sobota, 15 listopada 2014

"Saved by you" - Rozdział 16.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 16.




~~~


- Witaj, Rin. – powiedziałam.

                Chłopak złożył usta w prostą linię, tym samym dając mi znak, iż nie wie, co powiedzieć. W pewnym sensie go rozumiem. Nie rozmawialiśmy od bardzo długiego czasu. Za każdym razem, gdy się mijaliśmy, Rin odwracał wzrok. Nie chciał się przyznać do tego, że kiedyś mieliśmy nawet dobry kontakt. Szkoda tylko, że znajomość ta trwała niecały miesiąc. Gdy tylko znalazł kolegów, odciął się ode mnie, a także zaczął ignorować. Był to dla mnie spory cios.

- Już skończyłaś? – zapytała zaskoczona pani Ayase.
- Tak. – potwierdziłam – Spotkałam jakiegoś staruszka… Wziął mnie za mamę. – opowiedziałam z melancholijnym uśmiechem.
- Poważnie?
- Wyglądało na to, że ją znał.

                Czarnowłosy nic nie mówił, jedynie przyglądał się naszej rozmowie. Stał z opuszczoną w dół głową, ewidentnie zastanawiając się nad czymś.

- Skoro to już wszystko, wsiądźcie do samochodu. – powiedziała czarnowłosa – Za chwilę do was wrócę.

                Z lekkim wahaniem podeszłam do samochodu, a następnie otworzyłam tylne drzwiczki. Zajęłam jedno z dwóch miejsc. Po chwili obok mnie usiadł Rin. Sądziłam, że nie będzie chciał i usiądzie z przodu, a jednak…

- Jak sobie radzisz po tym wszystkim? – zapytał, spoglądając prosto przed siebie.

                Zaskoczona samym rozpoczęciem rozmowy z jego strony przełknęłam ślinę.

- Jak na razie nie mam żadnych problemów.
- Mhm. – podrapał się w tył głowy – To chyba dobrze.
- Nie musisz się zmuszać do rozmowy ze mną. – wypaliłam bez chwili namysłu.

                Zaskoczony Rin aż odwrócił głowę w moją stronę. Nasze spojrzenia się spotkały, a wtedy trochę pożałowałam swoich słów.

- O czym Ty mówisz?

                Nie wiedziałam jak powinnam odpowiedzieć na jego pytanie.

- Przez cały czas mnie ignorowałeś, więc nawet nie udawaj, że Cię to obchodzi…

                Wyraz twarzy chłopaka uległ zmianie.



                Ponownie spuścił łebek w dół. Między nami zapadła cisza, którą po chwili przerwało krótkie:

- Przepraszam.
- Za co? – zapytałam, marszcząc przy tym brwi.
- Za to, że się od Ciebie odsunąłem.
- Nie uważasz, że trochę za późno na przeprosiny?

                Nie odpowiedział. Zamilkł do czasu, aż wróciła „ciocia”. Wówczas wymienił z nią kilka słów, a po tym ponownie zaczął siedzieć w ciszy. Czarnowłosa zapytała mnie o kilka podstawowych rzeczy, jednak prócz tego starała się nic nie mówić. Być może dobrze rozumiała moją sytuację, dzięki czemu starała się nic nie utrudniać.
                Do domu dojechaliśmy dość szybko. Wzięłam swój bagaż, a następnie weszłam do środka. Jak zwykle wszystko było uporządkowane oraz odkurzone. Tego się mogłam spodziewać.

- Rin, mógłbyś wnieść torbę Yumi do pokoju gościnnego? – chłopak bez chwili wahania wziął ode mnie bagaż, po czym poszedł po schodach na górę.
- Jeszcze raz dziękuję za możliwość przenocowania tutaj. – powiedziałam.
- Nie masz za co dziękować, uwierz. – kobieta uśmiechnęła się, jednak po ujrzeniu zegarka nieco się przeraziła – Muszę lecieć do pracy! – krzyknęła, łapiąc torebkę, by po chwili zacząć pakować do niej potrzebne rzeczy.
- Nie ma pani dziś wolnego? – zapytałam.
- Normalnie powinnam mieć, ale szef poprosił mnie o zastąpienie go w dniu dzisiejszym. – wyjaśniła, jednocześnie zakładając marynarkę – To niecodzienna okazja, dlatego też się zgodziłam. – założyła torebkę na ramię – Niestety nie zdążyłam Ci wszystkiego wyjaśnić… Na szczęście Rin jest w domu, więc gdybyś czegoś potrzebowała, pytania kieruj do niego.
- Dobrze. – skinęłam łebkiem.
- W takim razie do później. – powiedziała, a następnie znikła za drzwiami.

                Wygląda na to, że będę musiała popytać o niektóre rzeczy Rina…
                Z lekkim zrezygnowaniem udałam się do swojego tymczasowego pokoju. Zobaczyłam, że Rin układał pościel na jednoosobowym łóżku w momencie, gdy stanęłam w progu drzwi. Kiedy mnie zauważył, odwrócił wzrok oraz podwinął rękawy.

- Wszystko w miarę uprzątnąłem. – oznajmił – Gdybyś czegoś potrzebowała, możesz mi o tym powiedzieć. – pomyślał przez chwilę – To chyba wszystko… - powiedział będąc nie do końca pewnym.
- Dziękuję. – lekko się uśmiechnęłam.

                Doceniam to, co zrobił.

- Jesteś głodna? – zapytał.
- Nie. – pokręciłam przecząco łebkiem, jednak to wyszło na nic, ponieważ po kilku sekundach po pokoju rozległ się donośny dźwięk burknięcia. Na moją twarz wdarły się rumieńce.
- Więc jednak. – starał się powstrzymać śmiech, co mu wcale nie wyszło, bo po chwili zaczął rechotać na głos.
- N-nie śmiej się. – nadęłam policzki.
- Skoro jesteś głodna, zrobię coś do jedzenia.
- Czyżbyś w końcu nauczył się gotować? – zapytałam.
- Ja zawsze to potrafiłem.
- Oczywiście. – odparłam, w ogóle nie wierząc w jego słowa.

                Nim zdążyłam spostrzec, zaczęliśmy się zachowywać tak samo, jak na początku naszej znajomości. Przez to poczułam niemiłe ukłucie w klatce piersiowej. Bolało mnie to, że nasza stara relacja nie powróci.
                Chłopak zrobił spaghetti. Okazało się, iż Rin zaczął interesować się kuchnią zagraniczną, w tym włoską. Nie przesadził ze stwierdzeniem, iż umie gotować. Nauczył się i, szczerze mówiąc, wychodzi mu to bardzo dobrze.
                Po zjedzonym posiłku wróciłam do sypialni. Nie miałam zamiaru już nigdzie wychodzić, więc postanowiłam się ubrać w piżamę. Szybko zmieniłam ubrania, a zaraz po tym udałam się do kuchni. Wstawiłam wodę w czajniku, by móc zrobić gorącą herbatę. Gdy woda się zagotowała, zalałam wrzątek do dwóch różnych kubków. Rin czytał książkę, więc postanowiłam zanieść herbatę do jego pokoju.

- Wybacz, że przeszkadzam. – powiedziałam, gdy tylko znalazłam się w sypialni chłopaka – Zrobiłam Ci herbatę. – położyłam kubek na biurku – To cześć. – pospiesznie udałam się w stronę drzwi.
- Dziękuję…
- Nie ma sprawy.

                Gdy tylko sięgam pamięcią wstecz, czuję ogromny żal. Odkąd tylko pamiętam, zawsze byłam sama. Nigdy nie byłam dobra w zawieraniu znajomości, za każdym razem czułam ogromny stres i nie wdawałam się w jakiekolwiek dyskusje. Cały czas trzymałam się z tyłu, będąc w całkowitej samotności. Niby było dobrze, ponieważ jakiś tam kontakt z mamą oraz sąsiadkami miałam, jednak to by było na tyle. Wiosną 2010 roku, gdy rocznikowo miałam dwanaście lat, do domu obok ktoś się wprowadził. Była to trzydziestodwuletnia kobieta wraz z synem. Moja mama bardzo szybko złapała kontakt z sąsiadką. Praktycznie codziennie spotykały się albo u mnie, albo u niej. Dzięki ich spotkaniom zaczęłam zwracać uwagę na chłopaka w moim wieku. Mama od czasu do czasu zabierała mnie do pani Ayase, jednak prawie nigdy nie mogłam trafić na jej syna. Zawsze gdzieś znikał albo się chował. Pewnego dnia czarnowłosy chłopiec sam przyszedł nas odwiedzić. Wręczył list mojej mamie, na co ona zareagowała cichym chichotem. Do tej pory nie wiem, co było na nim napisane, ale treść ta bardzo wpłynęła na nasz związek. W tamtym dniu Rin zaczął ze mną rozmawiać, razem się bawiliśmy. Po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu miałam z kim porozmawiać. Pomimo tego, iż chłopak był ode mnie starszy o dwa lata, poświęcał mi dużo uwagi, a co najważniejsze – nie wywyższał się. Był moim pierwszym przyjacielem. A przynajmniej tak myślałam. Latem, tego samego roku, Rin rozpoczął naukę w gimnazjum. Z powodu przeprowadzki przez ostatni semestr miał nauczanie domowe, jednak od rozpoczęcia nowego roku szkolnego zobowiązany był do rozpoczęcia nauki w normalnej szkole. I to właśnie było najgorsze. Zaczęliśmy stopniowo się od siebie oddalać. Przez to, iż jeszcze uczyłam się w szkole podstawowej, szanse na spotkanie się z Rinem w szkole były zerowe. On również w końcu znalazł kumpli, a spotkania ze mną zaczął odkładać. Doszło do tego, że nawet przestaliśmy mówić sobie „cześć”. Później jeszcze doszło unikanie kontaktu wzrokowego. To było dla mnie zbyt ciężkie. Sam fakt, że jedno wydarzenie mogło tak bezuczuciowo zniszczyć naszą relację mnie dobija. Najgorsze były momenty, gdy nawet po dwóch latach on przychodził do nas za prośbami mamy. Czasami byłam sama w domu, więc to ja musiałam mu pomóc. To było bolesne, aż za bardzo. W końcu doszło do tego wypadku… Od tamtego czasu, aż do teraz, nie widziałam Rina. Dlatego za każdym razem, gdy na niego patrzę, czy nawet rozmawiam – czuję ten nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej. To mnie naprawdę boli, że już nigdy nie będziemy mogli zachowywać się tak, jak dawniej. Że już nigdy nasz stara relacja nie powróci…
                Do domu wracam już jutro, co wiąże się z tym, że znowu będę musiała poczuć to uczucie rozstania. Rin był dla mnie bardzo ważną osobą… Dlatego martwię się, że jeśli teraz tak to zostawię, to już nigdy sobie tego nie wyjaśnimy.
                Od tego wszystkiego zaczęła mnie boleć głowa. Chcąc jak najszybciej zakończyć ten dzień, położyłam się do łóżka.


~~~


                Obudziłam się dość wcześnie z własnej woli. Powoli zwlekłam się z łóżka, a następnie spojrzałam na mały stoliczek. Stał na nim kubek z herbatą, którą wczoraj zrobiłam. Szybko pościeliłam łóżko, po czym wybrałam sobie czyste ubrania. Założyłam czarne spodnie, białą bokserkę, a na to zarzuciłam zieloną koszulę w kratę. Włosy związałam w luźny kok, natomiast grzywkę spięłam u góry wsuwką. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy, by później nie musieć się z tym spieszyć. Postanowiłam zejść na dół. W salonie siedziała pani Ayase, a z kuchni dobiegało kilka męskich głosów. Zapewne to koledzy Rina.

- Dzień dobry. – przywitałam się, zajmując miejsce obok czarnowłosej.
- Och, już się obudziłaś. – powiedziała z szerokim uśmiechem – Jak Ci się spało?
- Dobrze. – odpowiedziałam.
- Zdecydowałaś już, którym pociągiem wrócisz? Wcześniejszym, czy późniejszym?
- Chyba wcześniejszym…

                Nagle do salonu wszedł Rin, a tuż za nim dwóch innych chłopaków. Oby dwaj byli wyżsi od czarnowłosego. Jeden z nich miał kasztanowe, krótkie włosy, natomiast drugi blond. Na widok tego koloru włosów pomyślałam o Tsukim, ponieważ ten głupek ma bardzo podobny odcień.

- Oooh, kto to, kto to? – blondyn zapytał Rina, będąc przy okazji niezwykle podekscytowanym.
- To jest… - podrapał się w tył głowy – Moja koleżanka, Yumi.

                Zdziwiona jego odpowiedzią uniosłam do góry brwi.

- Skoro chcesz jechać wcześniejszym, idź się przygotuj, bo niedługo będziemy musiały wyjeżdżać.
- Dobrze. – skinęłam łebkiem.

                Udałam się na górę, by zabrać swoje rzeczy. Po drodze usłyszałam, jak chłopaki wypytują Rina, kim jestem, co tutaj robię i tak dalej. Jeden z nich naprawdę przypomina mi Tsukiego.
                Zanim zeszłam na dół, dokładnie sprawdziłam, czy wszystko spakowałam. Po tym wróciłam do salonu. Cała trójka siedziała i grała w jakieś gry, więc nie chciałam im przeszkadzać. Powoli zaczęłam zakładać buty.

- Już jedziesz? – zapytał czarnowłosy, opierając się o ścianę.
- Tak. – potwierdziłam.
- Rozumiem… - zapadła niezręczna cisza.
- Chyba będę się zbierała. – powiedziałam, spoglądając na wyświetlacz telefonu.
- Proszę. – powiedział, podając mi torbę.
- Dzięki. – zabrałam swój bagaż z uśmiechem – W takim razie… Do zobaczenia. – będąc trochę niepewną, spojrzałam na twarz Rina.
- Tak, do następnego.

                Po tym wyszłam z domu. Akurat na czas, ponieważ kilka metrów dalej od drzwi wejściowych stała pani Ayase. Kobieta ponagliła mnie ruchem dłoni. Szybko podbiegłam do jej samochodu. Wraz z bagażem wpakowałam się na tylne siedzenie. Po chwili samochód ruszył, a ja tylko oczekiwałam momentu, aż znajdę się w Osace i zobaczę jego twarz.


~~~
_________________________________
Trochę to trwało, ale nie miałam na nic pomysłu. Tutaj nic się zbytnio nie działo, po prostu taki rozdział z info o przeszłości Yumi. Nie do końca wyjaśniłam, o co chodziło z tym Rinem, ponieważ wyjaśnienie dam w innym rozdziale, gdy jeszcze będzie o nim wzmianka. Można powiedzieć, że to taki rozdział dodatkowy. :P 
Przez ten czas wymyślałam różne rzeczy i rozpisywałam poniektóre wątki, chociaż w większej mierze zajmowałam się szkołą. :/ Z tym to jest tragedia, 8 sprawdzianów w 1 tygodniu i jak tutaj dać radę. :) Dlatego nie miejcie mi tego za złe, jeżeli jakiś rozdział się nie pojawi na czas. Bardzo chcę zacząć dodawać rozdziały regularnie, do tego w wyznaczonym terminie, ale czasem odzywa się brak weny, albo właśnie zbyt dużo nauki. ;x
To opowiadanie będzie miało jeszcze... Z 20 rozdziałów? Coś koło tego, tak myślę. 

Prace nad nowym blogiem z innym opowiadaniem trwają! Będzie to yaoiec, już ustaliłam bohaterów, mniej więcej wydarzenia etc, teraz zostaje tylko kilka ważnych rzeczy. Gdy tego dokonam, od razu zaczynam pracę. Największy problem mam z tytułem. >.< Nic mi do głowy nie przychodzi! :X

Także no, do następnego! 
Obiecuję dodać znacznie szybciej.  



6 komentarzy :

  1. Rozdział bardzo przyjemny, choć myślałam, że bardziej rozwiniesz historię Rina. Że namieszasz troszkę czy coś ^^
    Fajnie, że poruszyłaś przeszłość głównej bohaterki. Wiemy teraz o niej trochę więcej :)
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Yaoiec? Wreszcie, stęskniłam się :D Mam wrażenie, że Rin podkochuje się w Yumi, czy to prawda? :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może. :D

      Też się stęskniłam za yaoicami.
      O wiele lepiej pisze mi się yaoi. ;__l

      Usuń
  3. No to teraz kolejny komencik xD
    1. Jak fajnie, że Rin tak szybko zniknął xD Obawiałam się, że będzie wszechobecnym wielbicielem, ale po komentarzach widzę, że nie xD
    2. Yumi kocha Tsukiego? - Wee... :C

    Super, że jeszcze tyle rozdziałów masz zaplanowanych :D

    Ps. I co udało Ci się zdobyć bilet na koncert Nu'est? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie wielbiciel xD
      Skąd Ci przyszedł ten pomysł, że Yumi kocha Tsukiego? :D

      Daj spokój. ;__;
      Nie zdążyłam, przyszłam do domu pełna entuzjazmu, a jak weszłam na stronę z biletami cały czar prysnął. Wszystko wyprzedało się podobno w pół godziny, a ja biedna nie zdążyłam. :X
      Tylko 400 biletów, czemu tak mało, co to wgl. za koncert, skoro tylko 400 miejsc. ;x
      A myślałam, że zobaczę Minhyuna i Rena....:))

      Usuń
    2. Bo myśli o nim i nie może się doczekać kiedy zobaczy jego twarz :C

      Może nie myśleli, że są aż tak popularni u nas i dlatego... Ja się zdecydowałam nie jechać jeszcze przed sprzedażą biletów, a że sprzedały się tak szybko i tylu osobom nie udało się kupić, to wiem że nawet gdybym się zdecydowała jechać to by mi się nie udało zdobyć biletu :p

      Usuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic