piątek, 1 sierpnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 4.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 4. 





 ~~~




                Tydzień. Tyle czasu zdążyło już minąć od ostatniego „nieporozumienia” w szatni. Sprawa trochę ucichła, ale dziwne plotki na ten temat w dalszym ciągu krążą po szkole. Ta blondynka w dalszym ciągu sprawia wrażenie, jakby miała problem z moją osobą. Przecież Tsuki powiedział jej… prawdę, więc dlaczego nie odpuści? Ilekroć ją mijam, to za każdym razem spotykam się z tym nieprzyjemnym spojrzeniem. Przerażające, co niektórzy potrafią zdziałać z zazdrości.
                Po ocknięciu się ze swych rozmyślań spostrzegłam, że już znalazłam się w budynku szkolnym. Szybko zmieniłam buty, a następnie udałam się schodkami do swojej klasy. Przysłuchiwałam się cichemu obijaniu podeszw o stopnie, aż na kogoś wpadłam.

- Yo, Aizawa.
- Futaba… - spojrzałam na stojącą przede mną dziewczynę.

                Przede mną stała wysoka, czarnowłosa dziewczyna o promiennym uśmiechu. Jej krótkie włosy ledwo sięgające ramion były w lekkim nieładzie. Poznałam Futabę dzień po tamtym nieporozumieniu. Jest ona zupełnym przeciwieństwem Nanami. Śmiała, zaradna, z niewyparzonym językiem. Ale taki charakter jej idealnie pasuje.

- Właśnie zmierzałam po Ciebie. – oznajmiła.
- Czy coś się stało?
- Niezupełnie. – wzruszyła ramionami – Po prostu wszyscy chcą jak najszybciej rozpocząć tamtą ankietę dotyczącą festiwalu.

                Aah, zapomniałabym! Dziś odbędzie się głosowanie, w którym semestrze ma zostać zorganizowany festiwal! Po wysłuchaniu tych wszystkich opowieści Nanami nie mogę się doczekać.

- Rozumiem.
- Ja chyba oddam głos na ten semestr. – powiedziała.
- Ja też. – weszłam do sali lekcyjnej, a zaraz za mną czarnowłosa – W drugim przecież będzie zorganizowany kilkudniowy obóz klasowy.
- Dokładnie tę samą rzecz wzięłam pod uwagę.

                Usiadłam na swoim miejscu. Nanami oraz Futaba zabrały krzesełka i dosiadły się do mnie. Widząc błysk w oczach brązowowłosej mogę być pewna, że ma nam sporo do powiedzenia. Ona się strasznie łatwo ekscytuje.

- Głosujecie na obecny semestr, prawda? Prawda?! – zapytała zaciskając pięści z radości.
- Strzeliłaś.
- Już się nie mogę doczekać, aż zobaczę Cię w sukience, Izumiś! – krzyknęła entuzjastycznie.
- Już Ci mówiłam, żebyś nie mówiła do mnie po imieniu! Nie znoszę go! – założyła ręce na klatce piersiowej, zabawnie nadymając policzki.

                Przyglądając się temu wszystkiemu, zaczęłam cicho chichotać. Całą zabawę przerwała wchodząca do klasy Kumi. Byłoby okej, gdyby za nią nie ustawiły się w szeregu jej koleżanki. Zaczęła wyszukiwać kogoś wzrokiem, jednak gdy jej oczy spoczęły na mojej osobie, przeraziłam się. Uśmiechnęła się w dziwny sposób, a następnie położyła jedną z rąk na biodrze.

- Aizawa, masz chwilkę? – zapytała, cały czas mając na twarzy ten kpiący uśmieszek – Możemy zamienić słówko?

                Doskonale wiedziałam, że nie chodzi tutaj o żadną rozmowę. Przeczuwałam, że sytuacja sprzed tygodnia się powtórzy, ale pomimo tego… Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Bałam się. Do moich zmian chyba daleko. Chciałam się zmienić, nadal tego chcę, ale ilekroć ktoś spojrzy na mnie w ten sam sposób, co Kumi, to nagle odbiera mi mowę.
                Przygryzłam wargę, po czym zacisnęłam dłonie w pięści na kolanach. Westchnęłam głęboko, a następnie podniosłam się.

- Pewn…

„Nie bój się sprzeciwić!”

                Zatrzymałam się z zaskoczenia. Słowa Terru-kuna ponownie dotarły do mnie we właściwym momencie. Opuściłam głowę w dół, lekko się uśmiechając. Teraz albo nigdy. Podniosłam łebek do góry, mając pewny wyraz twarzy. Spojrzałam na blondwłosą dziewczynę.

- Nie mamy o czym rozmawiać. – powiedziałam poważnym tonem głosu.

                Nagle wszystko wokół się zatrzymało. Ja… Zrobiłam to!

- C-co…? – zapytała zmieszana, robiąc krok w tył – Nie wygłupiaj się! Chcemy tylko porozmawiać, tak jak ostatnio. – mogłabym przysiąc, że w tej chwili jej twarz wyglądała jak u jakiegoś psychopaty. Dosłownie.
- Ona nie chce z wami rozmawiać! – wtrąciła Nanami stając przede mną.
- Nie wtrącaj się! – powiedziała jakaś dziewczyna.
- Właśnie, nie wtrącaj się. – oczy blondynki były w tej chwili tak bardzo wytrzeszczone, to sam fakt, że na jej twarzy wciąż gościł uśmiech był naprawdę przerażający.
- Głucha jesteś?! – krzyknęła zdenerwowana Futaba – Ona nie ma najmniejszej ochoty na rozmowę z Tobą. – zmarszczyła czoło – Skończ zgrywać gwiazdę i stąd spadaj. – strzeliła kośćmi z palców.

                Prze… Przerażająca…

- Kumi, my już pójdziemy… - powiedziały dziewczyny stojące za blondynką.
- Co? – odwróciła się gwałtownie – Cholera! – wybiegła z klasy – Zaczekajcie!




~~~




                Głosowanie w ankiecie przebiegło pomyślnie. Mam wrażenie, że większa część szkoły oddała głos na obecny semestr. I dobrze. To już prawie koniec lekcji. Gdy tylko wrócę do domu, od razu rzucę się na łóżko i pójdę spać. Jestem wyczerpana! Dzisiejszy dzień był bardzo męczący…

- Dobrze, zanim zakończymy zajęcia, ustalimy dyżurnych. – powiedział wychowawca – Spójrzmy… - wziął do rąk dziennik, po czym zaczął spoglądać na jego zawartość – Aizawa i Kodama. Wasza dwójka zostanie dzisiaj po lekcjach i posprząta wyznaczone pomieszczenia.
- Co?! – zaskoczony blondyn podniósł się z krzesełka, robiąc przy tym dodatkowy hałas – Nie mogę, mam dziś coś ważnego do zrobienia!
- Tsuki, daruj sobie. – czarnowłosy go upomniał.
- Łatwo Ci mówić! To naprawdę coś ważnego!
- W takim razie powiedz nam, co jest aż tak ważne, że nie możesz poświęcić kilku godzin na sprzątanie. – wtrącił Hanabusa-sensei.
- T-to sprawa prywatna… - nadymał policzki.

              Po kilku minutach walki blondwłosy dał za wygraną i przystąpił na propozycję… i przystąpił na rozkaz nauczyciela. Widać u niego tę niechęć, być może to ze względu na mnie. W końcu jestem… dziewczyną godną politowania.

- Co tak nagle posmutniałaś? – zapytał Isei – Aż tak Ci przykro, że musisz spędzić trochę czasu z tym pajacem? – zaśmiał się, co wyraźnie zirytowało zielonookiego.
- Niezupełnie. – powiedziałam – Jest w porządku, naprawdę. – zdobyłam się na lekki uśmiech.
- Skoro tak mówisz… - spojrzał prosto w moje oczy – W takim razie życzę powodzenia. To tylko kilka godzin. Jeżeli skupicie się na sprzątaniu, a nie na kłótniach powinno wam pójść szybko. – zażartował.
- Postaram się.

                Po chwili błękitnooki zabrał swoje rzeczy i opuścił pomieszczenie. Nie zdążyło minąć nawet dziesięć minut, jak zostałam sama z Tsukim. Wziął do rąk jakąś kartkę, a następnie westchnął ze zrezygnowania. Bałam się go o cokolwiek spytać, ponieważ cały czas towarzyszyła mi obawa, że ponownie nasłucham się nieprzyjemnych rzeczy.

- Możesz w to uwierzyć?! – wybuchł zdenerwowany – Dali nam ten durny składzik! Tam jest największy burdel!
- Tylko składzik?
- Nie! – krzyknął, aż się wzdrygnęłam.
- Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale nie musisz się na mnie wyżywać…

                Blondyn przez chwilę wpatrywał się we mnie z ogromnym zaskoczeniem, jednak po jej upłynięciu zmienił wyraz twarzy na nieco poważniejszy.

- Wybacz… - powiedział.

                Od tej chwili już się nie odezwał.




~~~




                Sprzątnięcie we dwóch salach lekcyjnych zajęło nam ponad godzinę. W końcu przyszedł czas na składzik, który aż za bardzo zdenerwował Tsukiego. Czy to możliwe, że jest tam tak bardzo brudno? Cóż, za chwilę się przekonam.
                Chłopak mocno pchnął drzwi, a następnie je otworzył. Na początku dotarł do mnie nieprzyjemny zapach, a później przez kurz zaczęłam kasłać.

- Teraz mnie rozumiesz…? – zapytał od niechcenia.
- We dwóch powinno pójść szybko…
- No właśnie we dwóch się nie da. – powiedział.
- Jak to?
- Te drzwi się zamykają, gdy tylko je puścisz. Mają jakieś zatrzaski, że od środka ich nie otworzysz.
- Nie możemy czegoś podstawić? – zapytałam z ciekawością.
- Nie bardzo. Byle co ich nie utrzyma, są za ciężkie.
- W takim razie… - pomyślałam chwilę – Jeden z nas będzie je trzymał, a drugi sprzątał!
- Jak na to wpadłaś, co? – uśmiechnął się kpiąco.
- Żeby było sprawiedliwie, możemy się co jakiś czas zmieniać. – dodałam.
- Niech będzie. – westchnął – Trzymaj te drzwi. – zaczął zmierzać w stronę pierwszej-lepszej sterty kartonów, jednak po chwili się zatrzymał i z grymasem wymalowanym na twarzy spojrzał na mnie – Tylko błagam, trzymaj je…

                Zdziwiłam się, ponieważ sprzątanie szło bardzo dobrze blondynowi. Skupienie oraz powaga, jaką wówczas pokazywał była zaskakująca. Przesortował wiele papierów nucąc sobie coś pod nosem. Miałam dziwne wrażenie, że skądś znam tę melodię, jednak nie byłam w stanie dojść do wniosku skąd. Gdy zaczął przenosić jakieś skrzynie, to ustawił je sobie tak, że nie widział nic, co znajdowało się przed nim. Przez to nie zauważył, że zmienił nieco kierunek. Zorientowałam się, że pod jego nogami są jakieś rzeczy.

- Hej, uważaj! – krzyknęłam, robiąc kilka kroków w przód.

                Dopiero po chwili zauważyłam, że zrobiłam coś bardzo głupiego. Puściłam drzwi. Gdy odwróciłam się z nadzieją, że być może zdążę, aby je złapać, zatrzasnęły się tuż przed moim nosem. Tsuki odłożył na podłogę skrzynie.

- Błagam. Tylko mi nie mów, że je puściłaś. – stał w dalszym ciągu tyłem do mnie.
- Wybacz… - szepnęłam zdenerwowana.

                Chłopak głęboko westchnął. To ewidentnie oznacza, że… jesteśmy tutaj zamknięci.




~~~

4 komentarze :

  1. Zakończyłaś w najlepszym momencie... ;p Mam nadzieję, że jutro będzie następny ;p Świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie! Coś ty zrobiła?! :O
    Tylko mi nie mów, że COŚ się wydarzy tam między nimi albo, że Yumi zakocha się tam w Tsukim. :x

    OdpowiedzUsuń
  3. Heeeee! Czyli szykuje się trójkąt miłosny :D Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Jestem strasznie ciekawa, jak sprawy się potoczą. ^^
    Przeczytałam cztery rozdziały i jestem na bieżąco. Dziś mogę już spać spokojnie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Znowu będę czytała twoje opowiadania do 2giej w nocy ;_; Moje biedne oczy ;_;

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic