piątek, 21 listopada 2014

"Saved by you" - Rozdział 17.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 17. 




~~~


                Powrót do domu trwał dłużej niż sobie wyobrażałam. Gdy wypakowałam swój bagaż, z ogromnym zrezygnowaniem padłam na łóżko. Westchnęłam przeciągle, a następnie spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Zegarek wskazywał godzinę dwudziestą. Począwszy od jutra, będziemy mieć caluśki tydzień na naukę. Po upływie siedmiu dni będą miały miejsce egzaminy. Stresuję się nimi coraz bardziej.
                W nocy nie mogłam spać. Jeżeli już zasnęłam, to po kilkunastu minutach budziłam się. Nie miałam na nic siły. Z wyczerpaniem wsłuchiwałam się w dźwięk przesuwającej się wskazówki zegarka do czasu, aż wybiła godzina szósta. Wówczas gwałtownie zerwałam się z łóżka, by po chwili popędzić do łazienki. Na początku wzięłam długi prysznic. Dokładnie umyłam ciało oraz włosy. Po tym zarzuciłam na siebie ciepły szlafrok, a włosy przetarłam ręcznikiem, by po chwili zacząć je suszyć. Gdy były delikatnie wilgne, odłożyłam suszarkę na półkę. Zaczęłam rozczesywać włosy. Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ grzywka, która jeszcze niedawno była przed oczy, teraz sięgała mi prawie do czubku nosa. Już zastanawiałam się nad zmianą fryzury, więc na razie wstrzymam się z ponownym ścięciem grzywki na prosto.
                Kąpiel i przygotowania zajęły mi prawie godzinę. Teraz postanowiłam zjeść śniadanie. W pośpiechu przygotowałam posiłek. W czasie, gdy czekałam, aż jedzenie trochę ostygnie, nalałam sobie do szklanki zielonej herbaty. Po tym usiadłam przy stole i zaczęłam jeść.
                Lekcje mają rozpocząć się za dwadzieścia minut, a ja dopiero jestem w połowie drogi! Martwię się, że nie zdążę.


~~~


                Pierwsza lekcja ciągła się i ciągła. Łącznie w klasie było aż dziewięć osób. Frekwencja robi się coraz gorsza. Na kolejnej godzinie lekcyjnej dołączyło tyle samo osób. Podobno były jakieś problemy z dojazdem i dlatego się spóźnili.
- Nie przejmuj się tak, jeśli im zależy, to pewnie przyjdą. – powiedział Isei, siadając obok.
- Po prostu chcę dla nich dobrze. – wyznałam – Ale chyba zależy mi bardziej, niż im samym.
- Jesteś naprawdę niezwykła.
                Zdziwiłam się trochę słowami Iseia. On zawsze potrafił powiedzieć coś takiego bezpośrednio, więc czemu? Dlaczego za każdym razem, gdy słyszę od niego takie miłe słowa, czuję się zaskoczona?
- P-przesadzasz… – i znowu odczułam to zawstydzenie…
- Mówię poważnie. – zapewnił – Zawsze się o wszystkich martwisz… Podziwiam Cię za to.
- To nic specjalnego…
- Dla mnie jest. Ja już dawno straciłbym cierpliwość do tego wszystkiego…
- Nie uwierzę. – uśmiechnęłam się – Akurat Ty sprawiasz wrażenie osoby, która jest naprawdę cierpliwa i może dać sobie radę z wieloma rzeczami.
- To miłe, że tak myślisz, ale niestety… Wcale tak nie jest. – podrapał się w tył głowy, jednocześnie się uśmiechając.
                Nie do końca chciałam w to wierzyć, ale cóż.
- Dawno nie rozmawialiśmy w ten sposób, prawda? – zapytał.
- Tak myślisz? – zastanowiłam się – Chyba możesz mieć rację…
- Sama widzisz. – uśmiechnął się – A będzie jeszcze gorzej, gdy ona przyjedzie... – dodał szeptem.
- Ona?
- Usłyszałaś to…? – zaśmiał się nerwowo.
- Tak. – pokiwałam twierdząco łebkiem.
- Muszę zacząć panować nad słowami. – nieco spoważniał – Tak mi się wymsknęło, to nic.
- Jeśli nie chcesz, to nie mów, ale… – zawahałam się – Czasem lepiej jest coś powiedzieć, niż to w sobie tłumić. – delikatnie wywinęłam kąciki ust ku górze.
                Isei zamilkł na chwilę. Wygląda na to, że zastanawia się nad czymś.
- To prawda. – odezwał się po chwili ciszy – To prawda, że wolałbym się komuś wygadać na ten temat.
- Zawsze mogę Cię wysłuchać. – zaproponowałam.
- Byłoby miło, ale szczerze mówiąc, wolałbym to zrobić w innym miejscu.
- W innym miejscu? – powtórzyłam.
- Tak. – potwierdził – Możemy się spotkać po lekcjach, o ile nie masz żadnych planów.
- Nie, nic nie zaplanowałam… – powiedziałam – Dokąd pójdziemy?
- Do kawiarenki. – odpowiedział z intrygującym uśmiechem.
                Coś… Coś we mnie drgnęło.
- D-dobrze…
                Niedługo po tym zadzwonił dzwonek. Isei usiadł na swoim miejscu, a ja wyjęłam zeszyt i piórnik. Gdy do pomieszczenia wszedł wychowawca, wyszukał mnie wzrokiem, a następnie poprosił, abym z nim gdzieś poszła. Zaprowadził mnie do pokoju samorządu. Tam siedział jedynie Satoru i Kou. Chyba rozmawiali o czymś ważnym, w końcu ich wyrazy twarzy mówiły same za siebie. Pan Hanabusa powiedział kilka słów blondynowi, a następnie wrócił na zajęcia.
- Wiesz, po co tu jesteś? – zapytał Hirose, gdy podszedł.
- Nie mam pojęcia.
                Chłopak powiedział mi, bym usiadła przy biurku. Kou odwrócił się w moją stronę, jednak nie nawiązał kontaktu wzrokowego. Tak się zastanawiam… Czy on w ogóle uczęszcza na zajęcia? Za każdym razem, gdy tutaj przyjdę, on siedzi za swoim biurkiem i nad czymś pracuje.
- Dobra, możemy zacząć. – Satoru usiadł obok mnie.
                Zacząć? Bez pozostałej trójki?
- Reszta nie jest obecnie do tego potrzebna, chodzi mi jedynie o wyjaśnienie kilku spraw.
- Co masz na myśli?
- Samorząd ma zająć się organizacją festiwalu szkolnego. – wyjaśnił Kou – Teraz mamy jedynie powiedzieć Ci o tych najważniejszych rzeczach.
- Jednak jest warunek. – wtrącił Satoru – Żadna informacja nie może zostać podana osobom trzecim. – wyraźnie zaznaczył dwa ostatnie słowa – To oznacza, że nie możesz o niczym powiedzieć swoim koleżaneczkom.
- Ale skoro każdy wie o festiwalu, to jaki sens ma jego zatajanie? – zapytałam.
- Dzień organizacji, atrakcje i te inne rzeczy nie są znane innym uczniom.
- W porządku, nic o tym nie powiem.
- Dlatego najlepiej będzie, jeżeli nie będziesz wspominała o tym, iż jesteś jedną z osób, które zajmują się organizacją.
- Mogę znać powód?
- Oczywiście. – poprawił kołnierz – Ludzie znają Twój charakter, więc będą naciskać póki im nie powiesz tego, o co zapytają.
                Czy mój charakter jest aż taki tragiczny…? Może i jestem trochę niepewna, nieśmiała, zdarza mi się stresować przy osobach, których nie znam, no ale… Jestem pewna, że to wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze. Bo przecież dawniej prowadzenie zwykłych rozmów było dla mnie trudne, a teraz jest to dla mnie normą. W dalszym ciągu denerwuję się przy rozmowach z osobami, z którymi wcześniej prawie wcale nie rozmawiałam, jednak nie jest już tak tragicznie, jak kiedyś. To wszystko zmieniło się dzięki osobom, które poznałam w tej szkole. I nie tylko… Wydaje mi się, że największy wpływ na moją zmianę miał i nadal ma Terru.
- Postaram się nic nie powiedzieć.
- Postarasz? – blondyn uniósł do góry jedną brew.
- Sam wspomniałeś o moim charakterze, więc powinieneś wiedzieć, że pod wpływem presji mogę zacząć wygadywać ważne rzeczy.
                Satoru i Kou wymienili się spojrzeniami. Po tym Hirose westchnął przeciągle, na co zmarszczyłam brwi.
- Dobrze, w takim razie postaraj się niczego nie wygadać. – sprawił wrażenie lekko podirytowanego.
- Jasne…
- Dokładnej daty organizacji festiwalu jeszcze nie ustalono, jednak pewne jest, że będzie miał on miejsce jakoś w połowie października. – powiedział – Planujemy tylko pięć atrakcji.
- Dlaczego tylko tyle? – zapytałam.
- Festiwal będzie pokrywał się z dniami otwartymi, dlatego chcemy pokazać się uczniom gimnazjów z jak najlepszej strony.
- Czy to nie powód do wymyślenia większej ilości atrakcji?
- Co za dużo to niezdrowo.
- Skoro tak mówisz…
                Mam wrażenie, że w takich sytuacjach bardzo ciężko będzie mi się dogadać z Satoru. Mamy zupełnie inne zdanie na takie tematu, tak mi się wydaję.
- Pewnym jest koncert brata Nanami.
- Skąd wiesz, że ona ma brata? – zapytałam zaskoczona.
- Stare sprawy. – wyjaśnił krótko.
                To by mogło w pewnym sensie wyjaśnić zachowanie brązowowłosej. W końcu ona zawsze broni Hirose. Co, jeśli są jakimiś znajomymi z dzieciństwa?
- Tylko jeszcze pozostaje nam kwestia balu. – Kou skrzywił się na myśl o wydarzeniu.
- Nie wyglądacie na zadowolonych.
- Bo nie jesteśmy. – powiedzieli jednocześnie.
- A wszyscy tak bardzo się ekscytowali tym balem…
- Raczej tylko część żeńska.
                Gdy Satoru wyszedł na chwilę, by móc zadzwonić, zostałam sama z ciemnowłosym. Kou w czasie nieobecności kolegi nic się nie odzywał, jedynie przeglądał jakieś papiery.
- Mogę o coś zapytać?
- Jasne. – rzucił krótko.
- Będę jeszcze do czegoś potrzebna, czy raczej mogę już wrócić na lekcję?
- Jeżeli chodzi o festiwal, to wiesz już wszystko, co mieliśmy Ci powiedzieć.
- Więc mogę?
- Zapytaj Satoru, może on ma Ci coś jeszcze do powiedzenia.
- Dobrze…
                Wzięłam swoją torbę, a następnie wyszłam z pokoju samorządu. Blondyn, który stał kilka metrów dalej, tuż przy oknie, właśnie zakończył rozmowę telefoniczną. Szybko do mnie podszedł, po czym spojrzał pytająco prosto w moje oczy.
- Chciałam zapytać, czy mogę już wrócić na lekcję.
- Pozwalam. – powiedział dumnie.
- Dziękuję, łaskawcze. – nadęłam policzki, na co blondyn zaśmiał się pod nosem.
                Postanowiłam jak najszybciej wrócić do siebie. Na tej rozmowie zleciała prawie cała lekcja. Znów będę musiała pożyczać notatki, aby nadrobić materiał. Nim zdążyłam dojść do klasy, zadzwonił dzwonek. Z pomieszczenia, do którego dopiero co zmierzałam wybiegła Nanami. Pobiegła w stronę bufetu. Po chwili wyszli kolejno: Futaba, Tsuki, no i na końcu Isei. Czarnowłosa podeszła do mnie od razu po tym, jak mnie zobaczyła. Z uśmiechem zaczęła mi opowiadać, że w końcu załapała podstawy języka obcego. Po chwili rozmowa zbiegła na tor letnich wakacji. Izumi planowała wyjechać nad jezioro, ale jej rodzina nie będzie miała wtedy czasu, więc zaczęła rozmyślać nad zrobieniem klasowego wypadu do tego miejsca. Chętnie bym pojechała.
                Gdy przerwa dobiegała końca, do naszej rozmowy dołączyła się Nanami. Poprosiła mnie, abym w czasie wolnym pomogła jej z nauką. Zgodziłam się bez problemu. Skoro mowa o czasie wolnym, o z Iseiem? Dziś mam się z nim spotkać w pobliskiej kawiarence. Gdy tak o tym myślę, to spotkanie może przypominać randkę… Co ja wygaduję, to nie będzie miało nic wspólnego z randką. Chyba jestem jedyną osobą, która przejmuje się takimi głupotami.
                Tsuki dziś wydawał się jakiś nieobecny. Jeżeli już go widziałam, to przez ułamek sekundy. Bardzo łatwo było go stracić z oczu, jednak z odnalezieniem był ogromny problem.
                Nauczyciel poprosił mnie, abym udała się do sali lekcyjnej klasy drugiej po jakieś dokumenty. Lekcja się już rozpoczęła, więc drugoklasiści pewnie będą w klasie. Trochę się stresuję.
- To tutaj. – powiedziałam do siebie, gdy znalazłam się przed poszukiwaną klasą.
                Wzięłam głęboki wdech, a następnie przesunęłam drzwi. Niepewnie weszłam do środka, starając się skupić na jednym punkcie. Nauczycielka, która obecnie prowadziła lekcję zapytała mnie, o co chodzi. Wyjaśniłam, że potrzebuję dokumentów dla nauczyciela od matematyki. Gdy kobieta przeszukiwała biurko, zaczęłam rozglądać się po klasie. Grupka dziewczyn coś szeptała, ukradkiem na mnie zerkając, co mnie trochę speszyło. Dopiero po chwili dostrzegłam, że na końcu siedzi Satoru i czyta jakąś książkę. Chyba nawet nie wie, że tu jestem.
- Och, to chyba te dokumenty! – powiedziała uradowana nauczycielka.
                Gdy zaczęła je układać, do pomieszczenia wszedł ktoś jeszcze. Z ciekawości odwróciłam się, by zobaczyć kto to.
- Proszę wybaczyć mi spóźnienie. – powiedziała.
- W porządku, usiądź.
                Samo patrzenie na nią było dość przerażające. Blondynka zajęła miejsce obok tamtych dziewczyn, po czym zaczęła wysłuchiwać, co mają jej do powiedzenia. Kiedy dokumenty trafiły do moich rąk, odwróciłam się w stronę drzwi.
- Co tu robi uczennica klasy pierwszej? – zapytała lekceważąco.
                Spojrzałam na blondynkę.
- To Ty…! – przygryzła wargę, jednocześnie zrywając się z miejsca.
                Nie chcąc zaczynać żadnej rozmowy, ukłoniłam się, a następnie wyszłam z sali. Kto by pomyślał, że spotkam akurat ją…


~~~


                Gdy zajęcia się skończyły, standardowo udałam się do szatni. Zmieniłam buty, a następnie wyszłam z budynku. Przy bramie czekał czarnowłosy. Przyspieszyłam nieco kroku, by szybciej się przy nim znaleźć. Isei uśmiechnął się na mój widok, a po chwili rozpoczął rozmowę. W drodze do kawiarenki rozmawialiśmy o letnich wakacjach. Powiedziałam mu o propozycji Futaby. Czarnowłosemu spodobał się pomysł wypadu grupą nad jezioro. Powiedział, że powie o tym innym osobom z klasy.
                Do kawiarenki szliśmy jakieś dziesięć minut. Na miejscu usiedliśmy przy stoliku znajdującym się przy oknie. Wraz z Iseiem zamówiliśmy dwie mrożone kawy oraz po kawałku owocowego ciasta. Nasze zamówienie zostało przyniesione bardzo szybko. Od razu spróbowałam ciasta.
- Pyszne! – krzyknęłam po spróbowaniu.
- Lubisz maliny? – zapytał.
- Uwielbiam. – odpowiedziałam z uśmiechem.
- To tak jak ja.
                Przez to wszystko zapomniałam, po co tak naprawdę tutaj przyszliśmy.
- No więc… – zaczęłam niepewnie – O co chodzi?
- Ah, racja. – napił się kawy – Nie wiem, od czego powinienem zacząć, żeby to wszystko wyszło zrozumiale.
- Po prostu powiedz, co Cię dręczy. Tak będzie najłatwiej.
- Jakby to… Po letniej przerwie do naszej klasy dołączy moja koleżanka z dzieciństwa, Satsuki.


~~~
 __________________________
Przestałam robić te spacje pomiędzy dialogami, a narracją. :v Trochę dziwnie to wygląda, ale tak chyba lepiej xd  
I jeszcze jedno pytanie - co do opowiadania yaoi. Mam dwa pomysły, ale nie wiem który wykorzystać. 
1. Głównym bohaterem jest 17-sto latek, takie opo uczeń x nauczyciel, ale nie zdradzę gdzie się oni poznają. :v No i tutaj nie będzie żadnych elementów fantasy, to będzie takie bardziej realne. xd
2. Główny bohater ma 18 lat, akcja dzieje się w Polsce. Główny bohater będzie posiadał umiejętność telekinezy oraz przeczucie, co się wydarzy w najbliższym czasie. Trochę o duchach, do tego dochodzi demon (????) idk czy z niego po prostu nie zrobić normalnego gościa, bo nie wiem jak mam do tego wkleić wątek z istnieniem demonów, żeby to wszystko trzymało się kupy Xdd Może jakieś sugestie? :D
Mnie osobiście przypadł do gustu pomysł z nr 2, ale może wy wolelibyście coś innego. :PP

4 komentarze :

  1. Wolałabym opowiadanie nr.1, ale nie będę zmuszać cię do pisania , skoro wolisz nr. 2.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny. Tylko ta rozmowa w kawiarni... Musiałaś przerwać ją akurat teraz?! >.< Nie lubię czekać :D
    Jednak najbardziej w dzisiejszym poście zaskoczyła mnie ankieta. Odpowiedzi: Isei i Tsuki jeszcze rozumiem, ale Satoru jako Terru? To mogłoby być ciekawe xD
    Co do pomysłów na nowe opowiadanie. Bardziej podoba mi się opcja nr.2, ale Ty zdecydujesz o czym napiszesz ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Spokojnie, do niczego mnie zmuszać nie będziecie.:)
    Specjalnie podałam dwa przykłady, aby dowiedzieć się, które opowiadanie bardziej przypadłoby Wam do gustu. ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu więcej Iseia <3 :D
    Blondi ledwo co się pojawiła, a już działa na nerwy, mam co do niej złe przeczucia, ale cóż... Tak już niestety jest w japońskich szkołach...

    Lecę do kolejnej części xD

    Ps. Oczywiście pragnę by Terru był Isei :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic