niedziela, 28 grudnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 20.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 20.



~~~


                Gdy blondyn w końcu się odwiesił, również do mnie podszedł.
- A tak zapewniałaś, że nie potrafisz śpiewać. – powiedział – Teraz już wiem, że nie można Ci wierzyć!
- Wszyscy przesadzacie.
- Chyba nie jesteś świadoma własnego talentu. – westchnęła Saki.
                W klubie karaoke zostaliśmy jeszcze jakąś godzinę. Dokończyliśmy jeść i trochę uprzątnęliśmy. Po tym opuściliśmy budynek, by każdy mógł rozejść się w swoją stronę. Tsuki odłączył się od naszej grupy jako pierwszy. Przez cały czas zachowywał się trochę dziwnie. Myślałam, że to z powodu obecności Jessici, aczkolwiek nie miałam pewności, by tak myśleć. W jej towarzystwie Tsuki zachowywał się dość poważnie, ba! Był wręcz oziębły. Ciekawa jestem, dlaczego chłopak traktuje w ten sposób blondynkę.
                Do domu wracałam metrem. Jechał ze mną Isei. Reszta już powysiadała na swoich przystankach, więc zostaliśmy sami. Czarnowłosy też dziś nie był sobą. Nie rozumiem dlaczego i on, i Tsuki tak się zachowują.
- Jakie wrażenia po dołączeniu do nowej klasy? – zapytał.
- Jest okropnie. – westchnęłam – Myślałam, że zmiana nastąpi dopiero w nowym roku, a nie teraz. – zmarszczyłam brwi – Jeszcze nie jestem gotowa! – spojrzałam na kolegę – W dalszym ciągu nawiązywanie z kimś znajomości jest trudne.
- Pomóc Ci? – zaproponował z uśmiechem.
- Możesz? – zapytałam.
- Oczywiście. – skinął łebkiem – Jeżeli Ci to pomoże, zrobię to z chęcią. 
- Nawet nie wiesz, jak mi pomagasz. – odetchnęłam z ulgą – Ja naprawdę za bardzo przejmuję się takimi rzeczami… – opuściłam łebek w dół – Gdy zacznę z kimś rozmawiać, to zaczynam się plątać…
- Nie martw się, to Ci minie, gdy zyskasz trochę pewności siebie.
- I tu jest problem! – krzyknęłam – Nie mam pojęcia, jak to zrobić.
- Uwierz w siebie. – puścił mi oczko – To mój przystanek. Do jutra. – pożegnał się ze mną.
- Pa pa! – pomachałam mu na pożegnanie.
                Do swojego przystanku musiałam jechać jeszcze kilka minut. Gdy wysiadłam, po moim ciele rozeszła się dość nieprzyjemna fala mrozu. Schowałam dłonie do kieszeni płaszczyka, a następnie ruszyłam w stronę domu. Po drodze rozglądałam się na boki i rozmyślałam. Za dnia pogoda jest naprawdę ładna, ale gdy zaczyna się ściemniać, temperatura gwałtownie spada. Chyba powinnam zacząć cieplej się ubierać…
                Po wejściu do domu, od razu udałam się do swojego pokoju. Rzuciłam się na łózko, a po chwili z torby wyjęłam telefon.
Y: Jak Ci poszły egzaminy? Mi nie najgorzej, jestem w pierwszej dziesiątce. Obiecałam, że się postaram i tak też zrobiłam!

                Na odpowiedź nie musiałam czekać długo, albowiem dostałam ją już po niecałej minucie.

T: Obiecałem Ci, że dam z siebie wszystko, a tego nie zrobiłem. Niestety, nie jestem na pierwszym miejscu.
Y: Nie szkodzi, naprawdę! Ważne, że poszło Ci dobrze, a tak się stało, prawda?
T: Chyba tak.

                Po tym odłożyłam telefon na szafkę, by móc zająć się czymś innym. Poszłam do łazienki z piżamą w ręku. Szybko się wykąpałam, ubrałam i położyłam do łóżka, by po chwili zasnąć. Dziś byłam przemęczona, więc sen przyszedł nadzwyczajnie szybko.


~~~


- Wstawaj... – usłyszałam nad sobą niewyraźny głos.
                Myśląc, że to kolejny dziwny sen, zakryłam głowę poduszką. Wtedy ktoś zabrał mi kołdrę, przez co gwałtownie podniosłam się do siadu. Rozejrzałam się po pokoju nieobecnym wzrokiem, a gdy zobaczyłam stojącą babcię, której wyraz twarzy mówił sam za siebie, spojrzałam na zegarek.
- Już po dziesiątej! – krzyknęłam, zeskakując z łóżka.
- Budzę Cię od połowy godziny. – powiedziała babcia.
- Nic nie słyszałam! – krzyknęłam, a następnie pobiegłam do łazienki z mundurkiem w ręku.
                W pomieszczeniu szybko umyłam twarz, a następnie ubrałam mundurek szkolny. Równie błyskawicznie przeczesałam włosy, umyłam zęby i dłonie. Na zjedzenie śniadania nie miałam czasu, więc wzięłam pieniądze, aby kupić coś w szkole. Zabrałam torbę i inne potrzebne rzeczy, po czym wybiegłam z domu. Popędziłam do metra. Tak będzie szybciej, chociaż to trochę ryzykowne, ponieważ o tej porze są tam tłumy i bardzo łatwo można zostać zgniecionym przez nieco spoconych biznesmenów.
                Na szczęście to mnie ominęło, a do szkoły dotarłam w jednym kawałku. Było kilka minut przed jedenastą, więc do zakończenia obecnej lekcji niewiele brakowało. Zaczęłam zmierzać w stronę swojej klasy normalnym tempem, by móc nabrać tchu. Początek semestru, a ja już spóźniona.
                Weszłam do klasy dopiero wtedy, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Teraz była ta długa, czyli pora na lunch. Postanowiłam pokazać się znajomym, może i oni będą zmierzać na stołówkę. Nie chcę tam iść sama.
                Jessica już zapoznała się z większością klasy, była otoczona prawie przez wszystkich. Gdy mnie zobaczyła, pomachała mi z serdecznym uśmiechem. Odwzajemniłam gest, po czym wróciłam do szukania Futaby oraz chłopaków. Odnalazłam czarnowłosą dopiero po chwili. Przysłoniona była przez stado wielbicieli naszej nowej blondwłosej koleżanki. Z lekką trudnością podeszła do mnie. Nie mogłam znaleźć ani Tsukiego, ani Iseia. Pewnie już gdzieś wyszli, musieliśmy się minąć.
- Idziesz może coś zjeść? – zapytałam.
- Mogę iść, w sumie jestem trochę głodna. – podrapała się w tył głowy.
- To świetnie.
- Nie było Cię na poprzednich lekcjach, coś się stało? – zapytała, gdy wyszłyśmy z klasy.
- Nie, tylko zaspałam. – uśmiechnęłam się wstydliwie.
- Nikt Cię nie obudził?
- Nie, babcia chyba też przysnęła…
- Nie mogli tego zrobić rodzice? – zapytała zaskoczona.
- Ah… – nagle uśmiech zniknął z mojej twarzy – Wiesz, to trochę…
- Oo, w końcu przyszłaś!! – znajomy głos mi przerwał.
- Cześć chłopaki. – powiedziałam z nieco nieobecnym wyrazem twarzy.
- Coś nie tak? – zapytał Isei – Coś niemrawo wyglądasz.
- To prawda. – dodał Tsuki.
- Nic takiego, naprawdę. – zmusiłam się na uśmiech.
- Gdzie idziecie? – zapadło kolejne pytanie ze strony Iseia.
- Na stołówkę. – Futaba wyręczyła mnie w odpowiedzi.
- Też tam zmierzamy! – krzyknął radośnie Tsuki – To zjemy sobie razem. – spojrzał na mnie z uśmiechem, a następnie wyprzedził nas o kilka kroków.
- Nie wiem, czy powinnam się cieszyć... – westchnęła Izumi.
- Ej. – Isei zmierzył wzrokiem czarnowłosą.
- To znaczy, z Tobą jeszcze idzie wytrzymać, ale nie z nim…
- Słyszę was. – warknął Tsuki zza ramienia.
                Po tym wszyscy zaśmiali się na głos. Na stołówce trafił nam się wolny stolik, więc zajęliśmy go. Każdy z nas wziął ten sam zestaw. Kilka kanapek, sałatka oraz sok. Podczas jedzenia chłopaki opowiadali nam o tym, że postanowili dołączyć do jednego ze szkolnych klubów. Blondyn oczywiście wybrał piłkę nożną, Isei natomiast nie chciał nam zdradzić, jakiego wyboru dokonał. Powiedział, że dowiemy się w odpowiednim czasie.
                Podczas gdy Tsuki dzielił się swoimi wrażeniami z rozpoczęcia nowego semestru, a także wspominał o swoich złych przeżyciach z czasu pobytu w jednym namiocie z wujkiem Yoshidy, ja swój wzrok zatrzymałam na tajemniczym, ciemnowłosym chłopaku. Kou stał pod ścianą i udzielał odpowiedzi jakiejś dziewczynie. Zaczęłam się zastanawiać, na jakie tematy powinno się z nim prowadzić rozmowy. Nasza wymiana zdań ogranicza się zwykle do powiedzenia sobie cześć lub dowiedzenia się kilku nowych rzeczy na temat samorządu. Teraz jesteśmy w jednej klasie, nawet siedzimy obok siebie, więc może to się zmieni. Cóż, chciałabym.
                Gdy chciałam odwrócić wzrok, Kou spojrzał prosto w moje oczy. Po całym moim ciele przeszły dreszcze. Dodatkowo otworzyłam szerzej oczy, ponieważ bardzo zdziwiłam się własną reakcją. Wzięłam głębszy wdech, po czym wróciłam do swoich przyjaciół.


~~~


- Mógłbyś udzielać bardziej rozwiniętych odpowiedzi?
- Powinnaś się cieszyć z tego, co masz. – odpowiedziałem niechętnie.
- Nie musisz być taki wredny. – zmarszczyła czoło ze złości – To pilne, więc proszę, odpowiadaj.
- A co niby robię? – uniosłem do góry jedną z brwi.
                Rita zacisnęła w pięść jedną z dłoni, a następnie spojrzała na bok. Uśmiechnęła się pod nosem, po czym swój wzrok skierowała na mnie.
- Chyba masz wielbicielkę. – powiedziała.
- Co? – spojrzałem na nią jak na skończoną idiotkę – O czym Ty znowu…?
- Ta dziewczyna siedząca przy stoliku... – „dyskretnie” skinęła łebkiem w stronę tego stolika – Patrzy na Ciebie już od jakiegoś czasu.
                Odwróciłem głowę na bok. Mój wzrok spotkał się z oczami Aizawy Yumi. Dziewczyna zareagowała ogromnym zaskoczeniem na moje spojrzenie. Trochę komicznie to wyglądało, ale powstrzymałem się od śmiechu.
- I co z tego? – zapytałem, nie odwracając wzroku od brązowowłosej.
- Mam już dość tych Twoich pytań. – przygryzła wargę.
- Ta, ja tych Twoich też. – machnąłem ręką i odszedłem od dziewczyny.
                Jeszcze raz spojrzałem na Yumi. Siedziała trochę spięta i zmuszała się do rozmowy. Huh, pewnie dalej stresuje się tym, że przyłapałem ją na spoglądaniu na mnie. Jednak jest to na swój sposób urocze.
- Kou, masz chwilkę? – zapytał Satoru, zatrzymując się obok mnie.
- Jasne. – odpowiedziałem.


~~~


- Robicie dziś coś po szkole? – zapytała Jessica, jednak wyraźnie było widać, że pytanie to skierowała do Tsukiego.
- Nie. – grupa chłopaków odpowiedziała chórem.
- Tak, pomagam bratu. – powiedziała Futaba.
- Bo myślałam nad pójściem do kina. – w dalszym ciągu niby ukradkiem spoglądała na blondyna.
- Nie lubię chodzić do kina. – rzekł Tsuki – Ja odpadam. – poszedł przed siebie.
- Mam wrażenie, że Tsuki za mną nie przepada…
- Wydaje Ci się. – powiedziała Izumi.
- Mam nadzieję... – powiedziała, po czym westchnęła – Wiecie, on mi się podoba. – powiedziała dość pewnie.
- Tak jak większości dziewczyn w szkole. – wtrącił jeden z chłopaków – Chociaż na żadną z nich nawet nigdy nie spojrzał w „ten” sposób. I pewnie nie spojrzy…
- Skąd możesz wiedzieć?! – zapytała Jessica z dość dziwnym wyrazem twarzy.
- Tylko zgaduję, nie denerwuj się. – stanął profilem – Złość piękności szkodzi. – ciemnowłosy chłopak puścił oczko blondynce, a następnie wrócił do swoich kolegów.
                Reakcja dziewczyny była naprawdę zabawna. Prócz tego, że otworzyła bardzo szeroko buzię, to jeszcze powieka zaczęła jej drgać ze złości. Nie wytrzymałam i mimowolnie parsknęłam śmiechem. Szybko oddaliłam się na bok, by nie dać po sobie znać, że to z niej się akurat naśmiewam. Chłopak, który właśnie przed chwilą „zgasił” blondynkę, zauważył moją reakcję i do mnie podszedł.
- Nieładnie tak nabijać się z koleżanki. – powiedział z uśmiechem.
- Przepraszam, ale… – uśmiechnęłam się szeroko – Nie mogłam wytrzymać, gdy ta powieka zaczęła jej drgać…
                Ciemnowłosy zareagował tak samo, jak ja. Zaczął się zwijać ze śmiechu. Pewnie nawet na korytarzu każdy słyszał nasz rechot. Jessica wkurzyła się i wyszła.
- Ale dlaczego nie ślinisz się na jej widok tak, jak reszta? – zapytałam.
- Bo mam rozum? Ym, nie podobają mi się sztuczne dziewczyny? Nie wierzę w ten jej „cudowny” charakter? – zaczął wyliczać na palcach – Jestem prawie pewien, że ona tylko udaje taką osobę.
- To dość poważne podejrzenie.
- Racja. – wzruszył ramionami – Tak właściwie, to jestem Kaito. – przedstawił się z uśmiechem.
- Yumi.
- Miło poznać. – spojrzał na środek klasy – Nie wiem, czy wiesz, ale siedzę na Tobą. – wskazał na swoje miejsce.
- Nie wiedziałam! – powiedziałam zaskoczona.
- Teraz już wiesz. – puścił mi oczko – No ale… Zaraz za mną siedzi blond królowa. – zmarszczył brwi – Teraz pewnie będę przez nią dręczony. – zrobił smutną minkę.
- Przeżyjesz. – zaśmiałam się.
- Tak właściwie, to słyszałaś, że ta jędza Kumi się przeniosła? – zapytał.
                Co?! Niemożliwe!
- Mówisz o tej…?
- Błagam Cię, nie mów, że określenie „jędza Kumi” nie jest dla Ciebie oczywiste. – przeraził się.
- Wiem o kogo chodzi, ale właśnie… Jak to się przeniosła?
- Podobno w dniu egzaminów spotkało ją coś strasznego. – zastanowił się przez chwilę – Wprawdzie widziałem ją, jak szła korytarzem taka roztrzęsiona i w ogóle, jakby chłopak ją rzucił, ale że się przepisała…
- Nie wierzę…
- Ale to dobrze, o jedną taką mniej. – uśmiechnął się szczerze – Aż dziwne, że o tym nie słyszałaś…
- Przepraszam Cię na chwilę, muszę kogoś znaleźć. – powiedziałam, a następnie pobiegłam w stronę drzwi.
- Luzik, do jutra. – pomachał mi na pożegnanie.


~~~


- Jak to się przeniosła…? – zapytał zaskoczony.
- Też nie mogłam w to uwierzyć. – powiedziałam – Dowiedziałam się od chłopaka z naszej klasy.
- Skąd wiesz, że mówił prawdę?
- Bo nie miał powodu, żeby kłamać. – odpowiedziałam – Nie wiem, co mogłoby mu dać to kłamstwo.
- Też racja. – chłopak westchnął – To pewnie moja wina. – opuścił głowę w dół – To przez to, że ją spoliczkowałem…
- Bardzo możliwe... – przyznałam niechętnie – Ale… Nikt nie będzie Cię o to obwiniał. – lekko się uśmiechnęłam – Sprawiłeś mi wiele radości tym czynem. – wzięłam głębszy wdech – I nie tylko tym.
                Tsuki gwałtownie uniósł łebek do góry. Spojrzał na mnie zaskoczony. Nic nie powiedział, ale wiedziałam, że oczekuje wyjaśnienia.
- Wtedy byłam bardzo roztrzęsiona. – powiedziałam – Sam wiesz, dlaczego… Jest to trochę ciężkie, ale czuję wielką ulgę, że Ci o tym powiedziałam. – uśmiechnęłam się pod nosem – Ale ona wtedy powiedziała tyle niemiłych rzeczy, nawet zniszczyła jedyną rzecz, jaka została mi po mamie... – zmarszczyłam brwi – Na szczęście wtedy pojawiłeś się Ty i mi pomogłeś. – spojrzałam blondynowi w oczy – Naprawdę Ci za to dziękuję. – uśmiechnęłam się, jednak zaraz po tym na moją twarz wdarł się rumieniec, ponieważ przypomniałam sobie o jeszcze jednym zdarzeniu – Wtedy dużo płakałam. – zaśmiałam się nerwowo – Gdy mnie przytuliłeś, coś we mnie pękło i wszystkie emocje, które we mnie płynęły, wyszły na jaw. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam... – dopiero po chwili zorientowałam się, jak wiele powiedziałam – Zbyt wiele mówię… – przygryzłam wargę ze zdenerwowania.
- Nie, nie. – uspokoił mnie – Jeżeli potrzebujesz się wygadać, to śmiało. – powiedział – W pewnym sensie rozumiem Twoją sytuację... – przyznał niepewnie – A patrzenie na to, jak ona Cię wówczas potraktowała było naprawdę… bolesne. Dlatego nie wytrzymałem i ją uderzyłem. Nie chciałem tego zrobić, ale musiałem. – usiadł pod ścianą – Gdy było po wszystkim, zobaczyłem w jakim stanie jesteś. Trochę się przeraziłem, ponieważ jestem bardzo słaby w takim sytuacjach i naprawdę nie wiem, jak się wtedy zachować. Przytulenie Cię to był taki impuls. Zrobiłem to pod wpływem emocji. Nie chciałem widzieć, jak cierpisz. – westchnął – Ale nie martw się tym, że płakałaś. Płacz nie jest oznaką słabości ani bycia kimś żałosnym. Płacz to rzecz normalna, czasem bardzo potrzebna. Dlatego gdy chcesz płakać, zrób to, nie staraj się powstrzymywać własnych emocji. Nie warto tego robić…
- Brakowało mi takiej rozmowy… – uśmiechnęłam się szczerze – Dawno od nikogo nie słyszałam takich słów. – usiadłam obok blondyna, po czym wzięłam głęboki wdech – Naprawdę bardzo się cieszę, że Cię poznałam. – spojrzałam na chłopaka ze świetlikami w oczach.
                Tsuki odwzajemnił spojrzenie, jednak tym razem przybrał bardzo poważny wyraz twarzy. Tkwiliśmy przez krótki czas w milczeniu. Blondyn w końcu przełknął ślinę, a następnie zbliżył się do mnie. Gdy jego twarz była blisko mojej, poczułam mocny ucisk w okolicach klatki piersiowej. Serce mocniej zabiło, co mnie tylko przeraziło. Mimowolnie przymrużyłam oczy. Czułam oddech blondyna. Słyszałam nawet własne bicie serca. Delikatnie przysunęłam się do chłopaka. Teraz dzieliły nas milimetry. Zielonooki łagodnie przejechał wewnętrzną częścią dłoni po moim policzku, a następnie musnął moje usta swoimi. Po moim ciele rozeszły się bardzo przyjemne dreszcze. Usta chłopaka były takie miękkie i ciepłe… Nie miałam pojęcia, co robić, ponieważ był to mój pierwszy pocałunek. Nie rozumiałam własnych reakcji. To mocne bicie serca, przyspieszony oddech, podniesiona temperatura, mętlik w głowie… Pierwszy raz doświadczyłam takich rzeczy. A gdy chłopak pogłębił pocałunek, to już całkowicie straciłam głowę. Oplotłam ręce wokół szyi chłopaka, przysuwając się jeszcze bliżej. Jedna z dłoni Tsukiego gładziła mnie po głowie, druga natomiast wędrowała po plecach. To było tak niezwykłe, a zarazem dziwne uczucie, że nie byłam w stanie tego opisać normalnymi słowami. W tej chwili czułam się wspaniale.
- Ja... – wydukał, gdy przerwaliśmy pocałunek – Przepraszam… – szepnął.
- N-nie, to nie Twoja wina... – poczułam, że robię się niesamowicie czerwona.
- Wszystko… z Tobą w porządku? – zapytał.
- Tak… – odpowiedziałam półgłosem – A z Tobą?
- Też…
- T-to chyba dobrze. – starałam się unikać spojrzenia chłopaka, jednak nie mogłam tego robić w nieskończoność. Gdy Tsuki spojrzał na mnie swoimi przymrużonymi szmaragdowymi oczami, zamarłam. Po raz kolejny zostałam sparaliżowana jego spojrzeniem, jednak teraz kryło się za nim coś więcej.
                Chłopak nic nie powiedział, po prostu mnie objął. Chyba wyczuł, że w dalszym ciągu jestem trochę roztrzęsiona tą sytuacją z mamą, a dodatkowo zmieszana pocałunkiem. Nie chcąc nic mówić, zamknęłam oczy, a następnie wtuliłam się w klatkę piersiową Tsukiego. Później będę się zamartwiać i wstydzić. Teraz potrzebuję czyjegoś ciepła, a właśnie on mi je dostarcza.


~~~
______________________
Całkowity spontan. :PPP 
Tego pocałunku miało nie być, to miało nastąpić w innym rozdziale i w ogóle przy innej okazji, ale ta ich rozmowa jakoś tak mi podpasowała i zmieniłam plany. :D
Nie zabijcie mnie tylko za tą długą nieobecność. Sama nie wiem, co przez ten czas robiłam. W końcu to już prawie miesiąc. :O

1 komentarz :

  1. Tak długo czekałam na ten rozdział <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic