poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 13.





* * *



- To miał być żart? – zapytał Keji z niedowierzenia.
- Nie… - Hisashi zaprzeczył – Mówię poważnie. – lekko się uśmiechnął, jednak widząc wyraz twarzy kapitana, zmienił mimikę.
- Klub dla gejów…
- W czym problem? Przyszliśmy opić zwycięstwo, nikt Ci nie każe flirtować z obecnymi tu mężczyznami… Chociaż, jeśli tak bardzo chcesz, to widzę tutaj kilku młodych… - oznajmił rozglądając się.
- Nie żartuj sobie ze mnie! – krzyknął kapitan, łapiąc Hisashiego za kołnierz koszuli.
- Spokojnie, Keji… - uspokoił chłopaka.
- To nie jest najgorszy pomysł. – powiedziałem – Mamy tylko świętować zwycięstwo, prawda? – odwróciłem się na pięcie, jednak wpadłem twarzą w tors jakiegoś mężczyzny – O, przepraszam.

                Oddaliłem się o dwa kroki od mężczyzny, następnie spojrzałem na jego twarz. Z lekkim uśmiechem złapał mnie za dłoń, po czym uniósł ją do góry. Delikatnie musnął ją swoimi ustami, później z kolei skierował swój wzrok na mnie. Stałem jak oniemiały.

- Nic nie szkodzi, aniele. – pokazał rząd białych ząbków, na co koledzy z drużyny parsknęli śmiechem.

                Nie miałem pojęcia, jak na to zareagować. Akihito i Junishi w jednym momencie spojrzeli morderczym wzrokiem na mojego „adoratora”, następnie widząc reakcję ich dwóch, spojrzeli na siebie z zazdrością. Keji nie wytrzymał i zaczął się śmiać na głos. Kilku chłopaków zakrywało usta, aby nie wybuchnąć. Ale oczywiście, ja nadal stałem jak posąg nie wiedząc, jak postąpić. Mężczyzna widząc, że nie opieram się, drugą dłonią przejechał po mojej szyi kończąc na podbródku, jednocześnie trochę go unosząc. Moje źrenice automatycznie pomniejszyły się i drgnąłem. Hisashi widząc całą tę sytuację, złapał bruneta za ramię.

- To zaszło za daleko… Proszę mi wybaczyć nachalność, ale ten chłopak uczy się jeszcze w liceum…
- Oh, rozumiem… - spojrzał na mnie uwodzicielsko – Chętnie poczekałbym, aż dorośniesz.

                Czarnowłosy widząc, jak Hisashi naciska, darował sobie i odszedł, aczkolwiek nie wyglądał, jakby miał odpuścić tak łatwo.

- „Anioł” wyrwał jakiegoś przystojniaczka przed nami… - powiedział Katzuma, ledwo powstrzymując się od śmiechu.
- Takeichi… Jeżeli tak dalej pójdzie, to dla nas nikt nie zostanie… - kolejna osoba udała załamanie, po czym cała drużyna zaczęła się śmiać.
- Ha ha ha, bardzo zabawne! – uśmiechnąłem się sztucznie – Popieram Kejiego, to zły pomysł!
- Zmieniłem zdanie. – wtrącił kapitan.
- Co?! – krzyknąłem pytająco.
- Jeżeli mają się dziać tutaj takie scenki, to jestem za. – uśmiechnął się zadziornie.
- A co, jeśli do was ktoś zacznie się dobierać?
- Poradzimy sobie…
- Mam słabą głowę! Jeżeli wszyscy się opijecie, a ja będę już w swoim własnym świecie, to co?! – wymyślałem już trochę panicznie i nachalnie.
- Nie martw się… Raczej nikt nie będzie się dobierał do niepełnoletniej osoby…
- Nie macie pewności!
- On ma trochę racji… Wszystko może się zdarzyć. – zaznaczył Junishi, co mnie bardzo zdziwiło. W końcu był na mnie trochę obrażony…
- Zgadzam się… Bez opieki to zbyt ryzykowne. – dodał Akihito.
- W takim razie… Może wy ograniczycie picie? – zaproponował Hisashi.
- Ja nie mam z tym problemu.
- Ja też, ale ryzyko i tak pozostaje… - rzekł Akihito.
- Nie zapomnieliście o czymś? – zapytałem – Ja też tu jestem! Nie zgadzam się!
- Cicho aniołku. Dobra, chodźcie coś zamówić. – chłopaki zaczęli się oddalać.
- To są chyba jakieś żarty. – powiedziałem z irytacją.

                Odwróciłem się, po czym przy stoliku, który znajdował się nieopodal, dostrzegłem swego adoratora. Spojrzał na mnie tak jak wcześniej, następnie wyszczerzył się. Zrobił jakiś podejrzany gest i zaczął czekać na moją reakcję. Zdezorientowany odwróciłem się do chłopaków, później do nich niechętnie podszedłem.



* * *



                Tsk. Mieli mnie pilnować, a skończyło się na tym, że ledwo trzymam się na nogach. Kolana mam, jak z waty. Chłopaki też nie wyglądają na trzeźwych, ale mimo wszystko dobrze się bawią. Szkoda, że tylko oni. Ten dziwny koleś, co jakiś czas spogląda na mnie podejrzanym wzrokiem… Mam się go bać? Jeszcze mój obecny stan sprawia, że prowokuję tego mężczyznę bardziej. Dostrzegam jego reakcję… Naprawdę, wolałbym stąd wyjść. W takich miejscach wszystko jest możliwe… Eh, po co ja myślę o najgorszym. Aktualnie powinienem się skupić na dojściu do lepszego stanu. Nie mogę przez cały czas siedzieć tak wstawionym. Zacznę od ochłodzenia się zimną wodą.
                Wstałem z krzesełka, następnie podpierając się o ściany, jakoś doczłapałem się do łazienki. Zamknąłem drzwi, po czym podszedłem do umywalek. Odkręciłem zimną wodę, którą od razu pochlapałem sobie po twarzy. Dodatkowo zmoczyłem włosy, ale to nie ma tu większego znaczenia. Spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Krople wody spływają powoli po mojej szyi. Zaczynam odczuwać coś dziwnego… Ta dziwna chęć na zrobienie czegoś…
                Niespodziewanie, do pomieszczenia ktoś wszedł. Usłyszałem tylko trzask drzwi.

- Oh, więc to tu się schowałeś. – powiedział mężczyzna – Już się bałem, że wyszedłeś z klubu.

                Odwróciłem się w stronę postaci. Dostrzegłem tego bruneta, który cały czas wysyłał mi podejrzane gesty. Jakoś nie mam ochoty rozmawiać z nim na osobności… Lepiej wyjdę. Gdy zacząłem iść bez słowa w stronę drzwi, czarnowłosy zastawił mi sobą przejście. Spojrzałem na niego z lekką irytacją, jak i obawą. On tylko się uśmiechnął.

- A dokąd to? – zapytał z tym samym, bezczelnym uśmiechem.

                Zaczynam się go bać…

- Mógłby mnie pan przepuścić? – zapytałem.
- Ale ja chciałbym z Tobą porozmawiać.
- Porozmawiać? – zapytałem retorycznie.
- Heh. – wyszczerzył się, dodatkowo łapiąc mnie za ramiona – Jesteś taki drobniutki i uroczy… W sam raz.

                Zostałem pchnięty na blat przez wyższego mężczyznę. Uderzyłem dosyć mocno plecami w kant przedmiotu, przez co zmarszczyłem brwi. Fakt, że byłem nietrzeźwy tylko pogarszał sprawę. Poczułem ciepły oddech na swojej szyi. Chciałem się wyrwać z jego uścisku, jednak było to już niemożliwe. Czarnowłosy mocno mnie trzymał. Zaczął jechać językiem po mojej szyi w górę, kończąc na uchu. Ugryzł je, przez co drgnąłem. Znowu ogarnia mnie ta dziwna chęć… Pożądanie…
                Mężczyzna podniósł mnie, następnie posadził na blacie obok umywalki. Mój oddech był nierówny. Spojrzałem brunetowi w oczy. Jego usta są lekko rozwarte oraz nawilżone. Bez chwili namysłu przyciągnąłem go do siebie, po czym rozpocząłem namiętny pocałunek. Z początku delikatnie masowałem jego język swoim, jednak to on później przejął inicjatywę, przyspieszając nieco tempo. Zaczął rozpinać mi koszulę. Owinąłem swoje nogi wokół jego talii dodając wygody nam dwóm. Dłońmi mierzwiłem kruczoczarne włosy. Były takie miękkie w dotyku…

- Ciekawy zwrot akcji… - przerwał pocałunek – Chwilę temu gotów byłeś uciec, a teraz…
- Zamknij się i kontynuuj.

                Przerwałem mężczyźnie, następnie ponowiłem pocałunek. Dłoń jego powędrowała w dół. Opuszkami palców jeździł po moim podbrzuszu, co przyprawiało mnie o ciarki. Delikatne i pełne uczuć pocałunki, które składał na moim torsie sprawiały, że miałem niezwykłe drgawki. Zacząłem pomrukiwać, co bardzo widocznie spodobało się długowłosemu. Jego dłoń zjechała jeszcze niżej, zgrabnie wsunął nadgarstek w moje bokserki. Zacisnął dłoń na mojej męskości, po czym zaczął poruszać nią w górę i w dół, szybko przyspieszając tempo. Zacząłem jęczeć z podniecenia. Nagle zrobiło mi się niesamowicie gorąco. Położyłem głowę na torsie bruneta, następnie dałem upust emocjom. Mnóstwo różnorodnych kobiecych jęków zaczęło się ze mnie wydobywać. Tego typów dźwięków nawet niektóre kobiety nie potrafiłyby wydawać. Na całym ciele miałem gęsią skórkę i odczuwałem niewielkie, aczkolwiek przyjemne skurcze. To jest niezwykle intensywne uczucie. Po chwili poczułem coś nadzwyczajnego, a to wszystko zakończyłem donośnym westchnięciem. Mężczyzna zachichotał i wysunął dłoń z mojej bielizny. Brudną dłoń.

- Naprawdę długo wytrzymałeś… - powiedział, po czym przejechał językiem po dłoni.

                Nagle usłyszałem głośny trzask drzwi. Do pomieszczenia wparował zmęczony Junishi, który na widok tego wszystkiego bardzo mocno się wściekł. Zmarszczył brwi i coś powiedział. Podszedł do nas, a raczej podbiegł. Zaczął szarpać tego mężczyznę, aż w końcu wyrzucił go z łazienki. Junishi wrócił do mnie, jednak, gdy chciałem coś powiedzieć, poczułem ogromny ból na prawym poliku. Jasnowłosy z ogromną siłą uderzył mnie w twarz z zamkniętej dłoni. Złapałem się za obolałą część twarzy, następnie spojrzałem oszołomiony na kolegę. Miał świetliki w oczach.

- Junishi…?
- W-wiesz… Najbardziej boli mnie to, że pomimo tego wszystkiego, co mi mówiłeś… Że mnie „kochasz”, lubisz… Ty i tak robisz TE RZECZY z jakimiś oblechami. – pojedyncza łza spłynęła po jego gładkiej cerze.
- Chciałem wyjść. – nie mogę tego tak zostawić, muszę powiedzieć, co tak naprawdę zaszło…
- Słucham?
- To nie tak, że go sprowokowałem, bo tak chciałem! Przyszedłem, by tylko ochłodzić się wodą, ale on wtedy tu wszedł… Gdy chciałem wyjść, on zasłonił mi przejście i pchnął na blat… Później wszystko się zaczęło…
- Jeżeli mówisz prawdę…
- To prawda. Kłamstwo w takiej chwili jest bezcelowe.
-Mhm. – zaczął o czymś myśleć.
- Dlatego wolałem wrócić do domu… Ale nie, bo, po co. W końcu nic mi się nie stało. – powiedziałem ironicznie.
- No… - chyba poczuł się trochę winny – Zapytam kogoś, czy nie chciałby Cię odprowadzić do domu.
- Ty nie możesz? – zapytałem.
- Nie bardzo.
- Rozumiem…
- Może Akihito będzie chętny. – oznajmił i wyszedł razem ze mną z pomieszczenia.



* * *



- Naprawdę? Coś takiego się wydarzyło? – chłopak zapytał.
- Mhm. – kiwnąłem łebkiem na potwierdzenie.
- A Ty… nie protestowałeś? – zapytał tak, jakby znał odpowiedź na to pytanie.
- Na początku tak, ale przez alkohol i inne rzeczy straciłem panowanie…
- Aha… - niebieskowłosy posmutniał – Wiem, że wyznałem Ci moje uczucia, ale nie chcę budować jakiejś większej relacji z kimś, kto… No wiesz… - chyba nie chciał mnie urazić, to miło z jego strony.
- Tak… Przepraszam…
- Chyba dalej nie jesteś w najlepszym stanie. Jeżeli nie masz nic przeciwko, to potowarzyszę Ci.
- Popilnujesz mnie?
- Można tak to nazwać. – uśmiechnął się serdecznie.
- To miłe z Twojej strony. – odwzajemniłem gest.
- Zostanę dziś u Ciebie na noc. Przypilnuję Cię.
- Okej!



* * *



                Obudziłem się chyba dosyć wcześnie… Na zewnątrz jeszcze nie jest jasno… Zaspany rozejrzałem się po pokoju. Na brzegu łóżka dostrzegłem drzemiącego Akihito. Śpi jak dzieciak. Kilka kosmyków włosów opadło mu na twarz. Delikatnie, aby nie zbudzić chłopaka, przyłożyłem dłoń do jego twarzy, następnie przeczesałem jego włosy na bok. On tylko zabawnie pokręcił noskiem. Uśmiechnąłem się pod nosem. Wygląda naprawdę młodo, a podczas snu to już naprawdę… Jak mały chłopiec. Jest uroczy. Spojrzałem w górę.

- Takeichi…?

                Ponownie zwróciłem oczy w stronę chłopaka. Przecierał oczy. Tak… bardzo… słodki… Nie, znów myślę o rzeczach, które są nie na miejscu.

- Obudziłeś się już? – zapytałem.
- Tak. Dlaczego nie obudziłeś mnie wcześniej?
- Wyglądałeś tak sło… Znaczy nie chciałem przerywać Ci snu. – to się wkopałem.

                Chłopak chwilkę się zastanowił, po czym wygiął brwi w czarujący sposób.

- Oczywiście…
- Naprawdę!
- No dobrze. Szybko zasnąłeś, więc nie miałem zbyt dużych problemów z niańczeniem Ciebie. – uniósł kąciki ust w górę – Jak się czujesz? Boli Cię głowa? A może brzuch?
- Niee, nic mi nie jest… Może trochę głowa…
- Tak, jak myślałem. – pokręcił łebkiem.
- Żałuję, że poszedłem wczoraj do tego klubu. – wspomniałem o nieciekawym temacie – To tylko skomplikowało wiele spraw…
- Rozumiem, w jakiej sytuacji się znajdowałeś. Nie mam Ci tego za złe.

                Chociaż jedna osoba…

- Poczekaj tutaj, zrobię Ci ciepłej herbaty. – oznajmił i opuścił pokój.

                Czekałem na powrót kolegi kilka minut. Jednak, czas ten upłynął bardzo szybko.

- Proszę. – postawił kubek z parującą cieczą na etażerce.
- Nie musiałeś…
- Przestań, napij się i połóż.
- Dobrze, mamo.

                Czas mijał na leczeniu bólu głowy, a ja wraz z nim poznawałem się lepiej z niebieskowłosym rozgrywającym. Jak się okazało, jest jedynakiem, a jego ojciec zmarł trzy lata temu.

- Więc, grasz w koszykówkę, odkąd zacząłeś uczęszczać do szkoły podstawowej? – zapytał.
- O ile się nie mylę, od klasy piątej.
- To dosyć długo…
- Czy ja wiem… Po ukończeniu podstawówki, cała moja drużyna poszła do innych szkół. Kontakt się zrywał, ale nie rezygnowałem z gry. Kiedy dowiedziałem się, że muszę wyprowadzić się do Ameryki, nie mogłem sobie wszystkie poukładać w głowie. Spotkałem się z moim byłym przyjacielem, ale wtedy wydarzyło się coś dziwnego… Nie mogę sobie niestety przypomnieć, o co wtedy poszło, ale w tamtym momencie porzuciłem grę w koszykówkę. Dopiero teraz do niej powróciłem.
- To całkiem długa historia. Podziwiam za wytrwałość.
- No dzięki. A jak z Tobą, od kiedy grasz?
- Hm… Pierwsza klasa gimnazjum? Bodajże wtedy zacząłem naukę tej gry…
- Bez przerw?
- Bez. – pokazał ząbki.
- To także długo.
- No chyba…

                Drzwi od pokoju nagle otworzyły się, a w nich pojawiła się Suzuhara.

- Keichi, mam coś ważnego! – krzyknęła radośnie!

                Spojrzałem na Akiego, który znów się lekko podirytował.

- Wybacz, ale teraz rozmawiam. Czy to nie może poczekać? – zapytałem łagodnie.

                Dziewczyna spojrzała na Akiego, po czym trochę się zarumieniła i po cichu wyszła. Ale skąd te rumieńce?

- Chyba za nią nie przepadasz, co? – zapytałem.
- Nie lubię, gdy ktoś mi przerywa ważną rozmowę… - wyjaśnił.
- Aaa, i wszystko jasne!



* * *



- No, więc, gdyby coś się miało stać, powiadom mnie. – powiedział niebieskowłosy.
- Dobrze, dobrze. Wszystko będzie w porządku, więc przestać się zamartwiać.
- Trzymam Cię za słowo.
- Do jutra.
- Tak, do zobaczenia. – Akihito uśmiechnął się i wyszedł.

                Zamknąłem drzwi na zamek, następnie udałem się do salonu, gdzie przesiadywała Kumi.

- O czym chciałaś ze mną porozmawiać? – rozpocząłem rozmowę.
- Porozmawiać? – zamyśliła się – Aaa! Moja mama do mnie zadzwoniła! Jeżeli dobrze pójdzie, to wyśle mnie do tutejszej szkoły z internatem.
- Mówisz poważnie?
- Tak! – krzyknęła radośnie.
- Kiedy musisz wracać?
- Umówiłam się z nią na sobotę, więc za pięć dni. – oznajmiła.
- Widzę, że cieszysz się.
- Nawet nie wiesz jak! – prysnęła radością i podreptała do łazienki.

                Cóż, trzymam za nią kciuki.



* * *

_______________________________________
Przy następnym rozdziale przeskoczę w czasie o jakiś miesiąc. 
Nie chcę przeciągać sielanki przez kilkanaście rozdziałów. xd
Cóż, miejmy nadzieję, że pójdzie mi szybciej! :3

10 komentarzy :

  1. Keichi coraz bardziej działa mi na nerwy ;x
    Dałby się przelecieć wszystkiemu co się rusza ;/
    Niech on już się trochę ogarnie! Biedny Jun... ;C
    Ja na jego miejscu odpuściłabym sobie Keichiego. ;x
    Już nawet sobie myślałam czytając tę część, że wolałabym, by jakimś cudem Jun i Aki się spiknęli i olali Keichiego. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha. ;D taki po części miałam cel, aby troszkę zaczął denerwować. :3
      spokojnie, teraz zacznę wszystko uspokajać, ponieważ dążę do zakończenia. ale to jeszcze nie teraz xd

      Usuń
    2. Troszkę?! ;O
      Mnie śmiertelnie zdenerwował! ;x
      Najbardziej lubię Juna, bo choć Keichi jest głównym bohaterem to coraz bardziej mnie wkurza ;x ;p
      Nie wiem czy jakimś cudem sprawisz bym odzyskała sympatię do niego, bo na chwilę obecną, nie zasługuje na Juna nawet w 1%. ;x ;p
      Czekam na kolejną <3 ;]

      Usuń
    3. ja
      pieer... xd pisałam komentarz jakieś 8 minut i się nie dodał. xd ale
      się wkurzyłam xd

      no więc, jakoś mam talent do tworzenia 'irytujących bohaterów', ale
      don't worry, nie mam zamiaru już tego bardziej komplikować. ;p teraz
      będę się starała to wszystko poukładać, no i oczywiście poprawić zdanie
      czytelników o głównym bohaterze. : d
      w następnym rozdziale przeskoczę o ponad miesiąc, ale streszczę, co się
      wtedy działo. teraz postaram się te wszystkie rzeczy uporządkować i nie
      mam zamiaru już niczego mieszać. :D

      Usuń
    4. Waa ;O Jak zaczęłam czytać pierwszą część Twojego komentarza to myślałam, że to opieprz dla mnie ;D ;p
      Nie strasz mnie więcej! xD

      Nawet jeśli poprawisz moje zdanie o głównym bohaterze to dla mnie i jak nie bd zasługiwał na Juna ;p
      No to czekam, czekam xD

      Usuń
  2. Nominuję cię do LBA. Szczegóły na
    http://utwory-wierszem-pisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham twoje opowiadanie :) Czekam na dalszy ciąg ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy jesteś już na etapie nauki, w którym czyta się pewną pochrzanioną książkę, zatytułowaną "Ferdydurke"..:P W każdym bądź razie, jeden z bohaterów zostaje tam cytuję "zgwałcony przez uszy" :P Chodziło o to, że usłyszał przekleństwa i wogle. Ja, czuję się zgwałcony przez oczy przez opis tego...aktu miłości homoseksualnej, coby być poprawnym politycznie :P Sprawa jest poważna, bo tamten, o ile pamiętam, powiesił się na wieszaku :D Całe szczęście, nie używam żadnych...:P Może wprowadź jakiś element sepuku w wykonaniu, no powiedzmy, Keischiego?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze nie doszłam do tego etapu. xD
      Hahaha, teraz to ja już zaprzestaje z tymi "niespodziewanymi" scenkami, bo ten tytuł dąży do końca. Jeszcze niewiele zostało. ;d

      Usuń
  5. Hej,
    tak, tak Keichi uwodzi wszystkich, trochę mnie zdnereował bo po jego zachowaniu, to każdemu da, Jun i Aki są bardzo zazdrośni...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic