wtorek, 4 listopada 2014

"Saved by you" - Rozdział 15.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 15. 




~~~




- W takim razie… Co powiesz na to?! – krzyknął Yoshida, gwałtownie zrywając się z miejsca.
- Stary, zajmij się czymś innym. – jeden z chłopaków odepchnął go od siebie.
- Ludzie, no! Weźcie się czymś zajmijcie, można tutaj usnąć! – nastolatek bełkotał pod nosem.
- Sam dobrze wiesz, jaki jest nasz cel, a pomimo przyszedłeś tutaj, by marudzić?! Przeszkadzasz wszystkim!
- Zgoń wszystko na mnie! – odpyskował nerwowo – Nie jestem jedyny!
- Ale Ty to zacząłeś!

                Wszyscy rzucali mięsem na prawo i lewo. Panował tutaj istny chaos. To już piąty dzień, odkąd cała klasa się zebrała do nauki, ale to tylko tyle. Nie ma spokoju, którego każdy oczekiwał. Zamiast miłej, przyjemnej atmosfery do nauki, dostaliśmy hałaśliwego Yoshidę, który nawet na chwilę nie był w stanie zamknąć buzi. Denerwował mnie, aż za bardzo.

- Uspokójcie się wszyscy, możemy w końcu zacząć na poważnie?! – krzyknął Tsuki, przez co reszta ucichła – Dziękuję. – usiadł na swoim miejscu – Nie wiem jak wy, ale ja nie chcę zawalić egzaminów. Jeżeli macie podobny cel, usiądźcie. Ci, którzy mają zamiar tylko i wyłącznie przeszkadzać, niech wyjdą. To oszczędzi nam wszystkim problemów.

                W końcu ktoś odważył się to powiedzieć, wcale nie zważając na negatywne skutki. Bo przecież kilka osób mogło się obrazić i, w najgorszym wypadku, odłączyć od naszej grupy, a tego byśmy nie chcieli.
                Jednak, za chęcią dostania dobrych wyników kryło się coś jeszcze. Dowiedziałam się, że po egzaminach zawsze podliczana jest średnia klas. Klasa z najwyższą średnią otrzymuje nagrodę, a także jakiś czasowy przywilej. To pewnie tak motywuje niektórych. Czy może raczej większość?
                Słowa Tsukiego pozytywnie wpłynęły na kolegów. Chłopcy starali się już nie być hałaśliwi, a także nie stwarzali konfliktów. Wszyscy starali się pracować bardzo ciężko, co, mam nadzieję, przyniesie duże efekty.

- Czas zleciał nam niebywale szybko, no nie? – zapytał blondyn, zakładając ręce za głowę.
- To prawda… - przyznałam rację.

                Wszyscy już sobie poszli. Zostaliśmy tylko we dwójkę, by posprzątać. Zajęłam się odkładaniem książek na regały, natomiast Tsuki zbieraniem wszystkich papierków i opakowań. Gdy skończyliśmy, zabraliśmy swoje rzeczy i zeszliśmy na dół. W szatni zmieniłam buty, a następnie chwyciłam za parasol.

- Znów z parasolem, hm? – zapytał chłopak, lekko się uśmiechając – Teraz, gdy zacznie padać, nie będę mógł odprowadzić Cię do domu. – zażartował, nadymając policzki.
- Nie przesadzaj, dla Ciebie to pewnie ulga.
- Wcale nie... – szepnął, gdy otwierałam drzwi.
- Mówiłeś coś? – odwróciłam się w stronę chłopaka.
- Wydawało Ci się. – na jego twarz wpłynął szeroki uśmiech – Aaa, właśnie. Mam do Ciebie prośbę… – trochę spoważniał – Nasza rozmowa sprzed kilku dni… Pamiętasz?

                Spojrzałam na chłopaka niepewnie. Przypomniałam sobie naszą ówczesną rozmowę.

- Ponieważ ja i ona nie mamy zbyt wiele do gadania…
- Co masz na myśli?
- Stara sprawa. To już przeszłość, nie musisz się niczym przejmować. – wymusił uśmiech.
- A co, jeśli chcę? – zapytałam, spoglądając blondynowi prosto w oczy – Nie wiem, czy mi się wydawało, ale w Twoim głosie wyczułam smutek… Zawsze mi pomagasz, dlatego tym razem pozwól pomóc sobie.

                Po tym Tsuki na trochę ucichł. Zakrył twarz jedną dłonią, a głowę pochylił w dół. Wyglądał na naprawdę przybitego.

- Kiedyś… Spotykaliśmy się. – automatycznie otworzyłam szerzej oczy – Ale ona od zawsze czuła coś do Iseia. Jednak nie mam pojęcia, czy on odwzajemniał jej uczucia…
- Jak się z tym czujesz, wiedząc, że niedługo ją zobaczysz?
- Mam mętlik w głowie. – westchnął – Nawet jeśli coś nas łączyło, odpuściłem. I tego trochę żałuję. – uśmiechnął się smutno – Na szczęście wiem, że Isei nie jest kimś złym. Dlatego też miałem pewność, że Satsuki nie będzie żałowała swojego wyboru.
- Powinniście porozmawiać…
- Nie. – pokręcił łebkiem, a następnie westchnął – Starałem się o tym zapomnieć, jednak, jak widać, to na nic.
- Pamięć jest zawsze na rozkazy serca. – powiedziałam, delikatnie wywijając kąciki ust w górę, na co blondyn zareagował gwałtownym zamarciem.
- T-tak czy inaczej… - wymusił uśmiech – To przeszłość.

                Przypomniałam sobie całość.

- Tak, pamiętam. – odpowiedziałam.
- To dobrze. – spoważniał – Proszę Cię, abyś nikomu o niej nie mówiła.
- W porządku… - starałam się zrozumieć sposób myślenia blondyna – Nie masz się o co martwić, zachowam całość dla siebie…
- Dziękuję. – odetchnął z ulgą.
- Ja Tobie też. – przymrużyłam oczy – Cieszy mnie fakt, że otworzyłeś się przede mną.

                Zrozumiałam, że Tsuki skrywa wiele tajemnic. Tajemnic, o których nie wiedzą nawet jego bliscy przyjaciele. Dzięki temu, że zdradził mi przynajmniej część jednej z nich, poczułam się szczęśliwie.  


~~~


                Rzuciłam torbę na łóżko, po czym zasiadłam przy biurku. Włączyłam laptop. Podczas czekania, aż wszystko się zaktualizuje, moje myśli zaczęły krążyć wokół tej dwójki. Czy może raczej trójki? Nie mogłam przestać myśleć o tej całej sytuacji. Martwiłam się, że przyjazd tej dziewczyny może doprowadzić do kłótni chłopaków… Co, jeżeli przez to powstanie między nimi jakaś bariera? Nie wiem dlaczego, ale nie chcę tego.
                Sprawdziłam rozkład jazdy pociągów na sobotę. Planuję pojechać do Tokio, aby odwiedzić grób mamy. Nie byłam tam od czasu wyjścia ze szpitala, a to sporo czasu. Myślę tylko, czy powinnam jechać sama, czy może powinnam kogoś ze sobą wziąć. Nie chcę zadręczać nikogo z klasy moimi przeżyciami, nie mam nawet ochoty opowiadać tej historii. Nie chcę do tego wracać. Skoro tak, to chyba jedyną opcją pozostają dziadkowie… Jeszcze jest on, ale… Nie.
                Po sprawdzeniu wszystkiego, czego potrzebowałam, wyłączyłam laptop, a tuż po tym poszłam do łazienki, by przebrać się w piżamę. W pomieszczeniu szybko się przebrałam, a następnie przemyłam twarz. Wróciłam do swojego pokoju. Weszłam na łóżko. Głowę położyłam na miękkiej poduszce, a resztę przykryłam ciepłą kołdrą. Zamknęłam oczy. Dzięki tak wielu myślom nawet się nie zorientowałam, kiedy zasnęłam.


~~~


                Dziś się nie spóźniłam, wręcz przeciwnie – w szkole znalazłam się ponad pół godziny przed czasem. Udałam się do pokoju samorządu. Satoru wspominał, że członkowie przychodzą równie wcześnie, co ja dnia dzisiejszego. Nie kłamał. W pomieszczeniu już znajdowały się dwie osoby – Kou oraz chłopak, z którym się jeszcze nie widziałam. Dość wysoki, o rudych, sięgających lekko za uszy włosach, a także niezwykle pięknych, niebieskich oczach. Jeżeli się nie mylę, jest to Jiwoo.

- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Cześć. – powiedział czarnowłosy.

                Swój wzrok skierowałam na niebieskookiego, który przyglądał się mojej osobie z ciekawością. Czułam się trochę dziwnie, ale pomimo tego nie przerywałam kontaktu wzrokowego.

- Nazywam się Yumi. – zaczęłam, podchodząc do chłopaka – Jeszcze się nie poznaliśmy.
- Yumi-chan? – powiedział, uśmiechając się serdecznie.

                Kou przewrócił oczami, przez co rudowłosy nadął policzki.

- Jestem Jiwoo. – powiedział.
- Tak myślałam. – rozejrzałam się po pokoju – Mam nadzieję, że wam nie przeszkadzam. Przyszłam trochę przed czasem, więc nie mam za bardzo co robić…
- Nie martw się, w niczym nie przeszkodziłaś. – rozwiał moje wątpliwe myśli – Jestem szczęśliwy, że w końcu mogę Cię osobiście poznać!

                Jiwoo zrobił nam herbatę. Usiedliśmy naprzeciw siebie przy jednym ze stolików.

- Wiesz już, co musisz robić?
- Rena powiedziała, że będę jej pomagała.
- Aaa, sprawy imprez i tak dalej? – upił jeden łyk herbaty.
- Tak. – odpowiedziałam.
- Powinnaś się cieszyć, to chyba najprostsze zadanie. – wtrącił Kou.

                Musiałam przyznać chłopakowi rację. W porównaniu do innych, moja rola jest nadzwyczaj łatwa. W końcu chodzi tutaj o planowanie imprez, dni otwartych i podobnych wydarzeń. To nie może być trudne.
                Czas definitywnie zbyt szybko zlatuje... Po wypiciu herbaty umyłam filiżankę, a następnie opuściłam pomieszczenie, wcześniej żegnając się z chłopakami. Na korytarzu natknęłam się na Satoru. Rozmawiał z o wiele wyższym od siebie szatynem, o dużych, czekoladowych oczach. Usłyszałam tylko kawałek rozmowy, mówili coś o Tokio. Może planują jakiś wyjazd, kto wie.
                Zajrzałam do swojej sali lekcyjnej. Byli prawie wszyscy. Zaczynam się powoli martwić o Nanami. Nie zjawiła się w szkole od tamtego incydentu. Nie ma z nią kontaktu, nawet nie odpisuje na wiadomości. Ciekawe, co tak na nią wpłynęło. Czy to tylko i wyłącznie sprawa powierzchownego obrażania Satoru, czy może kryje się za tym coś więcej?
                Zajęłam swoje miejsce, po czym spojrzałam w okno. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel, który zwrócił na siebie uwagę wszystkich tu obecnych. Stanął na środku. Wyglądał, jakby miał nam coś bardzo ważnego do przekazania.

- Zanim zaczniemy lekcję, chciałbym zadać wam pytanie. – powiedział – Czy ma ktoś z was jakieś wieści od Nanami?

                Nikt nie odpowiedział.

- Więc to tak… - rozejrzał się po klasie – W takim razie poproszę dwójkę ochotników, którzy chcieliby odwiedzić Nanami w jej domu. Jeżeli nikt nie ma z nią kontaktu, odwiedziny są najlepszą opcją.

                Zauważyłam, że nikt się nie zgłaszał. Przełknęłam ślinę, a następnie uniosłam do góry prawą dłoń.

- Ja mogę to zrobić. – powiedziałam trochę niepewnie, przez co nauczyciel mógł nie dosłyszeć.
- Świetnie. – uśmiechnął się z widoczną ulgą – W takim razie jeszcze jedna osoba… - nim zdążył skończyć, Tsuki przerwał mu mówiąc, że do mnie dołączy.

                Pan Hanabusa podał mi adres przyjaciółki, po czym wrócił do swoich codziennych obowiązków. Rozpoczął lekcję.


~~~


                Mnie i Tsukiego zwolniono z dwóch ostatnich lekcji, abyśmy w spokoju mogli udać się do mieszkania brązowowłosej. Po drodze na chwilę zatrzymaliśmy się przy stoisku ze słodkimi naleśnikami. Kupiliśmy trzy, dla siebie oraz dla Nanami. Swoją porcję postanowiliśmy zjeść w drodze, ponieważ głód dawał się we znaki. Po niecałogodzinnej wycieczce znaleźliśmy się pod drzwiami poszukiwanego mieszkania. Blondyn wyręczył mnie w zadzwonieniu dzwonkiem. Po chwili w progu drzwi stanęła Nanami. Była trochę zaskoczona naszym przybyciem.

- Co wy tu robicie…? – zapytała.
- Już sporo czasu nie było Cię w szkole. – powiedziałam – Martwię się, że nie przychodzisz przez tę sytuację z wtedy…

                Dziewczyna nie odpowiedziała. Wpuściła nas do środka. Tsuki po wejściu do mieszkania wręczył brązowowłosej zrywkę z jedzeniem.

- Co to?
- Naleśnik. – blondyn z uśmiechem udał się do salonu.

                Wygląda na to, że już tu kiedyś był. Wiedział, gdzie znajduje się dane pomieszczenie.

- Wysłał nas wychowawca. – klapnęłam na czarnej sofie, zajmując miejsce obok Tsukiego – Wszyscy się martwią… - kątem oka zauważyłam, że blondyn zaczął pochłaniać jakieś małe, czekoladowe wafelki – Dlatego powiedz, co się dzieje.
- Po prostu nie mam już siły się sprzeczać ze wszystkimi… - oznajmiła – Denerwuje mnie, gdy wszyscy osądzają Satoru, chociaż tak naprawdę nigdy z nim normalnie nie rozmawiali…
- Wiesz, wszystko zostało wyjaśnione. – wtrącił zielonooki – Wyszło na to, że każdy przemyślał swoje zachowanie. Yumi już otrzymała swoje przeprosiny, Ty z pewnością również zostaniesz przeproszona, gdy tylko wrócisz.
- Dostałam już trochę wiadomości… - wyznała – Jednak to nic nie zmienia…
- Dlaczego? – zapytałam.

                Dziewczyna w ramach odpowiedzi jedynie wzruszyła ramionami.

- Rozumiem, że możesz czuć się źle, ale nie powinnaś opuszczać zajęć z tego powodu…
-Yumi ma rację. – powiedział blondyn – Jeszcze tydzień i egzaminy, musisz jak najszybciej wrócić. Nie rób sobie zaległości, bo zawalisz semestr.
- Całkowicie zapomniałam… - pacnęła się w głowę – Zapomniałam o egzaminach!
- Nie żartuj…

                Wytłumaczyliśmy jej, że aż do samych egzaminów, wraz z całą klasą, codziennie się uczymy. Jej problem tkwi w tym, że sama będzie musiała nadrobić zaległy materiał.
                Zanim opuściłam mieszkanie Nanami, zostawiłam jej kilka kserówek z notatek. Musi się postarać, jeżeli chce zdać.

- Da radę. – powiedział Tsuki, gdy oddaliliśmy się od budynku.
- Skąd masz pewność?
- Znam ją nie od dzisiaj. – przyznał, spoglądając na niebo – Weźmie się za siebie, zobaczysz.
- Trzymam Cię za słowo.

                Powrót do domu zajął nam podobną ilość czasu, co dojście do mieszkania Nanami. Na szczęście dotarłam do domu, nim zdążyło się ściemnić. Przed pójściem spać postanowiłam powtórzyć trochę materiału. Przejrzałam kilka stron wzorów z matematyki. Gdy skończyłam, udałam się do łazienki, by wziąć prysznic. Po wykąpaniu się wróciłam do pokoju. Zaczęłam pakować torbę na jutrzejszy dzień. Nie muszę się martwić noclegiem, dziadek skontaktował się z byłą przyjaciółką mamy, która bez problemu zgodziła się mnie przenocować.
                Spakowaną torbę położyłam obok szafy. Ustawiłam budzik na szóstą rano, a następnie położyłam się do łóżka, by szybko zasnąć.


~~~


                Po usłyszeniu głośnej, żywej piosenki, gwałtownie zerwałam się z łóżka. Rada od Futaby co do pobudek była dobra – ustawić głośny kawałek jako dźwięk budzika. Po wyłączeniu piosenki wstałam z łóżka. Stanęłam przed lustrem. Włosy jeszcze bardziej mi podrosły, teraz sięgają prawie do pasa. Grzywka również zaczęła zachodzić mi za oczy. Zastanawiam się, czy nie zmienić fryzury w trakcie ferii.
                Po zjedzeniu śniadania oraz wykonaniu pozostałych podstawowych rzeczy, poszłam do salonu. Poprosiłam dziadka, aby powiózł mnie pod stację. Podczas gdy staruszek oczekiwał na mnie w holu, szybko udałam się do łazienki, by umyć dłonie. Z pokoju zabrałam spakowaną torbę, a następnie zeszłam na dół. Wraz z dziadkiem wsiedliśmy do samochodu. Po chwili mężczyzna odpalił silnik, by wkrótce po tym odjechać.
                Na stację dojechaliśmy w kilkanaście minut. Normalnie trwałoby to krócej, ale korki robią swoje. Wysiadłam z samochodu, wcześniej zabierając torbę, by już po chwili znaleźć się w środku budynku. Zeszłam po schodach na dół, do miejsca, w którym oczekuje się na pociąg. Usiadłam na wolnej ławeczce, po czym spojrzałam na zegarek.

- Jeszcze kilka minut. – szepnęłam do siebie.

                Nim zdążyłam się zanudzić na śmierć, pociąg przyjechał. Podniosłam się z miejsca, torbę chwytając w lewą dłoń, po czym weszłam do środka. Bilet miałam już kupiony, więc pozostało mi jedynie znalezienie jakiegoś miejsca. Usiadłam przy oknie w zupełnie pustym wagonie. Torbę położyłam na miejscu obok.
                Po zdjęciu i położeniu wszystkich niepotrzebnych rzeczy, z torebki wyjęłam telefon komórkowy.


Jadę odwiedzić grób mamy, trzymaj za mnie kciuki.:)


                Wiadomość wysłałam do Terru. Po tym odetchnęłam i zerknęłam przez okno. Szybko przesuwający się krajobraz znużył mnie na tyle, że oczy powoli zaczęły mi się przymykać. Na szczęście sygnał nowej wiadomości sprawił, iż nie zasnęłam.


Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Będziesz wracała wieczorem, czy zostajesz na noc?


                Odpisałam, że zostaję na noc. Schowałam telefon z powrotem do torebki.


~~~


                Gdy tylko wyszłam z pociągu, ujrzałam znajomą osobę. Nie podejrzewałam, że przyjedzie po mnie. Bez wahania podeszłam do brunetki.

- Dzień dobry. – przywitałam się.
- Cześć Yumi. – objęła mnie – Tyle czasu się nie widziałyśmy!

                Rozmawiałyśmy do czasu, aż samochód znalazł się pod bramą prowadzącą na obszerny cmentarz. Kobieta postanowiła zaprowadzić mnie do grobu matki, w końcu jeszcze ani razu tutaj mnie nie było. W niewielkiej budce kupiłam dwa znicze oraz jeden bukiet kwiatów.

- Przychodzę tutaj średnio raz na dwa tygodnie. – powiedziała Ayase-san – Rin też czasem przychodzi.
- Naprawdę? – zapytałam zaskoczona.
- Tak… - przyznała z uśmiechem – Ale wasza dwójka chyba nigdy dobrze się nie dogadywała.
- Na początku było całkiem dobrze… - powiedziałam – Ale później znalazł nowych kolegów, co niekoniecznie dało pozytywne skutki.
- A jak tam w nowej szkole? – zapytała, gdy weszłyśmy na nową dróżkę.
- Jest świetnie. – odpowiedziałam bez namysłu – Przyznam, że z początku było trochę trudno… Na moje szczęście odnalazłam się w towarzystwie.
- To dobrze. – lekko się uśmiechnęła – Rekio z pewnością byłaby z Ciebie duma.
- Tak… - pokiwałam łebkiem – Pewnie ma pani rację.

                Na myśl o mamie, w kącikach oczu pojawiły mi się łzy. Sądziłam, że dam radę rozmawiać o niej z innymi, jednocześnie się nie rozklejając, jednak, jak widać, tak się nie da.
                W końcu znalazłyśmy się przy poszukiwanym nagrobku. Ze smutnym uśmiechem na twarzy położyłam na nim bukiet kwiatów, a zaraz po tym zapalony znicz. Usiadłam na kolanach, w ogóle nie zwracając uwagi na to, czy się pobrudzę, czy też nie. Teraz liczyło się tylko jedno.

- Nie przejmuj się czasem. – powiedziała pani Ayase – Zostawię Cię na chwilę, Rin mi napisał, że podjedzie tutaj, by dać mi jakieś dokumenty.
- W porządku. – wymamrotałam, w ogóle nie odrywając wzroku od pewnego napisu na nagrobku.

                Po chwili kobieta odeszła, a ja zostałam sama. W myślach zaczęłam mówić wszystko, o czym tylko pomyślałam. O chłopakach, przyjaciółkach, szkole. O wszystkim, co mi się przytrafiło w ciągu tych kilku miesięcy. Zaczęłam nawet wspominać dawne czasy. Nim zdążyłam się zorientować, po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Co chwilę je wycierałam, ale pomimo tego w dalszym ciągu nie chciały przestać płynąć. W końcu podniosłam się na nogi. Skinęłam łebkiem, a następnie zaczęłam zmierzać w stronę pani Ayase.

- Reiko? – wypowiedzenie tego imienia zamurowało mnie.

                Odwróciłam się, będąc w stu procentach zszokowaną. Za mną stał starszy pan, z równie zaskoczonym wyrazem twarzy, co ja. Po chwili się zbliżył.

- Reiko…? – ponowił pytanie – Nie, to niemożliwe… - zaczął mamrotać pod nosem.
- Ma pan na myśli tę kobietę, która została tu pochowana kilka miesięcy temu? – zapytałam, spoglądając na twarz nieznajomego.
- Tak. – pokiwał twierdząco głową.
- Jestem jej córką.

                Mężczyzna z zaskoczenia uchylił usta.

- Jesteś tak bardzo do niej podobna… - rzekł z uśmiechem.

                Po raz kolejny rozkleiłam się.
Staruszek ukłonił się, a następnie odszedł. Zaczęłam ponownie zmierzać w stronę wyjścia. Idąc, co chwilę podcierałam łzy. Po usłyszeniu tych słów nie mogłam przestać płakać. Nie byłam na tyle silna, aby móc to wszystko wytrzymać. Dłonią zakryłam usta, aby dźwięk płaczu nie był aż tak bardzo słyszalny. Nieliczni przechodnie spoglądali na mnie ze smutkiem w oczach. Z pewnością byli świadomi tego, o co chodzi. W końcu płacz w takim miejscu wskazuje jednoznacznie na smutek, na tęsknotę za utraconą osobą.
                Przechodząc przez czarną bramę, kawałek dalej dostrzegłam panią Ayasę rozmawiającą z… Rinem? Jego aż rażąca w oczy niecodziennie blada cera dawała mi pewność, iż jest to Rin. Sięgające ledwo do ramion pocieniowane, kruczoczarne włosy sprawiały, że chłopak wydawał się jeszcze bledszy. Gdy od tej dwójki dzielił mnie zaledwie metr, przypomniałam sobie, że do tej pory z moich oczu wypływają łzy. Niestety zanim zdążyłam je wytrzeć, chłopak spojrzał na mnie. Z jego wyrazu twarzy zdołałam wywnioskować tylko jedno: był bardzo zaskoczony.

- Yumi…? – otworzył szerzej oczy.

                Końcem rękawa przetarłam oczy, a następnie spojrzałam na bruneta.

- Witaj, Rin.


~~~

7 komentarzy :

  1. O boziuu ale super już jestem ciekawa co będzie z tą tajemniczą dziewczyną, która przyjeżdża. Życzę dużo weny... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam pytanie czy znasz jeszcze tego typu opowiadania? Chodzi mi właśnie o takie japońskie miłosne opowiadania o szkole, zależy mu żeby nie byli gejami i lezbijkami :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie znam. ;p
      Jedyne, jakie czytam, to yaoi/yuri, no i jeszcze jedno hetero, tyle że ono jest koreańskie xd
      Na tym blogu hetero są dwa opowiadania, jedno jest właśnie o nastolatkach, akcja się dzieje głównie w szkole etc., a drugie u takich dorosłych osób xd
      azjaland.blogspot.com/
      Polecam, bo fajnie się czyta. :D

      Usuń
  3. Najpierw przyjaciółka Iseia i Tsukiego, a teraz stary znajomy Yumi? Toż to będzie istny chaos xD Nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Nie mam pojęcia jak wybrniesz z tej sytuacji. W mojej głowie tworzą się miliony możliwych scenariuszy, ale myślę, że i tak mnie zaskoczysz. Jak zwykle zresztą xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybacz, że nie przeczytałam wcześniej, ale ostatnio mam kupę rzeczy na głowie... Praca, siostrzeniec był w szpitalu, remont pokoju no i 'kolega', więc trochę jestem w tyle, ale jak zaczęłam czytać to tak mnie wkręciło, że przeczytałam obydwa na raz i zaraz skomciam następny rozdział xP

    Jak czytałam ten rozdział, myślałam:
    - O nie! Rin? Kolejny wielbiciel Yumi? Nie za dużo ich? :p

    Ps. Widziałam, że poleciłaś komuś mojego bloga, to bardzo miłe :]
    Dzięki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, wiem jak to jest, gdy brak Ci czasu. :D
      Przez szkołę i wyjścia z mundurówki ledwo co daję radę z nauką, a co dopiero blog, fabuła i opowiadanie. ;x

      Kto powiedział, że wielbiciel. :D:D
      Tylko kolega z dawnych lat.

      Co od polecenia bloga - nie ma sprawy.:)

      Usuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic