poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 15.

ONE OK ROCK [Clock Strikes]




* * *



                Niecałe pół godziny temu wyszedłem z domu. Nie szedłem zbyt spiesznym tempem, w sumie w dalszym ciągu nim nie idę, mimo tego, iż jestem już spóźniony na lekcje. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy moja frekwencja, jak i nauka drastycznie spadły w dół. Nie mówię tutaj o wagarach tudzież ucieczkach, tylko zwyczajnym zasypianiu. Przez to, że mamy teraz duży natłok treningów i sporo ćwiczeń zdarza się, że z rana jestem wyczerpany, a nawet obolały. Nauka… To także nie wygląda teraz u mnie najlepiej. Skupiłem się na grze i na… Junie. W dodatku mam dziwne wrażenie, że wczoraj, gdy zasnąłem, to coś mu powiedziałem…
                Kiedy znalazłem się przed budynkiem szkoły, niechętnie otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Rozejrzałem się. Pustka. Spokój. Cicho westchnąłem, następnie stawiając niewielkie kroki pokierowałem się w stronę klasy, w której aktualnie zajęcia miała moja barwna klasa. W momencie, w którym znalazłem się przed wejściem do niej, zacząłem sobie wyobrażać irytujące uwagi i upomnienia nauczyciela. Zakładam, że teraz tak łatwo mi nie popuści. W końcu już ostatnio był u granic wytrzymałości. Obawiam się, że tym razem dostanę naganę czy coś w tym stylu…
                Szarpnąłem za drzwi, po czym wszedłem do środka ze spuszczoną głową. Wydukałem przeprosiny, następnie zacząłem zmierzać w stronę swojej ławki. Gdy nauczyciel odchrząknął i twardo wypowiedział moje imię, odwróciłem się.

- Tak? – zapytałem, jak gdyby nigdy nic.
- Znów się spóźniłeś. – zaznaczył mroźnym tonem głosu.
- Tak…
- Nie uważasz, że zdarza się to zbyt często? – podniósł jedną brew do góry.
- … - nie odpowiedziałem.
- Proszę Cię, abyś został chwilę tutaj po lekcji. – powiedział – Chociaż, to jest raczej rozkaz, a nie prośba. – mężczyzna odwrócił się – Zajmij miejsce.

                Nieco zaskoczony zająłem swoje miejsce. Oczy całej klasy spoczywały na mojej osobie. Ale dlaczego? Przecież tylko zostanę chwilę w klasie… To nic nadzwyczajnego…

- W pewnym sensie go rozumiem… - powiedział cicho Jun – To zbyt często Ci się zdarza.
- Wiem. – spojrzałem na niego ukradkiem – I dzięki, że zostałeś ze mną wczoraj, gdy zasnąłem…

                Chłopak spojrzał na mnie lekko przymrużonymi oczami uśmiechając się łagodnie.

- Nie ma sprawy. – uśmiech się poszerzył.

                Mam dziwne wrażenie, że coś odwaliłem podczas snu… Albo to on coś zrobił…

- Zrobiłem coś dziwnego? A może powiedziałem? Wiesz, czasem zdarza mi się mówić różne rzeczy przez sen… - spojrzałem na niego niepewnie.
- Czy coś zrobiłeś? Nie…

                Westchnąłem z ulgą.

- Czy coś powiedziałeś? – znów spojrzałem na niego – Owszem. – uśmiechnął się pokazując ząbki.
- C-co takiego…? – zapytałem z teatralnym uśmiechem.
- … - jego wyraz twarzy spoważniał – Coś, co mnie bardzo ucieszyło… - lekki łuk zagościł na jego twarzy.

                Powinienem dalej pytać? On chyba i tak mi nic nie powie… Nie teraz… Znając go, trochę mnie będzie tym torturował, ale prędzej czy później powie mi o wszystkim. Taki już jest mój Jun. Mój Jun… Chciałbym móc tak oficjalnie o nim mówić… Eh, naprawdę go bardzo lubię, ale nie mogę mu tego wyznać… Może to znów źle odebrać i co wtedy? Z drugiej strony, jeżeli tego nie powiem, to ktoś mi go może sprzątnąć sprzed nosa. Co powinienem zrobić?



* * *



- Nie martw się, zajmę Ci tylko chwilę. – oznajmił nauczyciel.
- Dobrze… - kiwnąłem lekko głową.
- Spokojnie, nie mam zamiaru krzyczeć, więc nie krępuj się tak… - wyraz jego twarzy złagodniał – Pewnie doskonale wiesz, dlaczego tutaj jesteś. Ostatnio Twoje oceny, jak i frekwencja pogorszyły się.
- Zgadza się…
- Wielka szkoda, bo byłeś bardzo dobrym uczniem. – zaznaczył i podszedł bliżej – Przykro mi to mówić, ale…

                Kasukabe-sensei podszedł jeszcze bliżej, po czym stanął tuż przede mną. On… jest tak blisko…

- Jeżeli nie poprawisz się, to będę musiał wnieść wniosek o usunięcie Cię z drużyny. – oznajmił.
- S-słucham? – zapytałem spoglądając prosto w oczy bruneta z widocznym niedowierzeniem.
- Wiem, że szantaż jest nienajlepszym rozwiązaniem, ale biorąc pod uwagę przepisy będę musiał tak postąpić…
- A-ale Kasukabe…
- Bez gadania. – znów spoważniał, tonem wbijając mnie w podłogę – Popraw frekwencję i oceny, a o wszystkim zapomnimy. – czarnowłosy chwilę wpatrywał się w moją niepewną twarz.
- Dobrze… - zesmutniałem.

                Usłyszałem tylko ciche westchnięcie nauczyciela, co przykuło moją uwagę. Spojrzałem na mężczyznę. Spostrzegłem, że jego dłoń uniosła się w górę, a wyraz twarzy zmienił. Nie chcąc dopuścić do jakiegokolwiek zdarzenia, odchrząknąłem i oddaliłem się kawałek.

- Postaram się znaleźć kogoś dobrego z biologii. – oznajmiłem.
- Jasne. – burknął.
- Czy to już wszystko…?
- Jeżeli znajdziesz korepetytora, daj mi znać. Podam Ci listę materiałów do zaliczenia. – powiedział.
- Nie ma sprawy.
- W takim razie, do następnego. – zrozumiałem, że to już koniec rozmowy.
- Do widzenia. – gdy zamykałem drzwi, usłyszałem cichutkie „do widzenia”, które z pewnością miało nie być przeze mnie usłyszane.



* * *



                Gdy wyszedłem z budynku, rozejrzałem się po okolicy. Przy bramie dostrzegłem Juna. Bez chwili wahania podszedłem do chłopaka. Hej, chwila! Przecież Jun jest bardzo dobry z biologii, a z tego przedmiotu obecnie mam piekło.

- Cześć, Jun. – przywitałem się z chłopakiem.
- Yo. – odrzekł – I jak poszło?
- Nietypowo…
- To znaczy? – zapytał.
- Jeżeli się nie poprawię, to wylatuję z drużyny. – powiedziałem na jednym tchu z obojętnością.
- No co Ty? – otworzył szerzej oczy – Mówisz poważnie?
- Tak… - kiwnąłem łebkiem kilkakrotnie – Właśnie, jesteś dobry z biologii, prawda?
- No tak. – potwierdził.
- Więc, czy mógłbyś… - chwilę się zawahałem – Mnie pouczyć? – zapytałem niepewnie.
- Jasne…
- Idealnie! – westchnąłem z ulgą.
- To wszystko, co się wydarzyło? – dopytał.
- Hmm… - zastanowiłem się chwilę – Mówił jeszcze o mojej frekwencji, ale to nie będzie większym problemem.
- To wszystko?
- Tak.
- Więc nie jest źle.
- To idziemy teraz do mnie? – zapytałem zmieniając temat.
- Jasne. – posłał mi pogodny uśmiech.



* * *



                Gdy znalazłem się przed drzwiami frontowymi do domu, szarpnąłem za klamkę. Ku mojemu zdziwieniu, drzwi nie były zamknięte. Otworzyłem je szerzej, po czym wraz z Junem wszedłem do środka. Rodzice wrócili dziś wcześniej? Hmm, może…

- Chyba ktoś jednak wrócił. – zaznaczyłem.

                Wszedłem do salonu, gdzie na dużej sofie dostrzegłem postać o orzechowej burzy włosów. O ile pamiętam, nie mam w rodzinie nikogo takiego…

- Cześć…? – bardziej zapytałem, niż się przywitałem.

                Mężczyzna podniósł się z kanapy, następnie obrócił i spojrzał na mnie.

- Yuu…?
- Dobry, Keichi i… Jun? – jasnowłosy tylko kiwnął głową.
- Przyjechałeś wcześniej, niż myślałem… No i Twoje włosy, znów przefarbowałeś… Chociaż, w tym kolorze wyglądasz dojrzalej niż wcześniej, więc trzymaj się go. – puściłem mu oczko.
- Taki mam plan. – odpowiedział jakoś… normalnie.
- Więc… - zacząłem idąc w stronę sofy ciągnąc za sobą Juna – Opowiadaj, jak Ci się żyje w Ameryce?
- Dobrze. – powiedział krótko. Aż uchyliłem ze zdziwienia usta.
- Tylko tyle…? – spojrzałem na niego marszcząc brwi – Jesteś chory?
- Haha, a Ty jak zwykle. Człowiek chce być poważny, a jest od razu oskarżany o nie najlepsze samopoczucie.
- Nie dziw się! Zawsze byłeś jak dziecko, więc nagła zmiana w dojrzałą osobę po prostu Ci nie pasuje! – zaśmiałem się.
- No wiesz co? – nadymał policzki.
- Po prostu poważne zachowanie nie leży Ci w naturze. – zachichotałem.
- Ooo, więc spotkałeś swoich dawnych przyjaciół! – Yuu zwrócił wzrok na Juna, nagle zmieniając temat.
- Owszem. – powiedziałem dumnie.
- Więc teraz Ty i Junishi?
- No tak. – pokiwałem głową.
- I gracie razem w kosza?
- Yup. – potwierdziliśmy jednocześnie.
- No to ciekawie widzę. – pokazał ząbki..

                I w ten oto sposób rozpoczęła się nasza długa rozmowa.



* * *



               Nasza rozwinięta rozmowa trwała kilka godzin. Na zewnątrz zdążyło się już ściemniać, co przykuło uwagę Juna. Yuu z jasnowłosym złapali dobry kontakt i raczej się polubili. Ale ja, nie wiedzieć czemu, jestem zazdrosny, gdy widzę, jak Jun i Yuu rozmawiają, czy też śmieją się wzajemnie... Doprawdy, co się ze mną dzieje...

- No to ja się chyba będę zbierał. - oznajmił Jun.
- Tak wcześnie?
- Jutro mamy mecz przeciwko Koiechiemu, a zanim dojadę do domu, przygotuję się i zjem coś to trochę minie...
- Więc może zostaniesz tutaj na noc? - zaproponowałem.
- Nie będę się narzucał? - zapytał niepewnie.
- Skąd. - odpowiedziałem z uśmiechem.
- W takim razie, chyba nie mam z tym problemu...
- To dobrze. - wywinąłem delikatnie kąciki ust w górę - Przygotować Ci pokój gościnny, czy możesz spać ze mną? - zapytałem z nadzieją, że Jun przystąpi na to drugie.
- Nie chcę sprawiać żadnych kłopotów, więc chyba będziemy dziś spali razem. - pokazał ząbki.
- Okej.

               Yuu musiał standardowo nam podokuczać, ale czego innego tu się po nim spodziewać. Przez chwilę nam dogryzał, ale w końcu poszedł na górę spać, wcześniej uprzedzając nas o tym. Zostaliśmy sami z Junem, więc postanowiliśmy coś pooglądać w telewizji. W końcu muszę w jakiś sposób odbiec myślami od jego osoby... Przebywanie w jego towarzystwie robi się dla mnie coraz trudniejsze.

- Gotowy na jutrzejszy mecz? - zapytał spoglądając na mnie.
- Można tak powiedzieć...
- Cieszę się.
- Jak myślisz, wygramy?
- Ciężko to ot tak określić... - odgarnął włosy - Koichi sam w sobie już jest poważnym przeciwnikiem, a dodać resztę drużyny... No cóż, to z pewnością będzie jeden z tych trudniejszych meczów.
- Myślę podobnie. - powiedziałem.

               Ilekroć na niego patrzę, to mam coraz większą chęć wszystko mu wyznać. To paskudne uczucie być obok osoby, którą się kocha, lecz nie móc jej tego wyznać. Chciałbym, by w końcu było po wszystkim, by Jun się o wszystkim dowiedział i to zaakceptował... Uwierzył w to... Jednak, boję się, że odbierze to tak samo, jak za pierwszym razem. Że nie uwierzy mi, nie będzie chciał tego przyjąć do wiadomości, a co najważniejsze... Nie będzie w stanie odwzajemnić moich uczuć.



* * * 



               Kilka minut zaczęliśmy przygotowywać wszystkie rzeczy na jutrzejszy dzień. Pożyczyłem Junowi jakieś ubranie do spania, po czym wybrałem coś dla siebie. Szybko przebraliśmy się, a następnie wróciliśmy do pokoju. Jun jako pierwszy położył się do łóżka, ponieważ ja jeszcze musiałem coś sprawdzić. Gdy sprawdziłem maila, położyłem się obok jasnowłosego. Cholercia, czuję, jak moje serce zaczyna bić głośniej ze zdenerwowania. Tylko leżymy obok siebie, niby takie banalne, ale i tak sprawia, że robi mi się gorąco. Podniosłem się z łóżka, następnie usiadłem na nim po turecku.


- Jun... - zacząłem - Muszę... Muszę Ci coś powiedzieć.
- Co takiego? - zapytał siadając obok mnie.
- Bo widzisz... Od jakiegoś czasu ja... - kiedy pokierowałem oczy na twarz Juna, dostrzegłem urzekający uśmiech.

               Z trudem przełknąłem ślinę, następnie odwróciłem się w stronę chłopaka.Ułożyłem dłonie na jego ramionach, które pod wpływem impulsu mocno zacisnąłem. Uniosłem głowę ku górze, dzięki czemu dostrzegłem twarz Juna. Sądziłem, że chłopak będzie zaskoczony, czy też nawet przerażony, a on... Uśmiecha się w najnormalniejszy sposób.
               W momencie, w którym zacząłem przymykać powieki, moje ręce automatycznie oplotły szyję jasnowłosego. Gdy nasze usta połączyły się, przeszły przeze mnie przyjemne dreszcze. Nawet z tak delikatnego pocałunku potrafię wyciągnąć tyle uczuć. Ręce Juna objęły mnie w talii, dzięki czemu niepewnie rozpocząłem pocałunek. Ku mojemu zdziwieniu, bursztynooki odwzajemnił go bardzo szybko, w dodatku ze sporą namiętnością. Jego język badał wnętrze moich ust, a dłonie gładziły moją skórę, delikatnie podszczypując ją. W mgnieniu oka leżałem na łóżku, a Jun znajdował się nade mną. Dłonie chłopaka błądziły po moim torsie, co chwile zaczepiając o twarde już sutki. Gdy uszczypnął jeden, bezwstydnie jęknąłem mu prosto w usta, co wyraźnie spodobało się Motoyoshiemu. Jun z każdą chwilą bardziej napierał, przez co ciężko było mi złapać oddech. Nasze serca biły głośno i szybko, a oddechy były nierówne. Po każdym dotyku Juna moje ciało płonęło. Nie mam pojęcia jak to opisać, to uczucie jest tak niesamowicie przyjemne, że chciałbym, aby trwało przez bardzo długi czas.
               Kiedy przerwaliśmy pocałunek, zawstydzony położyłem głowę na torsie Juna. Nie chciałem na razie spoglądać w jego śliczną twarz, ponieważ czułem, że jestem czerwony jak pomidor.

- Ja już sam nie wiem... - zacząłem po dłuższej chwili ciszy - Miałem tak wiele teorii i przypuszczeń co do zakochania się, do miłości, ale teraz... Nie mam pojęcia! - wziąłem kilka głębszych oddechów - Ja... Naprawdę uważam, że się w Tobie zakochałem... Nie wiem, czy mi wierzysz, czy w ogóle chcesz mi wierzyć, ale mówię prawdę! - poczułem znacznie większą ulgę - I też nie mam pojęcia, czy to jest dziwne, ale chcę, by chwile takie jak te trwały wiecznie.

               Jun uśmiechnął się szczerze oraz przytulił mnie mocno do siebie. W pewnym sensie mnie to ucieszyło, bo raczej nie odrzucił moich uczuć. Raczej... Nie minęła dłuższa chwila, gdy oddalił mnie do siebie. Niepewnie spojrzałem w twarz chłopaka, a gdy zobaczyłem, że patrzy na mnie przymrużonymi, szklistymi oczyma, usłyszałem niebywale głośne bicie własnego serca.

               Poczułem niezwykle przyjemne mrowienie, gdy nasze usta po raz kolejny połączyły się. Pojedyncza, krystaliczna łza szczęścia spłynęła w dół po mojej twarzy.



* * *
______________________________

Dobra, jakoś udało mi się napisać! Z pewnością nie wyszło tak dobrze, jak za pierwszym razem, ale chyba nie jest źle, prawda? ;x
Aaa, i jeszcze jedno. 
Dopiero 2 dni temu odczytałam wiadomość o jakimś konkursie, do którego się... dostałam? xd
No, mniejsza. Jest taka ankieta, w której trzeba głosować na najlepsze opowiadanie. Problem w tym, że trzeba się reklamować, a ja zbytnio nie mam na to czasu, a jestem troszkę w tyle. ;d
Więc, jeżeli możecie, to oddajcie głos na mnie. Będę wdzięczna XD


Po wciśnięciu linku powyżej, zostaniecie przeniesieni na bloga "SNAYS".
Gdy zjedziecie niżej, po prawej zobaczycie ankietę.
Głos oddajcie na "Rozdziały I, II Chizu-Chan"
Z góry dzięki xd


A teraz, wracając do opowiadania - teraz mam zrobiony rozpis na kilka następnych rozdziałów, w trakcie egzaminów się troszkę nudziłam, więc coś tam powymyślałam. ;d 
Miejmy nadzieję, że się ruszę i w końcu zacznę szybko pisać, bo do końca tego opowiadania zbyt wiele nie zostało, jak z resztą widać po zwrocie akcji (jeżeli można tak to nazwać xd)
I teraz mój problem tkwi w tym, że mam kilka pomysłów na nowe opowiadanie, które są jak dla mnie nieprzeciętne, ale nie mam pojęcia od którego zacząć. Na takie bardziej "wzruszające" historie mam bodajże 3 pomysły, a one będą miały po... 5 rozdziałów? Coś takiego. 
Na resztę też mam troszkę, ale chyba zacznę od tych bardziej "łapiących za serce". ;d 
Tylko teraz pomyśleć, od którego pomysłu zacząć.
Jednak, na początku zajmę się zakończeniem tej serii! :D

9 komentarzy :

  1. 1. Piosenki cudne! xD
    'Clock Strikes' to moja ulubiona piosenka One Ok Rock. ;]
    A Ailee to jedna z nielicznych Koreańskich wokalistek, którą szczerzę lubię i podziwiam ;]

    2. Rozdział miły i przyjemy, ale trochę za krótki... ;c Pisz dłuższe! :D Już kompletnie przeszła mi złość na Keichiego xD

    3. Głos w ankiecie oddany ;]

    4. Już nie mogę doczekać się następnej części... Dawaj ją jak najszybciej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również Clock Strikes przypada mi najbardziej do gustu, ale na tym samym miejscu konkuruje Re:make. :D
      Ailee ma piękny głos, jak pierwszy raz słyszałam tę piosenkę [Heaven] to aż mi kilka łez poleciało. xd Taki głos to cudo. :3

      A ja właśnie mam wrażenie, że jak coś jest długie to odstrasza. xd
      A mówiłam, dam radę z odzyskaniem sympatii do Keichiego! xD

      Dziękuję za głos. :D

      Usuń
    2. U mnie już chyba żadna ich piosenka nie przebije 'Clock strikes' ;]
      Dlatego jest nazywana jedną z dwóch Koreańskich Beyonce, choć jak dla mnie ona nie dorasta Koreańskim do pięt ;p

      Jak się przyjemnie czyta i jest ciekawe to nie tylko chce się czytać więcej! A z Twoim opowiadaniem tak właśnie jest! :D

      Usuń
  2. kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od jutra rozpoczynam majowke, wiec moze dzis zaczne, a moze jutro skoncze. ;D

      Usuń
    2. będę czekać z niecierpliwością na kolejny rozdział

      Usuń
  3. kiedy 16 rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    no i pięknie, wyznał swoje uczucia, ale to zachowanie tego nauczyciela wydaje mi się podejrzane...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic