolanach. Nerwowo zamknął oczy i postarał się odepchnąć wyższego mężczyznę, jednak jego dłonie drżały tak bardzo, że nie był w stanie tego zrobić. Cała sytuacja się zmieniła, gdy czarnowłosy zadarł bluzkę Luke'a do góry i zaczął go obmacywać. Wtedy blondyn nie wytrzymał i ugryzł go w dolną wargę, a gdy brunet przerwał pocałunek i złapał się za usta, Luke kopnął go w krocze i uciekł najszybciej, jak tylko potrafił. Cały czas miał przed oczami te błyszczące złote oczy, których jedno spojrzenie wystarczyło, aby jakikolwiek opór zniknął w ułamku sekundy.

~~~

     Szok, jakiego Luke doznał dwa dni temu sprawił, że od tamtej pory chłopak nie opuścił pokoju hotelowego nawet na sekundę. A powinien się otrząsnąć, ponieważ już jutro musiał opuścić hotel i rozpocząć swoje nowe życie szkolne. Pocałunek ten sprawił, że sytuacja, która już prawie została zapomniana przez Luke'a wróciła do niego. Był to okres, w którym blondyn jeszcze ufał innym i utrzymywał bliższe stosunki z kolegami. Niestety stało się coś, czego by się nigdy nie spodziewał i od tamtej pory przestał wierzyć ludziom, zaczął zachowywać dystans. W końcu stał się taki, jaki jest obecnie.
- Wiedziałem, że Korea jest pełna dziwaków i zboczeńców... - mówił do siebie, pakując walizkę - Takich ludzi powinno się zamykać w szpitalu psychiatrycznym. - blondyn złapał się za głowę - Żeby facet pocałował faceta... To obrzydliwe.
     Luke nie uznawał czegoś takiego, jak homoseksualizm. Uważał tych ludzi za chorych i nie chciał mieć z nimi nic do czynienia. Teraz, gdy spotkał jednego z nich., a dodatkowo został przez niego pocałowany, jego zdanie na temat tych ludzi tylko się pogorszyło. Stawiał wszystkich w jednej linii. Luke, jak na osobę, która miała ogromną wiedzę, w sprawach takich jak ta był niesamowicie ciemny.
     Blondyn opuścił hotel tego samego dnia. Chciał już od jutra zacząć naukę, więc postanowił rozpakować się i zakwaterować w akademiku już dzisiaj, by jutro nie mieć z tym problemów. Ochroniarz powinien to zrozumieć. Chłopak opłacił cały swój pobyt w recepcji, a następnie wyszedł z budynku. Wezwał taksówkę i zaczął oczekiwać jej przyjazdu.
     Na miejsce dojechał dość szybko, zdążył przed ściemnieniem się. Ochroniarz nie robił żadnych problemów, wpuścił Luke'a na plac, wcześniej przepraszając, że nie zrobił tego za pierwszym razem. Blondyn nie robił problemów, jedynie skinął łebkiem i udał się w stronę budynku dyrekcji, wskazanego przez ochroniarza. W środku zapytał kobiety w średnim wieku, gdzie znajdzie dyrektora. Udał się wskazaną drogą przez pracownicę, a gdy znalazł się przed dużymi drzwiami, zapukał w nie.
- Proszę wejść. - usłyszał.
     Luke złapał za klamkę i wszedł do środka. Za biurkiem, na ogromnym fotelu siedział ubrany w garnitur starszy mężczyzna. Powitał chłopaka ciepłym uśmiechem, a następnie kazał mu usiąść na krześle. Luke zrobił to, o co poprosił dyrektor. 
- Więc to ty jesteś Luke Hamilton. - bardziej stwierdził, niż zapytał.
- Tak.
- Dobrze cię widzieć w całości. - zażartował - Jeden z nauczycieli powiedział mi, co zaszło kilka dni temu. Bardzo mi przykro, że zostałeś tak potraktowany. 
- Nie szkodzi, naprawdę. 
- Mam nadzieje, że przez ten czas żyło ci się dobrze.
- Jak najbardziej. - blondyn potwierdził - Nie musi się pan niczym martwić. 
- Dobrze. - skinął głową.
     Późniejsza rozmowa polegała na powiedzeniu kilku formalności, a także przedstawieniu regulaminu i podstawowych zasad szkoły. Dyrektor również wspomniał o zasadach dotyczących akademiku, a także ciszy nocnej. Ponoć po godzinie dwudziestej trzeciej nie można opuszczać swoich pokoi. Luke zastanawiał się, ile osób przestrzega tej reguły. Był prawie pewien, że mało kto.
     Gdy rozmowa dobiegła końca, dyrektor zaprosił do pomieszczenia jakiegoś nauczyciela. Luke na początku nie zwracał na niego uwagi, pomimo dziwnej niepewności i obawy. Zignorował te uczucia i uważnie wysłuchiwał rozmowy dwóch mężczyzn. Po wszystkim wstał z miejsca i odwrócił się w stronę drzwi. Gdy zobaczył twarz nauczyciela, który do tej pory prowadził rozmowę z dyrektorem, zamarł. 
- Luke, to jest Choi Eun Soo. Od dziś jest twoim nowym wychowawcą. 
- Miło pana poznać... - zaczął, wyciągając dłoń w stronę bruneta - Panie Eun Soo. - blondyn przymrużył oczy.
- Również... - uścisnął dłoń, uśmiechając się kącikiem ust - Luke? 
     Wyraz twarzy blondyna mówił sam za siebie. Spoglądał na wyższego od siebie mężczyznę z pogardą, jak i obrzydzeniem. Wiedział kim on jest. Nie pomyliłby osoby o takim kolorze oczu. Ten złocisty odcień i niezwykły, hipnotyzujący błysk... To musiał być on. 
- Panie Eun Soo, proszę zaprowadzić nowego ucznia do jego pokoju w akademiku. - powiedział dyrektor.
- Z kim dzieli pokój? - zapytał.
- Z naszą gwiazdą sportu. 
- Zrozumiałem. - skinął głową, a następnie ruszył w stronę drzwi, dając znak Luke'owi, aby ten podążał za nim.
     Luke niechętnie, aczkolwiek natychmiastowo podążył za nauczycielem. Gdy tylko wyszli z pokoju dyrektora, zatrzymali się.
- On wie, że molestujesz nieletnich? - zapytał blondyn - O co ja pytam. - prychnął - Gdyby wiedział, już dawno nie miałbyś pracy. 
     Eun Soo spojrzał na swojego nowego ucznia z beznamiętnym wyrazem twarzy.
- Gdyby nie ja, tę niewyparzoną jadaczkę miałbyś dziś niezwykle obitą. - zmierzył chłopaka wzrokiem - A dodatkowo sprzyjałby ci mocny ból bioder. - puścił mu oczko, po czym zaczął ponownie zmierzać do akademika. 
     Luke zacisnął dłoń w pięść, aby powstrzymać się od powiedzenia innych niemiłych rzeczy. Przełknął ślinę, po czym ruszył za nauczycielem, zachowując dość spory dystans.
- Nie martw się, nie gryzę. - powiedział brunet.
- Nie byłbym tego taki pewien...
- Z tego co pamiętam, to ty gryziesz. - mężczyzna zaśmiał się, prowokując Luke'a.
- Zboczeniec. - burknął pod nosem.
- Byłem pod wpływem alkoholu, nie miej mi tego za złe. - wzruszył ramionami, przymykając oczy.
- Już ci wierzę.
     Do akademika dotarli w niecałe dziesięć minut. W pokoju, w którym miał zamieszkać Luke nikogo nie było. Oznaczało to, iż jego współlokator jest na jakimś treningu. Wcześniej usłyszał, że ten chłopak jest jakąś gwiazdą sportową, jednak uznał to za zwykły żart. Wniósł swoje bagaże do pokoju, zamykając drzwi przed twarzą wychowawcy. Nauczyciel bez słowa oddalił się od pomieszczenia. 
     Rozpakowywanie walizek zajęło blondynowi trochę czasu. Gdy wszystko zostało dokładnie pochowane i poukładane, poszedł do łazienki, by się wykąpać. W pokojowych łazienkach nie było wanny, tylko jedna kabina prysznicowa. Prócz tego ładne wyposażenie pomieszczenia. Luke dowiedział się od dyrektora, że jest tutaj również łaźnia, więc może się odprężyć. Luke zdjął z siebie wszystkie ubrania, a następnie wszedł pod prysznic. Nie zauważył, że nie zamknął drzwi na zamek. 
     W czasie, gdy Luke się kąpał, do pokoju wszedł jakiś chłopak. Wyższy o głowę od blondyna. Miał pocieniowane brązowe włosy i ładną buzię. Lekko zaznaczone kąciki oczu powiększały jego tęczówki. Chłopak zauważył, że w pokoju jest więcej rzeczy niż zwykle. Przypomniał sobie, że dyrektor mówił coś o nowym chłopaku.
- To o niego chodziło? - zapytał sam siebie.
     Rozejrzał się po pomieszczeniu. Usłyszał, że z łazienki dobiega dźwięk lejącej się wody. Bez zastanowienia tam poszedł. Wszedł do środka bez pukania i spojrzał na wychodzącego z kabiny blondyna. Uśmiechnął się szeroko i wyciągnął dłoń w jego stronę. 
- Czeeść! - przechylił łebek na bok - Ty musisz być moim nowym współlokatorem! 
- Ty...
- Coś mówiłeś? - brązowowłosy podszedł bliżej, ponieważ nie dosłyszał.
- Wiesz co to ludzka prywatność?! - krzyknął Luke, owijając się ręcznikiem. 
     "Kolejny homo!?" - pomyślał z oburzeniem. 
- Nie wstydź się, w końcu mamy to samo. - powiedział z uśmiechem.
     Luke nie wytrzymał i wywalił chłopaka za drzwi. Szatyn trochę się zdziwił reakcją blondyna, jednak po chwili zignorował to i poszedł do kuchni po napój. W tym czasie blondyn zdążył trochę ochłonąć. Ubrał się w piżamę i wyszedł z łazienki. Jego współlokator usłyszał dźwięk zamykających się drzwi, więc szybko wrócił do salonu. 
- Noo, w końcu wyszedłeś! - powiedział z entuzjazmem - Mam nadzieję, że cię wcześniej nie przeraziłem... 
- Nie.
- To świetnie! - wyciągnął dłoń w jego stronę - W takim razie jeszcze raz! Jestem Lee Hyun Woo, a ty?
     Blondyn uścisnął dłoń szatyna.
- Luke... - zaczął niepewnie - Hamilton. 
- Luke Hamilton? - chłopak zastanowił się przez chwilę - Nie jesteś z Korei? - zapytał.
- Od urodzenia mieszkałem w Kanadzie, jednak w połowie jestem Koreańczykiem. - wyjaśnił szybko.
- To by wyjaśniało twój wygląd! - powiedział.
     Luke już pomyślał, że Hyun Woo chce powiedzieć coś na temat jego dziewczęcego wyglądu.
- Twój kolor włosów wygląda na naturalny, a tutaj to wieelka rzadkość. Poza tym masz azjatyckie rysy twarzy.
     "Zero komentarzy o tym, że przypominam dziewczynę...?" - pomyślał Luke. 
- W końcu osoba, która nie powiedziała, że przypominam jej dziewczynę. - powiedział blondyn.
- Ktoś ci tak powiedział? - Hyun Woo spojrzał na twarz kolegi - To prawda, że masz delikatne rysy twarzy, ale tylko ślepiec mógłby cię pomylić z dziewczyną. 
- Cieszę się. - blondyn przymknął oczy. 
- Mam nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzać, jeśli będę od czasu do czasu przyprowadzał tutaj swoją dziewczynę. - założył ręce za głowę.
- Dziewczynę?
     "Więc nie jest homo." - pomyślał Luke.
- No. - potwierdził - Chodzi do żeńskiego odpowiednika Yonsei, więc muszę ją tutaj kryć, gdy przyjdzie. 
- Dlaczego? - zapytał blondyn.
- Nie mówili ci o tutejszych zasadach.
- Coś tam tłumaczył, ale na ten temat chyba nic.
- Chodzi o to, że dziewczyny nie mogą wchodzić do męskiego akademika, a chłopaki do żeńskiego.
- Co się stanie jeśli ktoś to zrobi?
- Mogą zawiesić. - powiedział - Dyrektor jest strasznie przewrażliwiony na tym punkcie.
     W tym momencie Luke przypomniał sobie rzeczy, o których wspominali ludzie wystawiający negatywną opinię szkole. 
- Więc warto aż tak ryzykować? - zapytał.
- Dla niej tak. - odpowiedział Hyun Woo z uśmiechem.
     Na tym zakończyła się rozmowa chłopaków. Luke położył się na łóżku i spojrzał w wyświetlacz telefonu. Jutro wszystko się zacznie, więc chłopak musi pomyśleć, jak do tego podejść. Powinien się chociaż postarać być miły, czy od razu zacząć wszystkich ignorować i spędzić te kilka lat w separacji. Dodatkowo musiał znosić nauczyciela, który go pocałował i dotykał. Luke wiedział, że to nie będzie łatwe. Ale pomimo tego położył się spać ze spokojem i tylko czekał, aż się rano obudzi. 

~~~

Nowy rozdział "Saved by you" pojawi się dopiero za kilka dni, gdy odzyskam laptopa. W tym czasie będę dodawała rozdziały tego opka, na yaoice to ja mam prawie zawsze wenę. :D 
Uznałam, że tutaj bardziej będzie pasowała narracja trzecioosobowa. Tylko jeszcze nie wymyśliłam tytułu... Nigdy nie miałam do tego głowy. :P Może ktoś z was na coś wpadnie i mi pomoże, byłabym wdzięczna. :3

8 komentarzy :

  1. Zrobisz bohaterów tak jak przy pierwszym opo ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy? ;d
      Zdjęcia i opisy czy jak?

      Usuń
    2. *przeprasza za swój zapłon* taak dokładnie o to chodziło :) ew. chociaż zdjęcia :)

      Usuń
    3. W porządku, chyba mogę zrobić. :P

      Usuń
  2. Zaczyna się ciekawie :)
    Po za tym Luke jest blondynem- już go lubię *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    rewelacja, Lucknw opresji, ale został wybawiony, a potem ten pocałunek i jak się okazało to nauczyciel, choć przyznam, że z poglądami to jest ciemny...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic