piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 5.







  * * *


                Od wczoraj w mieście panuje totalny chaos. Wszędzie radiowozy, policja, straż… Zaczęto nawet zakładać kamery w tych straszniejszych uliczkach. Dano także specjalny nakaz, aby niepełnoletni, zanim się ściemni, udali się do swoich domów. Według mnie to trochę denerwujące… Nakładają nam ograniczenia, kontrolują większość ruchów. Znaczy, nie narzekam, ponieważ doceniam fakt, że nie ignorują takich rzeczy, ale ta kontrola, kamery… Trochę tego za dużo.
                Aktualnie jestem na treningu drużyny… Keji przesadza, mam nogi jak z waty. A takie rzeczy rzadko mi się zdarzały. Cały czas naciska, oszaleć można. Większość pierwszaków pada na twarz. Nasi Senpaie też są już lekko zmęczeni… Ranyy, niech on zastopuje. Jest mi coraz ciężej złapać oddech.

- Jest tutaj Takeichi?! – krzyknęła jakaś dziewczyna, nagle przerywając trening.
- Um, no tak… - uniosłem rękę do góry.
- Na szczęście!

                Pięć dziewczyn podbiegło do mnie. Wyglądały na mocno przerażone, zdenerwowane, smutne… Chwile, widziałem kilka z nim razem z Kurumi, wtedy, gdy ją poznałem…

- Stało się coś strasznego! – powiedziała jedna z nich.
- Co takiego? – zapytałem.
- Kurumi nie wróciła na noc do domu! – po tych słowach osłupiałem – Nie możemy się też do niej dodzwonić! Ma wyłączony telefon, jej ojciec się zamartwia!
- Jeszcze sprawa z tym seryjnym mordercą.. Co, jeśli on ją dopadł?! – dziewczyna zacisnęła dłoń na moim rękawie, z jej oczu zaczęły wypływać łzy.
- Zawiadomiłyście policję? – zapytał Junishi, razem z resztą chłopaków podchodząc do nas.
- Tata Kurumi zgłosił sprawę, jednak… - dziewczyna przełknęła ślinę – Policja potrzebuje konkretnych dowodów.
- A, to jest głupie z ich strony! – wtrąciła Haruka – Przecież to nie są żarty!

                Chłopaki zaczęli uspokajać koleżanki blondynki. Dziwi mnie, że przyszły z tym do mnie… Przecież nie jestem żadnym detektywem, czy też… Nie, ja nim nie jestem, ale mój ojciec jest wysoko postawionym komendantem policji. Nie chwaliłem się tym przed nikim… Jednak, to może się przydać. Zabiorę chyba ze sobą Junishiego, on jest teraz najbliższą mi osobą. No, nie licząc Yuu, którego przy mnie aktualnie nie ma. Właściwie, skoro już mowa o Yuu, coś długo z nim nie pisałem… Dziś to chyba zrobię, niech mi, chociaż doradzi w tej kwestii… Może powinienem udać się w miejsce, w którym miało miejsce ostatnie morderstwo… Taa, już to widzę. Zagrodzone policjantami, pełno paparazzi, dziennikarzy. No, wpuszczą mnie na pewno.  

- Powiecie mi, co mam z tym zrobić? Przecież nie pójdę jej tak nagle szukać… Nawet, jeśli to, gdybym ich odnalazł, co miałbym zrobić? Wątpię, abym dał radę pokonać seryjnego mordercę… Taką sprawą powinni zajmować się policjanci. Ja jestem tylko szarym licealistą. I to nie tak, że w ogóle nie jest mi jej szkoda. Wręcz przeciwnie. Jestem zaskoczony, jak i jednocześnie przerażony faktem, że ten psychol dotarł aż do tej szkoły. Poproszę o pomoc ojca, on na pewno w tym pomoże…
- Jak to? – zapytała zaciekawiona Haruka.
- Jest komendantem…
- Poważnie!? – poprawił im się trochę humor – To może bardzo pomóc! Jeśli Twój ojciec zgodzi się, nie będzie takich problemów!
- Pewnie macie rację… - westchnąłem – W takim razie, Senpai, muszę Was opuścić… - Junishi spojrzał na mnie miną zbitego psiaka – Porywam ze sobą Junishiego… – złapałem go za rękaw, następnie zacząłem ciągnąć za sobą do wyjścia.

                Wybiegliśmy z sali we dwóch. Wyciągnąłem z kieszeni telefon, wybrałem numer do ojca i zadzwoniłem. Gdy odebrał, wprowadziłem go w sytuację, opowiedziałem o wszystkim. Chwilę pomyślał, jednak na moją korzyść zgodził się. Wszystko fajnie, ale gdy spytałem o pozwolenie na wejście do miejsca, w którym miało miejsce ostatnie przestępstwo, wyśmiał mnie i odmówił, przy okazji rozłączając się. Pf, wredota. Ale dzięki niemu będziemy mogli szybciej odnaleźć Kurumi. Najlepiej będzie, jeśli powiadomię o tym jej tatę. Tak, to dobry pomysł.

- Junishi, idziemy. – szarpnąłem chłopaka za sobą.



* * *



                Motoyoshi trochę się ociągał. W sumie, to go rozumiem. Po tym treningu ciężko iść taki kawał drogi bez żadnych problemów, odpoczynków. Chłopak mamrotał coś pod nosem, ale jego urocza minka sprawiała, że nie sprzeczałem się z nim. W pewnym momencie mój wzrok przykuła jaskrawa rzecz, trochę wystawała zza krzaków. Moje serce mocno zabiło. Otrząsnąłem się z myśli, podbiegłem do wcześniej zauważonego przedmiotu. Złapałem kolorowy materiał i pociągnąłem koniuszek.

- To należy przecież do Kurumi! – tak, miała ten szal w szkole, na apelu. To z pewnością jej!
- Jesteś pewien? – chłopak zapytał.
- Tak. Miała go na rozpoczęciu… - zacząłem oglądać znalezisko – Chwile… To przecież…! – wytrzeszczyłem oczy – Wygląda jak krew…
- No, to teraz chyba wystarczający dowód na to, że Kurumi została uprowadzona?
- Zdecydowanie! – krzyknąłem, później z kolei zacząłem biec w stronę biura.
- Poczekaj na mnie… - burknął jasnowłosy, starając się dotrzymać mi tempa.



* * *



- Takeichi… - rzekł mężczyzna ze łzami w oczach – Doceniam to wszystko, naprawdę… Bardzo Ci dziękuję, że poświęcasz swój czas na to. Jestem Ci bardzo wdzięczny.
- Ależ nie ma, za co. Nie mogę tak po prostu tego zignorować… Bardzo polubiłem Kurumi.
- Cieszy mnie to. – przejechał dłonią po czole – W takim razie, nie będę zwlekał, od razu pojadę na komisariat.
- Dobrze. – mężczyzna opuścił pomieszczenie – W takim razie, Junishi…
- Chodźmy do mnie. – uśmiechnął się… przyjaźnie?
- Jasne…

                Opuściliśmy biuro, następnie udaliśmy się do domu Motoyoshiego.



* * *



                Junishi wbiegł do swojego pokoju jak opętany. W ręku trzymał jakieś zdjęcie. Jego wyszczerz od ucha, do ucha mówił sam za siebie. Co on tym razem planuje? Rany… Pokręciłem głową.

- Takeichi, patrz, co mam! – wskoczył na mnie, wywracając mnie na plecy. Upadliśmy na łóżko, ale tak jak zwykle, robiłem za siedzenie. Po otworzeniu oczu, przed swoją twarzą dostrzegłem jakieś dziwne zdjęcie.
- Co to…?
- Nie pamiętasz?! Jejku… - pokazał grymas na swojej ładnej buźce – To przecież Ty!
- O czym Ty…? – on ma na myśli TO zdjęcie?!
- Aaa, widzę, że sobie przypomniałeś! – chłopak zaśmiał się – Uwielbiam Twoją mamę za to, że zmuszała Cię do takich przebieranek!

                To zdjęcie… Jest czymś, czego nienawidzę. Jestem tam przebrany za jakąś księżniczkę... Moja matka zawsze lubiła mnie przebierać w różne rzeczy, ale to było przegięcie. Jeszcze musiałem nosić tę obcisłą bieliznę, ugh.

- Spal to… - mruknąłem.
- Co?! – zaskoczony wrzasnął – Nie ma mowy!
- No weź… Jestem w sukience.. Ile Ty w ogóle trzymasz ten złowrogi przedmiot? – nadymałem policzki.
- Mam go od zawsze… – chłopak zamyślił się.
- Poważnie? Nie mogłeś tego podrzeć, spalić, zakopać?
- Oszalałeś? – łapiąc moje ramiona, pchnął mnie w tył – Wyglądasz tutaj tak słodko i niewinnie!
- Jun… Brzmisz w tej chwili jak jakiś zboczeniec. - zmarszczyłem czoło.
- Ale to prawda! Masz taką uroczą minkę... – pojedyncza łezka kapnęła na mój polik.
- Co jest… ? Dlaczego płaczesz? - zapytałem, będąc całkowicie zmieszanym.
- To wszystko... Tyle czasu minęło... Gdy poszliśmy do gimnazjum, straciliśmy kontakt. Byłem samotny przez ten czas... Straciłem przyjaciół. – pociągnął nosem – Ale na szczęście teraz jest w porządku. - uśmiechnął się pokazując ząbki.
- Tak, tak… Rozumiem.

                Dopiero po chwili zorientowałem się, w jakiej pozycji leżymy. W sumie, to jest miłe. On się tak bardzo o mnie martwi… Cieszę się. Nie jestem mu obojętny. W końcu ktoś, kto stara się o mnie zadbać. To takie ciepłe uczucie… A w jego towarzystwie czuję się tak dobrze. Jakbym miał obok osobę, którą naprawdę cenię. Nie no, tak właśnie jest. Cenię go, szanuję, bardzo lubię. Jest moim prawdziwym przyjacielem… Chyba nawet najlepszym przyjacielem. Jest taki drobniutki, ta jego gładziutka skóra, pachnące włosy… Zawsze się rozmarzam w takich sytuacjach… Junishi tylko to ułatwia. Najbardziej dziwi mnie fakt, że mimo tego, że pocałowaliśmy się, nie czujemy jakiejś specjalnej krępacji. To wspaniale, że mam go obok siebie. Ostatni raz mocniej do siebie docisnąłem chłopaka, następnie puściłem.

- W takim razie, będę się zbierał. – oby dwaj podnieśliśmy się z łóżka – Mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. Jutro mamy wolne, więc mam do przemyślenia kilka spraw…
- Jasne. Odprowadzę Cię do wyjścia. – powiedział, dodatkowo otwierając drzwi.
- Dzięki. – zeszliśmy na dół po schodach..



* * *



- Wróciłem!! – krzyknąłem wchodząc do domu.
- Kei-kun? – moja mama wyszła zza rogu – Całe szczęście, tak się martwiłam! – kobieta mocno mnie przytuliła.
- Taa… - po ujrzeniu tego błysku w jej oczach, przeraziłem się – Mam sporo nauki, to ja już idę na górę…
- Poczekaj chwilkę! – blondwłosa pobiegła do salonu – Patrz, co Ci kupiłam! – wracając do mnie, w ręku trzymała coś podejrzanego…
- Co to jest…? – od wypadku zacząłem szykować się do ucieczki.
- Kupiłam Ci taką słodką piżamkę! Zobacz, tutaj jest kapturek, są uszka, ogonek… – zaczęła mi pokazywać to diabelstwo – Będzie Ci w tym do twarzy! – zaniemówiłem.
- C-c-c-o…
- Proszę, przymierz ją! Kupiłam to z myślą o Tobie…
- Jeśli przymierzę… dasz mi spokój…? – zapytałem z nadzieją.
- Tak! Ale załóż ją, kapturek i w ogóle!
- T-ta… Dobra, daj mi to! – będąc lekko podirytowanym, wyrwałem ubranie z rąk matki i pobiegłem na górę, do łazienki.

                Zdjąłem obecnie założone ubranie, po czym niechętnie, jednak będąc lekko tym zainteresowany, starałem się założyć beżową piżamę. Poprawiłem dokładnie strój. Patrząc na swoje odbicie w lustrze, wybuchnąłem nagłym śmiechem. Nie mogłem się powstrzymać, wyglądam jak idiota. Szesnastoletni chłopak ubrany w jasny kostiumik, który ma kapturek z uszami miśka oraz ogonek? Haha, nie wierzę… To jest jakaś kpina, prawda…?
                Niechętnie zszedłem na dół, mając dodatkowo na głowie zarzucony kaptur. Chociaż, muszę przyznać, ten kostium jest strasznie mięciutki. Gdy znalazłem się w salonie, mając lekko opuszczoną głowę, podszedłem do matki. Tak, jak się spodziewałem, zaczęła się ze mnie śmiać. Jednak, gdy wyciągnęła aparat, uciekłem do swojego pokoju. Nie ma mowy, że ktoś uwieczni ten upokarzający moment! Eh, jestem tak zmęczony, że nie mam nawet siły się przebierać… Mniejsza, w końcu to piżama, zasnę jakoś… Nie zwracając na nic już uwagi, wskoczyłem na łóżko i zasnąłem.



* * *



                Już ranek… Jaskrawe światło razi moje wspaniałe oczka… Nienawidzę poranków, zawsze ta niechęć do podniesienia się… Reety, mam już tego dosyć.  Słyszę głosy z dołu… Tak, pewnie mama z ojcem o czymś rozmawiają, pewnie o moim durnym stroju. Może do nich zejdę, pokażę, jak uroczo w tym wyglądam? W sumie, czemu nie.
                Podniosłem się z łóżka i stanąłem na nogi. Założyłem na głowę kapturek, poprawiłem resztę stroju. Przeraża mnie to, że spodobał mi się ten kostium… Cicho otworzyłem drzwi, aby nie usłyszano mnie. Stanąłem tuż przed stopniami. Dobra, schodzę, nic złego się nie stanie… Zacząłem iść na dół w taki sposób, aby Ci na dole zdołali mnie usłyszeć. Okej, stoję tuż za progiem. Jeden krok i każdy mnie zobaczy. Co mi tam, to tylko rodzice! Akurat w momencie, kiedy chciałem wyjść, ziewnąłem przeciągle. Aby nie wyglądało to niechlujnie, zasłoniłem łapką buzię. Wyszedłem zza progu z zamkniętymi oczkami. Stanąłem na widoku, przetarłem patrzałki.

- Yyy… - usłyszałem zaskoczonego chłopaka.

                Szybko otworzyłem oczy, ponieważ zdziwiłem się tym dźwiękiem. Co po chwili dostrzegłem?! Chłopaków z drużyny! Gdy wszyscy mnie ujrzeli, szeroko otworzyli oczy i uchylili usta. Stałem jak wryty w ziemię. Jeszcze pokazałem się chłopakom ze szkoły ubrany w to coś… Ta, wspaniaaale. 

- N-no, więc… - żaden z nas nie wiedział, jak rozpocząć rozmowę.
- Keeeichi, wyglądasz naprawdę U-RO-CZO!! – ten wspierający Junishi…
- Hehehe… - wymusiłem śmiech, przy okazji zasłaniając twarz – To.. To nie tak jak myślicie… Zostałem zmuszony… I, ten no… No wiecie… - zrobiłem zabawny dziubek, zacząłem bawić się palcami – Wieecie…
- Nie przeszkadzają nam Twoje fetysze. – oznajmił Hisashi – Ale szybko, idź się ubierz w coś NORMALNEGO – ta, musiał podkreślić to słowo… - i spakuj rzeczy.
- He?
- No wiesz, ubrania, potrzebne rzeczy… Coś, żeby Ci wystarczyło na pięć dni albo nawet więcej.
- Dlaczego?
- Zorganizowaliśmy trening. Musimy w końcu podnieść kondycję każdego z nas. – powiedział Keji – Wszystko jest już załatwione, więc zbieraj się.
- Jasne…

                Tak rozpoczął się mój dzień. Trochę zaskoczenia było, teraz oczekuję dalszej części. Jednak, coś sprawia, że nie chcę opuszczać domu… To wszystko przez tego mordercę, jeżeli Kurumi… Nie, nawet tak nie myśl! Ona musi być bezpieczna, ja… Właśnie, dlaczego tak bardzo się nią przejmuję? Nie jest mi obojętna, jestem zdenerwowany tą całą sytuacją, martwi mnie fakt, że zaginęła… Czy to możliwe, że… zakochałem się w niej?



* * *

14 komentarzy :

  1. Ale się porobiło .! : 0
    Biedna Kurumi, mam nadzieję że nic jej nie jest : c
    Haha, ta sytuacja z piżamą i chłopakami z drużyny mnie rozwala . ^.^
    Czekałam na ten rozdział niecierpliwie <3
    I jak zawsze ZAJEBISTY, dodawaj szybko!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Krew nie wróży nic dobrego, osobiscie nie robię sobie nadziei :/ Co mi wcale nie przeszkadzało mieć banana na twarzy odkad doszedłem do fragmentu z "piżamką" :D Świetne! Wogóle, nazwał ojca "wredotą", to co myśli o matce,która kupuje mu ośmieszajace stroje i chce go w nich fotografować? :D Fajnie,że akcja nabiera tempa, czekamy na ciąg dalszy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. 5 rozdział jest tak samo świetny jak i 4!!! c:

    http://unnormall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, napiszę na którymś z Twoich blogów.

      Usuń
  5. musiałam sie cofnąć do tyłu aby wiedzieć o co chodzi i szczerze mówiąc nie jest źle więc oby tak dalej napewno bede wpadać i obserwuje :))
    http://miloscpotrafizranic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej!!! Nominuję cię do Liebster Award! Zasługujesz na to, masz świetnego bloga! Więcej informacji: http://nicniedasiecofnac.blogspot.com/2014/01/liebster-award-23456.html
    Pozdrawiam, Dżoana ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział! wspaniale piszesz, przeczytałam wszystkie rozdziały :) powiadom mnie, kiedy bedzie nastepny.
    http://smoczexserce.blogspot.com/ zapraszam ! już 6 opowiadanie :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. KIEDY TY DODASZ KOLEJNY ROZDZIAŁ??
    Przeczytałam dzisiaj trzy i chce kolejne. Czekam, czekam, czekam.
    Tak bardzo mi się podoba ten rozdział, wow. Chyba nie zasnę ;))

    Shijemi

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany! Strasznie podobał mi się fragment z tą piżamą :D Hahaha! Padłam xD
    Czekam na kolejny rozdział,
    Szafirowa
    http://sapphire-szafir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bym chciała taką piżamkę! xD
    + Nieee, ja nie chcę by zakochał się w Kurumi! ;x ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś jedyna. :D
      Mi też strasznie podobają się takie piżamki. To tak uroczo wygląda. ;D

      Usuń
  11. Hej,
    biedna Kumiko mam nadzieję, że znajdzie się żywa, a ta piżamka nie słyszał żadnych innych głosów...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic