czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 11.






* * *



- W takim razie, widzimy się jutro przed meczem. – oznajmił Keji – Do tego czasu wypocznijcie.
- Mhm. – na potwierdzenie kiwnąłem łebkiem.
- Nie zrań się jeszcze bardziej! – rzekł kapitan, przy okazji zgarniając za sobą Akihito, który przez chwilę wyglądał, jakby chciał coś powiedzieć.

                Sądząc, że błękitnowłosy coś za chwile powie, starałem się nie spuszczać wzroku z jego osoby. Chłopak, dostrzegając moją reakcję, troszkę się speszył, co w ogóle nie było do niego podobne. Gdy tylko nasze oczy się spotkały, a kontakt wzrokowy potrwał chwilkę, poczułem dziwne napięcie dobiegające ze strony kolegi. Ta cała sytuacja była dla mnie troszkę podejrzana, jednakże w momencie, w którym chciałem rozpocząć rozmowę i rozwiać swoje wieloznaczne myśli, Suzuhara lekko klepnęła mnie w ramię.

- Takeichi, pomożesz mi z bagażem? Byłabym Ci bardzo wdzięczna. – posłała mi niewielki, aczkolwiek widoczny uśmiech.
- Pewnie, już idę. – jak tylko zwróciłem swój wzrok w stronę niebieskowłosego, on wraz z Kejim oddaleni już byli ode mnie o kilkanaście kroków.

                Nie dowiedziałem się, co trapiło Akiego. Szkoda, bo jest on raczej typem poważnej, spokojnej i bezstronnej osoby, a w tamtej chwili wyglądał na poważnie zdenerwowanego, czy też nawet zakłopotanego. Być może stresuje się jutrzejszym dniem… Nie wiem, zapytam przy następnej okazji.
                Wzruszyłem ramionami, następnie podszedłem do Kumi, by pomóc jej wnieść odpowiednie rzeczy do domu. Wziąłem te cięższe walizki, po czym idąc w stronę drzwi, otworzyłem je. Wniosłem do środka bagaże i wróciłem po resztę niezbyt dużo ważących toreb. Gdy tylko wnieśliśmy wraz z Suzuharą resztę rzeczy do mieszkania, udałem się na górę, do pokoju gościnnego, którego dotychczas nikt nie używał. Na szczęście jest tutaj dosyć czysto, więc ze sprzątaniem nie będzie problemu. Po tym, jak poprawiłem kilka szczegółów, wróciłem na parter do starszej koleżanki.

- Pokój jest w dobrym stanie, trzeba będzie tylko odkurzyć i przemyć kilka rzeczy. Poza tymi szczegółami nie ma się, o co martwić.
- W porządku. – powiedziała łagodnym tonem głosu.
- Raczej szybko się zadomowisz, więc o nic się nie martw, okej? – zapytałem z nadzieją.
- Postaram się… Cały czas mam wrażenie, że tylko się narzucam i komplikuje sprawy…
- Przestań, wcale tak nie jest.
- Na pewno?
- Tak, uwierz mi. Nie mam z tym żadnego problemu. – przez chwilkę się zawahałem przy tym zdaniu, co chyba Kumi zdołała zauważyć.
- A więc jednak coś się stało… - dziewczyna zasmuciła się – Co takiego?
- To tylko nieporozumienie… Nie ma się, o co martwić… Szybko się wyjaśni i będzie po sprawie…
- Co się stało? Możesz mi powiedzieć. Chcę wiedzieć, co jest na rzeczy, zwłaszcza, jeżeli jest to z mojej winy.
- To nie do końca Twoja wina… Byłoby dobrze, a ja tylko pogorszyłem kilka spraw. – spojrzałem na jej poważną twarz – Bądź spokojna, wszystko się wyjaśni.
- W porządku. – nie odpuściła – Ale chcę wiedzieć, co się wydarzyło!
- Eh… - westchnąłem – Kojarzysz Junishiego, tak? – brązowowłosa na potwierdzenie kiwnęła głową – On tak jakby… Jest o Ciebie zazdrosny… Chociaż, czy zazdrosny… Nie mam pojęcia jak to określić… Bo wiesz, on prawdopodobnie widział nas wtedy, jak pocieszałem Cię, gdy Ty rozpłakałaś się… W momencie, kiedy chciałem to wyjaśnić on się oburzył i tak rozpoczęła się kłótnia…
- Czy wy… Jesteście w jakichś „specjalnych” stosunkach? – dziewczyna wyraźnie zaakcentowała pewne słowo.
- Etto… Może i zaszło między nami kilka rzeczy, ale nasze relacje są raczej… normalne? – sam zwątpiłem we własne słowa.
- Oczywiście… - szatynka spojrzała na mnie – Wyjaśniłeś z nim to? Powiedziałeś mu, co tak naprawdę się wydarzyło?
- Owszem, jednak on… nie uwierzył mi.
- Jeżeli problem tkwi w tym, że on myśli, że między nami coś jest to mogę osobiście wyjaśnić tę rzecz z Twoim kolegą.
- Yyy, lepiej nie. To by z pewnością wszystko pogorszyło. Powinienem sam to wyjaśnić, on pewnie myśli podobnie.
- W sumie, to możesz mieć rację… - Kumi zerknęła na zegarek – Chyba pójdę się rozejrzeć po mieście, muszę też znaleźć jakąś pracę, przecież nie będę żerowała na Tobie i Twojej rodzinie. – zaśmiała się.
- Przestań, to dopiero Twój pierwszy dzień, możesz się zgubić albo ktoś Cię zaczepi, napadnie, jesteśmy w końcu w Tokio…
- Spokojnie, Takeichi. – uśmiechnęła się szczerze – Poradzę sobie. Wrócę jak najszybciej, dobrze?
- Jeśli coś się stanie, zadzwoń na mój numer.
- Nie ma problemu. – oznajmiła, jednocześnie idąc w stronę drzwi frontowych – Więc, do później!
- Tak, do zobaczenia.

                Po usłyszeniu trzasku zamykających się drzwi, wyjąłem z kieszeni telefon komórkowy. Może powinienem poradzić się starszego, doświadczonego brata? On w końcu może znać się na tego typu sprawach, więc warto spróbować… Wystukałem na ekranie numer Yuu, następnie niezbyt wyczerpującą wiadomość do niego. Po wszystkim, wysłałem ją.

Hej, Yuu, gdybyś pokłócił się z najlepszym przyjacielem lub dziewczyną, co byś zrobił, aby jakoś załagodzić sprawę? Nie ignoruj, masz odpisać szczerze, to ważne. ;x

                W porządku, mam teraz ogromną nadzieję, że weźmie mnie na poważnie i odpowie szczerze. No oby… Heh, miałem wszystko załatwić samemu, a sięgam po rady od głupiego brata. Ale naprawdę… Przez tę kłótnię z Junem tylko wszystko pogorszyłem. Gdyby nie ona, teraz z pewnością siedzielibyśmy w salonie, oglądali telewizję i się objadali, jak zresztą zawsze. Żeby to jak najszybciej wróciło do normy. Liczę na to.
                Nim zdołałem się zorientować, zacząłem pisać wiadomość do Juna. Świadomie widząc treść, postanowiłem wysłać ją do chłopaka. Nie liczę zbytnio na jakiś wielki cud, ale chcę, aby taka rzecz jeszcze bardziej nas nie skłóciła.

Jun, skoro jutro mecz eliminacyjny, to może pójdziemy do miejsca, gdzie kiedyś wspólnie uczyliśmy się? Nie musisz mi odpowiadać, po prostu przemyśl to. Miło by było, gdybyś zdecydował się przyjść. Wyjdę z domu w ciągu 10-ciu minut.

                Tak, jak napisałem Junowi, też zrobiłem. Nie otrzymując po danym czasie odpowiedzi z obu stron, założyłem buty i przewiewną kurtkę, a następnie zamykając drzwi, opuściłem teren domu.



* * *



                Idąc spokojnie miastem, rozglądałem się po różnorodnych budynkach oraz parkach. Zanim dojdę do wyznaczonego miejsca minie jeszcze trochę czasu. Bardzo liczę na to, że jednak Jun zjawi się tam. Miło by było, gdybym jeszcze spotkał tam… innych. Kiedyś, całą grupką zbieraliśmy się w określonym miejscu, jeszcze przed zawodami. Pomagało to nam odstresować się. Być może ktoś jeszcze stosuje tę metodę, kto wie…

- Takeichi? – usłyszałem jakiś dziewczęcy głos za sobą.

                Odwróciłem się na pięcie do osoby. Ujrzałem przed sobą jedną z koleżanek Kurumi, Harukę. Ciężko było mi określić samopoczucie dziewczyny, ponieważ jej mimika była dosyć zmieszana… Na twarzy miała szczery uśmiech, jednak w jej oczach dostrzegłem cień smutku i obawy.

- Haruka, tak? – zapytałem, by mieć pewność.
- Tak. – odpowiedziała szybko.
- Coś się stało?
- Nic szczególnego… Wasz trening na wyspie dobiegł już końca?
- Mhm. – mruknąłem potwierdzająco – Właśnie… Czy z Kurumi… Czy ona została już odnaleziona? – zadałem pytanie, mając ogromną nadzieję na pozytywną odpowiedź.
- Tak… - pomimo tego, że dostałem odpowiedź, jakiej oczekiwałem, moje samopoczucie nie urosło ani trochę.
- Nie wyglądasz, jakbyś się cieszyła z tego powodu.
- To nie tak… - w mgnieniu oka przemieniła różowe usta w prostą linię.
- Czy wydarzyło się coś… konkretnego?
- Ona jest teraz w szpitalu… Jest w naprawdę ciężkim stanie. Z tego, co wiem od jej ojca, jest cała w siniakach, miała w niektórych miejscach poprzecinaną skórę, poobijaną twarz… Krążą plotki, że w momencie, gdy policja ją odnalazła, zaczęła wariować i nie chciała nikogo do siebie dopuścić.
- Mówisz poważnie? – nie mogłem uwierzyć w to, co chwilę wcześnie dokładnie usłyszałem.
- Niestety… Nie dziwię się jej reakcji. W końcu trzymana była w jakiejś ciemnej piwnicy wbrew swojej woli. W dodatku, była bita i raniona… Dlaczego to musiało się przydarzyć właśnie jej…
- C-co z tym mordercą? Chyba go złapano, prawda?
- Miejscowi plotkarze mówią, że policja po dotarciu do miejsca, w którym przetrzymywana była Kurumi, jedyne, co zastała to ślady krwi, narzędzia i kawałki szkła na podłodze.
- To jest zbyt nierealne, aby mogło mieć miejsce…
- Też tak sądzę, a jednak…
- Kurumi! W jakim szpitalu ona jest? Powinienem się z nią spotkać i…
- Nie sądzę. – dziewczyna mi przerwała – Wiesz, ona jest naprawdę w kiepskim stanie… Do tego panicznie boi się ludzi i ciężko do niej w jakikolwiek sposób dotrzeć. Pójście do niej teraz może być problemem. Rozumiesz mnie, prawda?
- Masz rację…
- Dobrze, Keichi, wracam do domu, już i tak jestem spóźniona… - spojrzała na zegarek – Do zobaczenia!
- Na razie. – pomachałem na pożegnanie.

                Więc jednak się odnalazła… Całe szczęście. Tylko szkoda, że tak bardzo ucierpiała. Oby szybko jej pomogli. Powinienem powiadomić o tym Juna? Chociaż, pewnie znowu wpadnie w szał, bo piszę mu o jakichś dziewczynach… Lepiej zachowam to dla siebie. Poprawiłem swoje włosy, a następnie ruszyłem w stronę starej szkoły podstawowej, do której kiedyś uczęszczałem.



* * *



                Gdy dotarłem na miejsce, odczułem spore zaskoczenie. Oczywiście, w pozytywnym znaczeniu. Obawiałem się, że budynek będzie ruiną, zaniedbanym miejscem, a ku memu zaskoczeniu, jego stan jest nawet… nienajgorszy. To przywodzi tak wiele wspomnień… Wielka szkoda, że jestem tutaj sam. Rozejrzałem się po obszarze. Większość rzeczy była dla mnie znajoma, z każdą z nich miałem jakieś wspomnienia. Może nie każde jest pozytywne, ale wspomnienie pozostanie wspomnieniem. Zaczynając się pogłębiać w budynek, usłyszałem jakieś dźwięki dochodzące z bliska. Po krótszej chwili moim oczom ukazał się Yoshihiro, za którym po minięciu kilku sekund ustawił się Koichi. Przyznam, to mnie bardzo zaskoczyło.

- Takeichi? – zapytał brązowowłosy, na co twierdząco kiwnąłem łebkiem – Przyszedłeś tutaj przed meczem?
- Tak, to mnie trochę uspokaja…
- No, Ichiro, mam nadzieję, że jutro zobaczę, czy jeszcze potrafisz grać. – rzekł arogancko blondyn.
- Muszę Cię zmartwić, ale nie zagram przez jakiś czas. – oznajmiłem obojętnie.
- Jak to? – zapytał ciekawie Koichi.
- Na naszym treningu nabawiłem się kontuzji, a teraz Keji nie chce mnie dopuścić do gry w najbliższym czasie…
- Rozumiem.
- Wybacz, jeżeli Cię to obrazi, ale chyba nawet Ty nie jesteś tak głupi, aby zrobić sobie coś ze zdrowiem przed ważnymi eliminacjami. – burknął Isayama.
- To był wypadek i tyle. – wzruszyłem ramionami.
- Twoja obojętność jest podejrzana. – zmarszczył brwi – Może to, dlatego, że kontuzja nie jest przypadkiem?
- Ty tak uważasz. – odwróciłem wzrok od chłopaka – Było „miło”, jednak mam jeszcze coś do załatwienia, więc się ulotnię.
- Gdzie zniknęliście? – jakiś głos dobiegł zza chłopaków.
- Idź prosto i trafisz na niespodziankę. – powiedział blondwłosy, przeczesując dłonią włosy.

                Po niedługiej chwili ciszy, moim oczom ukazał się Hiroshi, który kiedyś się ze mną przyjaźnił. Chłopak, gdy tylko mnie ujrzał i przypomniał sobie, kim jestem, uchylił ze zdziwienia usta. Ja również byłem zaskoczony, nawet bardzo. W końcu to on. Osoba, przez którą zrezygnowałem z gry w koszykówkę. Jednak, dlaczego nie pamiętam powodu… W momencie, w którym chciałem rozpocząć rozmowę i dowiedzieć się kilku rzeczy, arogancki chłopak przeszkodził mi w tym.

- Wiesz, Hiroshi, Twój kumpel nie pokaże nam swojej gry jutro. – wtrącił bezczelnie.
- To Ciebie nie dotyczy, więc się w końcu zamknij. To, czy gram, czy też nie ma z Tobą nic wspólnego... – westchnąłem i minąłem blondyna, przy okazji spoglądając na Hiroshiego ze smutkiem w oczach, następnie wzrok kierując na Sotomurę – Na razie, Koichi. – posłałem mu lekki uśmiech.
- Pewnie, powrotu do zdrowia. – odpowiedział.

                Oddaliłem się od chłopaków, po czym postanowiłem wrócić do domu. Na zewnątrz już się trochę ściemniło. Ciekawe, ile czasu zajęło mi to wszystko… Mniejsza.



* * *



                Spoglądając w lekko gwieździste niebo, zacząłem zbliżać się do swojego domu. To cud, że widać jakiekolwiek gwiazdy. Tutaj, w Tokio, jest to rzadkie zjawisko z powodu sporej ilości lamp, latarni i innych rzeczy tego typu. Od budynku dzieliło mnie kilkanaście kroków. Gdy zerknąłem w stronę domu, ujrzałem jakąś postać czekającą przy bramie. Po podejściu bliżej, dostrzegłem niebieskie kosmyki włosów wychodzące spod kaptura. Czyżby to był Akihito? Podszedłem do chłopaka.

- Akihito? – chłopak spojrzał na mnie, przy okazji ściągając z głowy kaptur.
- Dobry wieczór, Keichi. Możemy porozmawiać? – zapytał.



* * *

__________________________________________

heh, można powiedzieć, że dziś zdobyłam "inspirację" i być może moja wena wróci w szybkim czasie. :D
Niestety, tutaj nie działo się zbyt wiele, postaram się dać więcej "akcji" przy następnym. Mam już nawet jeden ciekawy pomysł na to. :P


Chizu Chan.

18 komentarzy :

  1. Chcę, by w końcu Keichi i Jun wreszcie się pogodzili! Przeżywam tę kłótnię razem z nimi. ;C

    Suzuhara! Znajdź sobie pracę i wypad od Keichiego! ;x Wkurza mnie dziewczyna, no... Nic na to nie poradzę ;p

    Cieszę się, że wróciła Ci wena! :D
    Powiadasz, że przy następnym bd więcej "akcji"? :D
    Już się nie mogę doczekać! ;D
    Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybko. xD

    Ps. Fajna piosenka na wstępie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze znajdzie się postać, która będzie wkurzała. XD
      Heh, tak jakby zdobyłam inspirację i naszła mnie chęć na pisanie. :P Pomysłów też kilka zdobyłam, nawet jeden na OneShot'a lub dwurozdziałowca. :D
      Zazwyczaj te piosenki znajduję oglądając różne filmiki z anime. xD Głównie w MEP'ach yaoi, ale mniejsza. xD

      Usuń
    2. Zainteresowałaś mnie tym OneShotem ;D
      Mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej? xD

      Usuń
    3. Całkiem możliwe, bo już prawię cały rozpis wydarzeń, co się będzie działo i jak to się wszystko wydarzy mam już poukładane w głowie. xD

      Usuń
  2. Swoją drogą, to niebieskie włosy są jak dla mnie szczytem ekstrawagancji :D Choć na Woodstock'u nie takie rzeczy uchodziły za normę..^^ I troche mnie dziwi, że Keichi zdawał się zapomnieć o tej zaginionej dziewczynie, i dopiero osoba spotkana przypadkowo na ulicy zwróciła na nią jego uwagę :P Nie ładnie, nie ładnie...:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Azji kolorowe kolory włosów, z tego, co udało mi się wywnioskować, to nic nadzwyczajnego. :D
      Może nie tyle, co zapomnieć, ale po prostu starał się nie zaprzątać tym głowy. ;d Teraz po prostu ta dziewczyna powiedziała mu, że Kurumi została odnaleziona, więc postanowił ją szybko odwiedzić. :P Postaram się jakoś szybko unormować to wszystko, bo "troszkę" wątków nawaliłam. xD

      Usuń
    2. Noo, i tak nieładnie, w końcu jego bliska przyjaciółka zaginęła, a jej szalik znaleziono zakrwawiony. Jeśli tym sobie nie zaprzątać głowy.to czym? :)

      Usuń
    3. Czy ja wiem, czy taka bliska... Znają się jakieś 2 tygodnie, a po takim czasie bliskim przyjacielem raczej się nikogo nie nazwie. ;d
      nie miałam na myśli głównie tego, aby nie zaprzątał sobie głowy jej osobą, tylko żeby nie myślał non stop o tym, że właśnie znaleziono jej zakrwawiony szalik, że mogła umrzeć etc. Miałam na myśli to, aby nie myślał o tych wszystkich rzeczach i nie tworzył chorych urojeń. :P Poza tym, nie opisuję przemyśleń gł. bohatera 24/7, tylko o poszczególnych porach, więc można także przyjąć, że myślał o zaginięciu koleżanki/przyjaciółki w innych chwilach. ;p

      Usuń
  3. Świetne!!! pisz szybko następny! ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, świetnie, świetnie, ale mam jego,,ale"
    Tak bardzo chcę więcej gorączych akcji, bo to jak wcześniej opisałaś zbliżenie Juna i Keichiego był prze GENIALNY. Właśnie takich opisów pragnę(ale nie twierdzę, że reszta twoich opisów jest zła. Co to to nie~..;33)
    Tylko brak mi tu więcej yaoi ;x(wybacz, ale to jest mimowolne. Każda yaoistka tak ma QwQ)
    Wiem, ze chcesz na razie oblać ich jakąś nutką tajemniczości czy coś w ten deśeń, rozumiem. Tylko, że błagam o więcej tych akcji(chyba wiesz o co mi chodzi :x..XDDD)
    Do roboty Jun~~~! Musisz w końcu dorwać i przekonać do siebie Keichiego o.e
    Juz przestań się fochać Xdddd
    - - - - - --
    Dobra, dobra, bo już się trochę rozpisałem ;333~~ Więc..Ekhym~!...Życzę wena i błagam na kolana o jakąś gorącą akcje *robi szczenięce oczka* QwQ
    Btw. Czy będzie jeszcze jakiś wątek o Keichim i Yuu(?)
    Powiem szczerze, że zaszokowało mnie jak starszy braciszek pocałował młodszego. Yuu chłopie to było takie niespowiedzane ;x~~!...
    (Wybacz, że tak się rozpisuję, ale dopiero pierwszy raz piszę Ci komentarz, więc musiałam napisać wszystko co leży mi na sercu:33~!!)
    Aha jeszcze jedna sprawa, która wyleciała mi z głowy XDDD Co ile tak mniejwięcej dodajesz rozdział, bo nigdy nie wiem kiedy mam się go spodziewać Q Q
    JESZCZE RAZ ŻYCZĘ WENA~~~!
    /chyba walłam najdłuższy komentarz, ale co tam;333~!!( Tylko mam nadzieje, że cię to nie zdenerwuje Q Q Jeśli tak to Gomeee)/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wątku Yuu i Keichi - możliwe, że będzie jeszcze taka opcja. xD

      Rozdziały dodaję... różnie. To zależy od mojej weny, zdarzy mi się napisać 2 na tydzień, a też 1 na dwa tygodnie. ;x Na szczęście teraz, jak wcześniej wspominałam, zdobyłam "inspirację" (XD) i tak jakby znów mam chęć na pisanie. Aktualnie jestem w trakcie tworzenia numeru 12, a akcja, o jaką Ci chodzi będzie na 100% w 13. Chciałam to dać do 12, ale tutaj się nie zmieści ze względu na inne rzeczy... No co tam, nigdy nic za wiele. :P
      Nie szkodzi, że długi komentarz. Cenię krytykę i opinie czytających, ich "mini" prośby są także mile widziane. ;d
      Yaoi będzie, o to się nie martw. Ale to początek, rozumiesz, trzeba jakoś nabrać tempa. xD

      Usuń
    2. Dopiero teraz odpisuję;w; Ten mój zapłon iwg xddd Ale.to.tak. Dziękuję na kolanach, że będzie więcej tego i tamtego (XDDD) Właśnie tak myślałam, że chcesz żeby akcja i fabuła się rozwinęła, bo w końcu od razu ich do lóżka nie wsadzisz( Ale nie protestowałabym QwQ Xddd~~!) A co do tego wątku z tą 'braterską miłością' to z chęcią bym przeczytała. Mogłoby być ciekawie, ale znając Ciebie tak właśnie by było QwQ..~~ Jeśli jesteś w stanie spełnić taką moją mimi prośbę to proszę pomyśl o wątku Yuu i Keichi'ego( GOME nie wiem jak to się odmienia, gz) Obya ta Twoja inspiracja( aż korci mnie zapytać co to jest. Ej ja już o to zapytałam ; ;) była z Tobą jak najdłużej. O właśnie~~~ Jaka długa będzje ta seria..? I czy rodzi się już jakim pomysł na nowe opowiadanie? A co myślisz nad ankietą żebyśmy zagłsowali jakie op ma być po tym? Jeśli masz oczywiście pomyśly na więcej to wydaje mi się, że byłby to dobry pomysł. Wybacz jak Ci się ten mój głupi pomysł nie spodobał, ale to tylko taka sugestia. Powodzenia w dalszym pisaniu ;33~~~~~~

      Usuń
    3. Cóż, to opowiadanie przewiduję na cały mecz koszykarki - łącznie 6 meczy... ;d Ale kilka nie będzie opisanych, 1 mecz na maksymalnie 2 rozdziały, dodając akcje w międzyczasie etc, więc może jeszcze troszkę tego wyjść. :P
      Na nowe mam już pomysł... Właściwie to kilka, więc ankieta byłaby dobrym rozwiązaniem, na wybranie tego jednego pomysłu. ;D

      Dziękuję. ;>

      Usuń
    4. Nie ma za co, ale po prostu pomyślałam, że ta wiedza Ci się przyda QwQ

      Usuń
    5. Oj przyda, przyda. ^^ Postaram się szybko zrobić tę ankietę, ale najpierw się wezmę za skończenie rozdziału, ponieważ wczoraj nie byłam w stanie tego zrobić. ;d
      Dzisiaj też mogę stwierdzić, że byłam "umierająca", ale po wzięciu kilku tabletek jakoś tak lepiej. xd
      Skoro jestem w formie i nie mam aktualnie żadnego konkretnego zajęcia, to mogę chyba dążyć do końca rozdziału. :>

      Usuń
  6. Hej,
    ciekawi mnie bardzo o czym chce porozmawiać Akihito, niech się w końcu pohodzą i będą razem...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic