niedziela, 3 sierpnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 5.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 5. 



~~~




                Prawdopodobnie zostaliśmy zamknięci na całą noc. Niedobrze, ponieważ zaczynam odczuwać lekki chłód, a dopiero mamy wieczór. Boję się na samą myśl, jak może być w nocy. W dodatku światło jest słabe, a małe, prostokątne okienka wprawdzie nic szczególnego nie dają. I jeszcze jestem tutaj zamknięta z tym…

- Jak można być tak głupim, żeby puścić drzwi wiedząc, że gdy te się zamkną, to nie wyjdziemy?!
- H-hej, nie obwiniaj mnie! Mało brakowało i byś się wywrócił z tymi skrzyniami!
- Wystarczyło powiedzieć, a nie biec od razu w moją stronę! – założył ręce na klatce piersiowej – Głuuupia! – krzyknął, wytykając mi język.

                K-kim Ty jesteś…

- Nieważne, kłótnią stąd nie wyjdziemy. – rozejrzał się po pomieszczeniu – Wygląda na to, że spędzimy tutaj razem noc. – spojrzał na mnie – Około szóstej rano powinien tutaj przyjść woźny po rzeczy do sprzątania.

                Przez tę głębię w jego oczach nie byłam w stanie odwrócić wzroku. Stałam wpatrując się w niego. Kiedy chce, to potrafi być poważny i rozważny. Jednak to nie zmienia faktu, że jest bezczelny! On w ogóle nie jest tym chłopakiem, który uchronił mnie od upadku ze schodów!

- Zaczyna się robić chłodno… - ponownie się rozejrzał – Powinny być tutaj jakieś koce. – podszedł do jakiegoś regału i zaczął go przeszukiwać – Gdzie one mogą być…
- A… A co z telefonem? – zapytałam niepewnie.
- Został w mojej torbie w klasie. – powiedział – Twój pewnie też tam jest, skoro pytasz.

                Przeszły przeze mnie ciarki. To wina tego chłodu.

- Wytrzymaj jeszcze chwilę, koce tutaj są na pewno.
- W porządku…

                Po kilku minutach blondyn ucieszony wyciągnął coś z szafki.

- Znalazłem. – spojrzał na mnie – Jedyny, ale na szczęście czysty. – uśmiechnął się – Weź go.
- C-co? To Ty go znalazłeś…
- Nie szkodzi. Jest Ci zimno, prawda? – zapytał – W takim razie weź go.
- Ale teraz Tobie będzie zimno!
- Wolę to niż siedzieć i patrzeć jak się trzęsiesz. – zaśmiał się, po czym rzucił we mnie kocem.

                Złapałam go. Blondyn usiadł pod ścianą, a rękoma objął kolana. Spojrzałam na kocyk. Jest dość duży… Ponownie spojrzałam na chłopaka. To może być trochę zawstydzające, ale to najlepsze rozwiązanie! Owinęłam się częścią koca, a następnie usiadłam obok Tsukiego, jednocześnie owijając go drugą częścią materiału. Zaskoczony blondyn spojrzał na mnie. Po chwili zauważyłam, że na jego twarz wkradł się lekki rumieniec.

- Co Ty robisz? – zapytał, w ogóle nie spoglądając na mnie.
- Dzięki temu będzie ciepło nam obojgu! – wyjaśniłam.

                Czas mijał, a my siedząc w ciszy zaczęliśmy się robić senni.

- Idź spać, jeśli chcesz. – powiedziałam.
- A co jeśli ktoś będzie tędy przechodził?
- Jeśli tak się stanie, to Cię obudzę. – oznajmiłam.
- Skoro tak mówisz…

                Chłopak oparł się o szafkę, głowę przechylając na bok. Po krótszej chwili wpatrywania się w ścianę zamknął oczy. Jego oddech był ledwo słyszalny. Spoglądałam na blondyna przez cały czas. Byłoby źle, gdyby poczuł na sobie mój wzrok i nasze oczy spotkałyby się. Ale chyba zasnął. Muszę przyznać, że gdy śpi i nic nie mówi jest naprawdę uroczy. Chociaż tyle. Całkowicie się co do niego myliłam. Pierwsze wrażenie było świetne, ale te kolejne…
                Zaczynałam się już nudzić. Siedziałam w miejscu już dobre kilka godzin, a moje powieki robiły się coraz cięższe. Raczej nikt tutaj nie przyjdzie o tej porze, więc chyba też się mogę przespać… Dokładnie owinęłam się kocem, a następnie oparłam o ścianę. Od Tsukiego dzieliło mnie tylko kilka centymetrów, ale to nic. Wzięłam głębszy wdech. Wydychając powietrze, zaczęłam zamykać oczy. Chwilę później zasnęłam, będąc całkowicie pogrążoną w myślach.




~~~




                Delikatne pulsowanie w tylnej części głowy sprawiło, że zaczęłam dochodzić do rzeczywistości. Mając w dalszym ciągu zamknięte oczy, ziewnęłam. Dopiero po chwili zorientowałam się, że opieram się o coś miękkiego. Otworzyłam oczy, a następnie kilkakrotnie zamrugałam. Po niedługiej chwili wpatrywania się przed siebie doszłam do wniosku, że cały czas byłam oparta o Tsukiego. Odsunęłam się od chłopaka, siadając niedługi kawałek dalej.

- Nadal jest chłodno… - szepnęłam do siebie.
- Nie śpisz? – gdy odwróciłam głowę w stronę blondyna, ten ziewał, jedną ręką przecierając oczy.
- Właśnie się obudziłam.

                C-czy on wie, że opierałam się o niego…?

- Na szczęście nie jesteś ciężka. – powiedział.

                Nah, a więc jednak…

- Musiałam się przesunąć podczas snu…
- Nie, to nie tak. – przerwał – W nocy obudziły mnie Twoje drgawki. Strasznie się trzęsłaś. Nie wiem, czy śniło Ci się coś złego, czy po prostu było Ci aż tak zimno, ale wtedy Cię przytuliłem do siebie. Po krótszej chwili się uspokoiłaś i od tamtej chwili spałaś spokojnie.

                Na moją twarz wdarł się zdradliwy rumienieć, więc się odwróciłam.

- To był zły sen. – oznajmiłam smutnym tonem głosu.

                Od czasu wypadku ten sen powtarza się co jakiś czas. Przedstawia on właśnie owy wypadek. Wszystko się powtarza, moje odczucia, lęki. Aż dziwne, że się nie obudziłam z krzykiem. Może to dzięki temu, że Tsuki jakoś temu zaradził?

- Tak podejrzewałem. Miałem wrażenie, że płakałaś, ale nie miałem pewności, ponieważ światło było zbyt słabe.

                Ale wstyd!

- Wszystko w porządku? – zapytał.
- T-tak… - niepewnie pokiwałam łebkiem.
- Dobrze więc. – wstał i podszedł do jednego z okienek – Jest dość jasno, więc woźny powinien niedługo przyjść.

                Stało się tak, jak blondyn powiedział. Po kilku minutach starszy mężczyzna wszedł do pomieszczenia. Uradowani wybiegliśmy z niego w oka mgnieniu, całkowicie ignorując pytania woźnego. Nasza klasa lekcyjna była przez cały czas otwarta, więc bez problemu do niej weszliśmy. Od razu powiadomiłam dziadków o tym, co się stało, a także, że nic mi nie jest. Napisałam również do Terru, wspominając w wiadomości tylko o zabawnym incydencie. Później wyślę mu szczegóły. Teraz muszę coś kupić, umieram z głodu!
                Chwyciłam swój portfel, a następnie wyszłam z sali. Za mną oczywiście Tsuki. Chyba miał ten sam plan, co ja. W bufecie szkolnym zamówiliśmy normalny zestaw śniadaniowy. Po chwili siedzieliśmy przy stole i jedliśmy.

- Mamy szczęście, że personel jest tak wcześnie. – zaśmiał się.
- Racja. – odpowiedziałam pogodnym uśmiechem.
- Wiesz… - zaczął – Trochę się przeraziłem, gdy w nocy widziałem Cię w takim stanie. Przez chwilę pomyślałem, że na coś chorujesz i może stać się coś złego. Naprawdę mi ulżyło, gdy Ci przeszło po tym, jak Cię objąłem. – napił się herbaty – Co Ci się śniło…? – zapytał niepewnie.
- Ten sen… dotyczył mojej mamy…

                Po wypowiedzeniu tych słów nieco posmutniałam. Tsuki chyba to zauważył, ponieważ o nic więcej nie pytał. Chłopak chwilę wpatrywał się we mnie, jakby coś analizował. Posiłek dokończyliśmy w milczeniu. Dopiero po odłożeniu naczyń zebrał się na rozmowę.

- Chyba jesteś świadoma tego, że możesz mieć problemy w szkole.

                Nie zrozumiałam.

- Mam na myśli to, że Isei ma mnóstwo „fanek”. – powiedział z poważnym wyrazem twarzy – Sama widziałaś, co się ostatnio działo w szatni…

                Dzięki, Tsuki. Ponownie wróciły do mnie słowa, które wtedy wypowiedziałeś.

- Nie martw się. – odwróciłam się – Nie potrzebuję politowania. Nie musisz się mną zajmować, możesz mnie zostawić samą. – ruszyłam przed siebie, w oczach mając świetliki.
- Co? – zapytał – O czym Ty mówisz?

                Przez chwilę słyszałam tylko własne kroki.

- Aaa, rozumiem! – krzyknął – Źle to zrozumiałaś, ja nie to…
- Oh, Tsuki, tutaj jesteś. – powiedział nasz wychowawca – Całe szczęście. Dzwonili do mnie Twoi rodzice. Zamartwiali się, że nie przyszedłeś na noc do domu.
- Tak, tak. – zaczął spławiać mężczyznę – Czy to może poczekać…?

                Odwróciłam się na moment. On chciał mi coś powiedzieć, ale co?

- Chodź ze mną.
- Ale…
- No chodź. – czarnowłosy mężczyzna złapał blondyna za rękę i pociągnął za sobą.

                Zielonooki odwrócił głowę w moją stronę, lecz kiedy nasze oczy się spotkały, odwróciłam się. Postanowiłam sprawdzić swoją komórkę.


Ah tak? Co się stało?


                Szybko odpisałam Terru-kunowi.


Napiszę Ci, gdy będę w domu. Teraz muszę się z czymś uporać…



                Schowałam telefon do kieszeni. Spojrzałam na drzwi, w których zniknął blondyn. Myśl, co chciał mi powiedzieć nie daje mi spokoju.




~~~
__________________
Kolejny pojawi się za kilka dni, ponieważ teraz będę miała trochę pracy i niestety czasu brak. ;P

4 komentarze :

  1. Dzieje się *-* Tsuki jest świetny. Czasami zachowuje się jak dupek, ale w dzisiejszym rozdziale pokazał swoją najlepszą stronę ^^ Jestem bardzo ciekawa co się teraz wydarzy :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja! ; ) / pudziaaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcę Iseia! :x
    Głupi Tsuki... Nie lubię go (choć nie mam racjonalnego powodu) -.-
    Chcę więcej Iseia! :C
    Tylko niech ona nie zakochuje się w Tsukim, bo też bd głupia -.- xD

    Teraz tak sobie myślę o tym jaka ja jestem głupia, że choć wszyscy polubili Tsukiego. Ja nie :p Chyba coś ze mną nie tak :p

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic