sobota, 22 listopada 2014

"Saved by you" - Rozdział 18.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 18.





~~~


- Po letniej przerwie do naszej klasy dołączy moja koleżanka z dzieciństwa, Satsuki. – powiedział na jednym tchu.
- Czy Tsuki też ją zna…?
- …tak. – potwierdził, odwracając wzrok.
                Więc to na pewno ona. To musi być ta dziewczyna, o której mówił blondyn. Teraz nie mam co do tego wątpliwości.
- Co z nią nie tak? – zapytałam, starając się ukryć fakt, iż o niej wiem.
- Jakby to... – podrapał się w tył głowy, jednocześnie zastanawiając się, jak odpowiedzieć na moje pytanie – Ona… Jest byłą dziewczyną i Tsukiego, i… moją.
                Otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia. Są najlepszymi przyjaciółmi, a pomimo to byli z tą samą dziewczyną? Nawet ja nie wyobrażam sobie sytuacji, abym mogła być z kimś, kto podoba się albo Nanami, albo Futabie. To wychodzi samo z siebie, nie chcesz zranić swoich bliskich. Więc dlaczego oni…?
- Najpierw była z Tsukim. – przerwał moje rozmyślania – Ale ona… Nie czuła się dobrze w związku z nim. – zawahał się przez chwilę – Tsuki o tym nie wie, ale ona naprawdę coś do niego czuła, jednak nie wyznała mu tego.
                W takim razie blondyn był w błędzie…?! Mówił, że pozwolił Satsuki odejść dla jej dobra, ponieważ wiedział, że nic ona nie czuła, ale skoro wcale tak nie było, to… Popełnił błąd?
- Dlaczego mu tego nie wyznała? – zapytałam, chcąc szczerze poznać prawdziwą odpowiedź.
- Powiedziała mi, że chciała, ale… Tsuki zaczął się poddawać.
- Poddawać? – powtórzyłam zaskoczona – On…?
                Nie wyobrażam sobie tego. Nigdy bym nie pomyślała, że blondyn może się poddać. On nie jest takim typem osoby, więc czemu…?
- Zrobił to dla dobra ich dwójki, czy może nawet naszej trójki…
- To znaczy?
- Satsuki nie tylko czuła coś do Tsukiego, ale i do mnie.
                Czy można kochać dwie osoby jednocześnie? Według mnie nie. Tym potężnym uczuciem można obdarzyć tylko jedną osobę. Chyba że ta „miłość” była jedynie zauroczeniem pomylonym z prawdziwą miłością. Jeżeli tak to wygląda w tym przypadku, to chyba jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wybrała Iseia, a nie Tsukiego.
- Co się stało po ich zerwaniu?
- Prawie miesiąc ciszy. – odpowiedział niezrozumiale – Wcale się do siebie nie odzywali, unikali się wzajemnie, a jeżeli już na siebie wpadli, to ich spojrzenia mówiły same za siebie.
- Tak zapytam… Czy Tsuki wiedział, że ona Cię kocha?
                Czarnowłosy na chwilę zamarł.
- Kocha…? – przymknął oczy – Nie nazwałbym tak tego.
                J-jak to…?
- Gdy byliśmy razem, to i tak poruszała sprawę ich związku. – zaczął opowiadać – Widziałem, jak na niego patrzyła. Ten przepełniony uczuciem i tęsknotą wzrok… Każdy by się zorientował, na czym stoi.
                Więc to na odwrót? Tsukiego kochała, a Iseiem była jedynie zauroczona?
- Ale Tsuki o tym nie wiedział?
- Chyba nie. – pokręcił łebkiem – Pozwolił jej odejść do innego chłopaka, ba, do swojego najlepszego przyjaciela, tylko i wyłącznie dla jej dobra. Chciał, by była szczęśliwsza z kimś innym, jednak sam nie był świadom jej prawdziwych uczuć. Dlatego tylko ją zranił. Zrobił to nieświadomie, więc nie powinno się go winić.
                Pozwolić osobie, którą się kocha odejść do kogoś innego tylko po to, aby była szczęśliwa. Tsuki okazał tym piękny akt bezinteresowności.
- Dziękuję, że mnie wysłuchałaś. – westchnął – Od razu zrobiło mi się lepiej.
- Mogę zadać jeszcze jedno pytanie…? – zapytałam niepewnie.
- Śmiało.
- Dlaczego ona wyjechała?
- Ah, to… – zastanowił się przez chwilę – Powiedziała, że potrzebuje czasu na przemyślenia i dojście do tego, co naprawdę czuje. – uśmiechnął się melancholijnie – Do zerwania doszliśmy obydwoje. Powód był ten sam, dlatego rozstanie nie było bolesne.
- Więc już wszystko przemyślała? – zapytałam zaskoczona.
- Na to wygląda. – odparł z uśmiechem.
                Na tym zakończyliśmy sprawę z Satsuki. Wróciliśmy do jedzenia, w końcu została mi jeszcze połowa tego ciasta. Isei zjadł jako pierwszy, jednak poczekał, aż ja skończę, by odnieść nasze talerze. Gdy wrócił, szybko dopiliśmy kawę. Tym razem nie musiał nic odnosić, ponieważ kelnerka wyręczyła go. Wzięliśmy wszystkie swoje rzeczy, a następnie wyszliśmy z kawiarenki. Czarnowłosy postanowił odprowadzić mnie do domu, ponieważ pora wskazywała na to, iż niedługo zacznie się ściemniać. Nie spieszyliśmy się zbytnio, szliśmy normalnym, spokojnym tempem. W trakcie drogi poruszyliśmy temat egzaminów, pogody, wypadu nad jezioro oraz ulubionych potraw zawierających maliny.
                Chłopak odprowadził mnie aż do mojej ulicy. Tutaj się rozstaliśmy, a ja pospiesznie pobiegłam do domu. Na miejscu powitała mnie ciepła kolacja. Szybko zjadłam, po czym zrobiłam sobie kubek gorącej herbaty. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam przy biurku, wcześniej stawiając naczynie obok. Wzięłam się za przepisywanie dzisiejszych notatek, które pożyczyłam od Mikihito. Poszło mi bardzo szybko, dzięki czemu nie musiałam spędzać nie wiadomo ile czasu na nauce. Gdy skończyłam, spakowałam potrzebne zeszyty oraz podręczniki na jutro, a następnie włączyłam laptopa. Włączyłam piosenkę jednego ze swoich trzech ulubionych zespołów k-popowych, po czym weszłam na czat. Terru nie był dostępny, aczkolwiek zostawił mi wiadomość.

Dobrze się uczysz, prawda?! W takim razie daj mi korki z maty, bo nie zaliczę egzaminu z tego przedmiotu!!

                On? Źle się uczy? Niemożliwe. Pewnie znów się zgrywa, czy coś w tym stylu. Napisałam mu to, o czym pomyślałam. Wyłączyłam czat, a następnie laptop. Wypiłam ciepłą herbatę, po czym udałam się do łazienki, wcześniej zabierając ze sobą piżamę. Tam przebrałam się w błyskawicznym tempie oraz umyłam dłonie i twarz. Po tym wróciłam do spokoju i położyłam się do łóżka, by po chwili zasnąć.


~~~


                Obudziłam się przed siódmą. Przeraziłam się, że nie zdążę do szkoły. Nie miałam czasu na umycie włosów, więc postanowiłam je spiąć w luźny koczek. Pozwoliłam kilku kosmykom pozostać w nieładzie. Grzywkę spięłam u góry. Wzięłam swój szkolny mundurek, po czym poszłam do łazienki. Standardowo umyłam kolejno zęby, twarz i dłonie. Po tym ubrałam się w mundurek, a piżamę włożyłam do pralki. Poszłam do kuchni, by coś przekąsić. Zrobiłam sobie dwa tosty. Jedząc, popijałam je zimną herbatą. Po zjedzeniu brudne naczynia zostawiłam na stole, ponieważ gdybym zaczęła zmywać, z pewnością bym nie zdążyła na zajęcia. Z góry wzięłam tylko swoją torbę. Na nogi założyłam buty, po czym wyszłam z domu. Przyspieszyłam nieco tempa, by znaleźć się szybciej w szkole.
                Udało mi się dotrzeć przed czasem. Lekcje powinny się zacząć za niecałe trzy minuty, a ja już byłam na korytarzu prowadzącym do mojej klasy. Gdy tylko weszłam do pomieszczenia, automatycznie zaczęłam wyszukiwać wzrokiem Nanami. Znalazłam ją. Brązowowłosa przyglądała mi się z gwiazdkami w oczach. Szybko do niej podeszłam, jednak nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, rzuciła mi się na szyję i zaczęła błagać o pomoc w nauce w dniu dzisiejszym. Sama miałam jej to zaproponować, więc zgodziłam się bez żadnych problemów.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem Ci wdzięczna. – powiedziała.
                Podczas gdy Nanami przeszukiwała torbę w celu znalezienia odpowiedniego zeszytu, do klasy wparował jakby oparzony Tsuki. Od razu zajął swoje miejsce i skupił swój wzrok na jednym miejscu. Dopiero po chwili zaczął przesuwać oczami po całym pomieszczeniu, aż w końcu zatrzymał się na mojej osobie. Zrobił trochę zmieszany wyraz twarzy, jednak po chwili zaśmiał się i podszedł do mnie.
- Nie poznałem Cię! – powiedział dość głośno – W spiętych włosach wyglądasz zupełnie inaczej, niż w rozpuszczonych.
- Tak myślisz? – zapytałam zmieszana.
- Tak! – uśmiechnął się – Ale inaczej nie znaczy, że gorzej! I w tych, i w tych Ci do twarzy.
- D-dziękuję… – powiedziałam zawstydzona.
                Gdy do klasy wszedł nauczyciel, wszyscy usiedli na swoich miejscach. Emanowała od niego tak dziwna aura, że każdy siedział niezwykle cicho. Nikt nie miał na tyle odwagi, aby cokolwiek powiedzieć. W końcu ciszę przerwał wchodzący do klasy Isei. Przeprosił za spóźnienie, a następnie zajął swoje miejsce. Nauczyciel od japońskiego przerażał każdego, jednak dziś przesadził.
- Dobrze, zacznijmy.
                Brązowowłosy nauczyciel zaczął sprawdzać listę obecności. Brakowało tylko dwóch osób. Po wpisaniu wszystkich potrzebnych informacji do dziennika, spojrzał na nas.
- Egzaminy za kilka dni. – powiedział – Zrobimy dziś lekcje powtórzeniowe z podstaw i podobnych rzeczy.
- Dobrze. – rzekła klasa.
                Dwie lekcje z języka zleciały bardzo szybko. Trochę odświeżyłam sobie podstawy, co z pewnością mi pomoże w dniu egzaminów. Na kolejnej lekcji mieliśmy matematykę. Lekcja nie zleciała tak szybko jak dwie poprzednie, aczkolwiek nie przeciągała się w nieskończoność. Na przerwie poszłam do bufetu, by kupić sobie coś do jedzenia. To w tym miejscu można spotkać się ze starszymi od siebie osobami. Na korytarzach są jedynie klasy równoległe, przynajmniej tak jest w tej szkole. Trochę się obawiałam, że wpadnę na blondwłosą wiedźmę, jednak tak się nie stało. Zjadłam w spokoju, a następnie wróciłam do swojej klasy. Tsuki wyglądał na lekko przybitego. Wymieniłam się z Iseiem spojrzeniami, co tylko potwierdziło moje przypuszczenia. To z powodu tej dziewczyny. W ciszy zajęłam swoje miejsce, po czym zaczęłam wyczekiwać rozpoczęcia kolejnej lekcji.
                Po zajęciach, wraz z Nanami udałyśmy się do mnie. Na miejscu zabrałam wszystkie notatki oraz usiadłam obok brązowowłosej. Zaczęłam jej tłumaczyć różne podstawowe informacje, o których nastolatka najwyraźniej zapomniała. Po jakichś dwóch godzinach babcia przyniosła dla nas coś do jedzenia oraz do picia. Uśmiechnęła się ciepło, po czym wróciła do swoich zajęć. Postanowiłyśmy z Nanami zrobić sobie przerwę. Usiadłyśmy przy stole, a następnie zaczęłyśmy jeść.
- Twoja babcia jest bardzo miła. – powiedziała szatynka.
- To prawda. – uśmiechnęłam się pod nosem.
- Moi dziadkowie mieszkają w innym mieście, więc nie widzę ich zbyt często… – powiedziała ponuro – To samo rodzice. – na jej twarzy pojawił się grymas – Pracują daleko od Osaki, a w domu pojawiają się raz na kilka miesięcy.
- Mieszkasz z bratem, prawda? – zapytałam.
- Tak. – potwierdziła – Ma na imię Yuichi.
- Z tego co pamiętam, to ma zespół, prawda?
- Mhm. – pokiwała twierdząco łebkiem ze znaczącym uśmiechem.
                Chciałam zapytać o Satoru, ale coś mnie powstrzymało. Wolę zaczekać z tym do innej okazji, bo z pewnością taka nastanie.
                Postanowiłam odprowadzić Nanami do stacji. Postanowiłyśmy aż do egzaminów uczyć się w ten sposób, codziennie. Klasowa nauka już się skończyła, teraz każdy wolał wszystko indywidualnie. Gdy wróciłam do domu, poszłam do kuchni. Wzięłam się za sprzątanie. W salonie odkurzyłam dywan oraz zebrałam niepotrzebne rzeczy ze stołu. Po tym zajęłam się myciem podłóg. W ten sposób zbiłam czas. Po posprzątaniu poszłam się umyć, a następnie spać.


~~~


                Dni zlatywały mi na schemacie: szkoła, nauka, sprzątanie. Codzienne powtarzanie materiałów z Nanami zaczynało skutkować, ponieważ z każdym dniem stres, który odczuwałam wcześniej, zaczął zanikać. Bardzo cieszyłam się z tego powodu.
                W tym tygodniu nie miałam na nic czasu. No, prawie na nic. Jakieś tam drobne rozmowy oraz wyjścia miały miejsce, ale do domu wracałam dość szybko. Głównie wychodziłam z Iseiem, by porozmawiać na temat Tsukiego. Pewnym było, iż chłopak czuje się tak źle przez to, że już niedługo do naszej klasy dołączy jego była dziewczyna. Chcieliśmy z Iseiem jakoś temu zaradzić, jednak nic nie działało. Martwiłam się o blondyna, ale nie tylko o niego. O Iseia również. Bałam się o ich dwójkę. O to, co może się wydarzyć po jej przyjeździe. Miejmy nadzieję, że nic złego się nie wydarzy.
                Dzisiejszego wieczoru chodziłam jak na szpilkach. Moją głowę przepełniał jutrzejszy dzień oraz egzaminy. Aby jakoś odbiec myślami od tych rzeczy, usiadłam na łóżku oraz wzięłam do ręki telefon. Postanowiłam napisać do Terru.

Jutro egzaminy. Jak się z tym czujesz?

                Odpowiedź na pytanie otrzymałam bardzo szybko.

Stresuję się jak nigdy! Nie daję rady z matematyką, zawsze miałem z nią problem!

                Więc nie jestem jedyną, która aż tak się przejmuję jutrzejszym dniem. Zaczęłam myśleć nad odpowiedzią. Chciałam choć raz napisać coś, co podniosłoby go na duchu. Zawsze Terru to robił, dlatego choć ten jeden raz chciałam być jak on.

Mam pomysł. Obiecajmy sobie dać z siebie wszystko, okej? Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, aby egzamin poszedł nam świetnie! Co Ty na to?

                To go raczej nie podniesie na duchu, ale… W końcu to ja.

W porządku. Obiecuję, że dam z siebie wszystko. Liczę na to samo z Twojej strony!

                Rozluźniłam się troszkę dzięki temu. Nie chciałam, aby te złe myśli ponownie do mnie wróciły, dlatego od razu położyłam się spać. Nastawiłam budzik na wczesną godzinę, aby nie musieć z rana biegać, by tylko się wyrobić.
- To już jutro... – szepnęłam z westchnięciem – Oby poszło mi dobrze. – zamknęłam oczy i wkrótce po tym zasnęłam.


~~~


                Umyłam się, uczesałam, ubrałam, zjadłam, umyłam zęby i dłonie, spakowałam potrzebne rzeczy i powtórzyłam materiał – to chyba wszystko, co powinnam dziś z rana zrobić. Mam jeszcze godzinę, dlatego już wyjdę. Na nogi założyłam buty, a następnie ruszyłam w stronę drzwi.
- Yumi, zaczekaj! – krzyknęła babcia, pochodząc do mnie – Proszę, weź to ze sobą. – powiedziała, wręczając mi naszyjnik z małym, srebrnym medalikiem.
- Co to?
- Naszyjnik Twojej mamy. – na jej słowa zadrżała mi ręka, w której trzymałam wisiorek – Czekałam na odpowiedni moment, aby Ci go wręczyć. I chyba ten moment właśnie nastał. – uśmiechnęła się ciepło – Obyś dzięki niemu dobrze napisała egzaminy.
- D-dziękuję Ci… – powiedziałam, starając się powstrzymać łzy.
- Tylko nie płacz, bo zrujnujesz to, nad czym pracowałaś cały ten ranek. – zaśmiała się.
- Dobrze. – wywinęłam kąciki ust ku górze – Dam z siebie wszystko!
                Po tym wyszłam z domu. Z uśmiechem na twarzy zmierzałam w kierunku szkoły. Mocno ściskałam naszyjnik w dłoni. Nie wierzyłam, że w tym domu jest jeszcze coś, co należało do mamy. Ta rzecz sprawiała, że miałam ochotę krzyczeć ze szczęścia.
                Dam z siebie wszystko. Obiecałam to nie tylko sobie, ale również babci i Terru. Niech ten medalik będzie rzeczą, która zmotywuje mnie do chęci dania z siebie wszystkiego. Niech on sprawi, że stres mnie nie ogarnie.
                W szkole znalazłam się ponad pół godziny przed czasem. W szatni zmieniłam buty, po czym usiadłam na ławeczce. Westchnęłam, a następnie spojrzałam na medalik z wielkim uśmiechem. Złożyłam dłoń w pięść, a następnie przyłożyłam ją do serca. Zaczęłam sobie w myślach powtarzać, że wszystko będzie dobrze. Byłam tego pewna… do czasu, aż przede mną stanęła ona.
- Co za zbieg okoliczności. – powiedziała, mając na twarzy kpiący uśmiech.
- C-czego chcesz…? – zapytałam niepewnie, szybko zrywając się z miejsca – Przyszłaś znów mnie zastraszyć?
- Chcę odpowiedzi! – warknęła – Co oni widzą w takiej szarej myszce jak Ty?!
                Wrzasnęła tak głośno, że dłoń, w której trzymałam medalik zadrżała.
- Co tam masz? – zapytała, wzrok kierując na naszyjnik.
- Nic. – odpowiedziałam, mocniej zaciskając pięść.
- Nie kłam! – po tym chwyciła mnie za dłoń, a następnie wyrwała z niej wisiorek – Ooo, co my tu mamy. – powiedziała radośnie – Całkiem niezły, może powinnam go sobie zatrzymać?
- O-oddaj mi go! – krzyknęłam, starając się powstrzymać łzy – Jest dla mnie bardzo cenny, proszę, oddaj mi go…
- Czy ja się przesłyszałam? – na jej twarzy pojawił się chamski uśmiech – Czy Ty mnie o coś prosisz?
                Kilka łez wypłynęło z kącików moich oczu. Jak ona może być taka podła?
- Proszę, oddaj mi go... – powtórzyłam już załamującym się głosem – Jest dla mnie bardzo ważny, dlatego…
- Och, zamknij się już! – krzyknęła, rzucając medalikiem o podłogę.
                Automatycznie rzuciłam się na podłogę, by go zabrać. Gdy położyłam na nim dłoń, blondynka nadepnęła na nią butem. Syknęłam pod nosem.
- Najpierw mnie błagasz, a teraz przede mną klękasz. – zaśmiała się na głos – Jesteś naprawdę beznadziejna.
                Odwróciła się, a następnie zrobiła kilka kroków w przód.
- Obyś zawaliła te egzaminy. – powiedziała z pogardą.
                Poczułam, jakby ktoś wbijał mi nóż w plecy. Uniosłam głowę do góry, by coś powiedzieć, jednak zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, po pomieszczeniu rozległ się dźwięk głośnego plasknięcia. Kumi automatycznie odleciała na bok, a moim oczom ukazał się mocno zdenerwowany Tsuki. Nawet ja przeraziłam się jego spojrzenia, którym obecnie ciskał w blondynkę.
- Co Ty zrobiłeś…? – zapytała oszołomiona.





- C-co…? – otworzyła szerzej oczy.
- Brzydzę się takimi osobami, jaką jesteś Ty. – powiedział, przechylając głowę na bok – Znęcać się nad innymi, by tylko podnieść się na duchu? Jesteś żałosna. – ostatni raz zmierzył wzrokiem nastolatkę – Wynoś się stąd.
                Kumi była w zupełnym szoku. Opuściła głowę w dół, a następnie poszła przed siebie. Zniknęła z moich oczu bardzo szybko. Byłam naprawdę zaskoczona. Do tej pory nie docierało do mnie, co się stało.
- Przepraszam. – powiedział, spoglądając gdzieś na bok – Zobaczyłaś mnie z tej złej strony. – uśmiechnął się smutno.
                Nie wiedziałam, co powinnam powiedzieć. Blondyn podszedł do mnie, a następnie usiadł. Spojrzał na medalik, który trzymałam w dłoni. Dopiero teraz zauważyłam niewielkie pęknięcie.
- To przez nią? – zapytał.
- T-tak... – powiedziałam, a po tym mój głos się załamał.
                Miałam chęć się rozpłakać. Niewiele brakowało, aby do tego doszło. Mocno zacisnęłam dłonie w pięści, a następnie pochyliłam głowę w dół. Chciałam się powstrzymać, ale… nie zdążyłam, ponieważ już po chwili kropelki łez zaczęły kapać na podłogę. Nie chciałam, aby blondyn mnie widział w takim stanie. Nie chciałam, aby widział, jak płaczę.
- Jeżeli chcesz się wypłakać, zrób to. – powiedział, delikatnie mnie obejmując.
- Nie chcę pokazywać się od tej słabej strony…
- Łzy nigdy nie okazują słabości. – przytulił mnie mocniej.
                Nie wytrzymałam. Zaczęłam szlochać na głos. Bałam się, że wyjdę przed blondynem na dziwaczkę. Płakać w ten sposób tylko i wyłącznie z powodu naszyjnika? On nie miał bladego pojęcia jaka historia się za tym kryję. Nie wiedział, że to moja jedyna pamiątka po mamie. Czułam, że chcę mu to wyznać.
- T-to była… – zaczęłam, z trudem nabierając oddechu – To była moja jedyna pamiątka po mamie…
- Rozumiem, spokojnie... – powiedział łagodnym tonem głosu, jednocześnie głaszcząc mnie po głowie.
- Ona… – zawahałam się, czy na pewno to powiedzieć – Jej już tutaj nie ma, dlatego…
                Chłopak na chwilę zamarł.
- Nie musisz się zmuszać, aby to powiedzieć. – powiedział po chwili ciszy – Rozumiem, że to może być dla Ciebie ciężkie, dlatego nie zmuszaj się, aby mówić o takich rzeczach.
                Blondyn odsunął się ode mnie, by móc spojrzeć mi w twarz. Położył dłonie na mojej twarzy, a następnie kciukami przetarł łzy. Lekko się uśmiechnął.
- P-pewnie jestem cała czerwona…
- Tak. – potwierdził – Ale do twarzy Ci z tą czerwienią, wiesz? – zaśmiał się.
                Tsuki pomógł mi wstać. Szybko poprawiłam mundurek oraz włosy.
- Idziemy? – zapytał.
- Tak.
                Udaliśmy się do naszej sali lekcyjnej. Na miejscu byli już wszyscy. Dziewczyny na mój widok trochę się przeraziły. Szybko do mnie podbiegły. Po chwili do naszej grupki dołączył Isei.
- Yumi…! – zaczęła Nanami – Masz opuchnięte oczy i jesteś cała czerwona! – powiedziała zaskoczona – Płakałaś? – po chwili przeniosła swój wzrok na blondyna – To Twoja sprawka? – wycedziła przez zęby.
- Nie, nie. – przerwałam jej – To nie tak. – wysiliłam się na uśmiech – Potknęłam się i upadłam w szatni, a ręką uderzyłam o kant ławki. – pokazałam im czerwoną dłoń – To naprawdę bolało, dlatego trochę płakałam… – przyznałam zawstydzona.
- Naprawdę... – Nanami pokręciła łebkiem z niedowierzenia – Mam nadzieję, że możesz pisać!
- Mogę.
- Całe szczęście.
                Po chwili do klasy wszedł nauczyciel. To już ta pora. Wszyscy zajęli swoje miejsca, uparcie wyczekując rozpoczęcia egzaminów. Pan Hanabusa rozdał nam arkusze, dodatkowo mówiąc, aby jeszcze nie rozpoczynać. Rozpoczęło się odliczanie. Za dziesięć sekund wszystko się rozpocznie. Wymieniłam spojrzenia z Nanami, Futabą, Iseiem oraz Tsukim, po czym przymknęłam oczy i odwróciłam arkusz na właściwą stronę.
                Terru, dajmy z siebie wszystko!


~~~
 _____________________________
Udało się tak szybko, hyhy. ;d
Trochę dramy jest, ale co tam XDD
Next będzie o letnich wakacjach, a później zaczynamy drugi semestr. :D

I znowu pytanie odnośnie yaoica. Głosujcie w ankiecie, które opo wolicie. Szczerze, to dla mnie obojętne, bo podobają mi się oba pomysły. Decyzja należy do Was. :D

1. Szkolne, 0 wątków fantasy etc, po prostu opowiadanie typu nauczyciel x uczeń. Zdradzę, że tutaj będzie działo się coś więcej, niż w moim 1 yaoi, gdzie dopiero "to" stało się jakoś w 15 rozdziale. Xdd Akcja dzieje się w Japonii.
2. Zawiera wątki związane z okultyzmem, główny bohater posiada umiejętność telekinezy oraz przewidywania tego, co się może wydarzyć w ciągu chwili. Do tego dochodzi demon. Akcja dzieje się w Polsce.
Także... Decyzja należy do Was. :D




2 komentarze :

  1. Tak się cieszyłam z powodu Iseia, a tu znów Tsuki zabłysnął :x

    Ciekawa jestem jaką osobą będzie Satsuki?...

    Co do drugiego opowiadania To nie wiem czy będę miała czas czytać, ale jak już to wolałabym pierwsze, chociaż obydwa wydają się być bardzo ciekawe. :p Myślę jednak, że to ty powinnaś zdecydować które będzie Ci się lepiej pisało... xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej! Ktoś nareszcie utarł nosa blondi :D Aż przyjemnie mi się to czytało.
    Przyznam, że postać Satsuki trochę mnie zdziwiła. Podejrzewałam, że będzie byłą dziewczyną Tsuki lub Iseia, ale że obu? :O
    Biorę się za następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic