piątek, 15 sierpnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 8.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 8. 



~~~




                Śmiech, żarty, wesołe rozmowy. Taki oto klimat panował podczas jazdy. Wszyscy, włącznie ze mną, nie mogli się doczekać pięciodniowego biwaku. Dziewczyny uchyliły jedno z okienek, przez co poczułam lekki powiew wiatru. To dobrze, ponieważ od tego gorąca można było dostać bólu głowy. W końcu grupa trzydziestoosobowa, nie licząc nauczycieli, to całkiem sporo jak na taki autokar.
                Podczas jazdy byłam trochę śpiąca, ale to prawdopodobnie było spowodowane moim wczesnym wyjściem z domu. Wczoraj do późna siedziałam przy laptopie, a gdy już się położyłam, to z zaśnięciem miałam niemały problem. W końcu wyszło na to, iż spałam tylko pięć godzin. Na całe szczęście, obok mnie siedziały rozgadane Nanami oraz Futaba, a po drugiej stronie rozmawiający ze mną Isei. Tsukiemu się przysnęło. Nie wiem czemu, ale lubię przyglądać się jego śpiącej twarzy. Nie mam na to wytłumaczenia, po prostu widząc go w takim stanie na moją twarz automatycznie wpływa uśmiech.
                Czarnowłosy od samego początku pełen był entuzjazmu. Nasza rozmowa drastycznie przyspieszała czas. Utrzymywanie kontaktu wzrokowego podczas jej trwania było nieco niezręczne, ale dawałam radę. Nareszcie zaczynam się przyzwyczajać do takich rzeczy. To dla mnie ogromny sukces.

- Mam nadzieję, że zostaniemy przydzieleni do tej samej grupy. – uśmiechnął się.
- To będzie jeszcze jakieś przegrupowanie? – zapytałam.
- Tak. – pokiwał twierdząco łebkiem – Bodajże dwie. W końcu musimy mieć jakichś przeciwników w grze na orientację.
- Ah, no racja! – zmrużyłam radośnie oczy.

                Błękitnooki co jakiś czas zagadywany był przez innych uczniów z klasy. Z pogodnym, przyjemnym wyrazem twarzy odpowiadał każdemu.

- Isei, mógłbyś tu na chwilę podejść? – zawołał go nasz czarnowłosy wychowawca.
- Jasne. – spojrzał dla mnie – W takim razie do później.

                Gdy chłopak poszedł w stronę mężczyzny w okularach, usłyszałam przeciągłe ziewnięcie. Odwróciłam się w prawą stronę. Tsuki przeciągał się po przebudzeniu.

- Oha…yo… - wydukał, gdy przecierał oczy.

                Muszę przyznać, że wygląda naprawdę uroczo.

- Wyspałeś się? – zapytałam.
- Można tak powiedzieć… - powiedział cicho.

                Chyba jeszcze się dokładnie nie przebudził. Oparł podbródek na dłoni, a następnie przymrużonymi oczyma spojrzał na mnie. Teraz mogę dostrzec kolczyki w jego uszach. Blondyn przechylił głowę na bok, nic nie mówiąc. Spoglądaliśmy na siebie w milczeniu. W końcu na jego twarz wpłynął uśmiech i chyba gotów był przemówić.

- Masz bardzo ładną cerę. – stwierdził po krótszym przyglądaniu się mojej twarzy.
- T-tak myślisz? – odparłam skrępowana.
- Tak.

                Czy teraz ja powinnam powiedzieć mu coś miłego?

- Cóż, Ty również masz widocznie zadbaną cerę… - spojrzał na mnie zaskoczony – I nie tylko cerę… - po chwili doszło do mnie, że zaczęłam kontynuować prawienie komplementów – T-to znaczy, etto… - na moje policzki wkradły się czerwone rumieńce – Już nic. – spuściłam głowę w dół.

                Przez chwilę panowała niezręczna cisza, jednak szybko przerwał ją melodyjny śmiech zielonookiego. Wyglądał na szczęśliwego.

- Dzięki. – powiedział, gdy się uspokoił.




~~~




                Gdy dojechaliśmy, nacieszyłam swe oczy widokiem pięknego, mieniącego się jeziora. Radośnie rozejrzałam się dookoła. W oddali dostrzegłam kilka domków. To w nich prawdopodobnie się zatrzymamy. Zapach lasu mogłam już wyczuć z tego miejsca, co mnie naprawdę uszczęśliwiło. Niebo pełne białych chmur, niezbyt mocno świecące słońce i ta okolica sprawiała, że miałam ochotę zostać tutaj na dłuższy czas.
                Wkrótce nauczyciel skończył przygotowywać wszystkie formalności. Przyszedł wraz z dwoma innymi opiekunami. Przeczytał nam regulamin dotyczący obozu. Pomimo tego, że nikt nie przywiązywał większej uwagi do tego, mężczyzna i tak wypełniał swoje obowiązki z ogromnym zapałem. Gdy wszystko zostało nam przedstawione, zostaliśmy kilkukrotnie przegrupowani. Opiekunowie musieli ustalić kto będzie w jakim domu, kto w jakim pokoju, no i w końcu podzielić całą klasę na połowę, ponieważ gra na orientację tego wymagała. Na moje szczęście, w każdej grupie byłam z moimi przyjaciółkami. Dodatkowo Isei będzie w czerwonej grupie podczas gry. Ja również w niej wylądowałam.
                Gdy tylko wniosłam bagaże do swojego pokoju, automatycznie odetchnęłam. Postanowiłam rozejrzeć się po domku. Mój pokój był dość duży, ponieważ dzieliłam go z przyjaciółkami. Na drugim piętrze, na którym aktualnie się znajdowałyśmy, były również cztery inne pokoje. Jednak w nich zamieszkać mogły jedynie dwie osoby. Na końcu korytarza mogłam dostrzec jasne drzwi, które prowadziły do łazienki. Zeszłam po schodach na dół, aby tam się rozejrzeć. Przestronny salon, trzy sypialnie, jedna łazienka oraz kuchnia. Ładnie urządzony domek.
                Spojrzałam na zegarek. Mamy dwie godziny dla siebie. W tym czasie możemy się rozpakować, przejść, zobaczyć okolicę. Na początku się rozpakuję. Wróciłam do swojego pokoju. Dziewczyny siedziały przy oknie, cicho chichotając. Podeszłam do nich.

- Co robicie? – zapytałam.
- O, Yumi! – krzyknęła radośnie brązowowłosa – W końcu jesteś. – podejrzanie się uśmiechnęła.
- Byłam się rozejrzeć…
- Dobrze, dobrze! – pomachała rękoma – Spójrz przez okno!

                Trochę niepokoiło mnie jej zachowanie, ale wykonałam jej polecenie. Wyjrzałam niepewnie przez okno. Z początku nie wiedziałam o co chodzi, więc zaczęłam się rozglądać. Dopiero, gdy do mych uszu dotarły męskie głosy, ciekawie się rozejrzałam. Doskonale widziałam, co działo się w jednym z pokoi chłopaków. Było ich tam mnóstwo. Możliwe, że wszyscy się zebrali w jednym pokoju.

- Nie wiem, co Cię cieszy, Nanami. – powiedziała Futaba, zakładając ręce na klatce piersiowej – Skoro my widzimy tych debili, to oni również widzą nas. – prychnęła.
- Teraz jak o tym mówisz… - westchnęła z rozczarowaniem.

                Po chwili w oknie pojawił się blondwłosy Tsuki. Nie zauważył mnie. Oparł głowę na jednej z dłoni, po czym wziął głębszy wdech. Powoli wypuścił powietrze, jednocześnie otwierając oczy. Zatkało mnie, gdy jego zielone patrzałki spotkały się z moimi.

- Yumi, podglądasz nas? – zapytał z uśmiechem, jednak wypowiedział to tak głośno, że jego towarzysze z pewnością to usłyszeli – Tego, to ja się po Tobie nie spodziewałem! – zaśmiał się.
- Z kim rozmawiasz, Tsuki? – zapytał jakiś czarnowłosy chłopak, wpychając się do okna – Ooo, pokój dziewczyn! – krzyknął – Widać stąd pokój dziewczyn!

                Nie minęło nawet dziesięć sekund, jak wszyscy chłopacy się o tym dowiedzieli. Zdenerwowana Futaba wdarła się na moje miejsce.

- Tsuki! – krzyknęła, pokazując zaciśniętą pięść – Ja Cię normalnie zabiję!

                Chłopak w ramach odpowiedzi wytknął jej język, a następnie zniknął.

- Hmpf. – odwróciła głowę na bok – Ja mu jeszcze pokażę… - mruczała pod nosem – Odwdzięczę się, gdy tylko będę miała okazję. – nabrała diabolicznego wyrazu twarzy.
- Spokojnie, Izumiś, nie musisz się niczym martwić… - Nanami zaczęła ją uspokajać.
- Nie muszę się martwić?! Nie żartuj! Nie zdziwiłabym się, gdyby któryś z tych debili siedział w nocy w oknie z lornetką!
- Już, już… - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem, unosząc do góry dłonie, jednocześnie nimi machając.




~~~




                Założyłam na siebie szorty oraz zwykłą koszulkę. Szybko dołączyłam do reszty. Mieliśmy za zadanie pozbierać drewno na ognisko. To chyba najłatwiejsze zadanie, biorąc pod uwagę pozostałe. Chłopcy musieli poprzenosić pieńki oraz ławki w dane miejsce, a inne dziewczyny przygotować jedzenie. My musieliśmy trochę pochodzić po lesie i zebrać nadające się do spalenia kawałki drewna. Dziewczyny zostały przydzielone do grupy gotującej, więc zostałam sama. Nie żeby mi to przeszkadzało, bo w takich sytuacjach wolę pracować w spokoju.
                Pozbierałam kilka porąbanych pieńków. Jak miło, że ktoś je tutaj zostawił. Chyba nie jestem w stanie ich wszystkich zebrać… Przyjście tutaj ponownie po kolejną serię byłoby nieco wyczerpujące, w końcu to miejsce jest trochę oddalone od naszego obozu. Postanowiłam poszukać kogoś w pobliżu. Rozglądałam się po bokach oraz ścieżkach, jednak to na nic. Krzyknęłam z nadzieją, że ktoś to usłyszy. Gdy nikt nie przychodził, westchnęłam z rezygnacją. Odwróciłam się i zaczęłam iść w kierunku porąbanego drewna.

- Oh, to Ty wołałaś? – dotarł do mnie męski głos zza pleców.

                Odwróciłam się w stronę chłopaka.

- Yumi. – stwierdził, gdy tylko zobaczył moją twarz – Coś się stało?

                Chłopak, który stał przede mną to Mikuto, jednak wszyscy wołają na niego Miki. Pod jego bursztynowym, lewym okiem mogłam dostrzec niewielki, aczkolwiek bardzo widoczny pieprzyk. Dodawał mu uroku, no i pasował do jego kasztanowych włosów.

- Znalazłam drewno… - wskazałam palcem na kawałki drzewa – Ale jest ich za dużo i sama nie dam rady…
- To dobrze. – odetchnął z ulgą – Ciężko było znaleźć coś odpowiedniego…
- Chyba tak…
- Weźmy tyle, ile damy radę. Przecież nie musimy brać wszystkiego. – zaśmiał się, mrużąc przy tym oczy – Możemy komuś po drodze powiedzieć o tym miejscu.
- Dobrze. – skinęłam głową.
- Jak to zaniesiemy, to mamy spokój. – powiedział.

                Zebraliśmy z Mikim tyle drewna, ile byliśmy w stanie. W trakcie drogi powrotnej prowadziliśmy dość luźną rozmowę. Bursztynooki jest naprawdę wysoki. Głową sięgam mu ledwo do ramion. Pomimo pozorów wydaje się być całkiem drobny.
                Gdy zanieśliśmy kawałki drewna do wyznaczonego miejsca, w końcu mogliśmy odpocząć. Usiedliśmy na pobliskiej ławce. W końcu mogłam się odprężyć.

- Chodzisz do naszej klasy dopiero od niedawna… - zaczął, przerywając ciszę.
- Tak, wcześniej mieszkałam w Tokio…
- Rozumiem. – spojrzał w górę – I jak się czujesz w nowej szkole?
- Z początku się trochę obawiałam, ale teraz mogę przyznać, że jest naprawdę świetnie. – na moją twarz wpłynął niewielki uśmiech.
- Pierwszy raz tak oficjalnie usłyszałem o Tobie, gdy ludzie rozmawiali o tym incydencie z szatni…
- Ah… Racja… - spochmurniałam.
- Rany, wybacz! Nie chciałem psuć Ci humoru.
- To nic. – spojrzałam na niego – Chociaż ta dziewczyna nadal wygląda, jakby miała ochotę to powtórzyć… - zaśmiałam się gorzko.
- Radzę jej unikać. – powiedział – W gimnazjum uganiała się za Iseiem oraz Tsukim. Wygląda na to, że sobie nie odpuściła i nadal to robi…
- Dziewczyny mi o tym mówiły.
- Potrafi zrobić bardzo nieprzyjemne rzeczy z zazdrości… - zmrużył wrogo oczy.

                Coś się chyba za tym kryje…

- Fuuka… Ona kiedyś spotykała się z Iseiem.

                Fuuka jest kolejną osobą, która chodzi ze mną do klasy. Śmiała, rozmowna, potrafi nawiązać kontakt z każdym.

- Ale ta dziewczyna… - zacisnął pięść – Pewnego dnia Fuuka zadzwoniła do mnie. Mówiła, że jest w szkole. Miała bardzo załamany głos, więc bez chwili wahania udałem się tam. To, co zastałem przerosło moje oczekiwania. Ona… - zmarszczył czoło – Siedziała oparta o ścianę… Miała rozciętą wargę oraz siniaka obok. Jednak to nie wszystko… Ta su… - odchrząknął – Wybacz. Ta dziewczyna czymś przecięła jej nadgarstek. Do tej pory ma bliznę…

                Zamurowało mnie.

- Znam się z Fuuką od dziecka, więc widok jej w takim stanie był bardzo bolesny.
- Nic z tym nie zrobili…?
- Oczywiście, zgłoszono sprawę na policję… Ale te ich durne przepisy wymagały dowodów. – spojrzał na mnie – Dyrekcja również nie mogła nic zdziałać… Jedynie zawiesili tę blondynę… Gdyby ktoś to widział, gdyby ktokolwiek przy tym był, to z pewnością wszystko potoczyłoby się inaczej…
- To okropne… - zakryłam usta dłonią.
- Jeszcze jej dołożyli do pieca. – zaśmiał się gorzko – Isei, gdy się o tym wszystkim dowiedział, zerwał z Fuuką, aby „nie musiała więcej cierpieć”. Postąpił jak dupek, ale w pewnym sensie to było lepsze wyjście, ponieważ od tamtej pory Fuuka nie miała styczności z tą blondynką. 

                Isei tak zrobił…?

- Szczerze jej nienawidzę. – wypowiedział to takim tonem, że poczułam chłód.
- Czy to nie jest jakaś choroba psychiczna…? – zapytałam.

                Brązowowłosy spojrzał na mnie z uśmiechem.

- Myślę tak samo. Większość szkoły tak myśli, ale co poradzić? Bez tych durnych dowodów niczego się nie udowodni.
- Masz rację…
- Dlatego staraj się jej unikać. – zwrócił się do mnie – Choćby nie wiem co.
- Dziękuję, że opowiedziałeś mi o tym.
- Nie ma problemu. – pokazał ząbki w promiennym uśmiechu.




~~~




                Z powodu późniejszej godziny niebo zrobiło się ciemniejsze. Teraz jestem w stanie dostrzec na nim gwiazdy. Chwilę temu rozpalono ognisko. Iskry roznoszą się w różne miejsca. Pomarańczowy płomień przyciąga dużą uwagę. Dookoła niego poustawiano ławeczki oraz pieńki, abyśmy mogli na nich usiąść. Opiekunowie mieli coś do załatwienia, więc zostaliśmy sami. Mówiąc „my” mam na myśli wszystkich uczniów.
                Usiadłam obok Nanami. Miejsca po mojej drugiej stronie były wolne. Nabiłam kilka pianek na metalowy pręt, po czym przybliżyłam przekąski do ognia. Panował tutaj bardzo przyjazny klimat. Niedługo po tym wszyscy zebrali się przy ognisku i zaczęli opowiadać różnorodne historie. Zaczęło się na romantycznych opowieściach, przechodziło przez miejskie legendy, a aktualnie spoczęło na strasznych historiach. Kilka osób chyba w nie uwierzyło, ponieważ gdy ktoś ich zaskoczy, oni panikują ze strachu. Zabawny widok.
                Obok mnie usiadł Tsuki. Wręczył mi kubek z zimnym napojem. To bardzo miłe z jego strony. Wzięłam łyk. Chłopak przypatrywał mi się ze sporą uwagą, co mnie nieco speszyło.

- Smakuje normalnie? – zapytał.
- Tak. – pokiwałam twierdząco łebkiem – A dlaczego miałoby smakować inaczej?
- Yoshida przemycił alkohol i dolał go do prawie wszystkich kubków z napojami… - chłopak westchnął – Wiem, że nie lubisz tego typu rzeczy, więc od razu pomyślałem o znalezieniu jakiegoś normalnego napoju dla Ciebie.
- Rozumiem… - spojrzałam na kubek z zimną cieczą – To nie ma innych?
- Są, ale w składziku. Klucz do niego ma nasz wychowawca, a teraz jak widzisz nie ma go z nami. I chyba już dziś go nie zobaczymy…
- To bardzo nierozważne ze strony Yoshidy. – zmarszczyłam brwi – Gdyby ktoś się o tym dowiedział, oberwaliby wszyscy i pewnie w ramach kary unieważniliby obóz…
- Dokładnie. – przyznał mi rację – Przed wszystkim ustalaliśmy, że nie będziemy nic takiego odwalać, ale on i tak… - westchnął ciężko – Na szczęście liczniejsza grupa popiera nasze zdanie, dzięki czemu nie jestem jedynym, który stara się wszystkiego pozbyć. – uśmiechnął się lekko.
- Mogę pomóc. – zaproponowałam.
- To miło z Twojej strony, ale teraz trochę odpocznijmy. – zachichotał.

                Kilka osób usiadło w różnych miejscach, mając w rękach gitary. Nanami wręczyła każdemu śpiewnik, pokazując przy tym piosenkę, którą będziemy wykonywać jako pierwszą. Chciałam się jakoś wywinąć, jednak nie miałam jak. Tsuki widząc moje zdenerwowanie zaśmiał się pod nosem.

- To nie jest zabawne! – powiedziałam – Ja nie potrafię…
- Z pewnością potrafisz. – przerwał mi, doskonale wiedząc, co chciałam powiedzieć.

                Już nic więcej nie mówiłam. Kilka minut później osoby posiadające gitary zaczęły na nich brzdąkać, wprowadzając resztę do piosenki. Niewielka część nastolatków się przełamała i zaczęła cicho podśpiewywać w rytm muzyki. Nie wiedząc kiedy, dołączyłam się. Robiłam to tak pewnie, że zakłopotanie znikło w mgnieniu oka.
              Minęło kilkadziesiąt minut od naszego melodyjnego zajęcia. Zaschło mi trochę w gardle, więc napiłam się napoju, który wcześniej wręczył mi Tsuki. Chwilę temu zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podział Isei. Nie widziałam go od czasu przygotowań do ogniska.
                Około godziny dwudziestej drugiej zrobiłam się zmęczona. Postanowiłam pójść umyć ręce, a następnie przygotować się do snu. Pożegnałam się z kolegami z klasy, po czym udałam się w stronę składziku. Za niewielkim budynkiem był kran z wodą. Szybko umyłam ręce. Po wszystkim stanęłam i spojrzałam w niebo. Zdobiło je mnóstwo gwiazd. Uśmiechnęłam się na ten widok.

- Praw­dzi­we gwiaz­dy świecą cały czas, ale dają się zauważyć tyl­ko nocą. 

                Zaskoczona otworzyłam szerzej oczy. Doskonale pamiętam, kto mi to powiedział… Niemożliwe, żeby on tutaj był…!

- Terr… - odwróciłam się w stronę chłopaka – Tsuki?

                Blondyn spoglądał na czarne niebo. Na jego twarzy widniał niewielki uśmiech. Po chwili spojrzał prosto w moje oczy.

- Terr? – zaśmiał się – Zresztą, nieważne. – założył ręce za głowę – Wszyscy zaczęli się już zbierać. – powiedział – My też powinniśmy.
- Pewnie. – skinęłam łebkiem.




~~~




                W pokoju panował istny chaos. Nanami zaprosiła do nas inne dziewczyny. Wszystkie wariowały na samą myśl, że jutro udamy się nad jezioro. Było to dla mnie nieco kłopotliwe, ponieważ chciałam iść spać, a cały ten hałas mi na to nie pozwalał. Ale w sumie i tak miałabym problem z odpłynięciem do krainy Morfeusza… Mam na myśli Tsukiego. Powiedział to samo, co ON. Terru i Tsuki… Czy oni mogliby być jedną osobą…?
                Chwyciłam do ręki telefon, a następnie wyświetliłam ostatnią wiadomość, którą wysłał mi kolega.


„W takim razie baw się dobrze! I się nie rozchoruj, bo pogoda w takich miejscach bywa zmienna! Zbiegi okoliczności zdarzają mi się coraz częściej…”


            Chyba teraz rozumiem, co miał na myśli pisząc „zbiegi okoliczności”. Właśnie doświadczyłam tego samego.




~~~
 ____________________
Błędy mogą być, ponieważ nie sprawdzałam tej części. ;P
Wybaczcie, że tak późno... Po trzydniowej walce w końcu udało mi się skończyć ten rozdział! Staram się teraz robić w miarę długie, więc mam nadzieję, że to Wam jakoś zrekompensuje prawie tydzień przerwy. :D

4 komentarze :

  1. Wee, coraz bardziej nie lubię Tsukiego i nie mogę opanować tego uczucia, sama nie wiem czemu... Chyba dlatego, że jestem za Iseiem, a ta głupia Yumi cały czas ma takie loty jakby obydwoma się jarała :x
    Niech się ogarnie i wybierze na obiekt westchnień Iseia, proszę! Jak nie to umrę i bd to Twoja wina! :C :p Chyba nie chcesz mieć mnie na sumieniu? xD

    Przez chwilę (fragment w domku) nawet pomyślałam, że fajna parka, by była z Tsukiego i Futaby. xD

    Niby dłuższy ten rozdział zrobiłaś, a zleciał raz dwa, chcę jeszcze dłuższe albo częściej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest, jara się każdym z nich XDDD
      Spokojnie, jestem pewna, że nie umrzesz. ;P
      No i wiesz, ja mam dar do zmieniania Twojego zdania o poszczególnych bohaterach! Te he he :D

      Usuń
    2. Tu Ci się nie uda, bo czytając o Tsukim widzę tego głupka z reala co się w nim kiedyś kochałam, więc niemożliwe jest polubienie go przeze mnie :p
      No i jakoś mojego podejścia do Saito w poprzednim opowiadaniu nie zmieniłaś, wytrwałam przy Satoshim xD :p
      Więc tu wytrwam do końca przy moim Iseiu :p
      A jak na końcu zostanie odtrącony to Ci nie wybaczę :C :p

      Usuń
  2. Hooo widzę, że też masz u siebie w opowiadaniu narwaną zazdrośnicę xD Jak ja nienawidzę takich ludzi. Ta blondyna jest straszna.
    Cały rozdział ogólnie bardzo luźny. Czytało mi się go bardzo szybko. Mam wrażenie, że to wstęp do naprawdę ciekawych wydarzeń ^^
    Nie wiem czemu, ale najbardziej nie mogę doczekać się tej gry na orientację :D
    Czekam na więcej i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic