środa, 20 sierpnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 9.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 9. 




~~~




                Miałam dość wielkie oczekiwania co do dzisiejszego dnia. Chciałam obudzić się z dobrym humorem oraz do zmroku spędzić czas w gronie znajomych. Moje ambitne plany zniszczyła… poranna, głośna sprzeczka Futaby i Yoshidy. Oczywiście, brałam coś takiego pod uwagę, zważywszy na nasze położenie, jednak to przekracza wszelkie granice. Są tak bardzo głośni, że nic mi nie pomaga!
                To wszystko trwało do momentu, aż wściekły wychowawca wparował do naszego pokoju. W końcu to z niego wydobywało się najwięcej krzyków. Wszystkie dostałyśmy ostrzeżenie, co w ogóle nie miało sensu. Bo przecież nic nie robiłam, tylko obserwowałam to na uboczu.
                Około godziny dziesiątej rozpoczęto przygotowania dotyczące wypadu nad jezioro. Musieliśmy zabrać potrzebne rzeczy, a trochę ich było. Jednak przed tym musieliśmy posprzątać po śniadaniu. Dyżur przy zmywaniu naczyń przypadł Nanami oraz Mikiemu. Dziewczyna widocznie prowokuje chłopaka, nieco go przy tym zawstydzając. Chciałabym mu jakoś pomóc, ale co ja poradzę? Brązowowłosej w tym etapie nic nie jest w stanie powstrzymać.
                Byłam w pierwszej piątce osób, które błyskawicznie szybko skończyły swoje przygotowania. Wyszłam na zewnątrz, aby odetchnąć. Spojrzałam na niebieskie niebo, przepełnione mnóstwem chmur. Bardzo delikatny powiew wiatru powoli przenosił kosmyki moich włosów w inne miejsca.

- Mówię Ci poważnie, głupku! – zza moich pleców dobiegł znajomy mi głos – To był zdecydowanie Cross! – wyglądał na bardzo przejętego.
- Tsuki, nie znasz się. – czarnowłosy westchnął z zażenowaniem, jednak kiedy jego oczy spoczęły na mej osobie, automatycznie na jego twarz wpłynął promienny jak słońce uśmiech – Dzień dobry, Yumi. – przywitał mnie.
- Dobry.
- Witaj, Yumi. – powiedział blondyn, zmieniając swój wyraz twarzy na niezwykle zadziwiający.

                Wywinął bowiem kąciki ust w górę, stwarzając tym samym uwodzicielski uśmiech. Oczy przymrużył, jednocześnie sprawiając, że każde z osobna świeciło jak obserwowane przeze mnie wczoraj gwiazdy.

- Marna kopia. – Isei prychnął na widok przyjaciela.
- Hahaha, wybacz, wybacz, że nie jestem w stanie podrobić Twej wyćwiczonej mimiki. – zielonooki puścił oczko czarnowłosemu.
- Jak się macie, chłopaki? – zapytałam.
- Dobrze. – odpowiedzieli jednocześnie – Ale z pewnością będzie lepiej, ponieważ idziemy nad wodę! – dokończył blondwłosy.
- To całkiem możliwe. – dodałam z uśmiechem.

Gdy wszystkie przygotowania zostały zakończone, uczniowie zebrali się na skrzyżowaniu dróg. Chwilę później przybyli opiekunowie z wypełnionymi po brzegi torbami. Nie chcąc niczego przeciągać, szybko ruszyliśmy w stronę jeziora. Kiedy od jego brzegu dzieliło nas naprawdę niewiele, wszyscy drastycznie przyspieszyli chód. W końcu skończyło się na szaleńczym biegu. Niektórzy chłopcy wskoczyli do wody nie zdejmując ubrań, co wywołało masę śmiechu u innych.
Nauczyciele oraz kilku uczniów, w tym Isei, zajęli się rozkładaniem siedzeń oraz stolików. Ponadto musieli zająć się grillem i przygotowaniem jedzenia. Dziś chyba również nie będzie mi dane spędzić choć trochę czasu z czarnowłosym.
Wróciłam do siedzących na kocu dziewczyn. Pozbawione już były „zbędnej” garderoby. Ich kostiumy kąpielowe były bardzo urokliwe. Nanami, gdy tylko mnie zobaczyła, złapała moją dłoń, a następnie przewróciła na koc. Leżałam na plecach. Nade mną zawisła brązowowłosa z podejrzanym uśmieszkiem na twarzy.

- Ściągaj ubrania! – krzyknęła radośnie.
- C-co?!
- Przecież jesteśmy nad wodą! Chyba nie masz zamiaru kąpać się w tych ubraniach? – na jej twarzy pojawił się niewielki grymas.
- N-nie, ale…
- Alee? – uniosła dwuznacznie brwi do góry.
- Wstydzę się… - przyznałam cicho.

                Nanami zaśmiała się na głos.

- Nie masz czego! Wszystkie dziewczyny będą w kostiumach kąpielowych! – dziewczyna spojrzała prosto w moje oczy – Chyba że…
- Tak? – zapytałam z ciekawości.
- Wstydzisz się, bo jest tu ktoś, kogo l-u-b-i-s-z! – zabawnie przeliterowała ostatnie słowo.
- Nie ma mowy! – wyparłam się gestykulując rękoma.
- W takim razie za chwilę chcę Cię widzieć w samym kostiumie! – oznajmiła z uśmiechem – Bez żadnych sprzeciwów!
- Łatwo wam mówić… - nadymałam policzki.

                Wiedziałam, że moje wykręty na nic się nie zdadzą, więc nie chcąc niczego przeciągać, wstałam. Odpięłam guzik, a następnie zsunęłam szorty. W tym momencie zaczęłam odczuwać niemałe zawstydzenie. Z lekkim wahaniem złapałam za koniec koszulki, po czym uniosłam ją do góry, bardzo powoli ją z siebie zdejmując. Gdy moje ciało spotkało się z lekkim chłodem, przeszły przeze mnie dreszcze. Kosmyki moich włosów na szczęście co nieco zasłaniały. Na moją twarz wkradł się zdradliwy rumieniec. Ułożyłam usta w prostą linię, a następnie niepewnym, zawstydzonym wzrokiem spojrzałam na przyjaciółki.

- C-co z tym wyrazem twarzy?! – zapytała Nanami, rumieniąc się przy tym.
- Yumi… - zaczęła Futaba, dotykając dłonią moich ramion – Jakich balsamów używasz?! – w jej oczach pojawiły się małe gwiazdki – Masz taką bledziutką i gładką skórę! – podekscytowana zaczęła mnie obmacywać w różnych miejscach.

                Opadłam na koc. Objęłam kolana rękami, a twarz schowałam za nimi. Starałam się jakoś ukryć swoje zawstydzenie.

- Celowo to robicie, prawda? – nadymałam policzki, głowę obracając na bok.

                Wtedy moje oczy spotkały się z patrzałkami Tsukiego. Szybko zlustrował moją sylwetkę, a gdy skończył, uniósł do góry kciuk i puścił mi oczko.

- I… Idiota! – krzyknęłam zmieszana – W-wiecie co, idę popływać!

                Szybko podniosłam siedzenie, a następnie, starając się biec jak najszybciej, wskoczyłam do wody. Dzięki temu miłemu uczuciu chłodu zapomniałam o wcześniejszej sytuacji. Z uśmiechem na twarzy przepłynęłam kawałek. Byłam całkiem niezłą pływaczką, więc nie musiałam się martwić żadnym utonięciem. Bez problemu pokonywałam różne odległości. Zanim zdążyłam się zorientować, znajdowałam się strasznie daleko od brzegu. Byłam jeszcze w stanie dostrzec machające do mnie dziewczyny. Kawałek dalej zauważyłam czarnowłosą postać. Z pewnością był to Isei. Rozstawiał wraz z innymi chłopakami leżaki. Kilku innych kolegów z klasy już się bawiło na brzegu. Moje oczy nie mogły znaleźć tylko jednej osoby. Zaczęłam się martwić, że ten zboczeniec może być gdzieś w pobliżu. Postanowiłam wrócić na brzeg. Gdy tylko zaczęłam płynąć, coś złapało mnie za nogi, a następnie wciągnęło pod wodę. Na szczęście w ostatniej chwili zdążyłam złapać oddech. Gdy na ramieniu poczułam czyjąś rękę, z zaciekawienia otworzyłam oczy. Mój obraz formował się kilka sekund, ale w końcu byłam w stanie wyraźnie zobaczyć. Przede mną znajdował się nie kto inny, jak Tsuki. Chłopak przyłożył palec wskazujący do ust na znak tego, abym była cicho. Po chwili złapał jedną z moich dłoni i pociągnął za sobą. Co on chce zrobić? Niedługo skończy mi się powietrze, a wtedy…
                Płynęliśmy w jedną stronę dość szybkim tempem. Zaczynało mi brakować powietrza, co chłopak błyskawicznie szybko zauważył. Po chwili wynurzyliśmy się z wody. Niedługo po tym stopami dotykałam dna. Otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie. Wraz z blondynem znajdowałam się na małej wysepce oddalonej od brzegu. Kilka drzew i sporo piachu. Spojrzałam pytająco na chłopaka.

- Fajne miejsce, co nie? – zapytał z uśmiechem.
- Jest dość przyjemnie i spokojnie… - przyznałam.
- Prawda? – założył ręce za głowę, a następnie stanął przede mną.

                Po jego wyrzeźbionej klatce piersiowej powoli spływały krople wody. Szybko oderwałam wzrok od blondyna.

- Dlaczego mnie tutaj zaciągnąłeś?
- Poonieważ nikt prócz Ciebie nie odważyłby się wypłynąć tak daleko! – wyjaśnił rozglądając się.
- Hmmmm…
- Chłopaki rozmawiały o jakichś zawodach. – powiedział – Ciekawe co tym razem zaplanowali…
- Tym razem?
- Zawsze wymyślą coś w tym stylu. – usiadł pod drzewem – W tamtym roku było coś podobnego… - zamyślił się – Najbardziej nie mogę doczekać się jutra.
- Dlaczego? – zapytałam, zajmując miejsce obok niego
- Gra na orientację. – wyszczerzył się – Plus jesteśmy przeciwnikami!
- Aż tak Cię to cieszy? – zaśmiałam się cicho.
- Kto wie…

                Trochę się zagadaliśmy, jednak w dobrym momencie przypomnieliśmy sobie o reszcie. Postanowiliśmy wrócić do klasy jak najszybciej. Po dotarciu na drugi brzeg trochę nam się oberwało. Przez nasze zniknięcie i zamartwianie innych musieliśmy zająć się sprzątaniem oraz zmywaniem naczyń po wszystkim. No pięknie!
                Spojrzałam zdenerwowana na osobę, która do tego wszystkiego doprowadziła. Blondyn bronił się, więc wyszło na to, że wina leży po obu stronach. Chcąc jak najszybciej skończyć swoją pracę, od razu zabrałam się za zbieranie śmieci.

- Widzę, że bez kary się nie obeszło.

                Odwróciłam się w stronę chłopaka. Isei podniósł kilka papierków, a następnie wrzucił je do worka, który aktualnie trzymałam.

- Dziękuję.
- Wygląda na to, że przez wasz wybryk pobyt nad wodą zostanie skrócony. – spojrzałam na niego niepewnie.
- Przecież nie zrobiliśmy tego celowo… - zaczęłam wyjaśniać – Po prostu popłynęliśmy…
- Dlaczego mi się tłumaczysz? – zapytał – To i tak nic nie zmieni…
- Wiem to…

                Dlaczego Isei się tak zachowuje?

- Wracam do sprzątania. – oznajmiłam.

                Nie chciałam kontynuować tej rozmowy. Nie rozumiałam, dlaczego czarnowłosy był tak oziębły w stosunku do mnie. Rano jeszcze zachowywał się „normalnie”, a teraz… To wszystko przez moje zniknięcie?




~~~




                Nauczyciel dał się namówić na ukaranie tylko naszej dwójki. Cała klasa nadal bawiła się nad jeziorem. Tylko my musieliśmy wrócić do domków. Zabraliśmy ze sobą brudne talerze oraz wypełnione po brzegi worki na śmieci. Tsuki zajął się ich wyrzuceniem, ja natomiast zabrałam wszystkie naczynia do innego miejsca. Zatrzymałam się przed rozkładanym stolikiem oraz kranem.

- Wybacz, że musiałaś tyle czekać, ale siłowanie się z tymi workami było dla mnie niemałym wyzwaniem!

                Zaśmiałam się.

- To nic. – przeniosłam kilka talerzy na stół – A teraz mi z tym pomóż!
- Jasne, jasne. – blondyn pomógł mi przenosić brudne naczynia.

                Zmywaliśmy w ciszy. Co jakiś czas kątem oka spoglądałam na chłopaka. Wyglądał na skupionego, co tylko sprawiało, że zaciekawiłam się bardziej.

- Już wszystko dobrze? – zapytał.
- Hm? – zwróciłam się do niego – Nie bardzo rozumiem.
- Po rozmowie z Iseiem straciłaś na samopoczuciu…
- Ah, to nic… Po prostu wydawał się nieco inny niż zawsze…
- Nie przejmuj się, jutro mu przejdzie.
- Skąd wiesz? – chwyciłam kolejny talerz.
- Znam go już kilka lat, więc mogę Cię zapewnić. – puścił mi oczko.
- Skoro tak mówisz…

                Gdy wszystkie naczynia zostały dokładnie wyczyszczone, seriami zaczęliśmy je przenosić do kuchni w domku chłopaków. Jak na miejsce, gdzie przebywają same chłopaki, to naprawdę jest tu czysto. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Rozstawienie mebli oraz budowa pokoi nieco różni się od naszych, ale to nie problem.

- Lepiej porządnie się wyśpij. – powiedział chłopak – Mam zamiar jutro całkowicie zniszczyć waszą drużynę!
- Jakby mogło Ci się to udać! – założyłam ręce na klatce piersiowej – Jestem pewna, że to my wygramy.
- Ty… zmieniłaś się. – przyznał z uśmiechem.
- Tak myślisz?
- Ano. Gdy pierwszy raz rozmawialiśmy, ledwo co wydukałaś jedno słowo, później nawet mówiłaś, że nie potrafisz rozmawiać z ludźmi, a teraz kłócisz się ze mną w najlepsze! – zachichotał.
- Może zrobiłam się bardziej śmiała, jeśli chodzi o rozmowy, ale w pozostałych kwestiach nadal jestem w kropce.
- Na wszystko jest jakiś sposób. – przeciągnął się – Nawet na to, abyś jutro przegrała. – wyszczerzył się.
- To się jeszcze okaże. – nadymałam policzki.

                Naprawdę nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Chcę się zmierzyć z blondynem i udowodnić mu, że to my wygramy! Być może dowiem się również, co było powodem dziwnego zachowania Iseia. Nie chcę, aby traktował mnie w tak chłodny sposób. Może był zdenerwowany tym, że musiał cały czas zajmować się rozkładaniem leżaków oraz gotowaniem?

- Wracam do siebie. – powiedziałam.
- Dobra.

                Porządnie się wyśpię i udowodnię temu głupkowi, że jestem w stanie go pokonać!




~~~
 ______________________
Cześć. Chciałam dodać rano, ale mi się przysnęło i dopiero teraz się obudziłam. :O

5 komentarzy :

  1. Czuję, że Isei był po prostu zazdrosny, ale z drugiej str obawiam się, że może kombinujesz jak by go tu oczernić? :x :p
    Jednak ja bd uparcie przy nim trwać i jestem zła na Yumi za ten rozdział, za bardzo się zbliża do Tsukiego :x
    Mam nadzieję, że w najbliższym zbliży się do Iseia jeszcze bardziej niż w tym do Tsukiego :p
    Poproszę o następny rozdział jak najszybciej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obaw, nie oczerniam. :3
      To nie w moim stylu!
      Lel czy to jakaś rywalizacja?XD

      Usuń
  2. NIE WIEM CZEMU, ale im dłużej czytam, tym bardziej bohaterzy przypominają tych z kimi ni todoke... ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O.O Teraz jak tak patrzę to...
      Yumi - Sawako
      Isei - Kazehaya
      Tsuki - ?
      Futaba - Yoshida
      Tylko tych jestem w stanie sobie z kimś kojarzyć, ale Tsukiego z nikim nie mogę xD

      Usuń
  3. Pomysł z wysepką świetny :D Yumi spędziła na prawde ciekawy dzień z Tsukim :) Ale czyżby przez Isei'a przemawiała zazdrość? ^^
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic