piątek, 25 lipca 2014

"Saved by you" - Rozdział 1.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 1.




~~~




                Powiadają, że każdy z nas jest kowalem własnej samotności. Samotność stawia nas twarzą w twarz ze sobą. I chyba dlatego tak bardzo się jej obawiamy. Strach, niepewność, przytłaczające myśli… Wybrnięcie z tego stanu nie należy do prostych zadań, natomiast pogrążenie się w nim jest aż nazbyt łatwe. Od gimnazjum zmagałam się z tym nieprzyjemnym nawykiem. Ze względu na to, iż jestem nieśmiała, zawieranie znajomości jest dla mnie trudne. Obawiam się reakcji innych. Tego, że nie zostanę zaakceptowana. Tego, że mnie odrzucą. Tego, że nigdy nie będę w stanie znaleźć przyjaciół… Jeszcze niedawno wszystko układało się całkiem dobrze. Kiedy mieszkałam w stolicy, to miałam nijakie stosunki z dziewczynami w mojej klasie, ale znały mnie i nawet ze mną rozmawiały. Liceum w innym mieście to całkiem inna bajka. Przez pobyt w szpitalu przegapiłam rozpoczęcie roku szkolnego. Niestety, gdy nadszedł czas, abym w końcu przyszła ten pierwszy raz na lekcje, to wszyscy odnaleźli się już w swoich grupach. Wygląda na to, że znów jestem skazana na przesiedzenie trzech lat w całkowitej samotności. Tak naprawdę moim jedynym znajomym jest mężczyzna, czy może raczej chłopak poznany na portalu internetowym. Być może zabrzmi to absurdalnie, ponieważ znamy się jedynie z czatu internetowego, ale pierwszy raz od dłuższego czuję, że jestem dla kogoś ważna. Codziennie z nim piszę, powiadamiam go o wszystkim, co mi się przytrafiło. On zawsze potrafi mnie pocieszyć. To dzięki niemu odzyskałam zdrowy rozsądek.
Jakiś czas temu zdarzył się wypadek… Zginęła w nim moja matka, a ja przeżyłam cudem. Przeleżałam niecałe dwa miesiące w szpitalu. Moja matka robiła wszystko, co w jej mocy, abym się przełamała. Widziała we mnie kogoś więcej niż wszyscy. Bardzo mi jej brakuje…
I znowu całą noc pisałam z Terru. Posługujemy się tylko naszymi nazwami z czatu. Chciałabym go kiedyś bliżej poznać, ale raczej nie odważę się, aby go o to spytać.
                Przetarłam oczy, po czym nieco powolnie podniosłam się z łóżka. W podobnym tempie je zaścielałam, a następnie stanęłam przed lustrem. Widząc swoje rozkopane, brązowe włosy westchnęłam z zażenowaniem.

- Trzeba je podciąć. – złapałam jeden kosmyk – Są już bardzo długie… - szepnęłam do siebie.

                Szybko przeczesałam włosy szczotką, by móc je ułożyć. Udałam się do łazienki. Gdy znalazłam się w pomieszczeniu, podeszłam do umywalki. Przemyłam twarz, a następnie dłonie. Kiedy usłyszałam wołającą mnie babcię, od razu do niej poszłam. Kobieta czekała na mnie w kuchni. Na stole porozkładane były talerze z parującym aż śniadaniem. Bez chwili wahania usiadłam i zaczęłam jeść. Po skończonym posiłku brudne naczynia odłożyłam do zmywarki. Kiedy miałam wrócić do swojego pokoju, babcia rozpoczęła rozmowę.

- To już będzie jakiś tydzień odkąd poszłaś do szkoły, Yumi. – zaczęła – Jak Ci idzie nauka?
- Myślę, że dobrze. – odpowiedziałam z uśmiechem.
- Znalazłaś sobie jakichś przyjaciół? – zapadło kolejne pytanie z jej strony.

                Na chwilę zamilkłam, by móc przełknąć ślinę.

- O-oczywiście. – skłamałam – Ludzie w mojej klasie są bardzo mili i uprzejmi.
- Martwię się, chyba sama wiesz czemu.
- Rozumiem, ale bez obaw. – poprawiłam prostą grzywkę – Jest w porządku.

                Po krótkiej rozmowie wróciłam do swojego pokoju. Założyłam na siebie szkolny mundurek, a następnie spakowałam do torby potrzebne rzeczy. Poszłam do łazienki tylko po to, aby umyć zęby. Wróciwszy do pokoju zabrałam torbę, a później zeszłam na dół. W holu założyłam na nogi buty. Pożegnałam się z babcią, po czym wyszłam z domu. Gdy poczułam powiew świeżego powietrza, westchnęłam. Odgarnęłam włosy do tyłu i ze smutnym uśmiechem na twarzy ruszyłam w stronę szkoły.
                Liceum jest całkiem blisko, dzięki czemu mogę chodzić pieszo. Gdy znalazłam się w szatni od razu dostrzegłam grupkę dziewczyn z innej klasy. Rozmawiały o jakichś chłopakach, którzy mieli się „w końcu pojawić”. Nie wiem o co im chodziło i pewnie się nie dowiem. Odwróciłam wzrok, po czym podeszłam do swojej szafki. Zmieniłam obuwie, a następnie poszłam do swojej sali lekcyjnej. Na miejscu była już większość rozgadanych nastolatków. Nawet nie zauważyli mojej obecności. Z obojętnym wyrazem twarzy zajęłam swoje miejsce pod oknem. Ze smutkiem w oczach spoglądałam przed siebie. Do moich uszu dobiegały różnorodne dźwięki. Począwszy od śmiechów, skończywszy na dziwacznych odchrząknięciach. Cały hałas został nagle przerwany. Zaciekawiona spojrzałam w miejsce, w które spoglądała reszta klasy. Przy drzwiach stał czarnowłosy, przystojny chłopak z pogodnym wyrazem twarzy. Miło przywitał się z każdym, ale gdy nasze oczy się spotkały poczułam się nerwowo. Odwróciłam wzrok i spojrzałam w okno. Dlaczego poczułam się tak nerwowo? To tylko zwyczajne spojrzenie. Jednak oczy tego chłopaka miały taki ładny, błękitny kolor. Aż dziwne, że Japończyk może mieć taką barwę. Ukradkiem spoglądałam na czarnowłosego. Przez ten ciemny odcień włosów jego karnacja wygląda strasznie blado. Ciekawi mnie… Kiedy przyszedł, nagle wszyscy zwrócili na niego uwagę i zaczęli z nim rozmawiać. To o nim mówiły tamte dziewczyny w szatni?

- Dobrze, zacznijmy lekcję. – wtrącił wchodzący nauczyciel – Nie ma tylko jednej osoby, zgadza się?
- Tsuki zadzwonił mówiąc, że się spóźni. – powiadomił błękitnooki.
- Oh, w porządku. Dobrze, że mnie powiadomiłeś, Isei.

                Ah, więc ma na imię Isei.

- W takim razie zacznijmy…




~~~




                Lekcja się przedłużała, ale w końcu nadszedł jej koniec. Zabrałam pieniądze z torby, a następnie opuściłam klasę. Udałam się w stronę stołówki. Trochę się zagapiłam, więc na schodach źle stanęłam na stopień i poleciałam do przodu.

- Uważaj! – usłyszałam za sobą krzyk, a po chwili ktoś chwycił moją dłoń, przyciągając mnie do siebie.

                Zaskoczona, ale również przerażona nie mogłam wydusić z siebie nawet jednego słowa.

- Wszystko w porządku? – zapytał łagodnym tonem głosu.
- Mhm… - pokiwałam łebkiem.

                Oddaliłam się od nieznanego mi chłopaka. Gdy spojrzałam w górę, aby dostrzec jego twarz, zamurowało mnie. Przede mną stał chłopak o niecodziennym wyglądzie. Pocieniowane blond włosy, w których mogłam dostrzec kilka wsuwek ułożonych na krzyżyk. Kolor jego oczu sprawiał, że miałam ochotę wpatrywać się w niego w nieskończoność. Błyszczały się jak szmaragdy, ale miały w sobie taką głębię, że zapewne przyciągały niejedną osobę, tak jak właśnie mnie. Spoglądał na mnie, na twarzy mając lekki, aczkolwiek widoczny uśmiech.

- Powinnaś bardziej uważać. – cicho się zaśmiał.
- Dz-dziękuję… - podziękowałam bardzo cicho.
- Nie masz za co. – ponownie się zaśmiał.
- Tsukiii! – ktoś zawołał chłopaka.
- Już idę. – odpowiedział spoglądając w bok – Następnym razem bądź ostrożniejsza! – ostatni raz spojrzał na mnie z uśmiechem mrużąc oczy, po czym podbiegł do kolegi. Tym kolegą był Isei.

                A więc ma na imię Tsuki… Spojrzałam ponownie na tę dwójkę, jednak oczy moje, jak i Iseia ponownie się spotkały. Gwałtownie się odwróciłam i schowałam za ścianą. Oparłam się o nią, a następnie uśmiechnęłam.

- W końcu ktoś się do mnie odezwał… - szepnęłam do siebie.

                Kiedy chciałam zejść na dół, usłyszałam rozmowę tej dwójki.

- Na co się patrzysz? – zapytał blondwłosy.
- Co? Na nic. – odpowiedział – Dlaczego się spóźniłeś?
- W nocy w ogóle nie spałem. – usłyszałam, że ziewnął.
- To nie jest uzasadnienie! – powiedział zdenerwowany czarnowłosy.

                Nie chciałam dłużej podsłuchiwać, więc wznowiłam swoją podróż na stołówkę. Na miejscu zakupiłam melonowy chleb, a następnie udałam w stronę dachu. Powoli wchodziłam na górę, co jakiś czas rozglądając się po bokach. Na mojej twarzy widniał cały czas uśmiech, który nie zniknął z niej od momentu rozmowy z Tsukim. Gdy znalazłam się przed drzwiami prowadzącymi na dach, pchnęłam je, a następnie zrobiłam kilka kroków w przód. Na dachu jest zawsze lekki wiatr, a nikt tutaj nie przychodzi. To jest moje miejsce. Zawsze tutaj siedzę podczas przerw.
                Usiadłam na trawniku, po czym spojrzałam w niebo. Wyciągnęłam telefon, by sprawdzić wiadomości. Jest jedna nowa. Od Terru.


Hinamiii! Przez Ciebie się nie wyspałem i teraz ledwo żyję! Gdyby nie ta szkoła, zrozumiałbym, ale nauczyciel cały czas mnie upomina! I skoro mówimy już o szkole, to już tydzień odkąd poszłaś? Jak Ci dzisiaj poszło?


                Po przeczytaniu wiadomości cicho się zaśmiałam.


Dzisiaj poszło świetnie! Pewien przystojny chłopak mi pomógł, a nawet chwilę ze mną rozmawiał. Wiem, że to głupie, że się tak przejmuję, ale nie rozmawiałam z osobami z mojej klasy jeszcze ani razu…

                I wysłałam. Położyłam się na trawniku, a ręce ułożyłam wzdłuż tułowia. Po chwili usłyszałam dźwięk nowej wiadomości. Szybko ją odczytałam.

Gratulacje! Masz znajomego! Widzisz? Jednak w końcu Ci się udało!

Nie powinnaś mówić takich rzeczy. To bardzo dobrze, że przejmujesz się takimi „drobnostkami”. To tylko świadczy o tym, jak bardzo uczuciową osobą jesteś! ;)

                Terru-kun wydaję się być bardzo radosną oraz miłą osobą. Odpowiedziałam mu krótkim podziękowaniem, po czym wstałam. Lekcja się niedługo zacznie, powinnam już wrócić. Mam nadzieję, że wszystko teraz potoczy się lepiej.




~~~
____________________________
Jest i numer 1. ;d Nie jest długi, ale taki był plan. Cały czas się zastanawiam, czy pomysł ze wstawianiem ich wiadomości jest w porządku, ale to jest dość ważna rzecz, więc tak zostanie. :P 

7 komentarzy :

  1. Nie wiem czy to normalne ale ja już mam paring...;D co najlepsze nie ma on nic do glownej bohaterki... jeju.. za dużo yaoi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest w porządku z tymi wiadomościami ;) świetny rozdział czekam na następny! :* /pudziaaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh.. Tsuki = Terru? I knew it ;__;
    Po pierwszym rozdziale - ubóstwiam ;p
    Kiedy planujesz dodać nowy rozdział? (bez pośpiechów)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że w tym tygodniu dopiero pojawi się pierwszy rozdział, a tu zaglądam na Twojego bloga i jest! Jak miło :D

    Trochę przypomina mi to moje pierwsze opowiadanie i jak potoczy się jak w moim to najpierw zakocha się w Tsukim, a później zmieni jej się na Iseia i skończy z tym drugim xp Chyba, że potoczy się inaczej? :p

    Tak czy siak, pierwszy rozdział świetny! :]

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie będę oryginalna twierdząc, że rozdział świetny. Od razu sądziłam, że masz świetny styl, nienaganną ortografię i interpunkcję =)
    Nie będę też oryginalna mówiąc, że Terru to Tsuki i na odwrót =D A będę oryginalna mówiąc, że spodziewam się trójkącika miłosnego? ;D ~Patrzy do góry~ Tak, oryginalna =D
    No to co więcej tu mówić? Chyba wszystko zostało powiedziane =D
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nowy rozdział =D
    Kunegunda Lis

    OdpowiedzUsuń
  6. + sądzę, że to Isei jest Terru :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam już pewne teorię, ale na razie milczę. Ostatnio przeczytałam wstęp i bardzo mnie wciągnął. Dzisiaj wchodzę, a tu już 4 rozdziały dodana :O Jak ty to robisz? xD Tak czy inaczej, dzisiaj na pewno przeczytam pozostałe 3 ^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic