niedziela, 30 listopada 2014

"Saved by you" - Rozdział 18.5 "Letnie wakacje"

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 18,5.





~~~


                Sierpień dobiegał końca, a dzień rozpoczęcia nowego semestru był coraz bliżej. Dlatego też postanowiliśmy się wybrać całą grupą nad jezioro. Chłopaki zabrali namioty, w końcu mieliśmy tutaj zostać przez dwie kolejne noce. Był z nami wujek Yoshidy, dlatego o obecność pełnoletniej i odpowiedzialnej osoby nie musieliśmy się martwić. Nanami była wniebowzięta, ponieważ towarzyszył nam Satoru. A skoro mowa już o członkach samorządu – Jiwoo również z nami przyjechał. Tsuki oraz Isei przez całą drogę tworzyli plany na dzień doskonały, jednak Saki wraz z Fuuką rujnowały ich marzenia. Mikihito stwarzał pozory nieco zazdrosnego, ale chyba tylko ja to zdołałam zauważyć. Prócz tego, ledwo udało się wyciągnąć Futabę z domu. Twierdziła, iż musi zajmować się bratem. W końcu sam brat jej powiedział, aby z nami pojechała. No i dzięki temu dowiedziałam się czegoś nowego o Izumi – ma rodzeństwo, w dodatku brata bliźniaka! Z pewnością będzie uroczy.
                Każdy członek obozu zmuszony był nieść kilka rzeczy. Mi przypadły torby z jedzeniem oraz grill. Cudem zaniosłam to do wyznaczonego miejsca. Chociaż, gdy tak teraz patrzę na innych, to chyba powinnam być wdzięczna, iż musiałam nieść tylko to. Namioty, karimaty, śpiwory, składane stoliki, naczynia i wiele innych ciężkich rzeczy. Chyba jednak moja sytuacja nie była taka zła, jak sądziłam.
                Gdy chłopcy zajmowali się rozkładaniem namiotów, my, dziewczyny, ustawiałyśmy stoliki i potrzebne garnki. Po zakończeniu tych czynności, wszyscy zaczęliśmy wnosić karimaty i śpiwory do namiotów. Dopiero później będziemy losować, kto z kim będzie spał. Obym trafiła na kogoś spokojnego.
                Wszystkie przygotowania zakończyły się przed godziną dwudziestą. Wtedy zebraliśmy się w jednym punkcie. Wraz z wujkiem Yoshidy było nas dwunastu. Oznaczało to, iż jedna osoba będzie musiała spać z naszym opiekunem. Namioty niestety były tylko dwuosobowe.
                Isei przyniósł pudełko, którego zawartością było jedenaście karteczek. Osoba z jakimś dziwnym znaczkiem na papierku idzie spać do wujka Yoshidy. Gdy już każdy wyjął swoją karteczkę, westchnęłam przeciągle. Błagam, obym trafiła na kogoś normalnego…
- Dlaczego ja?! – krzyknął Tsuki, gdy tylko zobaczył zawartość swojej karteczki.
- Na kogo trafiłeś? – zapytałam zaskoczona reakcją blondyna.
- Isei, jesteś moim cennym przyjacielem, dobrze o tym wiesz... – powiedział, robiąc „słodką” minkę.
- Zapomnij, lecisz do wujaszka. – czarnowłosy sprawił, że twarz Tsukiego nabrała rozpaczy.
- Pff. – nadął policzki – Ale wiesz, skoro ja nie trafiłem, to i Ty nie trafisz. – puścił mu oczko, na twarzy mając intrygujący uśmieszek.
- Nie bądź tego taki pewny.
                Byłam ciekawa na kogo trafiłam, więc spojrzałam na swoją kartkę. „Numer 1”. Więc wylądowałam w pierwszym namiocie. Tylko ciekawa jestem z kim…
- Kto z was ma numer jeden? – zapytałam.
- Ja. – przed moimi oczami pojawił się uśmiechnięty rudowłosy chłopak.
                Och, więc trafiłam na Jiwoo. Koreańczyka o przebiegłym błysku w oku. Chyba nie muszę się niczym martwić, w końcu niebieskooki stwarza pozory pozytywnej osoby. Każda nasza rozmowa przebiegała dobrze, dlatego nie muszę się martwić swoją nieśmiałością. Jestem w stanie z nim rozmawiać normalnie.
- A Ty, Satoru? Na kogo trafiłeś, co? – zapytał uśmiechnięty Koreańczyk.
- Na tego hałaśliwego…
                Nim blondyn zdołał dokończyć, Jiwoo zakrył jego usta.
- Nie, Satoru, nie możemy tutaj stwarzać konfliktów. – szepnął mu na ucho.
- Nie planuję tego. – powiedział Hirose – Chciałem po prostu powiedzieć to, o czym myślę.
- I to właśnie stwarza konflikty… – wtrącił Jiwoo ze sztucznym uśmiechem.
                Satoru udał się w stronę swojego namiotu, a za nim pobiegł Yoshida. Nie wiem, jak ta dwójka ma zamiar wytrzymać razem w jednym namiocie… Przecież to są zupełnie dwa różne charaktery. Z pewnością to będzie ciekawy pobyt.
- Zazdroszczę Yoshidzie. – przyznała Nanami z założonymi rękami.
                Czy to możliwe, że zależy jej na Satoru?
- A kogo masz?
- Mikiego. – odpowiedziała – Lubię go, więc nie narzekam.
                No to mamy kolejną parę.
- Jak dobrze, że na siebie trafiłyśmy! – powiedziała Saki, kierując to do Fuuki.
                Skoro one są razem, to Iseiowi przypadła… Futaba?
- Posłuchaj, musimy coś ustalić. – fuknęła czarnowłosa w stronę Iseia  – Mam na myśli przestrzeń osobistą. – założyła ręce na klatce piersiowej – Jeżeli ją przekroczysz, to jesteś trupem.
- Nie martw się, nawet nie mam takiego zamiaru. – chłopak wycedził przez zęby.
                Taak, to z pewnością będzie bardzo ciekawy pobyt.


~~~


                Gdy już wszyscy wnieśli swoje plecaki do namiotów i porozpakowywali się, wybiła północ. Trochę to wszystko trwało, ale na szczęście daliśmy radę. Ze zmęczeniem położyłam się na swoim śpiworze. Byłam sama, ponieważ Jiwoo poszedł gdzieś chwilę temu. Powiedział, że musi porozmawiać z Satoru, a to może mu trochę zająć. Nie wiedząc, co robić, do ręki wzięłam telefon i napisałam do Terru, że jestem nad jeziorem. Zaczęliśmy się wymieniać wiadomościami. Na początku pisaliśmy o letnich wakacjach, jednak chłopak zmienił temat na rozpoczęcie drugiego semestru. Napisał, że jest w dość nieciekawej sytuacji, ale nie rozwinął tego. Nie wypytywałam go o to, ponieważ nie chciałam naruszać jego prywatności. 
                Odłożyłam telefon na bok, ponieważ usłyszałam głos Jiwoo. Po chwili chłopak wszedł do namiotu. Zaskoczony tym, że nadal nie śpię, usiadł po turecku.
- Dlaczego jeszcze nie śpisz? – zapytał.
- Nie jestem śpiąca. – odpowiedziałam.
- To tak jak ja. – uśmiechnął się – Zawsze mam problem z zaśnięciem na takich wyjazdach. – powiedział – To pewnie przez zmianę miejsca…
- Możliwe. – odwzajemniłam uśmiech.
                Ten jego błysk w oku jest naprawdę intrygujący.
- To trochę dziwne, że w jednym namiocie muszą spać i chłopak, i dziewczyna. – powiedział.
- Tak trochę…
- To pewnie jest dla was niewygodne, no nie?
- Nie do końca... – powiedziałam.
- Hmm… – zrobił nieco zaskoczony wyraz twarzy – Myślałem, że dziewczyny przejmują się sprawami intymności i podobnymi rzeczami…
- O-oczywiście! – krzyknęłam ze wstydliwym rumieńcem – Ale... – zastopowałam.
- No? – przypatrywał mi się z ciekawością.
- Proszę, zmieńmy temat. – powiedziałam z opuszczoną głową.
                Jiwoo zaczął się śmiać na głos, przez co poziom mojego zawstydzenia wzrósł.
- Więc to prawda, że nieświadomie przekraczam granice… – rzekł z uśmiechem, drapiąc się w tył głowy.
                A ja myślę, że robi to całkiem świadomie.
- Ale naprawdę się zdziwiłem, kiedy Satoru powiedział nam wszystkim, że ma zamiar Cię przyjąć do samorządu. – oznajmił – Bardzo mu na tym zależało. – zaczął jeść żelki.
- Naprawdę?
- Mhm.
                Podczas gdy Jiwoo wypychał policzki żelkami, ja położyłam się na plecach. Byłam już ubrana w piżamę, więc nie musiałam się przejmować nagłym zaśnięciem.
- Sam się opycham, nawet nie pomyślę o poczęstowaniu kogoś. – fuknął sam do siebie – Jedz, Yumi, musisz nabrać energię. – podłożył mi pod nos paczkę żelków.
- Dziękuję, ale staram się nic nie jeść o tej porze.
- To dlatego jesteś taka drobna! – wziął jednego miśka, a następnie przyłożył mi go do ust – Jedz!
- Tylko jednego…
                Chłopak wmusił we mnie jeszcze kilkanaście żelków, dopiero po tym odpuścił.
- Powinnaś jeść więcej. – powtarzał coraz to ciszej, jakby zasypiał.
- Dobrze, dobrze. – zaśmiałam się pod nosem.
                Rudowłosy powtarzał to do momentu, aż zasnął. Przykryłam go kocem, a następnie sama położyłam się obok niego. Spojrzałam na swoje ręce. Jiwoo przesadza, wcale nie mam takich chudych rąk. Ale jeśli tak teraz na to spojrzeć… On zachowuje się jak starszy brat.
                Obróciłam się w stronę Koreańczyka.
- Dobranoc, Jiwoo. – powiedziałam, a następnie zamknęłam oczy.
                Jeszcze tylko tydzień i nastąpi powrót do szkoły. Intuicja mi mówi, że nastąpi coś dobrego. Już się nie mogę doczekać!


~~~

3 komentarze :

  1. Dziewczyna z chłopakiem w jednym namiocie na wyjeździe? Pierwszy raz się spotykam z taką opcją :p

    Dlaczego nie trafił jej Isei?! Może by do czegoś doszło... Chociażby do pocałunku... x]

    Nie no powiem szczerze, że nie tracę nadziei! :D No i modlę się by nie doszło do czegoś z Tsukim... :x :p

    OdpowiedzUsuń
  2. kurczeeee!!! Myślałam że w tym namiocie będzie z Tsukim :)) czekam z niecierpliwością na następny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze współczuję Tsukiemu xD Z opiekunem w jednym namiocie? O zgrozo xD Ja nie mogłam wytrzymać na wycieczce klasowej, jak miałam wychowawcę w pokoju obok. A tu nie dość, że ściany nie ma, to jeszcze muszą spać koło siebie xD

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic