niedziela, 26 października 2014

"Saved by you" - Rozdział 14.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 14. 


~~~




                Po przekroczeniu progu drzwi od razu pobiegłam na górę, by móc założyć na siebie coś suchego. Nawet jeśli Tsuki mnie odprowadził, do końca drogi użyczając mi swej parasolki, to i tak nie uchroniłam się przed deszczem. Nie mam zamiaru jutro obudzić się z katarem, więc postaram doprowadzić się do dobrego stanu w jak najkrótszym czasie.
                Nie chcąc nic przeciągać, włosy spięłam w luźny kok, a przemoczone ubrania wrzuciłam do pralki. Ubrałam ciepłą piżamę, a następnie poszłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam pierwszy lepszy jogurt, który pochłonęłam w ekspresowym tempie. Puste opakowanie wyrzuciłam do kosza. Po umyciu rąk wróciłam do swojego pokoju.
                Z regału zdjęłam jedną z książek, którą całkiem niedawno polecił mi Terru. Opowiada ona historię dorosłego mężczyzny, całkowicie ukaranego przez los. Zdany jest on na ogromne cierpienie, ponieważ nie był w stanie dokonać właściwego wyboru, gdy nadszedł odpowiedni moment. Wszystkie zgromadzone złe wspomnienia sprawiły, że bohater zamknął się w sobie i wyparł na cały świat. Nie może sobie wybaczyć za brak odwagi, a także za to, iż pozwolił, aby jego ukochana zniknęła.
                Przeczytałam tę książkę w czasie mojej kilkudniowej choroby, gdy robiłam sobie przerwy od nauki. Wciągnęła mnie niesamowicie. Jeżeli będę chciała przeczytać coś równie dobrego, z pewnością zwrócę się do Terru.
                Odłożyłam lekturę z powrotem na regał, a tuż po tym spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Kilka nieprzeczytanych wiadomości. Wśród tych od dziewczyn była jedna, która od razu mnie ucieszyła. Od razu ją wyświetliłam.


Nie sądzisz, że istnieją takie zbiegi okoliczności, które same w sobie są znakiem?


                Zastanowiłam się chwilę, a następnie wystukałam na klawiaturze.


Co dokładnie masz na myśli?


                I wysłałam. W oczekiwaniu na odpowiedź zaczęłam przeglądać resztę wiadomości. Same pytanie dotyczące mojego samopoczucia, a także krótkie przeprosiny za dzisiejsze zdarzenie.




~~~




                Rano obudził mnie powiew chłodnego powietrza. Ospale podniosłam się z łóżka, by móc rozpocząć poranne przygotowania do szkoły. Moje włosy były w okropnym stanie, dlatego postanowiłam zacząć od krótkiej kąpieli. Po umyciu włosów, szybko je wysuszyłam. Po tym wróciłam do pokoju.
Do torby spakowałam zeszyty oraz notatki, które dziś mi się przydadzą. Po zerknięciu na zegarek wzdrygnęłam się. Niecałe pół godziny do rozpoczęcia pierwszej lekcji, a ja nadal paraduję w piżamie! W tempie natychmiastowym przebrałam się w mundurek, założyłam buty, chwyciłam za torbę oraz parasol i wybiegłam z domu, w ogóle nie tykając się śniadania, które przygotowała babcia. Starałam się biec jak najszybciej, by tylko zdążyć. Niestety nie wyszło mi. W momencie, w którym stanęłam w progu drzwi wejściowych, zadzwonił dzwonek. Uświadomiona o swoim spóźnieniu, westchnęłam ze zrezygnowaniem.

-  Nie śpieszysz się na zajęcia? – po usłyszeniu znajomego głosu, odwróciłam się za siebie.
- Mogłabym o to samo zapytać Ciebie. – chłopak cicho zachichotał.
- Dobrze, dobrze. – uśmiechnął się – Jako, iż jestem przewodniczącym, mam troszkę przywilejów. – przeciągnął się – Jednym z nich są zwolnienia na rzecz załatwienia różnych rzeczy.
- To musi być ciekawe… - zamyśliłam się.
- Jak i męczące. – dodał, delikatnie mrużąc oczy – Teraz jesteś w samorządzie, dzięki temu również będziesz miała z tego zyski.
- Tak właściwie, to czym będę się zajmowała? – zapytałam – Wydaje mi się, że każdy członek zajmuje się czymś innym…
- Dobrze myślisz. – przytaknął – Jednak nie poznałaś jeszcze kilku osób. Po lekcjach możemy się spotkać w pokoju samorządu, tam wszystkich Ci przedstawię.
- Jeżeli nie sprawi to żadnego problemu…
- Rany… - westchnął – Za bardzo się przejmujesz.

                Po tym przyjął swój standardowy wyraz twarzy, a następnie podszedł przed siebie. Nie jest to pierwszy raz, gdy ktoś mi mówi, iż za bardzo przejmuję się niektórymi rzeczami. Może powinnam przestać?
                Poprawiłam torbę, a następnie udałam się w stronę swojej klasy. Nie spieszyłam się, w końcu lekcje rozpoczęły się chwilę temu, a dzięki temu mogę w spokoju przejść i przemyśleć kilka spraw. Po pierwsze – czy oby na pewno poradzę sobie w samorządzie? Jak sam Satoru wspomniał, nie jest to byle co, tutaj trzeba się starać, a także pokazywać wszystko z jak najlepszej strony. Martwię się, że nie jestem na tyle dobra, aby pełnić odpowiednie funkcje oraz obawiam się, że nie spełnię oczekiwań innych. Tak, znowu się martwię. Niepotrzebnie…
                Kolejną sprawą są egzaminy… Niby uczę się więcej niż przeciętny nastolatek, ale pomimo tego mam wrażenie, że daję z siebie za mało. Chcę przekroczyć tę barierę, która odseparowuje mnie od lepszych możliwości. Chcę się zmienić, obiecałam to ludziom, którzy pomogli mi w wielu sprawach. Chcę sprawić, że ta „stara” ja nie będzie mi przeszkadzała! Że pomimo nadchodzących przeszkód nie będę obawiała się porażek!
                Gdybym naprawdę była w stanie się zmienić, bardzo bym się ucieszyła. Wiem, że gadać każdy może, a z czynami jest o wiele gorzej, ale jestem pewna, że dzięki pomocy innych będę w stanie tego dokonać. W końcu my wszyscy zmieniamy się pod wpływem nowości. Czy jest to towarzystwo, czy ulegająca zmianie sytuacja rodzinna, każdy z nas nabiera nowych doświadczeń, a także uczy się na własnych błędach. Ja już się przekonałam, jak to jest stracić kogoś ważnego… Jak to jest nie mieć przyjaciół, a później ich zyskać. Dzięki moim kolegom oraz koleżankom nauczyłam się mówić to, o czym myślę. Robię to, ponieważ wiem, że uszanuję oni moje zdanie. Ale pomimo wszystkiego… Obawiam się. Obawiam się zbyt wielu rzeczy. To jest właśnie najgorsze.
                Po dzwonku poszłam na drugą lekcję. Stało się to, o czym wczoraj powiedział mi Tsuki – wszyscy mnie przeprosili za wcześniejsze zachowanie. Poczułam ogromną ulgę, w duchu dziękując za taki obrót spraw. Niestety Nanami nie mogła podzielić moich uczuć, ponieważ nie pojawiła się dziś w szkole. Co, jeśli od wczoraj nie może przestać się zamartwiać?
                Postanowiliśmy przełożyć grupową naukę na jutro, dzisiaj znaczna część klasy nie miała zbyt wiele czasu. W końcu mamy jakieś dwa tygodnie, po tym okresie czekają nas egzaminy.
                Na przerwie na lunch zeszłam do bufetu. Kupiłam niewielki, aczkolwiek syty chlebek oraz butelkę zielonej herbaty. Zajęłam miejsce przy wolnym stoliku, a następnie zaczęłam jeść. Zazwyczaj w porze lunchu czas leciał nadzwyczajnie wolno, jednak tym razem było inaczej. Nim zdążyłam się zorientować, zadzwonił dzwonek. Pospiesznie dokończyłam posiłek, po czym udałam się na lekcję. Wchodząc po schodach natknęłam się na Satoru.

- Znowu spóźniona? – zapytał z uśmiechem.
- Tak jakby. – odpowiedziałam tym samym gestem.
- Skoro już się widzimy, możesz ze mną przejść spotkać się z resztą. – zaproponował.
- Czy to w porządku? – zawahałam się – Nauczyciele nie będą się czepiać?
- Nie powinni…
- Więc jednak. – na mojej twarzy pojawił się grymas.
- Jakoś się to usprawiedliwi. – powiedział, a następnie poszedł przed siebie.

                Postanowiłam do niego dołączyć. Chcę w końcu poznać resztę i mieć to z głowy. W końcu nie mam najmniejszego pojęcia, jakimi ludźmi mogą być towarzysze Hirose… Jeżeli są oni tak zmienni jak blondyn, to mam niemały problem.
                W pokoju samorządu znaleźliśmy się bardzo szybko. Na starcie powitał nas aromat kawy, a także uśmiechy nieznanych mi osób. Dziewczyna uczesana w koński ogon od razu podeszła do mnie z wymalowanym na twarzy szczęściem.

- Cieszę się, że w końcu mogę powitać członkinię tej samej płci. – zaczęła – Nazywam się Rena i od dzisiaj będziemy pełniły tę samą funkcję. – pozytywnie zaskoczona uścisnęłam dłoń dziewczyny.
- Nazywam się Yumi. – powiedziałam.
- Za tym biurkiem siedzi Kou. – ciemnowłosa wskazała na chłopaka o dość poważnym wyrazie twarzy.
- Liczę na owocną współpracę. – wymamrotał, starając się skupić na jakichś papierach.
- Kou jest sekretarzem, więc ma pełno papierkowej roboty. Nie zdziw się, gdy nie będzie kontaktował. – dzięki swobodności Reny poczułam niebywałą ulgę – Za nim przesiaduje nasz skarbnik, Jiwoo. Aktualnie jest na jakimś spotkaniu, więc raczej teraz się nie spotkacie, ale bez problemu go poznasz. Nie jest Japończykiem, a dodatkowo ma niebieskie oczy. Wyróżnia się wśród innych.
- Rozumiem.
- Jest jeszcze zastępca, Shun. On też gdzieś się pałęta…
- W porządku, będzie jeszcze inna okazja do poznania. – powiedziałam.
- Za tydzień będzie spotkanie, zapamiętaj. – wtrącił Satoru – Podam Ci więcej informacji, gdy przyjdzie na to czas.
- Dobrze. – spojrzałam na chłopaka – To ja już wrócę na lekcje. Do zobaczenia. – pożegnałam się.
- Do zobaczenia. – odpowiedzieli chórem.

               


~~~




                Gdy skończyły się lekcje, zaczęłam zmierzać do szatni. Od czasu rozmowy z Reną moje samopoczucie wzrosło. I znowu moje obawy się rozwiały. Wygląda na to, że w samorządzie wcale nie musi być tak źle, wręcz przeciwnie – uważam, że mogę się naprawdę dobrze czuć w ich towarzystwie!
                Gdy znalazłam się przed swoją szafką, usłyszałam dźwięk obijających się podeszw butów o podłogę. Odwróciłam głowę w stronę, z której dochodził ten dźwięk. Po chwili zobaczyłam znajomą mi twarz.

- Całe szczęście, że jeszcze Cię zastałem. – powiedział – Mam dość nietypową prośbę…
- O co chodzi?
- Wiem, że mieliśmy się uczyć od jutra, ale czy nasza dwójka mogłaby zacząć od dzisiaj? – zapytał – O ile nie prawi Ci to problemu…
- Yhm, nie, skąd. – lekko się uśmiechnęłam – Szczerze powiedziawszy, ja również wolałabym zacząć naukę wcześniej. – przyznałam niechętnie.
- To świetnie! – powiedział uradowany – Możemy spotkać się za jakąś godzinę w bibliotece? Jeszcze muszę coś załatwić…
- Jasne.
- W takim razie do zobaczenia! – powiedział, a zaraz po tym odwrócił się i zaczął biec w przeciwną stronę.

                Po chwili usłyszałam to samo, co wcześniej. Czyjeś kroki. Pewnie to znowu on, zapewne o czymś zapomniał.

- Zapomniałeś czegoś, Isei? – zapytałam, odwracając się.

                Jednak nikogo tutaj nie było. Kroki ustały, a ja wpatrywałam się w pusty korytarz. To trochę dziwne… Może po prostu wydawało mi się? Całkiem możliwe.
                Wzruszyłam ramionami, a następnie zaczęłam zmierzać w stronę biblioteki. Wolę iść tam przed czasem, niż później spieszyć się. Po drodze rozglądałam się na boki. Nawet jeśli od rozpoczęcia roku minęło już trochę czasu, to i tak w dalszym ciągu nie byłam w wielu miejscach w tej szkole. Na przykład pokój samorządu był dla mnie zupełną nowością, drugi budynek szkoły również. Ciekawe, czy są tu miejsca, o których wie tylko garstka osób…
                Gdy znalazłam się w bibliotece, zajęłam miejsce przy stoliku pod oknem. Rozpakowałam potrzebne notatki oraz przybory, a następnie spojrzałam na zegarek. Minęło dopiero niecałe pół godziny, chyba jeszcze trochę poczekam…

- No nic… - szepnęłam do siebie.

                Usiadłam na swoim miejscu. Aby zbić trochę czasu, zaczęłam samodzielnie przeglądać zrobione przez siebie notatki. Dodatkowo myślałam nad odwiedzeniem grobu matki. Przydałoby się tam pojechać… Muszę powiedzieć o tym babci.
                Czas mijał a chłopka nadal nie było. Godzina już minęła… Co, jeśli zapomniał? Niee, to raczej nie w jego stylu…

- Wybacz spóźnienie! – krzyknął Isei, gdy tylko wbiegł do biblioteki.

                Aż się wzdrygnęłam. Bibliotekarka zganiła czarnowłosego za hałas, na co ja zachichotałam. Lekko speszony chłopak zajął miejsce naprzeciw mnie. Nadął policzki, po czym spojrzał na mnie.

- To nie moja wina, Hanabusa znowu chciał mnie wymęczyć…
- W porządku. – nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Nie śmiej się! – zmarszczył czoło – Masz szczęście, że od Ciebie nie wymaga tylu rzeczy…
- Nadrabiam to swoimi obowiązkami.
- To się nie liczy.
- Liczy, liczy.

                Otworzyłam jeden z zeszytów, by móc pokazać chłopakowi bardziej zaawansowane wzory matematyczne. Z tego, co pamiętam, Isei miał problemy z przedmiotami ścisłymi. Ze mną było podobnie, ale dzięki wkuciu tych „podstaw” jakoś udało mi się je opanować.

- Nie cierpię matmy… - przygryzł wargę – Po co to komu.
- Z pewnością do czegoś się przyda…
- O ile dam radę ją opanować…
- Dasz radę, mi się udało, Tobie też powinno.
- Gdyby to było możliwe…

                Po tym obydwoje zajęliśmy się nauką. W ciszy przeglądaliśmy notatki, a także przypominaliśmy dawne materiały. Na moje szczęście nie miałam aż tak wielkich braków, więc przypominanie sobie lekcji, które były na początku roku, przyszło mi z łatwością.

- Sam się zaskakuję, ale zaczynam rozumieć niektóre rzeczy… - rzekł zaskoczony – Opisałaś wszystko tak dokładnie, że zrozumienie danego przykładu nie jest rzeczą niemożliwą.
- Cieszę się, że tak myślisz.

                Ulżyło mi. Spędziłam naprawdę mnóstwo czasu na opisaniu tego wszystkiego.

- Wiesz… - powiedział, przerywając ciszę – Cieszę się, że możemy spędzać czas tylko we dwoje.  
- Naprawdę?
- Tak.
- Przecież to nic nadzwyczajnego, to nie pierwszy raz, gdy jesteśmy sami.
- No wiem. – uśmiechnął się – Jednak tylko gdy jesteśmy sami, czuję ogromną swobodę i szczęście.

                Trochę mnie to speszyło.  

- Przesadzasz… - powiedziałam, starając się ukryć swoje zawstydzenie.  
- Wcale nie. – zaprzeczył.
- Chociaż przyznam… - zastanowiłam się chwilę – Naprawdę lubię spędzać z Tobą czas. – spojrzałam w oczy chłopakowi – Nie tylko z tego powodu, że w Twoim towarzystwie mogę być sobą, ale również dlatego, ponieważ jesteś jedną z kilku osób, które mi bardzo pomogły.

                Isei nabrał trochę kolorków na twarzy, ale pomimo tego nie przerwał kontaktu wzrokowego.

- To czyni mnie bardzo szczęśliwym, gdy tak mówisz. – zmrużył oczy – Dlatego chciałbym Ci coś wyznać…
- Wyznać? – uniosłam do góry brwi w ramach zdziwienia.
- Tak…

                I nagle do biblioteki wparował ktoś jeszcze. Głośne trzaśnięcie drzwi zwróciło uwagę wszystkich obecnych.

- Spóźniłem się? – zapytał nadzwyczajnie wesoły blondyn, gdy podszedł do naszego stolika.
- Skąd. – Isei wycedził przez zęby.
- To świetnie. – powiedział – Mam nadzieję, że w niczym nie przeszkodziłem?
- Skąd. – czarnowłosy powtórzył, wzrokiem chcąc zabić kolegę.
- Co za ulga. – Tsuki posłał znaczący uśmiech błękitnookiemu, co mnie nieco zastanowiło – Będziecie mieć coś przeciwko, jeśli do was dołączę? Też mam trochę zaległości…
- Bez obaw. – wtrąciłam się – I tak mieliśmy od dzisiaj zaczynać.
- No właśnie wiem, dlatego się trochę zdziwiłem, gdy zastałem tylko waszą dwójkę. – jego oczy ponownie powędrowały na Iseia.

                Czarnowłosy wyglądał na lekko zdenerwowanego. To się jeszcze bardziej pogorszyło, gdy blondyn usiadł obok mnie.

- Dobra, to na czym skończyliście? – zapytał.
- Matematyka.
- Przyda mi się mała powtórka ze wzorów.
- Tobie się przyda powtórka ze wszystkiego. – wtrącił Isei.

                Siedzimy tutaj w trójkę dopiero od kilku minut, a ja mam ochotę już stąd uciec. Panuje tutaj taka napięta atmosfera, że aż strach cokolwiek powiedzieć…

- N-no więc… - zaczęłam, chcąc jakoś rozwiać tę nieprzyjemną atmosferę – Może teraz angielski…?
- Okej. – odpowiedzieli jednocześnie, co wcale nie poprawiło obecnej sytuacji.
- W takim razie wy tutaj poczekajcie, a pójdę po kilka książek. – powiedziałam – Tylko się nie pozabijajcie… - dodałam pod nosem.

                Gdy znalazłam się przy regale, westchnęłam z ulgą. Co się z nimi stało?! Zachowują się, jakby się nienawidzili! To mi nic nie ułatwia! Jak ja mam z nimi pracować, skoro obydwaj obdarowują się wzrokiem przepełnionym chęcią mordu?
                Starając się coś wymyślić, zaczęłam przeglądać regały w poszukiwaniu potrzebnych książek. Natknęłam się na jedną, która bardzo przykuła moją uwagę. Aktualnie mam tę samą w domu na jednej z półek. Wygląda na to, że jest więcej książek z tej serii…

- Czytasz książki od Meredith? – zapytał zaskoczony blondyn.
- Jak na razie przeczytałam tylko jedną. – wyjaśniłam – Ale była rewelacyjna, więc mam ochotę przeczytać jeszcze jedną.
- Zaskakujące… - spojrzał na regał – Teraz mało kto czyta tego typu książki.
- Wcześniej nawet nie słyszałam o tym autorze. – powiedziałam – Znajomy polecił mi właśnie tę. – wskazałam na książkę – Jest naprawdę świetna.

                Tsuki lekko się uśmiechnął.

- Znalazłaś te do nauki?
- Tylko jedną. – odpowiedziałam.
- Wystarczy, raczej więcej dziś nam się nie przyda.
- Też prawda, niedługo zacznie się ściemniać. – spojrzałam w stronę okna – Jeszcze jakieś pół godziny i możemy wracać.
- Dziś też mam Cię odprowadzić? – zapytał żartobliwie.
- Spokojnie, dziś od wypadku zabrałam ze sobą parasolkę.
- Co za ulga… - westchnął.

                Wróciliśmy do Iseia. Chłopak rozmawiał z kimś przez telefon. Wyglądał na szczęśliwego. Gdy się rozłączył, spojrzał na zegarek.

- Obrazicie się na mnie, jeśli was teraz zostawię? – zapytał – Zadzwoniła do mnie znajoma, niedługo przyjedzie do miasta, więc chce wyjaśnić ze mną kilka rzeczy.
- Nie ma problemu. – powiedziałam – Jutro też możemy się pouczyć.
- Tak… - chłopak spojrzał na mnie – W takim razie do jutra.
- Do zobaczenia.

                Tsuki usiadł na miejscu Iseia. Oparł podbródek na dłoni, a następnie spojrzał przez okno.

- A więc wraca…
- Wiesz o kogo chodzi?
- Tak myślę. – odchrząknął – Nasza przyjaciółka z dzieciństwa. W sensie moja i jego…
- Dlaczego tylko on poszedł?
- Ponieważ ja i ona nie mamy zbyt wiele do gadania…

                W jego głosie wyczułam melancholię, delikatne przygnębienie. To sprawiło, że sama poczułam się lekko przybita.
 
 
 
 
~~~

5 komentarzy :

  1. Nareszcie kolejna część! :D

    W końcu więcej Iseia! Nawet nie wiesz jakiego banana miałam na buzi do momentu kiedy przylazł Tsuki :x
    Głupek zawsze wszystko musi popsuć :/
    Ta ich przyjaciółka niech skończy na końcu z Tsukim albo niech okaże się taka fajna, że będzie zasługiwała na Iseia bardziej niż głupia Yumi. xP

    Isei - My Love <3 :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje opowiadanie <3 mam nadzieję że Yumi będzie z Tsuki <3 Pasują do siebie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiada boskie *. * kiedy next?! Mam nadzieję że Yumi wybierze Tsuki i będzie więcej z nim fajnych scen 3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro bo już kończę 15 rozdział. :P
      Widzę, że większa część kibicuje Tsukiemu xd

      Usuń
  4. Oho :) Isei postanowił wziąć sprawy w swoje ręce ^^
    Za to Tsuki - Wyczucie czasu MISTRZOWSKIE xD
    Zastanawia mnie ta przyjaciółka z dzieciństwa. Czyżby ex Tsukiego? ^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic