piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 10.



* * *



                Gdy tylko usłyszałem dosyć głośny trzask drzwi, gwałtownie zerwałem się z miejsca i popędziłem w stronę, z której on dobiegł. Mam przeczucie, że był to Jun… Szybko otworzyłem drzwi i wyszedłem na zewnątrz, by móc rozejrzeć się po okolicy. Niestety, nie dostrzegłem żadnej osoby. Ponownie zlustrowałem kilka miejsc, jednakże nikogo nie było w pobliżu. Cicho westchnąłem i pomyślałem o tym zdarzeniu. W sumie… To mogło wyglądać, jakbyśmy się obściskiwali… Ale dlaczego ktoś widząc nas miałby się załamywać i wybiegać? Ledwo się zamyśliłem, gdy przed moimi oczami ukazał się błękitnowłosy. Zerknął na mnie mając pogodny wyraz twarzy, a następnie rozpoczął rozmowę.

- O, Keichi. Właśnie miałem Cię o coś spytać. – zaczął – Zauważyłem, że chwilę temu wybiegał stąd Junishi, więc pomyślałem, że coś się stało.
- Więc to był Jun… - mruknąłem cicho.
- Wszystko w porządku? Nie znam go zbyt długo, ale wnioskując z jego wyrazu twarzy był bardzo podirytowany…
- Poważnie?
- Tak sądzę… - lekko się uśmiechnął – Czy z Twoją koleżanką już wszystko w porządku?
- Masz na myśli Suzuharę? – na potwierdzenie kiwnął głową – Cały czas do siebie dochodzi.
- Rozumiem… Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży.

                Akihito zaczął coś mówić, jednakże wyłączyłem się. Zacząłem myśleć o tych wszystkich sytuacjach. Wcześniej sądziłem, że zakochałem się w Kurumi, jednakże teraz nie jestem już co do tego taki pewien. To chyba normalne, że martwiłem się o koleżankę? Do tego raczej nie trzeba mieszać miłości, w dodatku biorąc pod uwagę fakt, że nie znamy się sporo czasu. Wprawdzie nie myślałem o niej od jakiegoś czasu... Eh, sam już nie wiem. No i teraz dołączyła Kumi… Niby byłem w niej zakochany, ale teraz jakoś… nie odczuwam tego samego. Pewnie byłem tylko zauroczony, kto wie… Teraz kolejną osobą, o której zaczynam myśleć jest Jun. Ale przecież to tylko mój przyjaciel… Zrobiliśmy kilka „nadzwyczajnych” rzeczy, jednak nie sądzę, abyśmy nagle zakochali się w sobie. Czym tak właściwie jest miłość?

- Hej, Aki… - przerwałem chłopakowi – Czym… jest według Ciebie miłość? – diamentooki zszokował się moim nagłym pytaniem.
- Czym jest miłość, hm…? – zamyślił się – To raczej rzecz nie do opisania. To jeden z głównych stanów istnienia, każdy człowiek ma w sobie garstkę miłości… - spojrzał na mnie pytająco – Dlaczego tak nagle o to pytasz?
- Wiesz… Już się pogubiłem… - przegryzłem wargę – Z początku myślałem, że zakochałem się w Kurumi… Jednak, gdy teraz o tym myślę, to po prostu wiem, że to zwyczajne, chwilowe zauroczenie.
- Rozumiem.
- Pamiętam także, że kiedyś byłem… zauroczony Suzuharą. Gdy była z moim bratem, ja starałem się polepszyć nasze relacje, co było egoistyczne z mojej strony oraz nie fair wobec brata. – spojrzałem w niebo – Wszystko było okej, jednak teraz postrzegam ją jedynie jako koleżankę…
- Masz dopiero szesnaście lat, to normalne, że możesz brać pod uwagę tego typu kwestie…
- Też tak sądzę, ale to nie wszystko. Jest jeszcze... pewna osoba. Byliśmy, czy może nadal jesteśmy zwykłymi przyjaciółmi, lecz to, co się ostatnio przytrafiło… Zmieniło diametralnie naszą relację. Rozmowy stały się krępujące, bycie w jej obecności sprawia, że bicie mojego serca przyspiesza… Nie wiem, czy mogę brać pod uwagę jakieś głębsze uczucie, ponieważ to wydarzyło się całkiem niedawno…
- Tutaj masz racje. Nie możesz tak szybko oceniać swoich uczuć do danej osoby. – uśmiechnął się życzliwie – Najlepiej będzie, jeżeli po prostu porozmawiasz z tą osobą.
- Tak myślisz? – spytałem dosyć niepewnie.
- Tak. – odpowiedział pewnie – Tylko pamiętaj, aby nie robić nic pochopnie. Możesz jeszcze ją odstraszyć.
- Dzięki… Jak zwykle mnie pocieszasz. – pokazałem ząbki.
- Do usług. – odwzajemnił gest.

                Po kilku sekundach zacząłem biec we wskazaną przez Akiego stronę. Powinienem porozmawiać o tych sytuacjach z Junem, dowiedzieć się, co on o tym myśli…



* * *



                Rozglądając się po jasnym obszarze, zacząłem przyspieszać tempo. Jeżeli go znajdę, muszę to wyznać… Ale jak rozpocząć temat? Co, jeżeli nagle się speszę i wywinę? Nie, nie mogę. Muszę o tym porozmawiać! Ta atmosfera robi się męcząca. Ciekawe, jak daleko pobiegł…
                Nie mogłem biec, ponieważ mój obecny stan na to nie pozwalał. Łapiąc coraz większe wdechy, desperacko szukałem Motoyoshiego. Nie minęła chwila, gdy moim oczom ukazał się idący w moją stronę jasnowłosy. Ucieszyłem się z tego powodu, jednak po dokładnym spostrzeżeniu twarzy chłopaka, przeszły przeze mnie ciarki. To znów to spojrzenie… Ten chłodny wyraz twarzy… Nie lubię tego stanu… Przeraża mnie.
- Jun, muszę Ci coś powiedzieć… - zacząłem.
- Co tym razem? – usłyszenie jego tonu głosu wbiło mnie w ziemię.
- To byłeś Ty, prawda? – spojrzałem na niego – To Ty niedawno wybiegałeś po zobaczeniu mnie, mam rację? – nie dając odpowiedzieć na pytania jasnowłosemu, zacząłem mówić – Nie wiem, o czym sobie pomyślałeś, ale między mną i Kumi nic nie ma. Po prostu ją pocieszyłem, bo wybuchła płaczem.
- Po co mi to mówisz? – w dalszym ciągu jego głos nie jest taki sam, jak kiedyś.
- Ponieważ chcę z Tobą porozmawiać. – starając się załagodzić sprawę, zrobiłem niewielki krok w przód.
- O czym?
- Bo wiesz… My ostatnio… Zrobiliśmy kilka nadzwyczajnych rzeczy… I teraz się obawiam, że mogłem coś do Ciebie po… - nim zdołałem dokończyć, Jun mi przerwał wybuchając.
- Żartujesz sobie w tej chwili ze mnie?!
- Co? Nie, przecież mówię…
- Daj sobie spokój! Nienawidzę ludzi takich, jak Ty. – zrobił się poważny – Jesteś hipokrytą.

                Po rzuceniu tych chłodnych słów, Jun odwrócił wzrok i ominął mnie. Nie miałem nawet siły, aby spojrzeć w tył i go zatrzymać. Dlaczego te słowa tak bardzo mnie zabolały? Dlaczego… Czuję, jakby podobna rzecz już się kiedyś wydarzyła? Mam deja vu… On mnie… nienawidzi? Chciałem z nim porozmawiać, a tylko pogorszyłem to wszystko… Skoro taka rzecz potrafi popsuć relację, to, jak mam mu do cholery powiedzieć, co myślę? Muszę zacząć od nowa.



* * *



                Chłopaki już zaczęli się pakować. Biegają z jednego, do drugiego pokoju z torbami i ubraniami w rękach. Cóż, chyba też powinienem to zrobić. W końcu za niedługo wyjeżdżamy. Westchnąłem, następnie ruszyłem niezbyt spiesznym tempem w stronę swojego pokoju. Obawiając się chłodnego wzroku Juna, niechętnie otworzyłem drzwi. Tak, jak się spodziewałem. Junishi spojrzał na mnie z pogardą. To naprawdę nie jest miłe…

- Co z Tobą…? – zacząłem cichym, jak i niepewnym tonem.
- Co ze mną? Denerwujesz mnie.
- Czym? – zapytałem.
- Tym, co robisz.
- Nie rozumiem Cię… Co takiego robię?
- Jesteś taki tępy, czy to kolejny sposób? – zapytał z lekkim zakpieniem.
- Naprawdę nie mam pojęcia, o co Ci chodzi, Jun…
- Uważasz, że jak ludzie będą reagować na te Twoje „wyznania”? Najpierw Kurumi, później ta Suzuhara, a teraz ja… Kto będzie kolejny, Keichi? Spokojnie, do wyjazdu jeszcze trochę czasu, zdążysz wyznać swoje „uczucia” jeszcze kilku osobom. Ale nie zapomnij zachować skruchy i zawstydzenia, to w końcu niezbędne! – w jego oczach pojawiły się świetliki – Nie wiem, czy ta pseudo przyjaźń ma jakikolwiek sens. Nie przepadam za ludźmi, którzy ślepo wyznają „uczucia” nie licząc się z osobą drugą. Nie mam zamiaru z Tobą dłużej rozmawiać, bo tylko podnosisz mi ciśnienie. Narka.

                Czy to… Naprawdę tak wygląda? No w sumie… Tutaj, w Japonii takie wyznawanie uczuć nie jest zbyt popularne… Być może to poważnie wyglądało na zakpienie… Ale, jeżeli teraz go przeproszę, to on… To wszystko jeszcze bardziej się pogorszy. Powinienem przeczekać? Tak, to chyba najlepsze rozwiązanie… Dzięki temu nawet powiększę swoją wiedzę o moim obecnym podejściu do Juna. Czy to kolejna pomyłka, czy może coś bardziej prawdziwego… Chcę tylko odzyskać dawnego przyjaciela, dawną relację… Złożyłem dłoń w pięść, następnie poszedłem po walizkę, by móc zacząć się pakować.



* * *



- Za chwile wyjeżdżamy. Upewnijcie się, że macie wszystko. – powiedział Keji.

                Nie słuchając, co koszykarze mają do powiedzenia, siedząc na samym końcu autokaru wpatrywałem się w ciemne niebo. Układając usta w prostą linię, przymrużyłem oczy. Czy to tak wygląda? Jeżeli przypomnę sobie kilka sytuacji… Podczas gdy Jun mówił mi o różnych rzeczach, ja myślałem o Kurumi i w ogóle go nie słuchałem. Jak zapytał, o czym myślę, odpowiadałem wprost… Kiedy on wyglądał na zmartwionego, ja zaczynałem mówić o Kurumi... Możliwe, że powiedziałem mu o tym, że „zakochałem się” w niej… Wszystko fajnie, ale dlaczego zareagował takim oburzeniem na to wszystko? Jedynie racjonalne wyjaśnienie na to, to… Czuje coś do mnie?
                Z myśli wyrwała mnie Kumi, która troskliwie spytała o to, jak się mam.

- Wyglądasz nie najlepiej. Czy coś się stało?
- Nic szczególnego. Po prostu uświadomiłem sobie, jakim jestem idiotą.



* * *


_________________________________


Krótki rozdział, mało akcji, brak weny, zwlekałam jakieś 2 tygodnie…

Tragedia. Gomena, postaram się to jakoś zmienić. :(

Chizu Chan.

6 komentarzy :

  1. Zabrakło mi jakiejś nutki na początku. ;c ;p

    Co do tej części to faktycznie krótka, ale i tak mi się podobała, nawet bardzo. xD
    Definicja miłości, Akihito, była piękna. ;]

    Podczas rozmowy o uczuciach Keichiego do Juna, dokładniej ten fragment:
    'Nie wiem, o czym sobie pomyślałeś, ale między mną i Kumi nic nie ma. Po prostu ją pocieszyłem, bo wybuchłem płaczem.'
    Powinno być chyba 'wybuchła płaczem'? Bez obrazy, tak tylko Ci piszę, bo sama też wolę jak ktoś mi wskazuje gdzie coś jest nie tak. xD

    Czekam na następną. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miało być wybuchła XD
      Taka mała literówka. :D

      Usuń
  2. Nadal nie wydaje mi się, że można z całą pewnością stwierdzić, że przegrałem postawione w zakład w poprzednim rozdziale pieniądze! :P Swoją drogą...ciekawe co by powiedzieli moi rodzice, jakbym sprowadził na chatę przyjaciółkę, którą wyrzucono z domu...Aż sprawdzę! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Domyślam się ,że miesięczny limit weny został wykorzystany ? Czekam z niecierpliwością na więcej i wiem, wiem ,że Jun i Keichi ,ale liczę w przyszłości na coś z Akihito bo najbardziej lubię tą postać ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej,
    ej to był Jun? mam nadzieję, że sobie porozmawiają i wszystko wyjaśnią...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic