piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 3.



* * *




- Spoglądam w statystyki i nie wierzę własnym oczom… - powiedział lekarz – Nowotwór, który znajdował się poza płucami został… zniszczony.

                Zapadła cisza. Żadna z obecnych tutaj osób nie wierzyła w to. Od mojego pierwszego spożycia leków minął już miesiąc. Wczoraj przyjechałem na badania kontrolne, a teraz dowiaduję się, że leki… działają! Nowotwór ustępuje, jest powoli niszczony!

- To jest naprawdę… niezwykłe. – spojrzał na mnie – Chłopcze, masz przeogromne szczęście.

                Spoglądałem raz to na matkę, raz to na Satoshiego na twarzy mając wymalowane szczęście z niedowierzaniem. Czy to oznacza, że będę mógł się całkowicie pozbyć tej choroby? Wyleczę się? Radość, jaką w tej chwili odczuwam jest nie do opisania. Satoshi mocno mnie uścisnął. Dobrze, że nie przeszkadza mu taka bliskość.

- Nawet nie wiesz jak się cieszę. – szepnął mi prosto do ucha.

                Z uśmiechem na twarzy wstałem, by dowiedzieć się dalszej części. Lekarz powiedział, że w takim tempie mam szansę na całkowite pozbycie się uciążliwego nowotworu. Programu nie leczenia mi nie zmienią. Całe szczęście. Nie zniósłbym zmiany leków. Doskonale pamiętam początki, co się wtedy ze mną działo. Teraz jest już inaczej. Mój organizm przyzwyczaił się do tej chemii, teraz reaguję o niebo lepiej.

- Przebiegu leczenia zmieniać nie będziemy. – oznajmił - Wszystko będzie przebiegało tak, jak teraz. Wizyty co miesiąc, chyba że coś się stanie, wtedy przyjechanie tutaj będzie musem.
- Tak, wiem. – powiedziałem – Ale jak na razie żadnych problemów nie miałem, tylko przy przyjmowaniu leków.
- To dobra wiadomość, uwierz.

                Moja matka przez cały czas się nie odzywała. Siedziała w ciszy i spoglądała w jedno, puste miejsce. Nie wiem, co mogę o tym myśleć. Czy z nią oby na pewno wszystko w porządku?

- Jak się czujesz, mamo? – zapytałem.

                Przez chwilę milczała.

- Zbieram wszystkie myśli. – na jej twarzy zagościł niewielki uśmiech – Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilkunastu lat.
- Jaka?
- To ma związek z Twoją babcią. – spojrzała na mnie – Nikt Ci o tym nie mówił…
- Co to ma do rzeczy?
- Twoja babcia również chorowała na raka. – znieruchomiałem – Przechodziła przez podobne sytuacje co Ty. – przetarła łzy spod oczu – Później Ci wszystko opowiem, jeżeli oczywiście będziesz chciał.
- No jasne, że będę chciał wiedzieć. – objąłem ją – Musisz mi o tym opowiedzieć!

                Z dnia na dzień dowiaduję się coraz to nowszych rzeczy. Nigdy bym nie pomyślał, że  moja babcia chorowała na raka. A skoro ma to związek ze mną, to czy ona również się z tego wyleczyła? A może wydarzyło się zupełnie coś innego? Jestem bardzo ciekaw tej historii. Bardzo chętnie jej wysłucham, bo kto wie… Może ona mi pomoże w pewnych sprawach.




* * *




                Po dokładnym uszykowaniu się, wyszedłem z domu. Za kilkanaście minut mam spotkanie z psychologiem. Tak, cały czas do niego uczęszczam, pomimo tego, że już z moją psychiką wszystko gra. Wiele zawdzięczam temu człowiekowi. Gdyby nie on, pewnie w dalszym ciągu nie byłbym w stanie pokazywać swoich uczuć. Pewnie nadal gromadziłbym wszystko w sobie. To dobrze, że zdecydowałem się wtedy na pójście do niego. Gdyby nie on, miałbym teraz mały problem ze sobą.
                Szedłem przez krótki czas. Szybko dotarłem na miejsce. Wszedłem do budynku, następnie pokierowałem się w stronę gabinetu swojego psychologa. Mężczyzna czekał już na mnie w środku. Gdy tylko mnie zobaczył, odłożył wszystkie rzeczy oraz przywitał się ze mną. Wypełnił jakieś dokumenty, po czym zwrócił się do mnie.

- Więc, Ritsu, jak Ci minał dzisiejszy dzień? Podobno byłeś na badaniach kontrolnych. – zapytał zapisując coś w notesie.
- Wspaniale! – krzyknąłem entuzjastycznie – Lepiej być chyba nie mogło.
- Coś się wydarzyło?
- Nowotwór zaczął ustępować! Leczenie przebiega pomyślnie!
- W takim razie gratuluję. – szczerze się uśmiechnął – Nasze dzisiejsze spotkanie potrwa nieco krócej, ponieważ jestem jeszcze umówiony na drugą wizytę.
- Oh, rozumiem. – wyprostowałem się – W takim razie zacznijmy.
- Dobrze. – spojrzał ponownie w notatnik – O Twoje samopoczucie pytać się raczej nie będę. Odpowiedź chyba znam. – puścił mi oczko.
- Nietrudno się domyślić.

                Ciemnowłosy zadał mi jeszcze kilka podobnych do tego pytań. W końcu musi jakoś pracować, a o to tutaj chodzi. Powinienem już dawno zaprzestać chodzenia tutaj, ale ja nie mogę. Przywiązałem się do tego miejsca.

- Jeszcze jest jeden plus. – odezwał się po chwili ciszy.
- Jaki?
- Bierzesz chemię, a nadal masz na głowie te swoje aksamitne włoski. – wyraźnie zaakcentował dwa ostatnie słowa, co mnie nieco rozbawiło.
- Bez peszenia! – wykrzyknąłem teatralnie.

                Obydwaj zaśmialiśmy się. Spotkanie zleciało bardzo szybko, aż za szybko. Chętnie zostałbym dłużej, ale ktoś inny zaraz tu przychodzi. Nie chcę przeszkadzać, więc się już zmyję.

- Dobrze, przyjdę ponownie niedługo. – oznajmiłem – A tymczasem wychodzę. Do zobaczenia!
- Miłego dnia, Ritsu. – skinął głową.

                Wyszedłem z pomieszczenia. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem przed sobą nieco wyższego chłopaka. Jego styl przypadł mi do gustu. Uśmiechnął się do mnie zalotnie, po czym wyciągnął dłoń przed siebie.

- Cześć. Saito jestem. – wyszczerzył się jeszcze bardziej.
- Ritsu. – uścisnąłem jego dłoń.
- Co taki chłopiec tutaj robi? – mam wrażenie, że ten uśmiech jest jakiś podejrzany.
- Zwykłe wizyty. – odwzajemniłem gest, chociaż pewnie wypadło to śmiesznie w moim wykonaniu.
- Zazdroszczę. Ja jestem zmuszany tutaj przychodzić.
- Zmuszany? – zaciekawił mnie.
- Ta, matka boi się o reputację, więc pewną rzecz uzasadnia psychologiem. Mam to gdzieś, tylko niech mi nie zawraca głowy.

                Łał. Takiego podejścia to ja się nie spodziewałem. Przypomina mi trochę moje dawne zachowanie, ale nawet ja nie byłem w stanie okazywać aż takiej obojętności.

- W takim razie, nie przeszkadzam. Miło było Cię poznać. – ukłoniłem się, po czym odszedłem.

                Czułem na sobie wzrok tego chłopaka aż do zniknięcia za ścianą.




* * *




                Ten chłopak, ten Saito… Miał w sobie coś takiego, co łatwo nie odchodzi. Cały czas mam w głowie jego osobę. Zaintrygowało mnie jego podejście. Brak zainteresowania czymkolwiek przychodzi mu z taką łatwością… Nigdy nie zdołałem osiągnąć takiego efektu. Zazdroszczę. Bardzo zazdroszczę. Ciekawe, czy go jeszcze kiedyś spotkam… Nie zaprzeczę, że chciałbym, ale… Pomimo tego trochę się obawiam. Tylko dlaczego…




* * *




- Noo weź mi chociaż zdradź jego adres! – chłopak o czarnych włosach podniósł głos na siedzącego przed nim starszego mężczyznę.
- Nie mogę. – odrzekł znudzony – Tajemnica zawodowa, nic Ci nie powiem.
- Rany, też masz problem!
- To Ty masz problem. – zmienił ton głosu na nieco poważniejszy – Po co Ty w ogóle chcesz o tym wiedzieć?
- Spodobał mi się. – nastolatek uśmiechnął się podejrzanie.
- Powiedzmy, że o nic nie pytałem.
- No dalej! Chcę się jakoś z nim spotkać.
- Może kiedyś Ci się poszczęści i znowu na siebie tutaj wpadniecie.
- Nie chcę czekać… - przymrużył oczy – Nie wiem jak to opisać, ale… Polubiłem go.
- Eh, to wbrew zasadom podawać jakiekolwiek dane ludziom z zewnątrz…
- No dalej, dalej! – chłopak wciąż naciskał wiedząc, że w końcu uda mu się wyciągnąć cenną informację.
- Ritsuki Honomiya. – westchnął – I weźże daj mi już święty spokój!

                Ciemnowłosy psycholog opuścił gabinet będąc trochę zdenerwowanym. Nastoletni chłopak, który w nim został rozejrzał się po pomieszczniu.

- Honomiya… Ritsuki… Niebawem się ponownie spotkamy. – po raz kolejny na jego twarzy zagościł niepokojący uśmiech.




* * *



NOWY BOHATER

Imię i Nazwisko: Saito Nishi.
Wiek: 18.
Opis: Jego pierwsze spotkanie z głównym bohaterem opowiadania miało miejsce przed gabinetem psychologa. Saito jest zmuszany przez matkę, aby spotykać się z psychologiem, ponieważ ona jest bardzo przewrażliwiona, jeśli chodzi o reputację ich rodziny. Nie pasuje jej to, że Saito jest odmiennej orientacji, a chcąc chronić dobre zdanie o swojej rodzinie wszystko uzasadnia tym, że jej syn chodzi na poważne terapie do psychologa. Nishi głównie nie przejmuje się tym. Bardzo zainteresował się Ritsu już po ich pierwszym spotkaniu. Ciemnowłosy jest typem zabawnej, ale także uczuciowej osoby. Chce wszystkiego, co najlepsze. 




___________________________________
Boring boring i jeszcze raz boring. Chociaż teraz pojawił się nowy bohater, co definitywnie decyduje o tym, że w 4 zastaniecie coś ciekawego, przynajmniej dla mnie ciekawego. Ten rozdział jest niewypałem, nie chciałam znowu przesuwać terminów, a miałam zapierdzielone od prób i chodzenia do szkoły etc etc tec. Gomena. Obiecuję się poprawić. c:

7 komentarzy :

  1. Ten rozdział jest trochę niewypałem ;/
    Nudny. Ale mam nadzieję, że w 4 zrobisz mega akcję, bo zdechnę tutaj :D Już chyba wiem co się kroi (czyżby nasz Saito będzie próbował poderwać Ritsu? :D).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem XD bo go pisalam tak jakby na szybko. Nie mylisz się co do Saita, ale tez tak nie do końca bedzie:D w 4 będzie się cos dzialo, bez obaw ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie dlatego uważam za niewypał to ze ustalilas sobie terminy...;D nie chcesz ich zmieniac i wrzucasz cos co tobie sie nie podoba :D ( mi sie podoba ale to tylko moje skromne zdanie :P )

    OdpowiedzUsuń
  4. Nah, to nie tak, że nie miałam żadnych pomysłów na rozdział. Ja mam już wszystko rozpisane co ma się dziać, no i niestety na ten rozdział nie przypadało nic szczególnego. ;p W kolejnych będzie tak troszkę akcji, tutaj miałam za zadanie wprowadzić nowego bohatera. ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. No ładnie :D Najpierw ozdrowienie Ritsu, a potem nowy bohater xD Cos czuję, że ten nowy zagości na dłużej w życiu Ritsu :D


    Zapraszam do siebie na nowy rozdział! www.rosewood-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie trochę niewypał po tak genialnym 2-gim... Ale wierzę, że następny bd świetny, xD

    Choć ten Saito pewnie zakocha się w Ritsu, to jakoś go nie polubiłam... :p
    Wolałabym, by było tak, że Satoshi bd zazdrosny o Ritsu i zrozumie, że też go kocha i będą razem <3 xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej,
    cóż, psycholog nie powinien tego jednak robić, czyżby Saito będzie zarywać do Rukiego...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic