wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 17.



* * *




               Będąc wtulonym w jasnowłosego wiedziałem, że to jest ta chwila, w której muszę go zapytać, czy uwierzył w moje wyznanie. Sam fakt, że przyjął to i wie o moich uczuciach mi w sumie wystarczy, ale gdyby był w stanie odwzajemnić je choć trochę, to... Byłoby wspaniale.

- Wiesz, Jun... - zacząłem, nadal obejmując chłopaka.
- Hm? - mruknął.
- Ja tylko chcę wiedzieć, czy wierzysz w moje uczucia do Ciebie. - oznajmiłem stanowczo.

               Po wypowiedzeniu tych słów poczułem znaczną ulgę. Jakby kamień spadł mi z serca.

- Gdy za pierwszym razem Ci to wyznawałem, to mi nie uwierzyłeś, za co w pewnym sensie Ci się nie dziwię, ale tym razem... - przerwałem, ponieważ poczułem, że chłopak oddala mnie od siebie.
- Ja w nie nie wierzę... - spojrzał w moje oczy.

               Z niedowierzania uchyliłem usta. Czy ja się przesłyszałem, czy znów zawaliłem?

- Ale...
- Nie mam powodu do wierzenia w nie, skoro dobrze wiem, że to prawda. - wywinął kąciki ust ku górze, jednocześnie sprawiając, że nie wiedziałem jak na to zareagować.

               Więc on jednak wie, że to jest prawdziwe uczucie? Jestem zbyt tępy w tych sprawach... Westchnąłem z pociechą, że w końcu mi się udało, jednak szybko przybrałem swoją kamienną twarz, ponieważ na myśl nasunęły mi się wyobrażenia, czy chłopak w ogóle jakoś odwzajemnia moją...

- Tak. - powiedział, przez co spojrzałem na niego - Bardzo łatwo rozgryźć, o czym myślisz.
- Więc, Ty...
- Tak, kocham Cię. - powiedział - Jak w ogóle mogłeś myśleć, że jest inaczej...? - uniósł jedną brew - Czy to nie jest oczywiste, biorąc pod uwagę chociażby moje reakcje na pewne rzeczy?
- Chyba tak... - uśmiechnąłem się pod nosem.

              Nigdy bym nie przypuszczał, że zakocham się w najlepszym przyjacielu, a co najlepsze - że on we mnie również. Sam fakt, że znamy się od tylu lat, a to wszystko wyszło dopiero teraz jest już nadzwyczajny. A teraz wszystko sobie wyjaśniliśmy, no i nawet całowaliśmy się... Nie był to nasz pierwszy pocałunek, ale moje ciało po raz pierwszy reagowało w ten sposób. Nie mogę tego opisać słowami, to było po prostu niesamowite. Ilekroć na niego spojrzę, zobaczę go, dotknę, pocałuję - moje serce bije za każdym razem tak samo. Teraz tylko muszę zapytać...

- S-skoro to już wszystko wiadome... - zacząłem z lekką trudnością.
- Tak?
- Skoro czujemy do siebie to samo i... - odczułem krępację - Między nami doszło do różnych rzeczy, to...
- To? - złapał mnie za słowo, mając uśmiech na twarzy.
- No wiesz... Czy my...
- "Czy my" co? - zapytał, uśmiechając się w podstępny sposób.
- Czy my... - spojrzałem na niego, mając czerwoniutkie wypieki na twarzy - Czy teraz jesteśmy razem... ?

               Moja twarz nabrała niepewnego wyrazu, a oczy zaczęły błyszczeć niczym gwiazdy. Nie wiedziałem, że wypowiedzenie tych kilku słów będzie aż tak trudne...

- A jak myślisz? - wyszczerzył się, ukazując białe perełki.

               Po raz kolejny nie miałem pojęcia, jak odpowiedzieć. Nie chodzi o to, że nie znałem odpowiedzi, tylko o to, iż byłem tak cholernie zawstydzony, że nie mogłem sformułować żadnego zdania w logiczny sposób. Skrępowany odwróciłem głowę na bok i spojrzałem w dół. W momencie, gdy chciałem coś wydukać, usłyszałem chichot Juna, a następnie dotyk jego dłoni na moich włosach.

- Dlaczego pytasz o tak oczywiste rzeczy? - przeczesał dłonią kilka kosmyków - Nie powiem, że to źle, ponieważ sprawianie, że się krępujesz jest całkiem ciekawe, no ale... - zasłonił dłonią usta.

               Czy on się ze mnie śmieje?

- Hej, nie śmiej się!
- Wybacz, wybacz. - jakoś się powstrzymał - Tak, Keichi, jesteśmy teraz razem.

               Uśmiechnąłem się wyrażając znaczną ulgę, jak i szczęście. Teraz to już jest potwierdzone... W końcu mogę bez obaw powiedzieć "mój Jun"... Mogę go pocałować bez obaw, że zniszczę nasz związek... A także mogę powiedzieć, że jest osobą, która najwięcej dla mnie znaczy.

- Jeśli chcesz, to możesz dziś zostać u mnie na noc. - spojrzałem na niego, mając nadzieję, że przystąpi na moją propozycję.
- A co, oczekujesz czegoś? - zapytał z tym samym, podejrzanym uśmieszkiem.
- Nie powiem, że nie, ale... - przerwałem.
- Ale...?
- N-nieważne, weź idź się spakuj, czy coś... - ponagliłem go ruchem rąk.
- Za chwilę wrócę. - puścił mi oczko.




* * *




               Wraz z Junem weszliśmy do mojego domu. Od razu poczułem zapach ciasteczek, które to Yuu zwykł robić. Złapałem Juna za rękę, po czym zaciągnąłem go do kuchni. Zajęliśmy miejsce przy blacie. Brat coś tam mamrotał, żebyśmy mu nie przeszkadzali, ale szybko się uciszył, gdy woda zaczęła mu się gotować. Widzieć tak zabieganego, a jednocześnie skoncentrowanego Yuu był co najmniej interesujący.

- Nie przeszkadzamy mu? Wygląda na zapracowanego... - zapytał niepewnie jasnowłosy.
- Skąd. - uśmiech, który w tej chwili posłałem chłopakowi, był inny, niż te, które posyłałem dotychczas. Na moje nieszczęście Yuu to zauważył.
- Heeej. - zaczął wywijać wałkiem we wszystkie strony - Coś mi tu nie pasuje.
- Odłóż to, bo zrobisz sobie jeszcze krzywdę. - nadymałem policzki.
- Albo komuś w pobliżu. - dodał mój chłopak.
- Ale naprawdę... Wyglądacie jakoś inaczej... - podrapał się w tył głowy - Juun, coś Ty mu zrobił?
- Jeszcze nic. - odpowiedział z bananem na twarzy.

               Zapadła "chwila" ciszy. Widać, że Yuu spoważniał. Odłożył przedmiot na szafkę, następnie stanął tuż przed nami. Coś mi się wydaje, że ta rozmowa może być trudna. W końcu nie wiem, jakie szatyn ma podejście do homoseksualizmu. W dodatku, jak to odbierze wiedząc, że jednym z nich jest jego rodzony brat...

- Nie mówcie, że wy jesteście... parą? - zapytał zszokowany.

               W ramach odpowiedzi tylko skinęliśmy głowami.

- Keichi... - spojrzał prosto w moje oczy - Jesteś gejem?
- Na to wychodzi... - odpowiedziałem ze spokojem w głosie.
- Rozumiem...
- Nie tolerujesz tego?
- Toleruję. - oznajmił, wracając do swojego standardowego wyrazu twarzy - Po prostu zawsze myślałem, że wolisz dziewczyny...
- Raczej każdy tak myślał. - wzruszyłem ramionami - Zostawię was na chwilę samych, ogarnę tylko pokój i wrócę.
- Okej. - odpowiedzieli chórem.




* * *
(Oczami Juna)




- Więc, Jun, czas na kilka pytań. - Yuu uśmiechnął się do mnie podejrzanie - Skoro Keichiego nie ma, nie muszę się powstrzymywać.
- Lepiej, żebyś jednak sobie darował... - powiedziałem.
- Hej, mam prawo wiedzieć, do czego doszło między Tobą, a moim bratem!
- Zapytać możesz, ale ja nie muszę Ci odpowiadać. - pokazałem język.
- Haa, dobra, dobra! Już rozumiem! - zaczął wymachiwać mi palcem przed twarzą - Doszło między wami do czegoś, dlatego Ty nie chcesz mi nic powiedzieć!
- Serio...? - zapytałem retorycznie.
- Tak, tak!
- Niech Ci będzie... - może teraz się odczepi i przestanie wypytywać o to wszystko.
- A, więc jednak!
- Ty masz poważnie dwadzieścia pięć lat...? - zapytałem z niedowierzania.

               Nasza "sprzeczka" jeszcze chwila potrwała, ale Yuu, jak to Yuu musiał w końcu wyjechać z tematem przechwałek. Zaczął mi opowiadać, jakie to on ma przeżycia i wspomnienia z Keichim.

- A to nie wszystko! - powiedział dosyć głośno...
- Och, tak?
- No jasne! Nawet widziałem go nago, ba! Kąpaliśmy się razem!

             Haha, no to teraz mnie zaskoczył. Nie miałem pojęcia, że potrafi wyciągnąć aż takie przeżycia z przeszłości, a jednak... Kilkunastosekundową ciszę przerwał niekontrolowany wybuch mojego śmiechu.




* * *
(Oczami Keichiego)




               Gdy schodziłem na dół, nagle usłyszałem donośny rechot Juna. Już zaczęły mi po głowie chodzić rzeczy, o jakich Yuu mógł mu wspomnieć. Zbiegłem szybko na dół, następnie wparowałem do kuchni. Pierwsze, co dostrzegłem, to zwijający się ze śmiechu Jun, a kolejne, to stojący obok niego ze założonymi rękoma Yuu o dosyć śmiesznym wyrazie twarzy.

- Yuu, co Ty mu powiedziałeś...? - spytałem z rezygnacją, którą bez problemu dało się wyczuć w moim głosie - Chociaż, nie chcę wiedzieć. 
- Pff. - prychnął i odwrócił dumnie głowę na bok.

               Zabrałem Juna i poszedłem na górę. Gdy wszedłem do swojego pokoju, spojrzałem z lekką niepewnością na jasnowłosego. W końcu nie wiem, co ten baran mu powiedział...

- Co on Ci powiedział? - zapytałem, marszcząc brwi.
- Yuu? - kiwnąłem łebkiem - Nic, o co musisz się zamartwiać. 
- Dobrze... 

               Na zewnątrz zdążyło się już ściemnić. Niebo przybrało ciemną barwę. Gdy podszedłem do okna, by je zasłonić, ujrzałem coś niezwykłego. Księżyc w pełni, otoczony srebrnymi, białymi oraz szarymi chmurami. Im dalej od księżyca, tym chmura ciemniejsza. To wszystko rozchodziło się na tak daleki zasięg... W poniektórych miejscach można dostrzec świecące gwiazdy. Dokładnie ukazany księżyc był rzadkością. A widzieć to wszystko w takim zestawieniu to coś pięknego.

- Na co tak patrzysz? - zapytał Jun, podchodząc do mnie - Co za widok...
- Prawda? 
- Ty zawsze lubiłeś oglądać gwiazdy, niebo, księżyc... - wywinął kąciki ust ku górze - Teraz nie dziwię Ci się. 



               Nie mogłem oderwać oczu od tego widoku. Pierwszy raz widzę coś takiego... Ten dzień jest idealny... Wyznałem wszystko Junowi, który odwzajemnia moje uczucia. Zostaliśmy parą. Zdołałem zobaczyć niebywale piękny widok. Czy może być coś, co sprawi, że ten dzień będzie... Chyba tak.

- Jestem pewien... - szepnąłem do siebie.
- Mówiłeś coś? - zapytał.
- Nic szczególnego. - pokręciłem przecząco głową.

              Ostatni raz spojrzałem na twarz jasnowłosego, po czym oplatając ręce wokół jego szyi, pocałowałem go. Nieco pewniej rozpocząłem pocałunek, który Jun od razu odwzajemnił. Jego dłonie wędrowały po moich plecach, co było całkiem przyjemne. Język Juna co chwilę dotykał się z moim. Chłopak zaczynał bardzo napierać, a ja z trudem łapałem oddech. Bicie mojego serca z pewnością było w tej chwili słyszalne dla każdego z nas. Jasnowłosy wsunął dłoń pod moją koszulę i zaczął błądzić po moim torsie jej wewnętrzną częścią. Ja natomiast zacisnąłem nadgarstek na jego ramieniu. Pod wpływem "impulsu" zacząłem ocierać się o ciało Juna. Chęć zrobienia z nim tego zawładnęła nade mną.
               Przejechałem dłońmi po klatce piersiowej chłopaka, a gdy znalazły się w odpowiednim miejscu, zacisnąłem je i pociągnąłem chłopaka za sobą. Upadłem plecami na łóżko, a Jun na mnie. Nasze usta w dalszym ciągu były połączone. Kiedy oderwaliśmy się od siebie, szybko zsunąłem koszulkę z Juna, po czym wyrzuciłem ją gdzieś na bok. Nie chcąc przerywać, lekko przejechałem językiem po dolnej wardze jasnowłosego, którą po chwili delikatnie ugryzłem, a następnie ucałowałem. Jun nie chcąc tracić czasu, jedną dłonią sprawnie rozpinał guziki od mojej koszuli. Gdy całkowicie ją rozpiął, zsunął ze mnie, później z kolei zrobił to samo, co ja chwilę wcześniej z jego ubraniem. Jun oderwał się od moich ust, po czym przyjemnie zaczął całować mnie po szyi, przy okazji zostawiając kilka malinek. Opuszkami palców wędrował po moim podbrzuszu, co sprawiało, że miałem motyle. Moje ciało trzęsło się z podniecenia. Kiedy Jun spojrzał w moje oczy, które błądziły po jego osobie, odgarnął włosy z mojego czoła.

- Jesteś pewien? - w ramach odpowiedzi skinąłem głową.

               Chłopak szybko podszedł do biurka, z którego wyciągnął jakiś lubrykant. Gdy wrócił, zajął się resztą moich ubrań. Nie minęła chwila, jak leżałem całkowicie nagi pod Junem. Nie przejmując się tym ani trochę, łagodnie przejechałem językiem po szyi jasnowłosego. Zająłem się jego spodniami. Nie musiałem się z nimi długo męczyć. Wzdrygnąłem, gdy Jun przejechał dłonią po mojej męskości. Mglistym wzrokiem dałem mu znak, że jestem co do wszystkiego pewny. Zacząłem wydawać niewiarygodne jęki, gdy dłoń chłopaka robiła mi dobrze. Jest mi tak bardzo gorąco, a zarazem przyjemnie, że nie mogę przestać wydawać tych zawstydzających jęków. Rzucałem głową we wszystkie strony, a plecy wywijałem w łuk. Udało mi się złapać jakiś oddech, kiedy doszedłem. Nie mogąc unormować swojego oddechu, kilka razy zakasłałem.
               Gdy Jun wylał na dłoń żel z opakowania, wiedziałem, na co muszę się przygotować. W momencie, kiedy chłopak rozchylił moje nogi, a śliskim już palcem przejechał po wrażliwym miejscu, spojrzałem w sufit. Wiem, do czego to wszystko zmierza, jestem na to gotów, ale i tak... Boję się. 

- Nie bój się. - spojrzał w moje oczy z głębią - Musisz się rozluźnić... 
- Mhm... - kiwnąłem łebkiem.

               Usta jasnowłosego ponownie spoczęły na moich, a jeden z jego palców wsunął się do mojego wnętrza. Cicho jęknąłem. To uczucie jest takie... dziwne... 

- Boli? - zapytał troskliwie.
- Nie, ale... to jest takie... dziwne...

               Po kilkunastu sekundach do wnętrza wsunął się drugi palec, który w niezbyt przyjemny sposób rozciągał je. To nie boli, aczkolwiek... Nie wiem jak to opisać słowami... 

- Rozluźnij wszystkie mięśnie.

               Kiedy trzy palce wchodziły we mnie bezproblemowo, Jun zaczął nimi poruszać we wszystkie strony wewnątrz. Nagle, niespodziewanie przeszły przeze mnie dziwne dreszcze, a ja samoistnie wydałem z siebie pewien jęk. Moje ciało drży. Chłopak wysunął palce z mojego wnętrza, a następnie pochylił się nade mną. Czule pocałował mnie w czoło.

- Jesteś gotów?
- Tak. - potwierdziłem.

               Gdy chłopak zaczął we mnie powoli wchodzić, jęknąłem tuż przy jego uchu. Z początku nie odczuwałem niczego, jednakże po chwili poczułem mocny, rozrywający ból. Syknąłem z lekkim grymasem. Kiedy calusieńki członek Juna był we mnie, z ulgą zarzuciłem ręce na jego plecy. Po kilku sekundach jasnowłosy delikatnie poruszył biodrami, jednak w dalszym ciągu odczuwałem ból, który na szczęście był już niewielki. Jeszcze kilka spokojnych ruchów i się przystosowałem. Teraz, gdy Jun poruszał się wewnątrz mnie doznawałem samych przyjemnych uczuć. Co kilka pchnięć przechodziły przeze mnie dreszcze, które sprawiały, że jęczałem wniebogłosy, a moje ciało wyginało się we wszystkie strony. 
               Gdy Jun przyspieszył, nie było mowy o niewydawaniu żadnych jęków. Namiętnie pocałowałem chłopaka, językiem badałem wnętrze jego ust. Począwszy od zębów, skończywszy na podniebieniu. Głośne cmoknięcie, świadczące o zakończeniu pocałunku odbiło się od ścian pokoju. W momencie, kiedy Jun poruszał się naprawdę szybko, zacząłem zakrywać dłońmi swoją twarz. Rzucałem głową na wszystkie strony, ponieważ znów odczuwałem to niezwykle przyjemne uczucie. Z moich oczu zaczęły wydobywać się łzy, które jasnowłosy starł palcami. Złożył kilka pocałunków na mojej twarzy, po czym doszedł we mnie. Opadł na mnie, w dalszym ciągu masując mój tors. Ugryzł mnie w ucho, a następnie pocałował to miejsce. Szturchnął swoim noskiem mój, a następnie spojrzał na mnie z cudownym uśmiechem. W ramach odpowiedzi przymrużyłem oczy.

- Kocham Cię. - powiedziałem, po czym z moich oczu wypłynęło kilka kolejnych łez. 
- Ja Ciebie też. - gdy wypowiedział te słowa, złożył czuły, delikatny pocałunek na moich ustach.

               Nie uważam, że uprawianie seksu z Junem było błędem. Wręcz przeciwnie. To było coś, co z pewnością nigdy nie popadnie w niepamięć. Kocham go i chcę, aby to uczucie nigdy nie minęło. 




* * *

6 komentarzy :

  1. to kiedy 18 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Suppcio pupcio <3 XD
    ciekawe kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no :o wiedziałam, że bd się działo! :D
    Tak jakoś strasznie szybko ten rozdział zleciał, ciekawe dlaczego? xD
    Bo był taki fajny! :D nie no poważnie... fajnie TO opisałaś :D
    Te opowiadanie brata Keichiego było normalne, mógł się ponabijać, Ale co do tego odpytywania to był zbyt wścibski :x :p
    Jutro poczytam resztę rozdziałów, bo dziś już muszę lecieć spać :x

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy to normalne, ale przeczytalam ten świetny rozdział na religii XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luzik, jak kiedyś dałam księdzu do przeczytania jakiegoś harda. Chyba mu się nie spodobało. ;D

      Usuń
  5. Hej,
    och są razem, tak slodko... zawstydzony to piękny widok...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic