sobota, 26 grudnia 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 26

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 26.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

                Już od samego początku spotkanie bliźniaków wyglądało na bardzo dziwne. Chłodna, dość niezręczna atmosfera i grobowa cisza. Przez kilka minut po prostu patrzeli się na siebie. Luke nie wyglądał na zbyt zadowolonego. Bardziej, jakby się czegoś obawiał. Woo Hyun zdecydował, że pozostawi ich samych sobie, więc szybko przebrał się w mundurek i poszedł do szkoły, wcześniej oddając Hamiltonowi telefon, streszczając przy tym historię, w jaki sposób się u niego znalazł. Kiedy w pokoju zostali tylko Luke i Lay, drugi z chłopaków zaczął się rozglądać po pomieszczeniu. Zaraz po tym usiadł na sofie i, jak gdyby nigdy nic, skupił się na oglądaniu programu. Luke w ciszy obserwował poczynania brata, zastanawiając się, jak zacząć rozmowę.
- Dlaczego nie usiądziesz?
                Luke klapnął na drugim końcu sofy.
- A ponoć już nie zachowujesz takiego dystansu. – westchnął.
- Skąd to możesz wiedzieć? – zmarszczył brwi.
- Trochę rozmawiałem z Woo Hyunem. – odpowiedział niejasno.
                Hamilton przeraził się trochę.
- Mogę wiedzieć o czym? Chyba nie powiedziałeś mu niczego zbędnego?
- Jakbym mógł coś takiego zrobić. – zdenerwował się – Przecież wiesz, że taki nie jestem, więc skąd ta obawa?
                Blondyn nie odpowiedział. Jedynie spuścił łebek w dół.
- Zapytałem go, jak ci się wiedzie w akademiku. – spojrzał na brata – Z opisu całości wynika, że jesteście dość blisko.
- Tak, zgadza się. Hyun Woo jest moim pierwszym i jedynym przyjacielem. – nawiązał kontakt wzrokowy z Lay’em – I dlatego właśnie nie chcę, aby dowiedział się o kilku zbędnych rzeczach.
- Ale powiedziałeś mu dlaczego zachowujesz taki dystans do ludzi i jesteś nieufny w stosunku do nich. To już prawie połowa historii.
- Niestety ta druga część jest nawet dla mnie zbyt ciężka. – przymrużył oczy – Nawet jeśli chciałbym mu to powiedzieć, nie mogę. To zbyt ciężkie. Poza tym, skoro nie wypytywałeś o niepotrzebne rzeczy, skąd o tym wiesz?
- Tak jakoś wyszło, że po zapytaniu o twoje zmiany, doszliśmy do powodu twojego zimnego nastawienia. – szybko przełączył na kanał z muzyką – Ale wiesz… Dla sprawdzenia zapytałem go, czy chciałby poznać dalszą część tej historii.
- Lay! – podniósł głos.
- Odpowiedział, że jesteś jedyną osobą, od której chciałby to usłyszeć.
                Luke zamilkł. Wiedział, że Woo Hyun mógłby coś takiego powiedzieć, w końcu był osobą godną zaufania, jednak i tak wyglądał na zdumionego.
- Wiem... – wydusił z siebie cichym głosem.
                „W końcu Hyun Woo to Hyun Woo.” – uśmiechnął się pod nosem – „Dzięki temu mogę mieć pewność, że nie muszę się niczego obawiać.”
- Dobrze dla ciebie. – odetchnął z ulgą – Więc jednak niepotrzebnie się martwiłem, skoro masz osobę, w której możesz znaleźć oparcie.
- Martwiłeś się o mnie?
- Oczywiście, głupku. – uśmiechnął się – Przecież jesteś moim młodszym braciszkiem, muszę o ciebie jakoś dbać.
                Luke zmarszczył brwi i odwrócił łebek na bok.
- Dzieli nas jakaś minuta.
- Tyle mi wystarczy. – zaśmiał się.
- Naprawdę cię nie rozumiem. – westchnął.
                Atmosfera trochę się rozluźniła. Luke już nie wyglądał na zestresowanego przyjazdem brata. Teraz raczej był ciekaw, co ma on do powiedzenia. Nie widzieli się przez pół roku, więc to zrozumiałe, że obydwaj chcieli się dowiedzieć nowych rzeczy.
- Wszystko byłoby spoko, gdyby nie fakt, że rano... – chłopak się zawahał.
- Coś się stało?
                Lay wziął duży wdech.
- Nie wpakowałeś się znowu w jakąś dziwną relację, prawda? – wyglądał na trochę przybitego.
                Luke’a zatkało.
- Naprawdę nie chcę, żebyś znowu przechodził przez coś podobnego, dlatego... – zmarszczył brwi.
- Skąd ten pomysł? – zapytał nerwowo, przerywając bratu.
- Rano widziałem cię z jakimś starszym mężczyzną.
- To tylko mój nauczyciel. – spojrzał niepewnie na brata.
- Żartujesz… – przeraził się – Luke… Przecież wiesz, jak to się skończy…
                „Nic przed nim nie umknie, co?” – pomyślał blondyn.
- Ile ma lat?
- Jest dziesięć lat starszy.
                Lay westchnął.
- Żona? Dzieci?
- Od razu wnuki. – zmarszczył brwi – Powaliło cię do reszty?
- Po prostu się martwię, Luke. – zacisnął dłonie w pięści – Nie mam nic przeciwko, żebyś spotykał się z facetami, ale błagam… nauczyciel…? I jak ty sobie to wyobrażasz? Przez te wszystkie lata w ukryciu? Myślisz, że to proste? – nie przerywał kontaktu wzrokowego – Przecież on jest niewiele przed trzydziestką. To ten wiek, gdy już chce się zacząć planować rodzinę…
                „Jae Hoon mówił to samo.” – Hamilton poczuł się trochę przybity.
- Nie rób sobie więcej problemów.
- Znowu słyszę to samo. – powiedział z krzywym uśmiechem.
- To samo? – powtórzył niezrozumiale.
- Tak. – przymrużył oczy – Ty, Hyun Woo, Jae Hoon… Macie dokładnie to samo zdanie.
- To ktoś jeszcze o tym wie? – zapytał zszokowany.
                Luke jedynie kiwnął łebkiem, aby potwierdzić.
- Niebywałe. – niedowierzał – Że też byłeś w stanie o tym komukolwiek powiedzieć…
- Powiedziałem o tym jedynie Woo Hyunowi. Jae Hoon sam jakoś się dowiedział.
- Tego drugiego jeszcze nie poznałem.
- I nie wiem, czy poznasz. Nie jesteśmy jakoś szczególnie blisko. – spojrzał w górę – Chodź dzisiaj mieliśmy małą pogadankę i powiedział mi dokładnie to samo, co ty teraz. To jest dość bolesne, wiesz?
- Domyślam się. Ale będzie boleć jeszcze bardziej.
- Tak, chyba masz rację…
                Lay spoglądał przez chwilę na brata w kompletnej ciszy.
- Coś się dzisiaj wydarzyło? – zapytał z troską – Kiedy widziałem cię rano, wyglądałeś na szczęśliwego, a teraz… – przygryzł dolną wargę – Nie mogę tego opisać, ale mam wrażenie, jakby coś się zmieniło…
                Luke uśmiechnął się pod nosem.
- Nic się przed tobą nie ukryje, co? – westchnął, przybierając smutny wyraz twarzy – To naprawdę długa historia.
- Mamy czas.
- Więc chyba nie mam wyboru… – wziął głębszy wdech, a następnie zaczął o wszystkim opowiadać.

~~~

                Hyun Woo, niedługo po tym, jak znalazł się w szkole, minął rozmawiającego z nową pielęgniarką Eun Soo. Nie miał pojęcia, że była to ex dziewczyna bruneta, tak więc z początku nie przywiązał do tego większej uwagi. Jedynie zdziwił go fakt, że rozmawiali tak otwarcie, jakby się dobrze znali. Cała sytuacja przybrała nieco inny obrót spraw, kiedy obok szatyna stanął Jae Hoon.
- I co myślisz o naszej nowej pielęgniarce?
- Piękna kobieta. Wygląda na sympatyczną.
- Prawda? – uśmiechnął się szeroko – Eun Soo ma gust.
- Co? – zmarszczył brwi – Nie przesadzaj, oni jedynie rozmawiają. Przecież on i Luke…
- Tak, wiem o tym doskonale. – odpowiedział niezwłocznie – Eun Soo również o tym wie, a jednak tuli się z byłą dziewczyną na oczach chłopaka.
                Hyun Woo uniósł do góry brwi.
- Zdziwiony? Bo ja nie. – spojrzał przed siebie – Pamiętasz tę plotkę o Eun Soo i jego nieudanym związku z uczennicą?
- Coś kojarzę…
                „Chyba już wiem, co ma na myśli Jae Hoon.” – pomyślał, wzdychając cicho.
- To właśnie ta uczennica. Znaczy, teraz już jest pracującą kobietą, ale wcześniej była uczennicą Eun Soo. Oboje wyglądają na zadowolonych. – zmrużył oczy – Nie chcę być chamski w stosunku do Luke’a, ale wiesz… „takie’ myśli same się nasuwają.
- Rozumiem cię doskonale. – chłopak wyglądał na naprawdę zdenerwowanego – Eh, mówiłem mu, że pakowanie się w związek z nauczycielem przyniesie jedynie ból… – zmarszczył brwi – Więc wrócił do akademika, bo to zobaczył?
- Oh, więc już się z nim widziałeś?
- Tylko chwilę. Przyjechał ktoś z jego rodziny, więc szybko wyszedłem do szkoły.
- Hmm… Zastanawiam się, co Luke zrobi. Odpuści… czy może zapragnie rywalizacji?
- Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że wybierze pierwszą opcję. – na twarzy szatyna pojawił się dość smutny uśmiech.
                Chwilę po tym obaj udali się na lekcje. W sali już każdy mówił, że Eun Soo to szczęściarz, skoro spotykał się z kimś takim.
                „Jak dobrze, że jego tu nie ma.” – odetchnął z ulgą na samą myśl o blondynie – „Myślę, że taka duża porcja rozczarowań byłaby przesadą.”
                Kiedy w końcu zaczęły się lekcje, rozmowy trochę ucichły. Na nieszczęście Woo Hyuna, wszystko się niesamowicie dłużyło, przez co on sam miał ochotę na zerwanie się z lekcji. Nie zrobił tego jednak, gdyż przyszedł trochę późno. O siedemnastej opuścił budynek szkoły z widocznym zmęczeniem na twarzy. Wtedy wpadł na Na Ri, byłą dziewczynę Eun Soo. Kobieta rozmawiała z kimś przez telefon, wyglądając na bardzo zadowoloną. Powiedziała po chwili, że musi kończyć, ponieważ idzie na kawę z dawnym znajomym. Wszystko stało się jasne, kiedy obok niej stanął czarnowłosy wychowawca. Spojrzał na Woo Hyuna z obojętnym wyrazem twarzy, a następnie obrócił się i zaczął iść przed siebie z Na Ri u boku.
- A to dupek. – powiedział pod nosem.
                Szatyn pokręcił łebkiem, niedowierzając w to, co się dzieje. Szybko się zebrał i wrócił do akademika. Akurat trafił na wykład Lay’a skierowany do Luke’a. Uśmiechnął się pod nosem, po czym poszedł do łazienki, by wziąć prysznic. W tym czasie bracia nie robili niczego konkretnego. W czasie, kiedy Hyun Woo był w szkole, Luke powiedział o wszystkim bratu. Jak się spotkali, jak wygląda ich relacja, o byłej dziewczynie nauczyciela, o swoich obawach i tym podobnych rzeczach. Lay nie wiedział, co doradzić blondynowi. Chciał mu szczerze wyznać, że najlepiej by było, gdyby skończył ten związek, jednak jakaś mała cząstka nie pozwalała na to.
- Luke, mam do ciebie prośbę. – powiedział Hyun Woo, wychylając łebek zza drzwi.
- O co chodzi?
- Tak się zamyśliłem, że poszedłem bez ubrań.
- No naprawdę. – westchnął, podnosząc tyłek z sofy – Daj mi chwilę.
                Hamilton poszedł do innego pokoju i wziął ubrania dla przyjaciela. Bez słowa wszedł do łazienki, nawykowo zamykając za sobą drzwi. Woo Hyun stał tuż przed nim z ręcznikiem przewiązanym na biodrach.
- Skoro miałeś ręcznik, to mogłeś iść samemu. – syknął, kładąc ciuchy na szafce.
- No co ty, nie będę paradował prawie że nago przy twoim bracie.
- Ale przy mnie to możesz? – założył ręce na klatce piersiowej.
- Cóż, ty jesteś nieco inny... – podrapał się po policzku, myśląc nad czymś.
              Na twarzy Luke’a pojawiły się różowiutkie wypieki. Nie był tego świadomy, więc nadal spoglądał na Woo Hyuna, który trochę się ucieszył tym widokiem.
- A teraz, jeśli pozwolisz... – wskazał na ubrania, jednak po chwili zerknął badawczo na blondyna i postanowił czegoś spróbować – Chyba że chcesz mi pomóc? – zapytał poważnie.
                Hamilton zamrugał kilka razy, patrząc bez słowa na szatyna.
- C-co? – zaczął się plątać – Jeszcze czego… J-jakbym mógł chcieć. – wypieki na twarzy chłopaka zaczęły się robić coraz wyraźniejsze.
- A nie chcesz? – przechylił łebek na bok.
- Oczywiście, że nie! – krzyknął, a następnie wyszedł z łazienki zmieszany.
                Woo Hyun zaśmiał się cicho.
                „Dlaczego czuję się tak bardzo zażenowany?” – pomyślał Luke, stając na środku pokoju.
                Wtedy Lay zobaczył jego wyraz twarzy i uśmiechnął się pod nosem.
- A ty co taki czerwony? – zapytał, wlepiając w blondyna śmiejące się oczy.
- Czerwony? – złapał się za policzki.
                Chłopak podszedł do lustra i spojrzał w nie.
- Zabiję go. – burknął pod nosem.
                „Mam dość tych wszystkich śmiesznych reakcji na każde jego słowo…” – pomyślał, zakładając bluzę – „Dlaczego tak bardzo się tym przejmuję? Wcześniej nie miałem z tym problemu, więc czemu teraz? Coś się zmieniło?” – zmarszczył brwi.
Od momentu, kiedy Lee Hyun Woo wrócił w czasie letnich wakacji… Coś jakby uległo zmianie. To widać.
                Blondyn pokręcił łebkiem, chcąc wybić to sobie z głowy.
                „Niemożliwe.” – westchnął – „Między nami miałoby być coś więcej? To przecież niemożliwe…”
- Gdzie ty się wybierasz? – zapytał Lay, podnosząc tyłek z sofy.
- Ah, trochę się zamyśliłem i nic nie powiedziałem. – spojrzał na brata – Idę do sklepu. Za chwilę wrócę.
- Dobra… W takim razie kup mi coś gazowanego.
- Tak, tak. – wziął pieniądze i wyszedł.
                Po krótkiej chwili obok Lay’a klapnął Hyun Woo.
- Trochę ci zeszło.
- Ano. Dzisiaj jestem jakiś zamyślony.
- Co tak zaprząta twoją głowę?
- Wiele rzeczy. Choć teraz największą uwagę skupiam na tym nauczycielu.
                Lay przymrużył lekko oczy.
- Zgaduję, że za nim nie przepadasz.
- Dokładnie tak. – odpowiedział szczerze – A teraz zaczynam nim gardzić.
- Hmm... – uśmiechnął się kącikiem ust – Luke opowiedział mi dzisiaj mnóstwo rzeczy. Ponoć jako pierwszy wyciągnąłeś do niego pomocną dłoń. To prawda?
- Chyba tak… sam nie wiem.
- Muszę ci za to podziękować. – nawiązał kontakt wzrokowy z szatynem – Jak już wiesz, kiedyś Luke miał dobrego przyjaciela, ale został przez niego zdradzony. – jego spojrzenie przez chwilę wyrażało czystą nienawiść – Dlatego cieszę się, że na ciebie trafił. Nawet jeśli cię nie znam, to mam dziwną pewność, że nie muszę się niczym martwić.
- Miło słyszeć. – podrapał się w tył głowy, będąc trochę zakłopotanym.
                Chłopcy rozmawiali na luźne tematy do czasu, aż wrócił Luke. Wtedy obaj zobaczyli, że coś jest nie tak. Blondyn zaczął pakować kupione rzeczy do szafek. Zostawił jedynie trzy puszki coli, które po chwili zabrał ze sobą do salonu. Klapnął pomiędzy chłopakami, dając każdemu z nich napój.
- Kiedy wracałem ze sklepu, wpadłem na Eun Soo i tę kobietę. – uśmiechnął się smutno – Eun Soo mnie zauważył, a i tak… zignorował. Przeszedł obojętnie, jak gdyby nigdy nic. – napił się coli – Jest naprawdę beznadziejnie. – westchnął.
                Hyun Woo poczuł się w pewnym sensie winny.
- Chyba macie rację. Ten związek już raczej nie ma sensu.
- Więc wiesz już, co zrobić? – zapytał Lay z troską.
- Tak… Tak myślę.

~~~
coraz więcej komplikacji :v wybaczcie, że tak długo, ale przez kilka dni męczyłam rozmowę bliźniaków i nie mogłam na nic wpaść, mam nadzieję, że teraz jest oki.
 + uprzedzam, że ta ankieta z głównej nie ma żadnego wpływu na wybór głównego bohatera, jestem po prostu ciekawa, komu kibicujecie. ^^

sobota, 19 grudnia 2015

"Something I didn't know" - Rozdział 25

Something I didn't know.


Gatunek: Yaoi, Szkolne.
Numer rozdziału: 25.
Autor: Chizu Chan. 



~~~

- Na Ri? To naprawdę ty? – zapytał niedowierzający własnym oczom czarnowłosy, w dalszym ciągu obejmując kobietę.
- Trochę czasu minęło. – uśmiechnęła się pod nosem, czując czułość wynikającą z uścisku bruneta.
                Luke nie wiedział, co powiedzieć, a tym bardziej, co zrobić. Jedynie stał w ciszy i przyglądał się zaistniałej sytuacji, czując dość wyraźny ból w klatce piersiowej. Eun Soo zachowywał się, jakby całkowicie zapomniał o istnieniu chłopaka, jedynie skupiając się na byłej dziewczynie. Dodatkowo przez tkwienie w tym objęciu przez dłuższą chwilę, nawet nie myśląc, jak może czuć się Luke, sprawił, że nastolatek w pewien sposób zwątpił. Powoli opuścił łebek w dół, jednocześnie zaciskając dłonie  w pięści. Cicho odetchnął.
- Nie mieliśmy żadnego kontaktu przez pewne przykre wydarzenie… – westchnęła – Dlatego nie wiedziałam, jak mogę ci o tym powiedzieć. – spojrzała w oczy bruneta.
- Powiedzieć o czym?
- Że wreszcie ukończyłam kierunek studiów i zdobyłam pracę w tym samym miejscu, co ty.
                Mężczyzna otworzył szeroko oczy, nie wiedząc, co powiedzieć. Długowłosa kobieta posłała mu pogodny wyraz twarzy, co jedynie wywołało więcej wątpliwości u blondyna. Eun Soo wyglądał, jakby był naprawdę szczęśliwy. Złapał dłoń Na Ri, po czym uśmiechnął się kącikiem ust i cicho odetchnął.
- Liczę na dobrą współpracę.
                Hamilton nie mógł już dłużej na to patrzeć. Zamknął oczy i odwrócił się w drugą stronę.
                „Więc jednak nie dałem rady sprawić, aby myślał tylko o mnie.” – pomyślał, mrużąc oczy.
                Zaczął iść przed siebie, z każdą chwilą wyglądając na coraz bardziej smutnego. Przez to przypadkowe zdarzenie wszystko się jedynie pokomplikowało, a on sam nie chciał nawet myśleć, co to przyniesie.
- Zaskoczony?
                Hamilton zatrzymał się, słysząc głos opierającego się o ścianę kolegi z klasy.
- Cóż, mnie to szczerze mówiąc ani trochę nie zdziwiło. – powiedział bezpośrednio, odklejając się od ściany i stając tuż przed blondynem.
- Jae Hoon…
- W końcu on już jest dorosłym mężczyzną. Dodatkowo jest nauczycielem. Ty jesteś jego niepełnoletnim uczniem. – złapał się za podbródek – Jak myślisz, co się wydarzy, kiedy na horyzoncie pojawi się dorosła, piękna kobieta, którą Eun Soo szczerze kochał, a może i nadal kocha? 
                Luke spojrzał na czerwonowłosego dostatecznie zmieszanym wzrokiem, przy okazji wyglądając, jakby ledwo co powstrzymywał łzy, po czym powiedział:
- Czy mógłbyś przekazać nauczycielowi, że się źle poczułem i wróciłem do akademika…?
                Jae Hoon lekko zmarszczył brwi, obserwując wymijającego go blondyna. Szybko rzucił spojrzeniem na rozmawiającego z nową pielęgniarką Eun Soo, po czym odwrócił się i złapał za tył głowy.
                „Dlatego właśnie uważam, że pakowanie się w taką relację przyniesie tylko ból i smutek.” – pomyślał, zaczynając iść przed siebie – „Wyglądał na niesamowicie zranionego. Zastanawiam się, gdzie mógł pójść…” – spojrzał przez okno, gdzie dostrzegł znajomy czubek głowy.
                Hamilton kierował się na dziedziniec szkoły, a kiedy czerwonowłosy to zauważył, od razu zaczął iść spiesznym krokiem w tym kierunku. Po wyjściu ze szkoły na chwilę się zatrzymał, myśląc, dlaczego to robi. Przecież Luke nie jest dla niego nikim więcej, jak zwykłym kolegą z klasy, więc czemu?
„Na wyjeździe było w sumie to samo.” – pokręcił łebkiem z zażenowaniem – „Wtedy też za nim poszedłem, aby sprawdzić, czy wszystko w porządku.”
                Westchnął, a następnie ruszył w stronę dziedzińca, gdzie znajdował się Hamilton. Siedział na ławce z głową spuszczoną w dół, więc nie zauważył Jae Hoona, kiedy ten stanął tuż przed nim. Chłopak klapnął na ławce obok blondyna, czekając na jakąkolwiek reakcję. W ten sposób spędził kilka minut w kompletnej ciszy, co go trochę zirytowało.
- Ile jeszcze zamierzasz tak siedzieć i się nad sobą użalać? – zapytał wkurzony z byle powodu.
                Zdezorientowany Luke błyskawicznie podniósł łebek do góry.
- Jae Hoon? – uniósł brwi do góry – Jak długo tu jesteś?
- Parę minut. – przechylił głowę na bok – Czy ty nie miałeś wrócić do akademika?
- T-tak, ale... – zmarszczył brwi, odwracając wzrok od kolegi – Coś czuję, że tam wpadnę na Woo Hyuna…
- Martwisz się, że zobaczy się w takim stanie? – zapytał nieco zdziwiony – Przecież jesteście bliskimi przyjaciółmi.
- Zgadza się, jednak… ci dwaj za sobą nie przepadają. Jeszcze wyniknąłby z tego jakiś konflikt…
- Pewnie tak, ale to nic dziwnego. Szczerze mówiąc większość uczniów naszej szkoły nie przepada za Eun Soo. – przymrużył oczy – Jednak tylko Hyun Woo i ja nie trawimy go nie ze względu na to, że jest po prostu wkurzającym nauczycielem, jak to jest w przypadku reszty szkoły, lecz z innych powodów.
- Skąd ta pewność?
- Bo tylko nasza dwójka wie o waszej niecodziennej relacji. Powody Woo Hyuna są niemalże oczywiste. Jesteś dla niego bardzo ważną osobą, więc logiczne, że nie chce, abyś doświadczył bólu i cierpienia, co pewnie wyniknie z takiego związku.
- W takim razie co tobą kieruje? – zapytał z kamiennym wyrazem twarzy – Skoro powodem tej waszej nienawiści do Eun Soo jest nasza relacja, dlaczego…
- Nie zrozum mnie źle. Nie jestem zazdrosny ani nic z tych rzeczy. – wyjaśnił błyskawicznie.
                Na twarzy Hamiltona pojawił się maciupeńki uśmiech.
- Nie lubię zbyt wiele o sobie mówić, ale w tym przypadku to będzie chyba konieczne... – podrapał się w tył głowy – Sam fakt, że dorosły, bliski trzydziestki facet dobiera się do swojego niepełnoletniego ucznia płci męskiej mnie… odrzuca. – westchnął – Taka relacja z góry ma narzucone niepowodzenie. Zwykle przez to pokrzywdzona jest tylko jedna strona. Młodsza i nieświadoma, rzecz jasna.
- Byłeś już kiedyś tego świadkiem? – zapytał, będąc ciekaw powodu, przez który Jae Hoon ma tak dużą pewność swoich słów.
                Chłopak spojrzał Hamiltonowi w oczy, uśmiechając się krzywo.
- Byłem ofiarą.
                Luke’a zatkało.
- Okres pierwszej gimnazjum. Obrzydliwy nauczyciel. Jesteś w stanie sobie wyobrazić, co musi przeżywać trzynastoletnie dziecko, które jest wykorzystywane seksualnie?
Co jest, panie Eun Soo? Zakochał się pan w naszym małym blondasku, że aż tak wlepia pan w niego swoje oczy? Nie za mało panu romansów z uczniami?
Jest różnica między wychowawstwem, a pedofilią.
Patrzał się, jakby chciał cię pożreć. To było okropne.
                „Więc wtedy powiedział to wszystko, ponieważ sam kiedyś przeżył coś o wiele gorszego…?” – pomyślał blondyn.
- Twoja sytuacja różni się od mojej, w końcu jesteś starszy, niż ja, kiedy to przeżyłem, ale… czy na pewno jesteś wszystkiego świadomy? – spojrzał nerwowo na Luke’a – Nieważne ile razy o tym myślę, nie mogę sobie wyobrazić, dlaczego padło na młodego chłopaka. Eun Soo jest w wieku, gdzie powoli zakłada się planowanie rodziny, więc dlaczego wybrał osobę młodszą o dziesięć lat? Nie jestem w stanie tego zrozumieć.
- Przepraszam. – zmarszczył brwi – Wtedy byłeś taki chamski dla Eun Soo, ponieważ jego zachowanie przypominało ci o przeszłości. Sądziłem, że powiedziałeś to wszystko, bo miałeś taki kaprys i po prostu chciałeś zażartować przy kolegach…
                Jae Hoon spoglądał w ciszy na Hamiltona, oczekując dalszej części.
- Teraz poniekąd to rozumiem. Nie mogę cię za to winić.
- Nic takiego się nie stało. – przymknął oczy – Nie jestem całkowicie bez winy. Mogłem równie dobrze wybrać lepsze miejsce i powiedzieć ci o tym na spokojnie, tak jak robię to teraz.
                Luke lekko się uśmiechnął, patrząc przed siebie.
- Wiesz, zastanawiam się, czy nie cierpisz na jakieś schorzenie związane z podwójną osobowością.
- Co? – uniósł do góry jedną brew, skupiając oczy na rozbawionej twarzy blondyna.
- Raz jesteś dla mnie miły i pytasz, czy wszystko w porządku, a innym razem wrzeszczysz i mówisz te wszystkie chamskie rzeczy, jak na przykład chwilę temu na korytarzu. Takie myśli same się nasuwają.
- Fakt, robię tak, jednak nie wiem, jak mogę wyjaśnić dlaczego. Czuję, że jeśli powiem coś w chłodny sposób, trafi to szybciej do osoby, niż gdybym prowadził spokojną rozmowę. Ale zawsze po takim nieprzyjemnym potraktowaniu kogoś dopada mnie myśl: „czy nie przesadziłem?” i staram się to jakoś załagodzić.
- Więc wbrew pozorom nie jesteś taki zły.
                Luke odetchnął.
- Ale wiesz, dzięki temu, że powiedziałeś o planowaniu rodziny w wieku Eun Soo i tych wszystkich rzeczach, zacząłem dostrzegać całą sytuację z innej perspektywy. – przymrużył oczy – Wcześniej nawet nie próbowałem o tym myśleć. Było mi dobrze z myślą, że kogoś mam i jest świetnie. Wątpliwości zaczęły się pojawiać niedawno, jednak dzisiaj, po zobaczeniu rozmowy Eun Soo z tą kobietą, wszystko się jedynie nasiliło. – posmutniał.
- Cóż, nie powiem ci, co masz zrobić. Mogę jedynie doradzić, jednak ostateczny wybór i tak będzie należał do ciebie.
- Wiem. – kiwnął łebkiem.
- Moje zdanie już znasz, dlatego nie będę nic dodawał. – podniósł się z ławki – Wracam na lekcję, a ty idź wreszcie do akademika. Przekażę dziadkowi, że poszedłeś do akademika.
- Okej.
                Jae Hoon oddalił się na tyle, aby z perspektywy blondyna był wielkości mrówki.
                „Jae Hoon i Hyun Woo myślą prawie to samo o moim związku.” – zmarszczył brwi, podnosząc tyłek z siedzenia – „To trochę bolesne, ale daje coś do zastanowienia.” – zaczął zmierzać w stronę akademika – „To będzie długi tydzień.” – spuścił łebek w dół, wyraźnie markotniejąc.

~~~

                Hyun Woo olał dzisiejsze zajęcia i poszedł z bratem Luke’a, Lay’em, na duże boisko, by pograć w piłkę nożną. Jak się okazało, Lay, podobnie jak Woo Hyun, plany dotyczące przyszłości związane miał ze sportem. On również należał do szkolnej drużyny piłki nożnej i uwielbiał ten sport. Dzięki temu już od samego początku chłopcy mieli o czym rozmawiać.
- Nie będziesz miał przez to jakichś problemów w szkole? – zapytał blondyn, po czym wziął łyk zimnej wody.
- Nie, raczej nie. – przeciągnął się – Bardziej od nauczycieli boję się twojego brata.
- Haha, czyżby? – uśmiechnął się szeroko.
- Stwierdził, że tym razem mi nie popuści.
- Więc jednak niepotrzebnie się martwiłem. – odetchnął z ulgą – Sądziłem, że Luke będzie miał problemy z zaklimatyzowaniem się i nawiązaniem jakichkolwiek kontaktów. Zmienił się? Czy coś innego jest na rzeczy?
- Zmienił się. – przyznał z uśmiechem – Biorąc pod uwagę pierwszy miesiąc jego pobytu tutaj, a dzień dzisiejszy, mnóstwo rzeczy się zmieniło.
- Opowiadaj. – usiadł na trawniku, chcąc usłyszeć wszystko na temat zmian swojego brata.
                Hyun Woo klapnął obok nastolatka, zaczynając mówić o metamorfozie Hamiltona. Lay nie mógł uwierzyć w słowa szatyna. Jakby nie słyszał o swoim bracie, lecz o zupełnie innej osobie. W pewnym sensie był z tego bardzo zadowolony, w końcu zależało mu na szczęściu bliźniaka. Martwił się jednak, czy nie wynikną z tego problemy podobne do tych z przeszłości. Po tym, co zobaczył dzisiejszego ranka obawiał się, że może mieć rację.
- Musisz być naprawdę bliską osobą dla Luke’a.
- Tak myślisz?
- Mhm. – kiwnął łebkiem – Przed przyjazdem tutaj był typowym samotnikiem. Nie rozmawiał z nikim, nie licząc mnie. Pochłonięty przez naukę i książki, nieufny, zdystansowany, zimny… Traktował innych z góry.
- To przez to, że w przeszłości został zdradzony przez bliską mu osobę, racja? – zapytał dla pewności.
                Lay wytrzeszczył oczy.
- Powiedział ci o tym? – nie mógł ukryć szoku.
                Woo Hyun niesamowicie zdziwił się reakcją blondyna.
- Nie wszystko. Nie był gotów, aby powiedzieć o tej „najważniejszej” części, a ja nie chciałem naciskać.
- To i tak sporo. – westchnął – To prawda. Luke w przeszłości został okropnie potraktowany przez bardzo bliskiego przyjaciela. – posmutniał.
                „A więc to prawda. Chodzi o tego chłopaka, o którym mówili ich rodzice.” – pomyślał szatyn, rozumiejąc coraz więcej rzeczy.
- Nie mówił o tym nikomu, nawet rodzicom. Mi z trudem o tym powiedział. – zaznaczył – Dlatego jestem zdziwiony, że wiesz tak dużo. – spoważniał – Musisz być dla niego naprawdę ważny.
                Słowa Lay’a sprawiły szczęście Woo Hyunowi.
- Dzięki temu nie miałbym oporów, aby zdradzić ci ciąg dalszy tej historii. – splótł dłonie ze sobą – Jednak z uwagi na brata nie zrobię tego. Ty również wolałbyś to wszystko usłyszeć od niego samego, prawda?
                Szatyn w odpowiedzi jedynie kiwnął łebkiem.
- Tego się mogłem spodziewać. – uśmiechnął się lekko – Cieszę się, że Luke ma w tobie oparcie. Jesteś osobą godną zaufania i to się ceni.
- Dzięki. – zawstydził się.
                Chwilę po tym chłopcy zebrali się i wrócili do akademika. W czasie, kiedy wchodzili po schodach na górę, Luke krzątał się po kuchni i myślał, na co ma ochotę. Kiedy usłyszał, jak ktoś łapie za klamkę, pomyślał, że to Woo Hyun i przeszedł do salonu. Klapnął na sofie i w ciszy zaczął oglądać program, który leciał w tv od jakiegoś czasu. Drzwi się w końcu otworzyły, a prócz głosu szatyna, Luke usłyszał również inny, bardzo znajomy ton. Podniósł się zdziwiony z siedzenia, a kiedy zobaczył tę dwójkę razem, osłupiał.

~~~

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic