czwartek, 11 września 2014

"Saved by you" - Rozdział 11.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 11.





~~~




                Z uśmiechem na twarzy, który towarzyszył mi od kiedy tylko się obudziłam, właśnie zakończyłam lekkie porządki w domu. Postanowiłam zająć się sprzątaniem, wyszło to nam wszystkim na dobrze. Nie lubię przebywać w miejscu, gdzie walają się śmieci, a dom, w którym chwilowo mieszka większa grupka dziewczyn jest idealnym celem.
                To było do przewidzenia, iż prędzej, czy później zacznę się zachwycać szczerym wyznaniem Tsukiego. Cieszę się, że to wszystko było wypowiedziane celowo, a on sam nie miał żadnych złych zamiarów, aczkolwiek fakt, że blondyn ma kogoś, kogo kocha, a ja mu tę osobę przypominam jest nieco bolesny, jak i dziwny do przyjęcia.
                Jeżeli chodzi o dzisiejszy test odwagi, to każdy niecierpliwi się na równym poziomie. Nikt tak naprawdę nie wie, co opiekunowi przygotowali tym razem, jednakże większość osób snuje domysły i robi tzw. ankiety.
                Być może mi się wydaje, ale mam ogromne wrażenie, że zbliżyłam się do większej części klasy. W ciągu tych kilku dni byłam w stanie porozmawiać z większością, a ku memu zdziwieniu, nie było to dla mnie krępujące oraz trudne. Jeżeli po obozie to minie, mówi się trudno. Ważne, że mam naprawdę miłe wspomnienia.
                Razem z innymi dziewczynami oraz chłopakami porobiłyśmy sobie wspólne zdjęcia. Jak się okazało, na tej wysepce znajduje się malutka, ładna świątynia. Większa grupa zebrała się, by zwiedzić jej okolicę. Wszystko uwieczniliśmy mnóstwem fotografii. To niezwykłe, w końcu będę posiadała różnorodne zdjęcia ze znajomymi!
                Postanowiłam trochę odpocząć na świeżym powietrzu. Gdy tylko znalazłam się na zewnątrz, od razu klapnęłam na swoim stałym miejscu. Westchnęłam głęboko, a następnie rozejrzałam się po okolicy. Powiewał lekki wiaterek, ale na szczęście miałam na sobie bluzkę z dłuższym rękawem, dzięki czemu nie musiałam się martwić, że nagle zrobi mi się zimno. Po upłynięciu niezbyt dużej ilości czasu, zauważyłam czarnowłosego chłopaka wychodzącego z sąsiedniego domku. Pomachałam mu, gdy tylko spojrzał w moją stronę. Isei po niedługim spoglądaniu na mnie, podszedł.

- Dzień dobry. – przywitałam się – Już Ci przeszło?
- Cześć. – odpowiedział – Jasne. – uśmiechnął się nieśmiało.

                Moje podejrzenia co do rozchorowania się błękitnookiego były zbyt mocne, abym tak po prostu dała sobie z nimi spokój. Dzisiejszego poranka zapytałam chłopaka o jego samopoczucie. Na początku wyglądał na mocno zszokowanego, ale w końcu potwierdził moje podejrzenia. Powiedział, że przez cały obóz nie czuł się najlepiej, ale zaczęło mu przechodzić. To świetnie. On musi mieć choć trochę dobrych wspomnień z naszej wycieczki.

- Dzisiejsza pogoda chyba najbardziej mi odpowiada. – oznajmił.
- Prawda? – zachichotałam – Nie jest za gorąco, ale zimno też nie.
- Nie lubię, gdy słońce świeci zbyt mocno. – wyznał – Często od tego boli mnie głowa. – westchnął.
- Rozumiem… - spojrzałam – Więc miejmy nadzieję, że do końca pozostanie taka temperatura! – krzyknęłam entuzjastycznie, na co brunet wytrzeszczył oczy.
- Tak… – zasłonił twarz zewnętrzną częścią dłoni.

                Być może nadal nie czuje się zbyt dobrze…




~~~




                Gdy zrobiło się ciemniej, cała klasa wraz z opiekunami zebrała się na niewielkim skrzyżowaniu dróg. Wychowawca zaczął objaśniać nam najważniejsze rzeczy, by móc w końcu przejść do zdradzenia nam informacji na temat testu odwagi. Jak podejrzewałam, nie powiedział niczego szczególnego. Tylko oczywiste rzeczy typu „nie oddzielamy się od grupy” ; „w przypadku złego samopoczucia niezwłocznie poinformować jednego z opiekunów” i tym podobne.
                Ustawiliśmy się w rządku, aby uniknąć zbędnego zamieszania. Powoli podążaliśmy za panem Hanabusą. Od wszystkich aż biło ekscytacją. Tylko Nanami wyglądała na nieco zdenerwowaną. W końcu brązowowłosa nie jest zwolenniczką strasznych rzeczy. Ale to do niej w stu procentach pasuje.
                Na miejscu nastąpi przegrupowanie na trzyosobowe drużyny. To dla lepszego efektu. W dalszym ciągu nikt nie wie, na czym test odwagi ma polegać. Opiekunowie nie chcą zdradzić nawet najmniej szczegółowej informacji. Tak nas trzymać w niepewności…
                Zatrzymaliśmy się przed ciemną, ogromną jaskinią. Hanabusa-sensei odwrócił się z diabelskim uśmieszkiem na twarzy. Nie gadajcie, że to jest… nasz test…

- Jesteśmy na miejscu. – powiedział.
- Żartuje pan…? – zapytała rudowłosa Saki.
- Nie śmiałbym.
- Przecież jaskinie są niebezpieczne…
- Bez obaw, bez obaw. – pomachał rękoma – Wszystko zostało dokładnie przygotowane oraz ustalone. – wzruszył ramionami – Droga prowadzi na drugi koniec jaskini. Jeżeli przejdziecie w całości, zaliczycie test. – zaśmiał się diabolicznie.

                Wkrótce zostaliśmy podzieleni na trzyosobowe grupki. Na moje nieszczęście, trafiłam na strachliwego Yoshidę oraz Saki. Z tą dwójką raczej będzie ciężko, ale postaram się dać z siebie wszystko. Nie wiem, czy to dobrze, ale trafiliśmy na sam koniec. Czyli będziemy się przysłuchiwać krzykom innych, aż nastanie nasza kolej.
                Liczba uczniów wraz z czasem ulegała coraz to większej zmianie. Czasem przechodziły przeze mnie ciarki, gdy słyszałam krzyczących chłopaków. Jeżeli jest coś, co aż tak bardzo ich zlękło, to ja się już boję, co będzie ze mną. W końcu w mojej grupie są same strachliwe osóbki.
                Gdy nikogo prócz nas nie było, a opiekun powiedział, abyśmy ruszyli, wzięłam głęboki wdech, a następnie weszłam do środka. Za mną stąpała pozostała dwójka. Yoshida miał w ręce latarkę, co bardzo ułatwiało poruszanie się wewnątrz. Co jakiś czas przechodziły przeze mnie dreszcze, gdy w oddali słyszałam mocne kroki tudzież dziwne odgłosy, ale przyjęłam, że to tylko moja wyobraźnia.
                W pewnej chwili kroki, które każde z nas słyszało nie przestawały ustawać. Wręcz przeciwnie – one robiły się coraz głośniejsze oraz szybsze. Stanęliśmy jak wryci, gdy światło latarki złapało czarny cień w oddali. Głośne bicia serc, a także niezrównoważone oddechy nic nam nie ułatwiały. Po chwili tajemniczy cień wydał z siebie coś w rodzaju głośnego krzyku, a następnie zaczął biec w naszą stronę. Przerażeni zaczęliśmy piszczeć. Jednak tego, co się po chwili wydarzyło w życiu bym się nie spodziewała. Yoshida złapał Saki za rękę, a następnie pociągnął ją za sobą, w dalszym ciągu krzycząc. Zostałam zupełnie sama, w ciemnym, strasznym miejscu, nie mając nawet telefonu, by choć trochę podświetlić sobie drogę. Złapałam się za głowę, a następnie przykucnęłam. Wpatrywałam się w czarną otchłań, przysłuchując się mocnym stąpaniom po ściankach jaskini. To przechodzi wszystko.

- C-co ja… teraz zrobię…? – szepnęłam do siebie.

                Serce mi stanęło, gdy wrażenie, iż coś nachalnie się we mnie wpatruje nasiliło się. Ze strachu wytrzeszczyłam oczy.

- S-spokojnie… – wydukałam załamującym się głosem – To tylko moja wyobraźnia… To tylko wyobraźnia… – powtarzałam sobie coraz to głośniej.

                Powoli się podniosłam, a następnie wzięłam bardzo duży wdech.

- Nie wiem, czy ktoś po mnie przyjdzie, więc chyba muszę poradzić sobie sama…

                Zrobiłam kilka kroków w przód, mając zamknięte oczy. Starałam się odbiegać myślami od tych wszystkich przerażających rzeczy, ale to na nic. W dalszym ciągu wyobrażałam sobie różnorodne sceny niczym z horroru, co w ogóle nie ułatwiało mi drogi.


„Gdy się czegoś bardzo boisz, powinnaś znaleźć złoty środek!”


                Złoty środek? Czy jest coś, co w tej chwili mogłoby mi pomóc zapomnieć o wszystkich nieprzyjemnych rzeczach oraz skupić się na jednym?
                Za każdym razem, gdy czułam się samotnie lub źle, śpiewałam. Pozwalało mi to chociaż na chwilkę odpłynąć oraz rozmyślać o przyjemniejszych rzeczach. W mojej przeszłości często bywały chwile, gdy miałam wszystkiego dość, było mi bardzo źle. Śpiew pomagał mi z tym walczyć.

- Dobrze. – wzięłam głęboki wdech, a następnie zamknęłam oczy, zaczynając iść przed siebie.

                Cicha, spokojna melodia wydobywała się z moich ust. Podczas nucenia sobie tej piosenki, myśli moje skupiały się na obecnych chwilach. Z uśmiechem na twarzy wspominałam słowa tych, którzy sprawili, że moje życie nabrało piękniejszych barw…




~~~




                Z niecierpliwością oczekiwałem przybycia ostatniej drużyny. Zajmowało im to strasznie dużo czasu. W końcu do tej drużyny należą trzy dość strachliwe osóbki. Nie martwiłbym się, gdyby z Yumi były jakieś rozważne osoby. Na jej, jak i też moje nieszczęście, natrafiła na dwójkę kompletnie niewłaściwych osób.
                Gdy usłyszałem głośne krzyki, które z każdą sekundą były coraz bliżej wyjścia, odetchnąłem z ulgą. Z jaskini wybiegł zdruzgotany Yoshida, a za nim zmęczona Saki. Po brązowowłosej nie było nawet najmniejszego śladu. Podświetliłem środek jaskini, jednak tam również nikogo nie było.

- Gdzie Yumi? – zapytałem dopiero co przybyłej dwójki.
- Aizawa…? – zszokowana rudowłosa rozejrzała się.

                Otworzyłem szerzej oczy.

- Nie mówcie, że wy… – zerknąłem na wyjście z jaskini – Ona tam została?! – krzyknąłem.
- Myślałem, że biegła za nami…! – przerażony Yoshida podążył wzrokiem za mną.
- Idę po nią… – przegryzłem wargę ze złości.

                Kiedy postanowiłem się udać po koleżankę, mój czarnowłosy wychowawca przeszkodził.

- Nie mogę pozwolić, abyś tam poszedł. – powiedział, po czym zwrócił się do wszystkich – Zostańcie tutaj z pozostałą dwójką opiekunów, ja po nią pójdę. – spojrzał na przestraszonych przybyłych – Z wami później o tym porozmawiam… – westchnął, a następnie zniknął w ciemnościach jaskini.




~~~




                Pokonywałam dzielącą mnie od wyjścia odległość melodyjnym krokiem, uspokajająco podśpiewując pod nosem. Zamyślona nie zauważyłam, gdy na kogoś wpadłam. Na chwilę zamarłam, jednak cały strach przeminął, gdy usłyszałam głos osoby znajdującej się przede mną. Pan Hanabusa, będąc nieco zniecierpliwionym, zaczął mnie wypytywać o to, czy wszystko ze mną w porządku. Gdy odpowiedziałam na serię jego pytań, wróciliśmy do reszty.
                Po wyjściu z jaskini zostałam zalana serią pytań, jak się czuję i, czy wszystko dobrze. Dwójka z mojej drużyny przeprosiła mnie za nagłą ucieczkę. Ze względu na to, iż poradziłam sobie z tym wszystkim naprawdę dobrze, zostałam mianowana zwyciężczynią dzisiejszego testu odwagi.
                Nanami zaprosiła wszystkie dziewczyny do naszego pokoju. Jutro wracamy do miasta, więc to nasza ostatnia noc tutaj! Gdy tylko znalazłyśmy się w domku, od razu przygotowałyśmy przekąski oraz zrobiłyśmy miejsce, aby każda z dziewczyn mogła się zmieścić.
                Każda z koleżanek coś przynosiła. W mgnieniu oka na stoliku nie było na nic miejsca, cały przepełniony był chrupkami, ciastkami oraz napojami. Chłopaki chyba wpadły na podobny pomysł, co my, ponieważ w pokoju naprzeciw aż roiło się od nich. Oczywiście, nie odbyło się bez kłótni między Futabą, a Yoshidą. Były one bardzo zabawne.
                Gdy przeszłyśmy na temat dotyczący chłopaków, wszystkie usiadłyśmy w kręgu. Saki oraz Fuuka zaczęły wypytywać resztę, który chłopak najbardziej im się podoba. Liczę na to, że nie będę musiała mówić, których ja „lubię”. Nie tylko z powodu takiego, iż jest to zawstydzające, ale również dlatego, ponieważ nie jestem w stanie tego określić.

- Doobrze… – ciekawska dwójka spojrzała na mnie – A Ty, Yumiś? – rudowłosa uśmiechnęła się – Który z naszych chłopaków Ci się podoba?
- Etto… Mi? – przygryzłam wargę – Nie wiem…
- Jak to możesz nie wiedzieć? – uniosła brwi do góry – Takie coś się wie, gdy tylko ujrzy się chłopaka! – w geście uniosła dłoń do góry – Więc? Więc? Który? – wyszczerzyła się.
- Jeśli masz na myśli wygląd, to chyba… – zamyśliłam się – Większość chłopaków w naszej klasie dobrze wygląda. – powiedziałam.
- Eh… – dziewczyna westchnęła z rezygnacją – Wiesz, bardzo często spędzasz czas z Tsukim, więc myślałam, że jesteście w jakimś szczególniejszym związku, ale skoro tak mówisz… Chyba byłam w błędzie. – zaśmiała się cicho.
- To fakt. – dodała Fuuka – Często widzę was razem. – wyszczerzyła się – A może po prostu nie chcesz nam powiedzieć? – zapytała podejrzliwie.
- N-nie… To nic z tych rzeczy. – zaśmiałam się nerwowo, gestykulując.
- Skoro tak mówisz… – powiedziały jednocześnie, robiąc naburmuszone minki.

                Temat przeniósł się na szersze horyzonty. Teraz mowa była o wszystkich chłopakach z naszej szkoły.

- Może was zaskoczę, ale podoba mi się Satoru z klasy drugiej. – wyznała Nanami.
- Chyba nie mówisz o tym…? – zaczęła Futaba – No nie żartuj. – zmarszczyła brwi.
- Mowa o wilczku w owczej skórze? – zapytała rudowłosa.
- Wygląd ma niezwykle świetny, ale niestety wszystko rujnuje swoim okropnym charakterem. – westchnęła jedna z dziewczyn.
- Co prawda, to prawda. – przyznała Saki.
- Co nie zmienia faktu, że wygląda jak aniołek. – brązowowłosa nadymała policzki.
- No tutaj trzeba Ci przyznać rację.

                Chyba nie jestem w temacie… Kim jest ten Satoru? A zresztą, wszystkiego dowiem się w swoim czasie.

- My już wrócimy do siebie. – powiedziała grupka dziewczyn – Jesteśmy padnięte po dzisiejszym dniu.
- Nie tylko wy! – wtrąciła kolejna grupa.
- W takim razie chyba wszystkie już się zaczniemy przygotowywać, co? – zapytała Futaba.
- Jestem za! – krzyknęła Saki.
- W takim razie dobranoc. – powiedziała uśmiechnięta Fuuka.

                Po chwili w pokoju została tylko nasza trójka. Nie miałam już na nic sił, więc tylko przebrałam się w piżamę, a następnie rzuciłam na łóżko. Dzięki ogromnemu wyczerpaniu zasnęłam w mgnieniu oka.



~~~




                Właśnie skończyłam pakować walizkę, gdy jedna z dziewczyn wleciała do pokoju informując resztę współlokatorek, że wyjeżdżać będziemy wcześniej, coś koło piętnastej. Dzięki temu, że postanowiłam spakować swoje rzeczy wcześniej, przygotowania do wyjazdu miałam już z głowy.
                Przez tę nagłą zmianę dziewczyny latały po domu jak oparzone, chcąc jak najszybciej skończyć przenosić swoje rzeczy. Chłopaki chyba nie miały aż tyle roboty. Byłam raz w ich domku i z tego, co pamiętam, problemów z porządkami nie mieli.
                Ciekawi mnie, dlaczego przyspieszyli nasz wyjazd do miasta. Może znowu coś zaplanowano, a aby to wypaliło, musimy być we własnych domach wcześniej? Kto wie.
                Gdy godzina odjazdu się zbliżała, wszyscy zebrali się pod autokarem. Kierowca spakował nasze walizki, a następnie dano nam czas wolny. Będzie to może jakieś dziesięć minut. Zawsze coś.
                Nie chciałam zwlekać, więc szybko wsiadłam do autokaru oraz zajęłam miejsce na samym końcu. Jeśli mi się poszczęści, to będziemy siedzieć w tym samym zestawieniu co wcześniej. Byłoby miło, nie zaprzeczę.
                Po kilkunastu minutach autokar wypełnił się. Niestety, moje przyjaciółki się trochę spóźniły, przez co miejsca obok mnie były już pozajmowane przez chłopaków. Jedynie Tsukiemu, Mikiemu, Yoshidzie oraz Shunowi udało się zająć najlepsze miejsca. Nanami wraz z Futabą usiadła przed nami. Lepsze to niż nic.
                Yoshida jeszcze kilka razy mnie przeprosił za wczorajszy dzień. Nie wiem dlaczego to robił, jeden raz wystarczył, ale pomimo wszystko to miło z jego strony. Dowód na to, iż fakt, że zostawił mnie samą w ciemnej jaskini dręczy go.
                Tsuki postanowił zrobić to samo, co w czasie przyjazdu. Położył się spać. Jednak tym razem za poduszkę nie robiło siedzenie, lecz moje ramię. Co jakiś czas słyszałam, jak blondyn lekko pochrapuje, co było troszkę urocze, ale nie chciałam go budzić, więc zmuszona byłam tego wszystkiego słuchać. Później zaczął coś mamrotać pod nosem, jednak było to zbyt niewyraźne, abym mogła cokolwiek usłyszeć.
                Czas mijał, a ja zbijałam go rozmową z moimi towarzyszami. Porozmawiałam z każdym po trochu. Miki opowiadał mi o swoich zainteresowaniach. Dowiedziałam się, że chłopak lubi muzykę, a dokładniej pisać teksty piosenek. Miał przy sobie zeszyt tymi tekstami, więc pokazał mi kilka tytułów. Muszę przyznać, że piosenki wymyślone przez ciemnowłosego są świetne.
                Isei oraz Tsuki prowadzili bardzo żywą rozmowę na temat budyniów. Ulubione smaki, dodatki i inne pierdoły. Zdziwiłam się sama, ponieważ ten ich monolog niesamowicie mnie wciągnął. Niby rozmowa o niczym, a jednak potrafi nieźle zainteresować.
                W połowie drogi natknęliśmy się na niekończący się korek. Wszyscy ze zrezygnowaniem powiadomili opiekunów prawnych, że mogą się trochę spóźnić z przybyciem. Postanowiłam napisać o tym do jeszcze jednej osoby, a mianowicie do Terru. W wiadomości wspomniałam o korku, opóźnieniu i końcu wycieczki. Napisałam to w tak chaotyczny sposób, że chłopak może mieć problem ze zrozumieniem sensu tej wiadomości.
                Zaczynało się ściemniać, a my nadal tkwiliśmy w korku. Na szczęście byliśmy już naprawdę bardzo blisko rozdzielenia dróg. Myślę, że jeszcze jakaś godzinka i uda nam się wydostać.
                Moje przypuszczenia okazały się słuszne. Nie minęło nawet pół godziny, a my już swobodnie jechaliśmy w stronę szkoły. To stamtąd mieli nas odebrać opiekunowie. Gdy dokładnie przyjrzałam się niebu, mogłam dostrzec wiele mieniących się gwiazd. Przykuły one nie tylko moją uwagę, ale również Tsukiego. O sposobie dostrzeżenia dużej ilości gwiazd na niebie dowiedziałam się od Terru, więc ciekawi mnie, skąd o nim dowiedział się blondyn.

- Skąd wiesz, jak dostrzec gwiazdy pośród tych wszystkich lamp? – zapytałam, w dalszym ciągu spoglądając na ciemne niebo.
- Gdy byłem młodszy, ojciec mi o tym powiedział. – uśmiechnął się smutno.

                Przez chwilę spoglądałam na jego zasmucony wyraz twarzy. Zmienił się on w mgnieniu oka, gdy tylko chłopak wspomniał o swoim ojcu. Czyżby coś się za tym kryło? Czuję, że nie powinnam o to pytać.

- Rozumiem… – powiedziałam cicho – Spoglądanie w niebo przepełnione gwiazdami zawsze mnie uspokajało… Jednak ze względu na strasznie dużą ilość oświetlenia w mieście, dostrzeżenie ich jest trochę trudne… – spojrzałam na chłopaka – Dzięki pewnej osobie dowiedziałam się, w jaki sposób mogę je ujrzeć. – wywinęłam kąciki ust ku górze.
- Więc Ty również masz osobę, która jest dla Ciebie ważna. – zmrużył oczy, lekko się uśmiechając.
- Skąd wiesz, że jest? – zaintrygowana zapytałam.
- Powiedziałaś o niej z taką pasją, że trudno byłoby w to zwątpić. – oznajmił, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

                Uśmiechnęłam się pod nosem. Jego słowa ponownie sprawiły, że moje myśli całkowicie się poplątały.

- Chyba masz rację.

                Do samego powrotu rozmyślałam nad tym, co powiedział Tsuki. To tylko jedno zdanie, a sprawiło, że aż tak bardzo się nim przejęłam. W pozytywnym znaczeniu oczywiście.
                Gdy wróciliśmy, przy dyrektorze stała moja babcia. Pomachałam jej na powitanie. Odziany w garnitur dyrektor czekał, aż wszyscy ustawią się oraz ucichnął. Kiedy to nastąpiło, poprawił krawat, a następnie odchrząknął.

- Dobrze widzieć was wszystkich zdrowych. – powiedział – Chcę wam wszystkim ogłosić, że jutro każdy ma obowiązek przyjść przed godziną dwunastą na apel. Lekcji nie będzie, tylko to krótkie ogłoszenie. – uśmiechnął się przyjaźnie – Byliście ostatnią klasą, która przybyła, więc moje zadanie dobiegło końca. – klasnął w dłonie – Życzę wam wszystkim miłej nocy.

                Mężczyzna ukłonił się, a następnie odszedł.

- Dobre chociaż i to! – powiedział głośno blondyn, jednocześnie się przeciągając – Przynajmniej się wyśpię! – zaśmiał się na głos.
- Ty byś ciągle spał. – wtrącił czarnowłosy Isei.
- Bo sen to zdrowie!
- Ale nie w takiej ilości. – błękitnooki wytknął język koledze, na co ten prychnął.

                Po wysłuchaniu rozwiniętej kłótni chłopaków, zgarnęłam swoje bagaże, a następnie podeszłam do babci. W drodze do domu zaczęłam jej opowiadać, jak dobrze bawiłam się na obozie.




~~~




                Szkolna sala gimnastyczna była niesamowicie zatłoczona. Wszyscy zniecierpliwieni oczekiwali ogłoszenia dyrektora. W końcu na altanie pojawiła się oczekiwana przez wszystkich osoba. Stanął przed mikrofonem, standardowo odchrząkając, a następnie zaczął monolog.

- Cieszę się, że wszyscy przybyli. – rozejrzał się po pomieszczeniu – Jak pewnie wiecie, zostało tylko półtora miesiąca do egzaminów semestralnych. Obóz miał na celu integrację klas. Chciałem, abyście lepiej się zapoznali. Chyba mogę powiedzieć, że mi się udało. – uśmiechnął się – Wracając do tematu egzaminów… – spoważniał – Chcę, abyście teraz skupili się na nauce. Półtora miesiąca to bardzo mało czasu, a chyba żadne z was nie chce siedzieć podczas ferii na dodatkowych zajęciach, mam rację? – zaśmiał się – Żadne z was nie będzie musiało na nie przychodzić, jeżeli egzaminy zdacie na przynajmniej pięćdziesiąt procent z każdego zakresu.

                Mężczyzna powiedział jeszcze kilka słów, a następnie zszedł ze sceny. W tym momencie wszyscy zabrali głos, a na sali był jeden, wielki szum. Nie chcąc dłużej tego słuchać, wyszłam na korytarz.
                Egzaminy… Nie mogę ich zawalić. Teraz będzie czas na naukę.




~~~
______________________
He udało się. Soreczka, że tyle czasu mi to zajęło, ale mam przerąbane w szkole :(( W dodatku przez jakiś czas robiłam karty postaci i wymyślałam różne zdarzenia, starając się je w miarę możliwości rozpisać, aby później nie rąbnąć jakimś niezłym błędem logicznym. No i no i noi, dzięki temu, że jestem czytelniczką snejsa, wyczaiłam stronkę, gdzie można tworzyć takie scenki jak z mang. Postacie so mangowe, ale kolorowe, a te niektóre momenty by pasowały do niektórych scen w opku, także jeśli chcecie, będę mogła je "stworzyć", aby zilustrować jakieś tam momenty w opku. Sama nie narysuję, bo swoim talentem artystycznym to bym pikassa onieśmieliła.
 i kolejny rozdział, to akcja będzie się działa po 2 tygodniach, bo nie chce ciagnac tej sielanki, bo w tym czasie nic by sie ciekawego nie dzialo, takze no. do nastepnego.

4 komentarze :

  1. Dopiero teraz zauważyłam, że pod 10-tą częścią mój komentarz się nie dodał :x
    Miałam wtedy mulący net, więc może dlatego :x
    Po tej części, podobnie jak po poprzedniej - nie lubię Cię :x :p
    Mojego Iseia tak mało, o wiele za mało. :C
    Głupia Yumi... Coraz głupsza Yumi... Bo coraz bardziej leci na głupiego Tsukiego. :x
    Tak targasz moimi emocjami, że nie wiem... :p Żadne inne opowiadanie mnie tak nie wciągnęło żebym tak się denerwowała, a Tobie jednak się udało. XD
    Ps. Mam nadzieję, że przez chwilę (gdy Yumi została sama w jaskini) narratorem był Isei, jeśli będzie inaczej mój świat kompletnie się zawali :x :p

    Ps. Im jestem dalej po szkole tym coraz więcej błędów językowych i gramatycznych popełniłam, ale jestem pewna, że 'chłopaki wpadli' itd. Zawsze będzie końcówka '-li' (np. Chłopaki powiedzieli, zaproponowali, usiedli, zjedli).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja co do tego "chłopaki" to ja już sił nie mam... Z jednej strony babka od polskiego mi mówiły, że końcówka "ły" jest poprawna, bo to forma niemęskoosobowa, a z drugiej strony to właśnie mi dziwnie to brzmi... Dlatego chyba jednak się całkowicie przerzucę na końcówkę "li".
      Dziewczyno, skoro teraz tak przeżywasz, to ja się boję o Ciebie, gdy jeszcze bardziej pokomplikuję, a uwierz, komplikować to ja potrafię xDD
      Czemu nie lubisz Tsukiego, ja tam go uwielbiam xDD Ale niejeden się jeszcze pojawi, więc może spodobają Ci się inni. ;>
      Generalnie to ja chciałam szybko dodawać rozdziały, ale no wyszło jak wyszło, w szkole lekcji mało to ja nie mam, do tego dochodzą musztry, jakieś zadania w weekendy i czasu wolnego sporo to ja nie mam. ;d
      Jednak postaram się nie dodawać ich raz na kilka tygodni. :P

      Usuń
    2. Ja od zawsze pisałam '-li' i nigdy nie miałam tego na wypracowaniu czy sprawdzianie jako błąd. :p
      Nieee, tylko nie więcej przystojniaków! Jeśli będzie ich jeszcze więcej wtedy ta głupia Yumi kompletnie odleci i już całkiem przypadnie w moich oczach jak będzie się kochać w dziesięciu. -.-
      Rozumiem, ja też mam coraz bardziej życie pracą zawalone, a jak już mam wolne to nie mam siły i nawet ochoty, by moje opowiadanie przepisywać... :C

      Usuń
  2. Nareszcie się doczekałam :D Te dwa tygodnie oczekiwań, to był koszmar >.< Ale rozdział nie zawiódł mnie. Jest świetny! Wątek o budyniu najlepszy xD Ale bez żartów ^^ Zastanawia mnie czyją perspektywą był ten wątek o zaginionej Yumi.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i dynamiczną akcję. Może w końcu poznamy przyczynę ,,choroby'' Iseia xD

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic