sobota, 9 sierpnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 7.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 7. 




~~~




                Przez cały czas chodziłam podekscytowana, ale również zestresowana. Sam fakt, że właśnie spotkałam się z Iseiem oraz razem idziemy gdzieś się przejść przyprawiał mnie o zawroty głowy. Bardzo polubiłam chłopaka. Cieszyłam się, że mam szansę porozmawiać z nim nie tylko w szkole, ale również poza nią. Spędzanie czasu z chłopakiem jest bardzo przyjemnym doświadczeniem. Czarnowłosy jest naprawdę miły. Opuściliśmy budynek szkoły niecałe pół godziny temu, a on już zdążył się pobawić z małymi, bezdomnymi kotkami. Powiedział, że ma ogromną słabość do tych kotów i gdyby jego rodzicielka nie miała alergii na nie, to już dawno by jakiegoś przygarnął.
                Błękitnooki zabrał mnie do nieznanego mi parku. Powiedział mi, abym usiadła przy stoliku położonym między kilkoma drzewami kwitnących wiśni, a sam gdzieś na chwilę odszedł. Wrócił z dwoma naleśnikami. Przez chwilę czułam się trochę niepewnie, ale na szczęście po chwili to przeminęło. Gdy zjedliśmy, przez jakiś czas jeszcze tutaj posiedzieliśmy oraz porozmawialiśmy.

- Słyszałem, że zostałaś zamknięta z Tsukim w składziku…

                Przez chwilę się zastanawiałam, jak to wygląda w jego oczach.

- To raczej moja wina. – zaśmiałam się nerwowo – Musieliśmy posprzątać w tym składziku… Jednak te drzwi były zatrzaskowe. Tsuki zajął się sprzątaniem, a ja podtrzymywałam drzwi. Puściłam je, gdy zobaczyłam, że pod jego nogami są jakieś rzeczy. Istniało ryzyko, że potknąłby się o nie i coś sobie zrobił… Zapomniałam o zatrzasku w drzwiach i podbiegłam do niego…
- I zostaliście zamknięci na noc? – zapytał.
- Tak… - pokiwałam łebkiem na znak potwierdzenia.

                Chłopak zaśmiał się na głos. Trwało to jakąś minutę. Starał się uspokoić, jednak nie udawało mu się to. Jego śmiech był tak melodyjny, że na moją twarz samoistnie wpłynął niewielki łuk. Po chwili dołączyłam do czarnowłosego, chichotając pod nosem.

- Masz szczęście, że to był on. – powiedział, gdy trochę się uspokoił – Tsuki jest… - zastanowił się chwilę – Jak tu go opisać, aby zbytnio nie faworyzować. – zaśmiał się, zamykając oczy – Znam go od podstawówki, jest moim najlepszym przyjacielem. – wyznał po chwili zastanowienia – Doskonale wiem, że nigdy nie zrobiłby czegoś głupiego… Ma to tego powód. – ostatnie zdanie wypowiedział dość cicho – Pomimo tego, że czasem palnie coś niemiłego i naprawdę bolesnego, to zawsze za tym coś stoi.

                Teraz wróciło do mnie, że blondyn chciał mi wyjaśnić to, co wtedy powiedział. Tylko… Co go mogło skłonić do wypowiedzenia tych słów? Skoro za jego nieprzyjemnymi wypowiedziami stoją jakieś rzeczy, to co było przyczyną nazwania mnie „godną politowania dziewczyną”?

- Biorąc pod uwagę te jego cechy możesz się cieszyć, że to na niego trafiłaś. – uśmiechnął się.

                Rozmowa szybko zleciała na tor obozu. Isei przedstawił mi szkolne standardy. Dość dokładnie objaśnił, na czym ów obóz polega. Kilkudniowy nocleg daleko od miasta ma zbliżyć do siebie klasę. Są organizowane różnorodne gry, zabawy. Muszę przyznać, że to całkiem ciekawa rzecz. Bardzo cieszy mnie fakt, że w mojej klasie są osoby, które posiadają naprawdę dobry charakter. Mówię tutaj o większości. Z kilkoma osobami nadal nie zamieniłam zbyt wielu słów, ale cóż. Przyjdzie i na to pora. Najpierw muszę się uporać ze swoim nawykiem bycia cichą.
                Błękitnooki w kolejne miejsce zabrał mnie nad staw. Bawiące się dzieci przy fontannie oraz szum liści tworzyły naprawdę wesoły klimat. Usiadłam na trawie, niedaleko brzegu. Isei zajął miejsce obok mnie. Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, spokojnie obserwując pluskające się w wodzie dzieci. Dopiero, gdy zrobiło się trochę chłodno postanowiliśmy wrócić do domów.




~~~




                Przez kilka dni chodziłam cała w skowronkach. Dziewczyny miały co do tego podejrzenia, ale na moje szczęście wstrzymywały się od zbędnych pytań, które nie miały żadnych podstaw logiki. Przez cały czas każdy snuł domysły, jakie w tym roku „atrakcje” przygotowali wychowawcy. Do obozu pozostały dwa dni.
                Wzięłam sobie do serca słowa Iseia dotyczące Tsukiego. Jednak coś nie daje mi spokoju. Przez cały czas pewna myśl chodzi mi po głowie i nie mogę się jej pozbyć. W wypowiedzi czarnowłosego spostrzegłam coś dziwnego. Mówił o chłopaku tak serdecznie, a pewne zdanie wypowiedział nadzwyczaj cicho. „Ma do tego powód”. Ciekawość jest chyba moim przekleństwem, ponieważ mam chęć zapytać blondyna, co jest powodem jego zachowania. Jednak doskonale wiem, że ta rzecz mnie w ogóle nie dotyczy i nie mam najmniejszego prawa o nią pytać. To sprawa pomiędzy przyjaciółmi.
                Wieczorem odwiedziły mnie Nanami oraz Izumi. Przepraszam, Futaba. Czarnowłosa nie lubi, gdy ktoś mówi do niej po imieniu. Postanowiłyśmy zrobić plan zakupów oraz podzielić różne rzeczy. Nie chciałyśmy robić zbyt wielkich bagaży, więc mamy zamiar ustalić, która z nas co weźmie. Oczywiście plan ten nie dotyczy ubrań i innych prywatnych przedmiotów.
Nastolatki znalazły się w moim domu kilka minut po osiemnastej. Zaprosiłam je do swojego pokoju. Poszłam do kuchni, aby przygotować jakieś przekąski i zabrać napoje. Gdy tylko uszykowałam jedzenie, zawołałam jedną z dziewczyn, aby pomogła mi zanieść wszystko na górę. Zeszła do mnie Futaba. Wzięła część przygotowanych przeze mnie przysmaków, a następnie wraz ze mną udała się na górę, prosto do mojego pokoju. Nanami siedziała uśmiechnięta na moim łóżku, a gdy tylko zobaczyła zawartość talerzy, mogę przysiąc, iż z jej oczu wyleciały małe gwiazdki. Nalałam do szklanek napoju owocowego. Usiadłam pomiędzy dziewczynami, wcześniej zabierając z biurka notatnik oraz długopis. Oparłam się o ścianę, jednocześnie podśpiewując pod nosem. Ponownie zapomniałam, że jestem w towarzystwie innych.

- Yumi! – krzyknęła radośnie brązowowłosa – Nie wiedziałam, że śpiewasz!
- Bo nie śpiewam…
- To co to było przed chwilą, hę? – uniosła do góry jedną brew, a następnie kilkakrotnie nią poruszyła, co wyglądało komicznie – Masz przyjemny dla ucha głos!
- Ten jeden raz się z nią zgodzę. – wtrąciła czarnowłosa.
- Przesadzacie… - westchnęłam – No dobra, kontynuujmy.

                Zaczęłyśmy dokładnie ustalać plan na pięciodniowy obóz. Mamy niewiele czasu, ponieważ jedziemy już pojutrze! W międzyczasie, gdy dziewczyny ustalały pomiędzy sobą pewne rzeczy, ja kreśliłam kółka i krzyżyki na białej kartce. Moje jakże niezwykle kreatywne rysunki szybko ewoluowały w karykatury przeróżnych osób. Czas leciał wyjątkowo szybko. Nim zdążyłyśmy się zorientować, na zewnątrz zapadł zmrok. Jedynie pojedyncze słupy z lampką na czubku oświetlały ulice. Dziewczyny z lekką niechęcią spojrzały na swoje telefony komórkowe. Z ich wyrazów twarzy bez problemu mogłam wyczytać, że mają całkiem sporo nieodebranych połączeń od opiekunów. Bez chwili namysłu oddzwoniły. Dziewczyny nie miały większych problemów. Ojciec Futaby miał ją odebrać, a Nanami miała zostać przez niego odwieziona do domu.
                Wkrótce do drzwi zadzwonił dzwonek. Był to ojciec mojej czarnowłosej przyjaciółki. Dziewczyny zabrały swoje rzeczy, a następnie wsiadły do samochodu, wcześniej żegnając się ze mną. Poczekałam, aż stracę pojazd z oczu, a gdy to się stało, wróciłam do domu. Przygotowałam sobie kolację. Dziadków dzisiaj nie było, pojechali na rocznicową kolację. Nawet pomimo ich wieku pozwalają sobie na takie rzeczy… To chyba oznacza to silne uczucie zwane miłością.
                Po zjedzonym posiłku, brudne naczynia umyłam. Zabrałam z lodówki zimną herbatę, a następnie zaczęłam zmierzać do swojego pokoju. W połowie wspinaczki po schodach wróciłam się do drzwi frontowych. Zapomniałam zamknąć. Przekręciłam zamek, po czym wróciłam na górę, do sypialni. Włączyłam laptop, a w międzyczasie wzięłam łyk zimnego płynu. Usiadłam przed biurkiem. Wpisałam adres znanej mi strony w przeglądarce. No cóż, muszę sprawdzić, czy dodano już najnowszy odcinek „Love Stage!!”. Moje oczy nacieszyły się widokiem nowo dodanego odcinka z wcześniej wymienionej serii. Postanowiłam go obejrzeć, a dopiero po tym położyć się spać.




~~~





                Przygotowania do szkoły poszły mi całkiem szybko. Wzięłam poranny, nieco chłodny prysznic, zjadłam niezbyt obfite śniadanie. Wszystko zakończyłam błyskawicznym ubiorem, a następnie wyszłam do szkoły. Co jakiś czas zerkałam na zegarek w obawie, że się spóźnię. W końcu zaspałam. To był powód moich nadzwyczaj ekspresowych przygotowań. Gdy tylko znalazłam się w budynku szkoły i usłyszałam dzwonek na lekcję, najszybciej jak mogłam pobiegłam do swojej sali lekcyjnej. Na moje ogromne szczęście, zdążyłam. Dosłownie dwie sekundy przed nauczycielem znalazłam się w pomieszczeniu. Mogło to dla innych wyglądać na mały wyścig.
                Nasz wychowawca przedstawił nam różnorodne propozycje dotyczące jutrzejszego obozu. Mieliśmy wybrać sektory drogą głosowania. Niby nic, ale każdy sektor posiadał inne atrakcje. Aby było sprawiedliwie, uczniowie musieli sami zadecydować, który sektor będzie należał do nich. Nasza klasa postanowiła zagłosować na sektor siódmy. Szczęście było po naszej stronie, ponieważ żadna inna klasa o siódemkę się nie ubiegała. Dzięki temu mogliśmy zająć ten numer bez zbędnych rywalizacji.
                Na trzeciej godzinie lekcyjnej pani dyrektor przedstawiła nam atrakcje dotyczące naszego numeru. W pierwszym dniu rozpalimy duże ognisko. Dodatkowo będą śpiewy, niektórzy sobie pobrzdąkają na gitarze… Całkiem miłe. W drugim dniu nasza klasa uda się nad jezioro. W trzecim odbędą się gry grupowe na orientację. W czwartym jakiś dom strachu, lub inaczej nazywając „test odwagi”. Interesujące, nie powiem. W czwartym dniu obozu będzie również wolna noc, czyli tak zwane „róbcie co chcecie”. Piąty dzień będzie głownie polegał na przygotowaniu się do wieczornego odjazdu, czyli, w skrócie mówiąc – dużo sprzątania.

- Ale się cieszę!! – wypaliła nagle Nanami – To chyba najlepsze, co może być!
- Siódemka to szczęśliwa liczba. – powiedziała Futaba.
- Jak dla kogo! – wtrącił jakiś chłopak.
- Nie narzekaj. - któraś z dziewczyn machnęła ręką.
- Chyba dobrze wybraliśmy, co? – zapytał podchodzący do mnie Isei.
- Tak mi się wydaje. – powiedziałam.
- Im chyba nie pasuje… - Nanami skinęła głową na dwie dziewczyny oraz jednego chłopaka. Tego chłopaka, który wcześniej wtrącił się do rozmowy.
- Dziwi was to? – zapytał kpiąco Tsuki, którego oczywiście nam brakowało.
- Dlaczego nie?
- Nasze atrakcje są typowo obozowe.
- W końcu to obóz. – powiedziała Izumi.
- Tak, ale inne sektory z tego co słyszałem mają coś innego. – wyjaśnił – To nam przypadło najbardziej wyczerpujące wydarzenie. Bo mamy gry na orientację, test odwagi, ognisko i tym podobne.
- Przecież to wiemy… - Futaba pokręciła łebkiem.
- To teraz spójrz na nich. – wskazał na tamtą trójkę – I pomyśl jeszcze raz nad tym, co przed chwilą powiedziałem.

                Uśmiechnął się lekko, a następnie opuścił pomieszczenie.

- Dlaczego traktujecie go tak „ostro”? – zapytał czarnowłosy, wyraźnie akcentując ostatnie słowo.
- Wydaje Ci się. – Futaba się zaśmiała.
- Kto wie. – wzruszył ramionami.

                Po chwili blondyn wrócił z zimnym napojem w ręce. Isei zawołał go ruchem dłoni.

- Muszę z nim objaśnić kilka spraw, także do jutra. – posłał nam pogodny uśmiech, a następnie podszedł do blondyna.




~~~





                Do domu wróciłam od razu po lekcjach. W końcu mam niewiele czasu, a muszę jeszcze zrobić niewielkie zakupy. Zabrałam portfel, a następnie wyszłam z domu, wcześniej powiadamiając o tym dziadków. W markecie zakupiłam najpotrzebniejsze rzeczy. Głównie było to jedzenie, ale przedmioty, takie jak koc tudzież plastikowe naczynia. Zawsze mogą się przydać.
                Szukałam odpowiednio dużej torby przez kilkanaście minut, ale na szczęście dziadek mnie poratował. Dał mi duży plecak służący głownie do biwaków. Byłam uratowana. Nie czekając chwili dłużej wróciłam do swojego pokoju, a następnie zaczęłam przeglądać szafę. Zabrałam standardowo bieliznę, kilka par spodni, koszulek oraz dwie ciepłe bluzy. Wzięłam kilka gumek i spinek do włosów, w końcu takie rzeczy zawsze się mogą przydać. Spakowałam również pełne buty. Przypomniałam sobie o kostiumie kąpielowym, więc i go wrzuciłam do plecaka. Za dnia jest ciepło, ale wieczorami robi się chłodniej. Dlatego uważam zabranie kilku cieplejszych ubrań za słuszne.
                Gdy wszystko było w należytym porządku, usiadłam na łóżku aby odetchnąć. Spakowanie tego wszystkiego było TROCHĘ męczące. Leżąc na miękkiej kołdrze, wyciągnęłam się oraz ziewnęłam. Złapałam jedną ręką za telefon, a następnie powiadomiłam Terru-kuna o moim jutrzejszym wyjeździe. Odpowiedź dostałam bardzo szybko.


W takim razie baw się dobrze! I się nie rozchoruj, bo pogoda w takich miejscach bywa zmienna! Zbiegi okoliczności zdarzają mi się coraz częściej…


                Zbiegi okoliczności? Nie rozumiem.




~~~





                Od rana trwały u mnie przygotowania. Babcia zrobiła mi ciepłe, obfite śniadanie, abym „miała siły na ciężki dzień”. Wzięłam poranny prysznic, a następnie przygotowałam się odpowiednio do wyjazdu. Ubrałam się nie za ciepło, nie za zimno. Tak w sam raz.
                Przed siódmą pod domem dziadków pojawił się samochód. Zabrałam swój plecak oraz niewielką siatkę, w której miałam jedzenie na drogę. Zostałam dokładnie wyściskana przez opiekunków. Po wszystkim wyszłam z domu oraz wsiadłam do samochodu. Przywitałam się z przyjaciółkami, jednocześnie podając ojcu czarnowłosej swój bagaż. Gdy odjeżdżałam, pomachałam stojącej w progu drzwi babci. Jest bardzo opiekuńcza.
              Pod budynkiem szkoły znaleźliśmy się po kilku minutach. Autokar, którym mieliśmy pojechać na obóz już czekał, a w nim miejsce zajmowało już kilku „wzorowych” uczniów. Mamy szczęście, ponieważ miejsca na samym końcu są wolne, a jest ich tam pięć! Podałyśmy nasze bagaże kierowcy. Mężczyzna zapakował wszystko z ogromną dokładnością. Wychowawca odhaczył nas na liście. Gdy wszystkie formalności zostały spełnione, weszłyśmy do autokaru i usiadłyśmy na samym końcu. Od okna po prawej stronie siedziałyśmy kolejno: Futaba, Nanami i ja. Obok mnie były jeszcze dwa wolne miejsca. Poszczęściło mi się, już któryś raz w tym tygodniu, ponieważ wolne miejsca tuż obok mnie zajęli Tsuki oraz Isei. Wkrótce w autokarze siedzieli wszyscy uczniowie naszej klasy. Gdy wychowawca wszystko sprawdził, dał znak kierowcy, aby ten ruszał. Powitaliśmy początek tego dnia z ogromnym entuzjazmem. Obozie, witaj!




~~~
_______________________________
Ten wyszedł chyba trochę dłuższy niż pozostałe xD
Ale mam nadzieję, że nie odstraszył. :P


6 komentarzy :

  1. 'Love Stage!!..' huh? ;P Oglądam na bieżąco, ale i tak widzę, że sekaiichi hatsukoi lepsze ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również oglądam i szczerze, jestem bardzo wkurzona. :D To przez tę cenzurę... W mandze przy scenie np. rozbierania to wszystko wyglądało tak rewelacyjnie, a w anime zamiast Ryoumy dali tę różową plamę gówna i nic nie widziałam XD Jeśli będą to kontynuować, to oszaleję. ;/
      Sekaiichi najlepsze. ;D Chociaż ubolewam z powodu jednego paringu, a mianowicie - Chiakiego i tego goryla. Debilny wybór, Yuu był lepszy XD Ale faworytem pozostaje Onodera. :P

      Usuń
  2. Już nie mogę się doczekać tego obozu i tego CO TAM SIĘ BĘDZIE DZIAŁO?! xD
    A ten ostatni, wolny dzień obozu niech spędzi z Iseiem, PLISSSSSS xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nareszcie obóz się zaczął! Strasznie ciekawi mnie rozwój akcji na nim ^^ Do tego Terru napisał, że jest dużo zbiegów okoliczności. To daje do myślenia :D
    Zastanawiają mnie też słowa Iseia o Tsukim: ,,Zawsze za tym coś stoi". Co oni obaj ukrywają? xD
    Weny życzę *-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ejj no! Kiedy kolejna część, bo się doczekać nie mogę?! :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś XD
      Piszę 3 dzień i chyba w końcu uda mi się skończyć :D

      Usuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic