wtorek, 20 maja 2014

Rozdział 20.

* * *




               Opuszczenie terenu łóżka z pozytywnym nastawieniem było dla mnie, na tę chwilę, niemożliwe. Na samą myśl, że spotkam ojca, który z pewnością będzie patrzył na mnie z... hm, obrzydzeniem? Tak, to chyba dobre określenie. Więc, na samą myśl, że spotkam ojca, który będzie spoglądał na mnie w wymieniony wcześniej sposób mam ochotę nigdy nie wychodzić z tego pokoju. To nie tak, że się go boję, czy coś w tym stylu, ale sam sposób, jak na mnie patrzy... Wrrr!
               Pokręciłem kilkakrotnie łebkiem, następnie z zauważalnym ociąganiem podniosłem się i stanąłem na podłodze. Przeciągnąłem się, jednocześnie ziewając, po czym wyszedłem ze swojego pokoju. W momencie, gdy chciałem pójść do łazienki, by się trochę odświeżyć, zza rogu wyszedł mój ojciec. Oczywiście, gdy tylko mnie ujrzał, musiał znieruchomieć oraz wgapić się we mnie. Nie mam ochoty z nim rozmawiać...

- Pomóc Ci w czymś? - zapytałem od niechcenia.
- Raczej nie. - odpowiedział.
- Aha.
- Aha? - uniósł jedną brew ku górze.
- Tak, aha. Wątpię, że masz ochotę rozmawiać z synem-gejem, skoro Cię to odrzuca, no, oczywiście łagodnie to ujmując.
- Słuchaj, Takeichi... - no i oczywiście rozpoczął swą długą, nic nie wnoszącą wymowę - Nie powiem, że to mnie nie odrzuca, bo skłamałbym, ale też nie mam zamiaru Cię traktować w jakiś nieodpowiedni sposób. Fakt, nie należę do grona osób tolerancyjnych, ale to, że jesteś moim synem sprawia, że nie mam zamiaru Cię skreślać z listy mojej rodziny.
- Więc, gdybym nie był Twoim rodzonym synem, to byłbym skreślony?
- Tego nie powiedziałem.
- Zasugerowałeś. - ooo, ta rozmowa nie zmierza w dobrym kierunku.
- Za bardzo się przejmujesz drobnostkami.
- Drobnostkami? Więc to są dla Ciebie drobnostki? - zachichotałem z nerwów - To ja podziękuję. - uśmiechnąłem się sztucznie i zacząłem ponownie zmierzać w stronę łazienki.
- Poczekaj...
- Nie. - jaki ja się asertywny stałem, zaskakuję sam siebie - Nie mam zbyt wiele czasu, a nie mogę się spóźnić do szkoły.

               Trzasnąłem drzwiami od łazienki, dodatkowo uderzając pięścią w ścianę. To jak dla mnie zbyt wiele. Ta rozmowa była tak cholernie ciężka, że się dziwię, że mój głos się nie załamał. Tragedia. Jeszcze, gdy myślę, że muszę to samo znosić przez kolejne dwa tygodnie, to wszystkiego mi się odechciewa. Dosłownie.




* * *




               Zająłem miejsce przy stoliku pod ścianą, a po chwili dołączył do mnie Jun. Swobodnie się rozsiadł, następnie na mnie spojrzał. Z pewnością oczekuje relacji z wieczoru, ale co poradzić.

- Więęęęc? - zapytał po jakimś czasie.
- Hm? - mruknąłem leniwie w jego stronę.
- Jak Ci poszła wczorajsza rozmowa?
- Tragicznie.
- O czym tak właściwie rozmawialiście? - zaczął bawić się kubkiem.
- Wyznałem im, że jestem gejem. - jasnowłosy zaprzestał zabawy i spojrzał na mnie zaskoczony.
- Poważnie? Tak o?
- No tak...
- I co? Jak to przyjął?
- Wygłosił mi rozmowę, że nie toleruje tego, ale nie skreśla mnie z "listy rodziny", bo przecież jestem jego synem... - przewróciłem oczami.
- ... - Jun wgapiał się we mnie ze zdenerwowaniem.
- Ale spokojnie, ze mną wszystko w porządku.
- Czy aby na pewno? - dopytał dla pewności.
- Tak! Nie przejmuj się. - puściłem mu oczko - Wszystko będzie dobrze... - chyba.




* * *




- Wypożyczyłem kilka filmów, idziemy do mnie? - zapytał jasnowłosy.
- Jasne, czemu nie. - uśmiechnąłem się lekko.

               Dotarcie do domu Motoyoshiego zajęło nam jakieś piętnaście minut. Rodziców chłopaka nie było w domu, co oczywiście jest plusem. Po zdjęciu butów, od razu zająłem swoje miejsce na sofie i wyczekiwałem, aż mój chłopak wróci z jakimś filmem. Mam nadzieję, że nie będzie to jakiś dramat. Zawsze się rozklejam i beczę, a nie chcę, aby Jun to widział. Jestem ewidentnie zbyt wrażliwy. Chociaż, na moje szczęście, potrafię w poniektórych chwilach przybrać maskę obojętności i wyjść z tego "cało". Jak to mówią, praktyka czyni mistrzem.

- Mam! - krzyknął chłopak wyskakując zza ściany. Aż się wzdrygnąłem - Haha, a Ty co taki przerażony? - klapnął obok mnie i objął jednym ramieniem.
- Bo Ty ni stąd ni zowąd wyskakujesz z krzykiem, a ja się zdążyłem zamyślić. - udałem grymas na twarzy.
- Aa, czyli odpłynąłeś do swojego świata... - zaśmiał się.
- Skoro tak to ujmujesz... - spojrzałem mu w oczy.

               Jun uśmiechnął się szyderczo, co mnie w pewnym sensie zaintrygowało. Nie mogłem odwrócić od niego wzroku, przez cały czas spoglądałem w jego oczy z ogromnego bliska. Nie musiałem długo czekać, aż jasnowłosy pocałuje mnie. Delikatnie przygryzł moją dolną wargę, po czym pociągnął ją w dół. Przejechał po niej językiem, a następnie wsunął mi go do ust. Od razu odwzajemniłem pocałunek. Moje ręce automatycznie powędrowały za szyję chłopaka i zaczęły mierzwić jego miękkie włosy. Gdy oprzytomniałem, zdałem sobie sprawę, że mieliśmy oglądać film. Oderwałem się od chłopaku, a po złapaniu kilku oddechów, ponownie zerknąłem na niego.

- Co z tym filmem? - zapytałem niepewnie.
- Darujmy sobie film, to jest lepsze. - ponownie zbliżył się do mnie, jednak w momencie, w którym dzieliły nas milimetry, mój telefon zadzwonił - Szlag!
- Haha, spokojnie, Jun. - uśmiechnąłem się rozbawiony.

               Odebrałem telefon. To był Hiroshi. Zaprosił mnie i Motoyoshiego na dzisiejsze spotkanie naszej dawnej paczki. Oczywiście zgodziłem się, bo po co odmawiać. Co mi szkodzi. Po dowiedzeniu się wszystkiego, co mi potrzebne, rozłączyłem się.

- To Hiro. - zwróciłem się do swojego chłopaka.
- A...
- O 18 spotykamy się z resztą w tym starym budynku podstawówki.
- Spoko. - wzruszył ramionami.

               Jun nie przejął się tym ani trochę. Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Zanim ogarnąłem dobrze, co się dzieje, już siedziałem rozpalony bez koszulki. Na moją twarz wdarły się te cholerne, zdradliwe rumieńce. Kiedy Jun zaczął rozpinać mi spodnie, dodatkowo całując mnie po szyi, jęknąłem mu prosto do ucha. Przegryzłem jego małżowinę oraz zamruczałem w "wyjątkowy" sposób.

- Mały perwers. - zaśmiał się.
- Phi. - prychnąłem

               Szybko zostałem pozbawiony pozostałej części garderoby, Junowi odwzajemniłem się tym samym. Usiadłem mu prowokacyjnie na nogach i spojrzałem na niego mrużąc oczy. Uśmiechnąłem się uwodzicielsko, po czym czule pocałowałem chłopaka. Wzdrygnąłem się oraz cicho pisnąłem, gdy jasnowłosy wszedł we mnie. Tym razem to nie bolało, ale że tak bez przygotowań? 

- Takeichi... - Jun szepnął do mojego ucha. 

               Powiedział to takim seksownym tonem głosu, że aż całkowicie zalałem się rumieńcem. Jąkając się troszkę odleciałem do tyłu, na co Jun zareagował cichym śmiechem. Trzymając mnie za nadgarstki, przyciągnął mnie nieco do siebie, dodatkowo łącząc nasze usta w kolejnym, namiętnym pocałunku. Zacząłem poruszać biodrami, troszkę pomrukując. Późniejszą część stosunku, nie wiedzieć czemu, widziałem jak przez mgłę. To wszystko było jak jeden, idealny sen.





* * *




- Tak, Hiroshi... - usłyszałem głos Juna, gdy zacząłem się wybudzać - Keichiego trochę rozbolała głowa, więc się położył spać. Możecie wpaść do mnie. - przetarłem oczy i ziewnąłem.
- Co się stało? - zapytałem, będąc w stu procentach nieobecnym. 
- Mieliśmy iść na to spotkanie, ale troszkę się zmęczyłeś, więc zaprosiłem chłopaków tutaj.
- Aaa... - ponownie ziewnąłem - Jestem zmęczony...
- Nie dziwi mnie to! - zaśmiał się.

               Wywinąłem kąciki ust ku górze, dodatkowo przymrużając oczy.

- Dziękuję. - powiedziałem cicho.

              Chłopak odwzajemnił gest i klapnął obok mnie. Mocno przytulił mnie do siebie, po czym pocałował w czoło.

- To ja Ci dziękuję. 




* * *

3 komentarze :

  1. Sama nie wiem czemu, ale ten tekst o zmęczeniu Keichiego rozłożył mnie na łopatki :D
    Szkoda, że to już prawie koniec :C

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest bardzo dobry...
    Wszystko jest idealnie opisane..
    Czułam, jakbym tam była.
    kolorowy-kwiatuszek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    rozdział wspaniały, ech przynajmniej go nie skreślą bo jest ich synem... dobre i to...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic