sobota, 20 września 2014

"Saved by you" - Rozdział 12.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 12. 


~~~








                Egzaminy. Teraz tylko to się liczyło dla większości uczniów. W końcu na czas ferii zapowiada się ładna pogoda, dlatego naprawdę szkoda by było je przesiedzieć na zajęciach dodatkowych.

                Caluśkie dwa tygodnie spędziłam tylko i wyłącznie na nauce. Chcę zyskać wysoki wynik, aby nie musieć niczego poprawiać. Wraz z klasą umówiliśmy się na wspólne powtarzanie materiału od następnego miesiąca. Do końca czerwca został jakiś tydzień, a termin egzaminów wypada w połowie lipca. Mam przeczucie, że pójdzie mi świetnie!
                Na lekcjach głównie skupiano się na streszczaniu poszczególnych materiałów, aby nawet Ci „gorsi” byli w stanie cokolwiek załapać. To miłe, że nauczyciele przywiązują aż tak wielką wagę do naszych przygotowań. Dzięki takiemu postępowaniu jestem pewna, że liczba osób, które nie zdadzą będzie niewielka.
                Moje obawy co do stosunków po obozie były zbędne. Wszyscy wydają mi się bliżsi, niż mogłabym to sobie wyobrazić. Z tego powodu myśl, że gdy po egzaminach wszyscy zostaniemy przesortowani, a ja w nowym semestrze trafię do klasy, w której nikogo nie będę znała, kompletnie mnie przeraża. Bo w końcu w tej klasie są osoby, które znaczą dla mnie tak wiele… Dwie najbliższe mi osóbki – Nanami oraz Futaba. Chłopaki, dzięki którym zdołałam się przełamać – Isei oraz Tsuki. Dziewczyny, które po obozie zaczęły spędzać ze mną znacznie większą ilość czasu – Fuuka oraz Saki… I jeszcze Miki, Yoshida, reszta klasy… Oni wszyscy są dla mnie aż nazbyt ważni! Dlatego boję się, że w drugim semestrze już nie będziemy mogli być nazywani „jedną klasą”. Nie chcę tego.
               



~~~




                Stawiając niewielkie kroczki, zmierzałam do gabinetu dyrektora. Wychowawca poprosił mnie, bym dostarczyła mu plik jakichś papierów. Problem tkwi w tym, że aby dostać się do tego gabinetu, najpierw trzeba przejść do innego budynku szkoły. Taka podróż zajmuje dobre kilkanaście minut.
                Gdy tylko opuściłam główny budynek, zatrzymałam się na świeżym powietrzu. Rozejrzałam się dookoła. Pusto. To logiczne, w końcu reszta jest nadal na zajęciach. Do tego miejsca wstęp ma jedynie dyrekcja, nauczyciele, a także samorząd szkolny.
                Kiedy przechodziłam przez dość duży korytarz, zaczęłam się rozglądać. Wyposażenie było skromne, ale i tak przyciągało wzrok. Moją uwagę przykuł pewien obraz. Przedstawiał on… smutek, rozpacz. Tylko tyle mogę powiedzieć.
                Tak się zapatrzyłam na rzecz, że nawet nie spostrzegłam, gdy zaczęłam iść tyłem. Po usłyszeniu czyjegoś głosu, gwałtownie się obróciłam. Moim błędem było to, że zrobiłam to zbyt szybko, przez co nadepnęłam na sznurówkę i runęłam do przodu. Niezdarnie wpadłam na jakiegoś chłopaka sprawiając, że on również poleciał do tyłu. Nastolatek huknął na podłogę, a ja na niego. Papiery, które były przeznaczone dla dyrektora rozsypały się po różnych miejscach. Zorientowałam się, że znajdujemy się w niezbyt dobrej pozycji dopiero po upłynięciu kilku sekund. Siedziałam bowiem okrakiem na blondwłosym chłopaku, który wyglądał naprawdę młodo.

- Widać Ci majtki. – powiedział.

                Zdezorientowana spojrzałam na jego twarz.


 



                Czy on powiedział, że widać mi…?


- Przepraszam!! – krzyknęłam, gwałtownie zrywając się z „miejsca”.
- Nie wydzieraj się tak. – zrobił znużoną minę – Jesteś hałaśliwa.
- Przepraszam… - powtórzyłam nieco ciszej.
- Znowu przepraszasz. – westchnął – Nie dość, że wdarłaś się do budynku, do którego wstęp mają tylko wyznaczeni uczniowie, to jeszcze narobiłaś hałasu oraz bałaganu. – powiedział, spoglądając na porozrzucane papiery.
- Erm… Przepra… - zastopowałam.

                Blondyn patrzył na mnie rozbawionym wzrokiem.

- Kazano mi przynieść te dokumenty… - wyjaśniłam zakłopotana – A-ale wtedy...
- Załapałem. – przerwał, po czym zaczął zbierać kartki z podłogi.

                Szybko dołączyłam do chłopaka.

- A więc to Ty jesteś Aizawa-san, huh.

                Zaskoczona uniosłam głowę do góry, nawiązując kontakt wzrokowy z chłopakiem.

- Ta denerwująca blondynka cały czas coś o Tobie mówi. – wyjaśnił, przymykając oczy.


- Masz na myśli Kumi…? – zapytałam.
- Tak. – podał mi poukładane papiery, a następnie podniósł się do góry – Chociaż… Co do niektórych kwestii mógłbym się z nią zgodzić. – powiedział, mając na twarzy kpiący uśmieszek.

                Ułożyłam usta w prostą linię.

- Jakich?
- Tajemnica. – puścił mi oczko, a następnie wybuchł śmiechem.

                Zmarszczyłam brwi ze złości. Przełożyłam plik kartek do lewej ręki, a po tym obróciłam się na pięcie w przeciwną stronę. Gdy chciałam udać się do gabinetu dyrektora, blondyn ucichł.

- Jestem Hirose Satoru. – powiedział po chwili ciszy – Miło mi Cię poznać, Aizawa Yumi-san. Wydajesz się być bardzo interesującą osobą.

                Delikatnie się obróciłam. Kątem oka dostrzegłam, że blondyn zmrużył oczy, a także uśmiechnął się w podejrzany sposób. Po chwili skinął łebkiem, a następnie obrócił i poszedł przed siebie.
                Hirose Satoru… Skądś kojarzę to imię, tylko nie mogę sobie przypomnieć skąd.




~~~




                Dzień zleciał mi bardzo szybko, wręcz błyskawicznie. Zanim położę się spać, chcę tylko sprawdzić, czy Terru jest online. Ostatnimi czasy niezbyt często wchodziłam na czat, więc wymienialiśmy się tylko zwykłymi wiadomościami tekstowymi.
                Po włączeniu laptopa, zalogowałam się na swoje konto. Nawet nie musiałam wyszukiwać kolegi, ponieważ on sam do mnie napisał kilka sekund po tym, jak ustawiłam status „dostępny”.

Terru: Dobry wieczór!
Hinami: Dość długo mnie tu nie było…
Terru: Tylko kilka tygodni! Nie masz czym się martwić. :D
Hinami: Mam wrażenie, że Cię zaniedbuję.
Terru: Przesadzasz. W końcu masz teraz przyjaciół i musisz spędzać z nimi czas, mam rację?
Hinami: Nie mogę zaprzeczyć, no ale…
Terru: No więc właśnie! :D Ja wszystko w pełni rozumiem.

                On jest taki miły…

Terru: Egzaminy coraz bliżej! Mam nadzieję, że choć trochę się przykładasz do nauki!
Hinami: Staram się jak mogę. ^^
Terru: Mam nadzieję.
Hinami: Nawet z klasą zaplanowaliśmy wspólną naukę od początku lipca!

                I cisza. Czyżbym zrobiła coś nie tak?

Terru: Hinami…

Zaczynam się denerwować.

Terru: Wybacz, jeżeli to pytanie będzie nie na miejscu, ale…
Terru: W jakim mieście mieszkasz?

                Dlaczego miałoby to być nie na miejscu? To całkiem normalne pytanie.

Hinami: Osaka. Jednak mieszkam tutaj dopiero od niedawna, sam wiesz z jakiego powodu…
Terru: Tak, wiem co jest tego przyczyną.

                Lekko się uśmiechnęłam.

Terru: Wiesz…
Hinami: Tak?
Terru: Ja również mieszkam w Osace.

                Zamarłam. Moje serce zabiło mocniej.

Terru: Być może zabrzmi to absurdalnie, ale mam wrażenie, że nie jesteśmy znajomymi tylko i wyłącznie z sieci.
Hinami: Chcesz powiedzieć, że już się kiedyś spotkaliśmy?

                Nie odpowiedział przez dłuższą chwilę.

Terru: Tak.

                Ze zdziwienia uchyliłam usta. Czy to możliwe, że on… Że on jest kimś, kogo znam?!

Terru: Ah, wybacz, jeśli w jakiś sposób Cię przeraziłem. >.<
Terru: Nie to było moim celem, po prostu ta myśl nie dawała mi spokoju.
Hinami: W porządku…
Terru: Muszę już iść, także do następnego!
Hinami: Tak, cześć.

                Podobnie jak on, wylogowałam się z konta oraz wyłączyłam laptopa.
 

 


~~~




                Całej nocy nie przespałam, po prostu nie mogłam! Myśl, że Terru może być kimś, z kim na co dzień mam kontakt aż do teraz nie daje mi spokoju! Ostatnio miałam chęć spotkania się z chłopakiem twarzą w twarz, ale teraz, gdy już wiem, że prawdopodobnie jesteśmy znajomymi, strasznie się denerwuję.
                W momencie, kiedy usiadłam, do pokoju weszła babcia. Na mój widok złapała się za głowę.

- Dziecko! – krzyknęła, podbiegając do mnie – Jak Ty wyglądasz? – spoglądała na mnie zaskoczona – Nawet nie myśl, żeby dzisiaj opuścić teren domu! Leż w łóżku i odpoczywaj. – podeszła do drzwi – Za chwilę przyniosę Ci coś ciepłego…

                No i wyszła.

- Przecież nic mi nie jest… - szepnęłam do siebie.

                Po kilku minutach kobieta wróciła, w rękach niosąc parujące jedzenie. Położyła tackę na stole, a obok niej kubek z gorącą herbatą. Powiedziała, abym szybko zjadła, po czym opuściła mój pokój.
                Nie chcąc marnować jedzenia, szybko się za nie zabrałam. W mgnieniu oka na talerzu nic nie zostało, więc postanowiłam dopić herbatę do końca. Poukładałam naczynia na tacce, a następnie zaniosłam je do kuchni. Gdy wróciłam do swojego pokoju, ponownie położyłam się do łóżka. Przez dłuższy czas tylko leżałam i wpatrywałam się w sufit.
                Po południu odwiedziły mnie dziewczyny wraz z Iseiem. Przyniosły mi notatki z dzisiejszych lekcji oraz kosz przepełniony słodyczami. Za bardzo się martwią.

- Wybacz, że jesteśmy w tak nielicznej grupie. – powiedziała Nanami – Chciałam jeszcze wyciągnąć Tsukiego i kilku innych chłopaków, ale mają dzisiaj jakieś treningi, więc naprawdę nie mogli.
- W porządku… - wymusiłam uśmiech – I tak się bardzo cieszę, że przyszłyście dzisiaj. – Isei odchrząknął – Poprawka, przyszliście. – zaśmiałam się.
- Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia. – powiedziała brązowowłosa.
- Babcia jak zwykle przesadza…
- Przesadza? – Izumi powtórzyła ostatnie słowo – Jesteś blada jak ściana! Znaczy, zawsze byłaś blada, ale teraz to przeszłaś samą siebie!
- Dodatkowo masz podkrążone oczy. – dodała rudowłosa.
- To dlatego, że przez całą noc nie zmrużyłam oka. – wyjaśniłam.
- Jak to? – zapytała Saki.
- Nie mogłam zasnąć… - powiedziałam cicho – Moją głowę zaprząta zbyt wiele myśli. – przymknęłam oczy.
- Miejmy nadzieję, że to szybko minie. – uśmiechnęła się – I pamiętaj, że od lipca cała klasa uczy się wspólnie!

                Wraz z Iseiem zareagowałam na to zdanie nieco inaczej, niż reszta.

- Co was tak zaskoczyło? – zaśmiała się Futaba – Nie mówcie mi nawet, że zapomnieliście! – przygryzła wargę.

                Spojrzałam w oczy brunetowi. Dlaczego… Dlaczego mam przeczucie, że to on jest Terru…? 




~~~
_____________________

Jest i nowy bohater. Mam nadzieję, że dodawane obrazki (obecne, jak i przyszłe) nie będą nikomu przeszkadzały, a jeśli tak, to napiszcie, bo ja się sama domyślić nie mogę. :(
Wiem, że miałam dodawać rozdziały częściej, ale no nie jestem w stanie. Szkoła daje mi w kość, formalności klasowe i załatwianie jej spraw też nieźle męczy, a teraz dojdzie jeszcze samorząd... Sama nie wiem, jak się z tym wyrobię, ale miejmy nadzieję, że znajdę na wszystko jakiś dobry sposób. ;3
Ten rozdział jest krótki, fakt. Na obozie jeden rozdział poświęcałam jednemu dniowi, a teraz do jednego wrzucę ich kilka. No, ciekawe jak to wyjdzie. 
Aaa, zapomniałabym. Nie chcę robić zamętu mieszając dwa opowiadania, więc niedługo otworzę nowego bloga z yaoicem. Chcę z niego zrobić horror, ale kij wie co mi z tego wyjdzie XD Aj noł, brak czasu, a chcę pisać dwa opka na raz... Obiecuję, że nie będę zaniedbywała jednego ze względu na drugie. 

3 komentarze :

  1. Eh.. ja nie chce Iseia jako Terru XDD Zobaczymy ja się to potoczy :D PS. Dodawaj obrazki! Naprawdę fajne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bardzo, ale to bardzo chcę Iseia jako Terru! xD I mam nadzieję, że niedługo poświęcisz Iseiowi trochę więcej czasu w tym opowiadaniu, bo tak mało go tu... O wiele za mało :x

    Część była strasznie krótka, ja chcę 3 razy taką długą albo i dłuższą. xD
    Z niecierpliwością czekam na next! :D

    Ps. Obrazki mi nie przeszkadzają, bo i tak widzę ich już oczami wyobraźni xD

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem na TAK z obrazkami ;) Terru nie może być Iseia ;c

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic