sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 9.





* * *



Su… Suzuhara? – wydukałem niedowierzając.

                Dziewczyna spojrzała na mnie nieobecnym wzrokiem, po czym z jej oczu zaczęły wydobywać się łzy. Delikatnie wywinęła kąciki ust w dół, następnie gwałtownie mnie objęła. Wtopiła swą zapłakaną buzie w mój tors. Nie chciałem być niemiły, czy też oschły, więc zrobiłem to, co ona.

- Więc to naprawdę Ty… - lekko uśmiechnąłem się, jednocześnie kładąc podbródek na czubku jej głowy.

                Po upływie dłuższej chwili przerwaliśmy gest. Spojrzałem w jej zaczerwienione od płaczu oczy, później z kolei przymrużyłem swoje. Cieszę się, że ją widzę. To w końcu w niej byłem cholernie zakochany. Niestety, była to raczej jednostronna miłość. Mój brat i Suhuhara byli wtedy razem, a ja, jak głupek zakochałem się w niej. Gdy Yuu dowiedział się o moich uczuciach do niej, nasze relacje zniszczyły się. Po upłynięciu miesiąca, zerwali ze sobą, a ja odnowiłem swój związek z bratem. Od tamtego czasu nie widziałem Suzuhary. To miłe spotkać się z nią ponownie, jednak w takim stanie… To bolesne.

- Co się stało? – zapytałem.
- T-to… - dziewczyna przyjrzała się uważnie mojej twarzy, szybko po tym czynie wytrzeszczyła oczy – Takeichi…
- Hej, spokojnie. – przetarłem opuszkami palców jej mokre od łez policzki - Nie płacz już.
- Łatwo mówić… - pociągnęła noskiem – Już prawnie skończyłam osiemnaście lat, więc rodzice się mnie pozbyli. Jestem teraz zdana na siebie.
- O czym Ty… mówisz? – zapytałem niedowierzając.
- Byłam tylko balastem. Moje oceny w szkole są poniżej złych, wagarowałam, wdałam się w złe towarzystwo. Nim się zorientowałam, byłam porównywana do delikwentki. Dodać do tego moje zachowanie… Teraz chyba rozumiesz? – powiedziała, jednocześnie wydzielając łzy.
- A-ale to… To i tak nie jest wystarczający powód, aby Cię wyrzucić! – podniosłem głos, na co Suzuhara zareagowała zaskoczeniem – Widzieć Cię w takim stanie, to boli… Jednak, gdy słyszę, że ktoś Cię potraktował w taki sposób… Od razu się we mnie gotuje.
- Keichi… - zaskoczona dziewczyna przejechała zimną dłonią po mojej twarzy, przez co drgnąłem – Jest dobrze…
- Nie wierzę w to. – burknąłem – Nie wyglądasz, jakby było z Tobą w porządku.
- Przestań… Jakoś sobie poradzę…
- Wstawaj. – wyciągnąłem rękę w jej stronę, gdy się podnosiłem – Jest naprawdę późno, nawet w takiej okolicy mogą pojawić się nieprzyjemni ludzie.
- Dokąd pójdziemy? – zapytała.
- Razem z chłopakami z drużyny wynajęliśmy domki. Wiesz, trening… - przewróciłem oczami – Jutro wracamy do Tokio, a Ty razem z nami. – uśmiechnąłem się.
- O czym ty…
- Moi rodzice bardzo Cię lubią, a Yuu wyjechał... – wtrąciłem – Więc z mieszkaniem nie będzie problemu…
- Daj spokój…
- Tylko musimy wziąć Twoje rzeczy…
- Hej, słuchasz mnie w ogóle? – zapytała z lekką irytacją.
- Tak słucham. Mimo wszystko, nie mogę Cię tak po prostu zostawić. – pokazałem ząbki – Chodźmy!
- Jesteś… pewien?
- Oczywiście. – podniosłem dziewczynę – Masz ze sobą jakieś rzeczy?
- Mhm… - mruknęła.
- To weźmy je i chodźmy. Jest dosyć późno, reszta pewnie się zamartwia…
- Możliwe… W sumie, co mam do stracenia… Mam nadzieję, że nie będę wam przeszkadzać.
- Skąd. – puściłem jej oczko.

                Po chwili brązowowłosa wróciła z trzema walizkami oraz dwiema torbami. Wziąłem połowę bagażu, następnie razem ruszyliśmy w stronę obozu. Wiele osób pewnie nie zabrałoby do swojego domu osoby, której nie widziało sporo czasu. Ze mną na szczęście jest inaczej. Ufam jej, tak jak reszta mojej rodzinki. Yuu wyjechał, więc spięć nie powinno być. Fakt, może i byłem w niej zakochany, ale to przeszło. Tak myślę… Mimo wszystko szkoda mi jej. Wiem, że nie należy do osób, które z łatwością się uczą. Jej rodzice nie byli w stanie tego pojąć… Żałosne… Do tego wyrzucić ją z domu… Nienawidzę takich ludzi. Człowiek bez uczuć.
                Suzuhara nie jest pijana. Czuć od niej, aczkolwiek nie wygląda na osobę o braku świadomości. Moi rodzice zawsze ją lubili, odczuwają do niej sympatię w dalszym ciągu. To trochę dziwne… Jedna przeprowadzka tyle zmieniła… Spotkałem osoby, które straciłem. Mam szansę ponownie odnowić relacje… To niezwykłe szczęście.

- Powinnaś ich polubić. – zacząłem – Jeden z nich strasznie przypomina Yuu, jeżeli brać pod uwagę charakter... – spojrzałem na nią – O, wybacz…
- Nie szkodzi. Yuu i ja to przeszłość. – uśmiechnęła się do mnie.
- Rozumiem...



* * *



                No to mi się oberwie. Jest kilka minut po pierwszej, a ja miałem wrócić tutaj kilka godzin temu. Chociaż, kto wie, może zapomnieli i poszli spać? Oby… Znając ich wszystkich, pewnie miałbym po kilku zdarzeniach całkiem niezłą traumę…

- Chyba wszyscy już śpią… - zacząłem szeptając – Zaprowadzę Cię do łazienki.

                Złapałem Suzuharę z nadgarstek, później z kolei pociągnąłem za sobą w stronę łaźni. Uszykowałem jej czyste spodnie dresowe, luźną koszulkę oraz ręcznik. Zostawiłem wszystkie rzeczy na szafce, następnie opuściłem pomieszczenie. Nie minęła chwila, jak usłyszałem szum wody. Muszę teraz tylko pilnować, aby nikt nie wszedł do środka.

                Po jakichś dziesięciu minutach szum wody ucichł. Nikt nie zszedł do nas, oznacza to raczej, że reszta już śpi. Gdy myślałem, że wszystko jest w należytym porządku, z łazienki dobiegł głośny huk. Co ona…?

- Kumi? – zapytałem, głośniej pukając w drzwi.
- Prze-przepraszam…
- Wszystko w porządku?
- Taaak, wszystko dobrze. – zaśmiała się.

                Kumi zawsze była trochę roztrzepana… Pozytywna osoba. Mooment, co jeżeli… Ten dźwięk ich obudził?! O cholera, jeżeli chłopaki tu zejdą to… Nie będzie najlepiej. Nie dość, że będą się czepiać o to, że wróciłem o tej porze, to jeszcze zastaną Suzuharę w takim stanie. Nie, nie, nie. Lepiej, żeby w dalszym ciągu drzemali.

- Kumii, szybciej, bo oberwie nam się…
- Dobra, przebiorę się u Ciebie w pokoju.
- Chyba schodzą, bierz rzeczy i biegniemy!
- Jasne...

               Po krótszej chwili Suzuhara opuściła pomieszczenie. Zdążyła się ubrać, ale niestety… Przez to, że szybko musiała się wysuszyć, nie przetarła poniektórych części ciała. Wynikiem tego są przylegające oraz niekiedy prześwitujące części koszulki. Muszę ją szybko gdzieś ukryć, bo jeśli Ci napaleńcy ją zobaczą, to będzie nieciekawie…
                Złapałem nadgarstek dziewczyny, następnie obracając się na pięcie zrobiłem kilka szybszych kroków w przód. Wynikiem tego było wpadnięcie na kapitana. Jak wmurowany w ziemię spoglądałem na niego z nadzieją, że nie będzie się czepiał „szczegółów”. Nie minęła nawet minuta, jak za Kejim ustawiła się większa część drużyny. Stanęli sobie w rządku i zaczęli wszystko bacznie obserwować. Coo za ludzie…

- Takeichi… - zaczął trochę niechętnie, łapiąc się za czubek głowy – Lepiej, żebym nie pytał, tak?
- Ym… Teraz lepiej odpuśćmy… - uśmiechnąłem się sztucznie, na co Hisashi zareagował śmiechem – Coś nie tak? – zapytałem ze wzrokiem mordercy.
- Nie, nic… - zasłonił usta starając się zapobiec kolejnemu atakowi głupawki.
- To moja znajoma, resztę powiem później, okej?
- Dobra. – Keji położył dłoń na jednym z moich ramion – Później także porozmawiamy o Twoim późnym powrocie oraz o tym, że nie dawałeś żadnego znaku życia. – aż przeszły przeze mnie ciarki…
- T-tak… To my już pójdziemy…

                Razem z Kumi pobiegliśmy na górę. Otworzyłem drzwi od swojego pokoju, następnie wchodząc do niego razem z dziewczyną, zamknąłem drzwi. Oświeciłem światło, po czym spojrzałem na podnoszącego się z łóżka Juna. Musiałem go obudzić…

- Którą mamy godzinęęę? – zapytał ziewając.
- Ileś tam po pierwszej… - oznajmiłem.
- Więc dlaczego nie śpisz? – czy on nie widzi Kumi?
- Dopiero, co wróciłem…
- A.. – rozejrzał się po pomieszczeniu, jednak jego wzrok skupił się na jednej osobie – A to, kto?
- To jest Suzuhara Kumi, moja znajoma. Kumi, to Jun. Później wszystko wyjaśnię, teraz chodźmy spać.
- Jasne… - on jest taki nieobecny…
- Heej, Jun, masz coś przeciwko temu, abym dziś z Tobą spał? – zaskoczony zerknął na mnie.
- Ym, nie, raczej nie…
- Dzięki. Tutaj możesz się położyć, Kumi. – wskazałem na pościelone łóżko.
- Dziękuję. – powiedziała łagodnym tonem głosu.

                Po jakichś dziecięciu sekundach zająłem miejsce obok Motoyoshiego. Odległość dzieląca nasze ciała wynosiła kilka centymetrów. Znów ta dziwna atmosfera… Moje serce zaczyna walić jak szalone. Ale dlaczego ja się tak denerwuję? Przecież to wszystko już mi minęło… Czas się uspokoić. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi. Fakt, zrobiliśmy kilka rzeczy, ale to nie zmienia sytuacji między nami… Nie zmienia, prawda? Eh, sam się oszukuję. Te pocałunki bardzo wiele zmieniły. To już nie jest to samo, co kiedyś. On też pewnie odczuwa krępację. W końcu udało mi się zrozumieć… Musimy to sobie wyjaśnić. Jeżeli tego nie zrobimy, to przecież ta krępacja, to niecierpliwienie się nie zniknie. Ja i Junishi musimy szczerze porozmawiać. Jednak, co z tego wyniknie… Nie mam pojęcia.
                Odwróciłem głowę w stronę chłopaka. Spoglądał w ścianę, będąc widocznie poddenerwowanym. Nie dziwię się. Też odczuwam coś podobnego, aczkolwiek nie emanuję tym. Z nim jest chyba gorzej… Może ubiegłe zdarzenia jakoś bardziej na niego wpłynęły? Możliwe… Czuję się głupio. Jestem temu wszystkiemu współwinny. Gdybym wtedy zaprotestował, a nie uległ, sytuacja chyba wyglądałaby inaczej… To jest najbardziej prawdopodobne.
                Całkowicie obróciłem się w stronę leżącego chłopaka. Wyciągnąłem dłoń, by móc tyrpnąć go w rękę. Gdy to zrobiłem, Jun odwrócił się do mnie. Przecież widzę, jak bardzo się stresuje. Jest całkiem uroczy w takim stanie… Nie, o czym ja znów myślę… Miałem jakoś załagodzić sytuację, a chyba tylko pogarszam. Mniejsza, Keichi działaj! Zaczynając mrużyć oczy, wywinąłem kąciki ust w górę. Wyraz twarzy Junishiego zaczął się zmieniać. W ostatniej chwili udało mi się dostrzec niezwykle piękny błysk w oku, a także mało widoczne wypieki na kościach policzkowych. Nawet, gdy zamknąłem oczy obraz Juna nie zniknął z mych myśli. Mógłbym przysiąc, że w tejże chwili wyglądał jak anioł. Naprawdę piękny.

- Dobranoc. – mruknąłem, po czym zasnąłem będąc rozmarzonym o chłopaku.
- Tak, dobranoc… - odpowiedział radośnie.



* * *



                Widząc coraz większe światło, zacząłem otwierać swoje oczy. Z początku miałem je przymrużone, ponieważ spora ilość światła do nich docierała, jednak po krótszej chwili dostosowałem się. Gdy dokładnie się przebudziłem, dostrzegłem Juna, który wtulony był w mój tors. Jasne kosmyki jego włosów opadały na moją klatkę piersiową. Dodać zaspany wyraz twarzy chłopaka, to, w jaki sposób on mruczy i… No kurde, wygląda tak bardzo uroczo!
                Łagodnie objąłem Motoyoshiego w talii, by móc przesunąć go nie budząc. Ułożyłem jego łebek na miękkiej poduszce. Chciałem się podnieść, jednak nie mogłem odwrócić od niego wzroku. Czy to jest normalne…? Wgapiać się w ten sposób w kolegę? Zachowanie godne jakiegoś zboczeńca… On jest zbyt słodki…
                Pochyliłem się w stronę chłopaka, jednocześnie podpierając się ręką, następnie w bardzo czuły sposób, musnąłem jego różowiutkie usta swoimi. Troszkę zwęziłem powieki. W tej chwili przepływa przeze mnie tak wiele emocji, że to cud, iż się powstrzymuję. Gdy minęła jakaś minuta, oddaliłem się od jasnowłosego. Spojrzałem jeszcze raz lekko uchylonymi oczyma na jego twarz, jednak po chwili odwróciłem wzrok i wstałem. Muszę zacząć się kontrolować!

- Keichi…? – zapytała zaspana dziewczyna.
- Kumi? Obudziłaś się? – odpowiedziałem szeptając.
- Mhm…
- W porządku. Możemy pójść razem się przygotować…
- Nie ma sprawy. – podniosła się z łóżka – Tylko wezmę jakieś ubrania i inne rzeczy…
- Okej, łazienka jest tuż obok naszego pokoju, więc powinnaś z łatwością trafić.
- Dziękuję Ci. Naprawdę, nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie Ty…
- Przestań. To nic. – posłałem jej serdeczny uśmiech – Jesteś dla mnie naprawdę ważna, więc nie przejmuj się tym. Dobrze?
- Tak… - odpowiedziała równie serdecznym gestem.

                Po wzięciu z komody czystych ubrań oraz bielizny opuściłem pokój. Kilkoma małymi krokami doczłapałem się do łazienki. Otworzyłem drzwi, wszedłem do środka i położyłem trzymane ubrania na szafce. Podszedłem do lustra, następnie odkręciłem wodę. Przemyłem swoją twarz zimną cieczą, później z kolei przetarłem czystym, miękkim ręcznikiem. Gdy zacząłem czesać włosy, do pomieszczenia weszła Suzuhara. Mając widoczny uśmiech na twarzy, zaczęła robić te same rzeczy, co ja niedługą chwilę wcześniej…



* * *



- Dobra, wszyscy już są? – zapytał kapitan.
- Tak myślę… - powiedział jeden z chłopaków.
- Okej. Jak pewnie wiecie, dziś nasz trening dobiega końca. O dwudziestej wyjeżdżamy z powrotem do Tokio. Jednak, nie myślcie, że dziś nie będziecie ćwiczyć. Wręcz przeciwnie. Mamy piętnastą. Za chwilę każdy z was uda się na trening, jednak przed dziewiętnastą chcę tu widzieć wszystkich. Wtedy zaczniemy się pakować i robić podobne rzeczy… Rozumiecie?
- Ta…
- Cieszcie się, bo trenujecie według własnego uznania. Keichi i… Suzuhara? – gdy dostrzegł kiwnięcie głową na potwierdzenie, kontynuował – Wasza dwójka ma do tego czasu wolne. Skoro wszyscy się rozumiemy, do zobaczenia za kilka godzin.
- Okej! – zaczął pełen zapału Katzuma – Dziś koniec, więc dajmy z siebie wszystko!
- Spokojnie, spokojnie… - wtrącił Akihito – Za bardzo się nakręcasz…
- Co na to poradzę! W piątek mecz, musimy dać z siebie jak najwięcej!
- Każdy z nas to wie. – przechylił głowę na bok – Tylko nie szalejcie za bardzo… Jeden już narobił się kontuzji, nie chcemy raczej więcej takich przypadków…
- To był wypadek. – wtrąciłem dumnie.
- Tak, tak. Niech Ci będzie. – spojrzał głęboko w moje oczy – Wielka szkoda, że nie zagrasz… Uważam, że masz ogromny talent oraz predyspozycje do bycia zawodowym graczem. Mam nadzieję, ze szybko wrócisz do dobrej formy.
- Dzięki, Akihito. – po raz kolejny podniósł mnie na duchu…
- Nie ma, za co. – odpowiedział łagodnie.

                Grupa koszykarzy opuściła domek, więc zostałem w nim tylko ja i Kumi. Usiedliśmy razem na sofie, która znajdowała się w salonie. Zauważyłem, że coś ją trapi. No cóż, chyba wiem, co… Ma tylko osiemnaście lat, a już postawiono ją w takiej sytuacji… Współczuję jej. Tylko mam nadzieję, że szybko zaaklimatyzuje się u mnie.

- Wszystko w porządku? – zapytałem troskliwie.
- T-tak… - widać po niej, że za chwile się rozpłacze…
- Przestań… Nie musisz udawać. Wiem, że jest Ci ciężko. – dostrzegłem wypływające z jej oczu łzy.
- To naprawdę… - zaczęła płakać – n-nic takiego…

                Nie chcąc patrzeć na Suzuharę w takim stanie, szybko objąłem ją. Zacząłem gładzić jej włosy z nadzieją, że jakoś ją to uspokoi. Nie wiem, dlaczego, ale czułem, że w tym momencie ktoś na nas patrzał. Nie w sensie, że duchy, ktoś z lornetką w oknie, tylko osoba stojąca niedaleko nas. Nie mogłem tego sprawdzić, ponieważ obecna sytuacja nie pozwalała na to. Po chwili usłyszałem szybsze kroki oraz trzask drzwi. Razem z Kumi spojrzeliśmy w stronę drzwi frontowych.
- Ktoś tu był? – powiedzieliśmy w tym samym momencie.



* * *


_____________________________________

Yo. Wyszło, jak wyszło. Ostatnimi czasy jakoś nie mam weny. ;x
Nie wiem, obejrzę sobie jakiegoś Yaoica, może to pomoże. XD
Kto wie... 
No cóż, miejmy taką nadzieję. :3

Chizu Chan.

8 komentarzy :

  1. Łuhu yay ! 9 rozdział. Myślałam ,że rozdziały będą pojawiać się rzadziej (dlatego jestem w tył jakieś 3) ale właśnie zaczęły mi się ferie więc spokojnie nadrobię. Bo uwielbiam twoje opowiadania(można powiedzieć ,żę kocham) A już myślałam, że będę się nudzić i będę musiała wyjść...na dwór... do ludzi... No nic to ja zabieram się do czytania i poczekaj na mnie z kolejnym rozdziałem ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc...sugoi ! *O* moja dusza pragnie więcej. btw. kto to był ? ;=; domyślam się kto to ale czekam na 10 rozdział !

      Usuń
  2. 'Clock Strikes' to moim zdaniem najlepsza piosenka ONE OK ROCK xD

    Wyszło... ŚWIETNIE, jak zwykle. xD
    Denerwuje mnie ta cała Suzuhara ;x
    Pewnie biedny Junishi ich widział ;C
    Byle tylko ta głupia Suzuhara nie kleiła się na poważnie do Keichiego, bo nie wytrzymam nerwowo ;x ;p
    Wybacz, że tak na nią najeżdżam, ale nie mogę się powstrzymać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, rozumiem, rozumiem.
      W sumie to moje reakcje na takie sytuacje są całkiem podobne. XD

      Usuń
  3. Twój blog został nominowany do Liebster Award! http://blask-susan.blogspot.com/2014/02/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli nie mając weny, piszesz coś takiego to co napiszesz mając? :P Jeśli faktycznie tam na końcu widział ich Junishi, to założę się o dowolną kwotę, że w najbliższym czasie w ramach "pogodzenia się", COŚ się wydarzy między nim a Keichim... :P Ale obym się mylił ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może się mylisz. :D
      No, obecnie z weną to u mnie krucho. Nie mogę się zebrać, aby cokolwiek napisać i w dodatku rozdziały wchodzą tak o. ';/
      Do tego nauka, szkoła, inne rzeczy... istne piekło. xd

      Usuń
  5. Hej,
    to dawna jego znajoma, mamwrażenie, że to Junishi ich obserwował i och tak, tak Keichi pcocałował...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic