niedziela, 28 grudnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 20.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 20.



~~~


                Gdy blondyn w końcu się odwiesił, również do mnie podszedł.
- A tak zapewniałaś, że nie potrafisz śpiewać. – powiedział – Teraz już wiem, że nie można Ci wierzyć!
- Wszyscy przesadzacie.
- Chyba nie jesteś świadoma własnego talentu. – westchnęła Saki.
                W klubie karaoke zostaliśmy jeszcze jakąś godzinę. Dokończyliśmy jeść i trochę uprzątnęliśmy. Po tym opuściliśmy budynek, by każdy mógł rozejść się w swoją stronę. Tsuki odłączył się od naszej grupy jako pierwszy. Przez cały czas zachowywał się trochę dziwnie. Myślałam, że to z powodu obecności Jessici, aczkolwiek nie miałam pewności, by tak myśleć. W jej towarzystwie Tsuki zachowywał się dość poważnie, ba! Był wręcz oziębły. Ciekawa jestem, dlaczego chłopak traktuje w ten sposób blondynkę.
                Do domu wracałam metrem. Jechał ze mną Isei. Reszta już powysiadała na swoich przystankach, więc zostaliśmy sami. Czarnowłosy też dziś nie był sobą. Nie rozumiem dlaczego i on, i Tsuki tak się zachowują.
- Jakie wrażenia po dołączeniu do nowej klasy? – zapytał.
- Jest okropnie. – westchnęłam – Myślałam, że zmiana nastąpi dopiero w nowym roku, a nie teraz. – zmarszczyłam brwi – Jeszcze nie jestem gotowa! – spojrzałam na kolegę – W dalszym ciągu nawiązywanie z kimś znajomości jest trudne.
- Pomóc Ci? – zaproponował z uśmiechem.
- Możesz? – zapytałam.
- Oczywiście. – skinął łebkiem – Jeżeli Ci to pomoże, zrobię to z chęcią. 
- Nawet nie wiesz, jak mi pomagasz. – odetchnęłam z ulgą – Ja naprawdę za bardzo przejmuję się takimi rzeczami… – opuściłam łebek w dół – Gdy zacznę z kimś rozmawiać, to zaczynam się plątać…
- Nie martw się, to Ci minie, gdy zyskasz trochę pewności siebie.
- I tu jest problem! – krzyknęłam – Nie mam pojęcia, jak to zrobić.
- Uwierz w siebie. – puścił mi oczko – To mój przystanek. Do jutra. – pożegnał się ze mną.
- Pa pa! – pomachałam mu na pożegnanie.
                Do swojego przystanku musiałam jechać jeszcze kilka minut. Gdy wysiadłam, po moim ciele rozeszła się dość nieprzyjemna fala mrozu. Schowałam dłonie do kieszeni płaszczyka, a następnie ruszyłam w stronę domu. Po drodze rozglądałam się na boki i rozmyślałam. Za dnia pogoda jest naprawdę ładna, ale gdy zaczyna się ściemniać, temperatura gwałtownie spada. Chyba powinnam zacząć cieplej się ubierać…
                Po wejściu do domu, od razu udałam się do swojego pokoju. Rzuciłam się na łózko, a po chwili z torby wyjęłam telefon.
Y: Jak Ci poszły egzaminy? Mi nie najgorzej, jestem w pierwszej dziesiątce. Obiecałam, że się postaram i tak też zrobiłam!

                Na odpowiedź nie musiałam czekać długo, albowiem dostałam ją już po niecałej minucie.

T: Obiecałem Ci, że dam z siebie wszystko, a tego nie zrobiłem. Niestety, nie jestem na pierwszym miejscu.
Y: Nie szkodzi, naprawdę! Ważne, że poszło Ci dobrze, a tak się stało, prawda?
T: Chyba tak.

                Po tym odłożyłam telefon na szafkę, by móc zająć się czymś innym. Poszłam do łazienki z piżamą w ręku. Szybko się wykąpałam, ubrałam i położyłam do łóżka, by po chwili zasnąć. Dziś byłam przemęczona, więc sen przyszedł nadzwyczajnie szybko.


~~~


- Wstawaj... – usłyszałam nad sobą niewyraźny głos.
                Myśląc, że to kolejny dziwny sen, zakryłam głowę poduszką. Wtedy ktoś zabrał mi kołdrę, przez co gwałtownie podniosłam się do siadu. Rozejrzałam się po pokoju nieobecnym wzrokiem, a gdy zobaczyłam stojącą babcię, której wyraz twarzy mówił sam za siebie, spojrzałam na zegarek.
- Już po dziesiątej! – krzyknęłam, zeskakując z łóżka.
- Budzę Cię od połowy godziny. – powiedziała babcia.
- Nic nie słyszałam! – krzyknęłam, a następnie pobiegłam do łazienki z mundurkiem w ręku.
                W pomieszczeniu szybko umyłam twarz, a następnie ubrałam mundurek szkolny. Równie błyskawicznie przeczesałam włosy, umyłam zęby i dłonie. Na zjedzenie śniadania nie miałam czasu, więc wzięłam pieniądze, aby kupić coś w szkole. Zabrałam torbę i inne potrzebne rzeczy, po czym wybiegłam z domu. Popędziłam do metra. Tak będzie szybciej, chociaż to trochę ryzykowne, ponieważ o tej porze są tam tłumy i bardzo łatwo można zostać zgniecionym przez nieco spoconych biznesmenów.
                Na szczęście to mnie ominęło, a do szkoły dotarłam w jednym kawałku. Było kilka minut przed jedenastą, więc do zakończenia obecnej lekcji niewiele brakowało. Zaczęłam zmierzać w stronę swojej klasy normalnym tempem, by móc nabrać tchu. Początek semestru, a ja już spóźniona.
                Weszłam do klasy dopiero wtedy, gdy zadzwonił dzwonek na przerwę. Teraz była ta długa, czyli pora na lunch. Postanowiłam pokazać się znajomym, może i oni będą zmierzać na stołówkę. Nie chcę tam iść sama.
                Jessica już zapoznała się z większością klasy, była otoczona prawie przez wszystkich. Gdy mnie zobaczyła, pomachała mi z serdecznym uśmiechem. Odwzajemniłam gest, po czym wróciłam do szukania Futaby oraz chłopaków. Odnalazłam czarnowłosą dopiero po chwili. Przysłoniona była przez stado wielbicieli naszej nowej blondwłosej koleżanki. Z lekką trudnością podeszła do mnie. Nie mogłam znaleźć ani Tsukiego, ani Iseia. Pewnie już gdzieś wyszli, musieliśmy się minąć.
- Idziesz może coś zjeść? – zapytałam.
- Mogę iść, w sumie jestem trochę głodna. – podrapała się w tył głowy.
- To świetnie.
- Nie było Cię na poprzednich lekcjach, coś się stało? – zapytała, gdy wyszłyśmy z klasy.
- Nie, tylko zaspałam. – uśmiechnęłam się wstydliwie.
- Nikt Cię nie obudził?
- Nie, babcia chyba też przysnęła…
- Nie mogli tego zrobić rodzice? – zapytała zaskoczona.
- Ah… – nagle uśmiech zniknął z mojej twarzy – Wiesz, to trochę…
- Oo, w końcu przyszłaś!! – znajomy głos mi przerwał.
- Cześć chłopaki. – powiedziałam z nieco nieobecnym wyrazem twarzy.
- Coś nie tak? – zapytał Isei – Coś niemrawo wyglądasz.
- To prawda. – dodał Tsuki.
- Nic takiego, naprawdę. – zmusiłam się na uśmiech.
- Gdzie idziecie? – zapadło kolejne pytanie ze strony Iseia.
- Na stołówkę. – Futaba wyręczyła mnie w odpowiedzi.
- Też tam zmierzamy! – krzyknął radośnie Tsuki – To zjemy sobie razem. – spojrzał na mnie z uśmiechem, a następnie wyprzedził nas o kilka kroków.
- Nie wiem, czy powinnam się cieszyć... – westchnęła Izumi.
- Ej. – Isei zmierzył wzrokiem czarnowłosą.
- To znaczy, z Tobą jeszcze idzie wytrzymać, ale nie z nim…
- Słyszę was. – warknął Tsuki zza ramienia.
                Po tym wszyscy zaśmiali się na głos. Na stołówce trafił nam się wolny stolik, więc zajęliśmy go. Każdy z nas wziął ten sam zestaw. Kilka kanapek, sałatka oraz sok. Podczas jedzenia chłopaki opowiadali nam o tym, że postanowili dołączyć do jednego ze szkolnych klubów. Blondyn oczywiście wybrał piłkę nożną, Isei natomiast nie chciał nam zdradzić, jakiego wyboru dokonał. Powiedział, że dowiemy się w odpowiednim czasie.
                Podczas gdy Tsuki dzielił się swoimi wrażeniami z rozpoczęcia nowego semestru, a także wspominał o swoich złych przeżyciach z czasu pobytu w jednym namiocie z wujkiem Yoshidy, ja swój wzrok zatrzymałam na tajemniczym, ciemnowłosym chłopaku. Kou stał pod ścianą i udzielał odpowiedzi jakiejś dziewczynie. Zaczęłam się zastanawiać, na jakie tematy powinno się z nim prowadzić rozmowy. Nasza wymiana zdań ogranicza się zwykle do powiedzenia sobie cześć lub dowiedzenia się kilku nowych rzeczy na temat samorządu. Teraz jesteśmy w jednej klasie, nawet siedzimy obok siebie, więc może to się zmieni. Cóż, chciałabym.
                Gdy chciałam odwrócić wzrok, Kou spojrzał prosto w moje oczy. Po całym moim ciele przeszły dreszcze. Dodatkowo otworzyłam szerzej oczy, ponieważ bardzo zdziwiłam się własną reakcją. Wzięłam głębszy wdech, po czym wróciłam do swoich przyjaciół.


~~~


- Mógłbyś udzielać bardziej rozwiniętych odpowiedzi?
- Powinnaś się cieszyć z tego, co masz. – odpowiedziałem niechętnie.
- Nie musisz być taki wredny. – zmarszczyła czoło ze złości – To pilne, więc proszę, odpowiadaj.
- A co niby robię? – uniosłem do góry jedną z brwi.
                Rita zacisnęła w pięść jedną z dłoni, a następnie spojrzała na bok. Uśmiechnęła się pod nosem, po czym swój wzrok skierowała na mnie.
- Chyba masz wielbicielkę. – powiedziała.
- Co? – spojrzałem na nią jak na skończoną idiotkę – O czym Ty znowu…?
- Ta dziewczyna siedząca przy stoliku... – „dyskretnie” skinęła łebkiem w stronę tego stolika – Patrzy na Ciebie już od jakiegoś czasu.
                Odwróciłem głowę na bok. Mój wzrok spotkał się z oczami Aizawy Yumi. Dziewczyna zareagowała ogromnym zaskoczeniem na moje spojrzenie. Trochę komicznie to wyglądało, ale powstrzymałem się od śmiechu.
- I co z tego? – zapytałem, nie odwracając wzroku od brązowowłosej.
- Mam już dość tych Twoich pytań. – przygryzła wargę.
- Ta, ja tych Twoich też. – machnąłem ręką i odszedłem od dziewczyny.
                Jeszcze raz spojrzałem na Yumi. Siedziała trochę spięta i zmuszała się do rozmowy. Huh, pewnie dalej stresuje się tym, że przyłapałem ją na spoglądaniu na mnie. Jednak jest to na swój sposób urocze.
- Kou, masz chwilkę? – zapytał Satoru, zatrzymując się obok mnie.
- Jasne. – odpowiedziałem.


~~~


- Robicie dziś coś po szkole? – zapytała Jessica, jednak wyraźnie było widać, że pytanie to skierowała do Tsukiego.
- Nie. – grupa chłopaków odpowiedziała chórem.
- Tak, pomagam bratu. – powiedziała Futaba.
- Bo myślałam nad pójściem do kina. – w dalszym ciągu niby ukradkiem spoglądała na blondyna.
- Nie lubię chodzić do kina. – rzekł Tsuki – Ja odpadam. – poszedł przed siebie.
- Mam wrażenie, że Tsuki za mną nie przepada…
- Wydaje Ci się. – powiedziała Izumi.
- Mam nadzieję... – powiedziała, po czym westchnęła – Wiecie, on mi się podoba. – powiedziała dość pewnie.
- Tak jak większości dziewczyn w szkole. – wtrącił jeden z chłopaków – Chociaż na żadną z nich nawet nigdy nie spojrzał w „ten” sposób. I pewnie nie spojrzy…
- Skąd możesz wiedzieć?! – zapytała Jessica z dość dziwnym wyrazem twarzy.
- Tylko zgaduję, nie denerwuj się. – stanął profilem – Złość piękności szkodzi. – ciemnowłosy chłopak puścił oczko blondynce, a następnie wrócił do swoich kolegów.
                Reakcja dziewczyny była naprawdę zabawna. Prócz tego, że otworzyła bardzo szeroko buzię, to jeszcze powieka zaczęła jej drgać ze złości. Nie wytrzymałam i mimowolnie parsknęłam śmiechem. Szybko oddaliłam się na bok, by nie dać po sobie znać, że to z niej się akurat naśmiewam. Chłopak, który właśnie przed chwilą „zgasił” blondynkę, zauważył moją reakcję i do mnie podszedł.
- Nieładnie tak nabijać się z koleżanki. – powiedział z uśmiechem.
- Przepraszam, ale… – uśmiechnęłam się szeroko – Nie mogłam wytrzymać, gdy ta powieka zaczęła jej drgać…
                Ciemnowłosy zareagował tak samo, jak ja. Zaczął się zwijać ze śmiechu. Pewnie nawet na korytarzu każdy słyszał nasz rechot. Jessica wkurzyła się i wyszła.
- Ale dlaczego nie ślinisz się na jej widok tak, jak reszta? – zapytałam.
- Bo mam rozum? Ym, nie podobają mi się sztuczne dziewczyny? Nie wierzę w ten jej „cudowny” charakter? – zaczął wyliczać na palcach – Jestem prawie pewien, że ona tylko udaje taką osobę.
- To dość poważne podejrzenie.
- Racja. – wzruszył ramionami – Tak właściwie, to jestem Kaito. – przedstawił się z uśmiechem.
- Yumi.
- Miło poznać. – spojrzał na środek klasy – Nie wiem, czy wiesz, ale siedzę na Tobą. – wskazał na swoje miejsce.
- Nie wiedziałam! – powiedziałam zaskoczona.
- Teraz już wiesz. – puścił mi oczko – No ale… Zaraz za mną siedzi blond królowa. – zmarszczył brwi – Teraz pewnie będę przez nią dręczony. – zrobił smutną minkę.
- Przeżyjesz. – zaśmiałam się.
- Tak właściwie, to słyszałaś, że ta jędza Kumi się przeniosła? – zapytał.
                Co?! Niemożliwe!
- Mówisz o tej…?
- Błagam Cię, nie mów, że określenie „jędza Kumi” nie jest dla Ciebie oczywiste. – przeraził się.
- Wiem o kogo chodzi, ale właśnie… Jak to się przeniosła?
- Podobno w dniu egzaminów spotkało ją coś strasznego. – zastanowił się przez chwilę – Wprawdzie widziałem ją, jak szła korytarzem taka roztrzęsiona i w ogóle, jakby chłopak ją rzucił, ale że się przepisała…
- Nie wierzę…
- Ale to dobrze, o jedną taką mniej. – uśmiechnął się szczerze – Aż dziwne, że o tym nie słyszałaś…
- Przepraszam Cię na chwilę, muszę kogoś znaleźć. – powiedziałam, a następnie pobiegłam w stronę drzwi.
- Luzik, do jutra. – pomachał mi na pożegnanie.


~~~


- Jak to się przeniosła…? – zapytał zaskoczony.
- Też nie mogłam w to uwierzyć. – powiedziałam – Dowiedziałam się od chłopaka z naszej klasy.
- Skąd wiesz, że mówił prawdę?
- Bo nie miał powodu, żeby kłamać. – odpowiedziałam – Nie wiem, co mogłoby mu dać to kłamstwo.
- Też racja. – chłopak westchnął – To pewnie moja wina. – opuścił głowę w dół – To przez to, że ją spoliczkowałem…
- Bardzo możliwe... – przyznałam niechętnie – Ale… Nikt nie będzie Cię o to obwiniał. – lekko się uśmiechnęłam – Sprawiłeś mi wiele radości tym czynem. – wzięłam głębszy wdech – I nie tylko tym.
                Tsuki gwałtownie uniósł łebek do góry. Spojrzał na mnie zaskoczony. Nic nie powiedział, ale wiedziałam, że oczekuje wyjaśnienia.
- Wtedy byłam bardzo roztrzęsiona. – powiedziałam – Sam wiesz, dlaczego… Jest to trochę ciężkie, ale czuję wielką ulgę, że Ci o tym powiedziałam. – uśmiechnęłam się pod nosem – Ale ona wtedy powiedziała tyle niemiłych rzeczy, nawet zniszczyła jedyną rzecz, jaka została mi po mamie... – zmarszczyłam brwi – Na szczęście wtedy pojawiłeś się Ty i mi pomogłeś. – spojrzałam blondynowi w oczy – Naprawdę Ci za to dziękuję. – uśmiechnęłam się, jednak zaraz po tym na moją twarz wdarł się rumieniec, ponieważ przypomniałam sobie o jeszcze jednym zdarzeniu – Wtedy dużo płakałam. – zaśmiałam się nerwowo – Gdy mnie przytuliłeś, coś we mnie pękło i wszystkie emocje, które we mnie płynęły, wyszły na jaw. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam... – dopiero po chwili zorientowałam się, jak wiele powiedziałam – Zbyt wiele mówię… – przygryzłam wargę ze zdenerwowania.
- Nie, nie. – uspokoił mnie – Jeżeli potrzebujesz się wygadać, to śmiało. – powiedział – W pewnym sensie rozumiem Twoją sytuację... – przyznał niepewnie – A patrzenie na to, jak ona Cię wówczas potraktowała było naprawdę… bolesne. Dlatego nie wytrzymałem i ją uderzyłem. Nie chciałem tego zrobić, ale musiałem. – usiadł pod ścianą – Gdy było po wszystkim, zobaczyłem w jakim stanie jesteś. Trochę się przeraziłem, ponieważ jestem bardzo słaby w takim sytuacjach i naprawdę nie wiem, jak się wtedy zachować. Przytulenie Cię to był taki impuls. Zrobiłem to pod wpływem emocji. Nie chciałem widzieć, jak cierpisz. – westchnął – Ale nie martw się tym, że płakałaś. Płacz nie jest oznaką słabości ani bycia kimś żałosnym. Płacz to rzecz normalna, czasem bardzo potrzebna. Dlatego gdy chcesz płakać, zrób to, nie staraj się powstrzymywać własnych emocji. Nie warto tego robić…
- Brakowało mi takiej rozmowy… – uśmiechnęłam się szczerze – Dawno od nikogo nie słyszałam takich słów. – usiadłam obok blondyna, po czym wzięłam głęboki wdech – Naprawdę bardzo się cieszę, że Cię poznałam. – spojrzałam na chłopaka ze świetlikami w oczach.
                Tsuki odwzajemnił spojrzenie, jednak tym razem przybrał bardzo poważny wyraz twarzy. Tkwiliśmy przez krótki czas w milczeniu. Blondyn w końcu przełknął ślinę, a następnie zbliżył się do mnie. Gdy jego twarz była blisko mojej, poczułam mocny ucisk w okolicach klatki piersiowej. Serce mocniej zabiło, co mnie tylko przeraziło. Mimowolnie przymrużyłam oczy. Czułam oddech blondyna. Słyszałam nawet własne bicie serca. Delikatnie przysunęłam się do chłopaka. Teraz dzieliły nas milimetry. Zielonooki łagodnie przejechał wewnętrzną częścią dłoni po moim policzku, a następnie musnął moje usta swoimi. Po moim ciele rozeszły się bardzo przyjemne dreszcze. Usta chłopaka były takie miękkie i ciepłe… Nie miałam pojęcia, co robić, ponieważ był to mój pierwszy pocałunek. Nie rozumiałam własnych reakcji. To mocne bicie serca, przyspieszony oddech, podniesiona temperatura, mętlik w głowie… Pierwszy raz doświadczyłam takich rzeczy. A gdy chłopak pogłębił pocałunek, to już całkowicie straciłam głowę. Oplotłam ręce wokół szyi chłopaka, przysuwając się jeszcze bliżej. Jedna z dłoni Tsukiego gładziła mnie po głowie, druga natomiast wędrowała po plecach. To było tak niezwykłe, a zarazem dziwne uczucie, że nie byłam w stanie tego opisać normalnymi słowami. W tej chwili czułam się wspaniale.
- Ja... – wydukał, gdy przerwaliśmy pocałunek – Przepraszam… – szepnął.
- N-nie, to nie Twoja wina... – poczułam, że robię się niesamowicie czerwona.
- Wszystko… z Tobą w porządku? – zapytał.
- Tak… – odpowiedziałam półgłosem – A z Tobą?
- Też…
- T-to chyba dobrze. – starałam się unikać spojrzenia chłopaka, jednak nie mogłam tego robić w nieskończoność. Gdy Tsuki spojrzał na mnie swoimi przymrużonymi szmaragdowymi oczami, zamarłam. Po raz kolejny zostałam sparaliżowana jego spojrzeniem, jednak teraz kryło się za nim coś więcej.
                Chłopak nic nie powiedział, po prostu mnie objął. Chyba wyczuł, że w dalszym ciągu jestem trochę roztrzęsiona tą sytuacją z mamą, a dodatkowo zmieszana pocałunkiem. Nie chcąc nic mówić, zamknęłam oczy, a następnie wtuliłam się w klatkę piersiową Tsukiego. Później będę się zamartwiać i wstydzić. Teraz potrzebuję czyjegoś ciepła, a właśnie on mi je dostarcza.


~~~
______________________
Całkowity spontan. :PPP 
Tego pocałunku miało nie być, to miało nastąpić w innym rozdziale i w ogóle przy innej okazji, ale ta ich rozmowa jakoś tak mi podpasowała i zmieniłam plany. :D
Nie zabijcie mnie tylko za tą długą nieobecność. Sama nie wiem, co przez ten czas robiłam. W końcu to już prawie miesiąc. :O

niedziela, 7 grudnia 2014

"Saved by you" - Rozdział 19.

Saved by you.



Autor: Chizu Chan.
Gatunek: Romans, Szkolne życie, Shoujo.
Numer rozdziału: 19. 



~~~



                W końcu nadszedł czas powrotu do szkoły. Mamy już pierwszy września. Pogoda w dalszym ciągu jest ładna, a deszcz nie padał od bardzo dawna. Dzięki delikatnemu powiewowi wiatru nie musiałam przejmować się gorącem. Od budynku szkoły dzieliło mnie tylko kilka metrów. Im bliżej byłam, tym bardziej stresowałam się wynikami z egzaminów. Przypomniałam sobie, co się wówczas wydarzyło. Ta dziewczyna zniszczyła moją jedyną pamiątkę po mamie. Na szczęście był tam Tsuki, dzięki niemu uniknęłam większego zamieszania. Chociaż naprawdę się zdziwiłam, gdy blondyn spoliczkował Kumi. Nigdy bym nie pomyślała, że jest on w stanie coś takiego zrobić.
                Gdy znalazłam się w szkole, zaczęłam zmierzać w stronę placu. To tam będzie postawiona tablica z naszymi wynikami. Już się nie mogę doczekać, aż ją odkryją. Boję się, że nie poszło mi tak dobrze, jak mi się wydaje, ale i tak chcę to zobaczyć. Jestem ciekawa, czy moje wysiłki poszły na marne, czy może przydały się.
                Na miejscu było już niemałe zgromadzenie. Wszyscy wyczekiwali ukazania wyników. Klasy trzecie, drugie i pierwsze porozstawiane były w grupkach, a ich członkowie dzielili się przeżyciami z letnich wakacji. Zaczęłam wzrokiem wyszukiwać swoich przyjaciółek, jednak nie znalazłam ich. Pewnie jeszcze nie przyszły do szkoły. To całkiem w ich stylu.
                Zaśmiałam się pod nosem na myśl o dziewczynach. Rozejrzałam się ponownie po placu i zauważyłam Satoru. Chłopak siedział na pobliskiej ławce i czytał jakąś książkę.  Postanowiłam do niego podejść, bo co miałam do stracenia.
- Dzień dobry. – przywitałam się, zajmując miejsce obok blondyna.
- Jesteś przed czasem, dobry początek. – powiedział, zamykając książkę – Wypoczęta?
- Nawet bardzo. – odpowiedziałam z uśmiechem – A Ty?
- Ja zawsze jestem wypoczęty.
                Po chwili do moich uszu dotarł głos Tsukiego. Spojrzałam w jego stronę. Szedł z Iseiem.
- Ale on jest głośny. – powiedział Satoru, marszcząc brwi.
- Pewnie jest podekscytowany. – zaśmiałam się.
                Podeszłam do chłopaków.
- Są już wyniki?! – zapytał Tsuki.
- Jeszcze nie. – odpowiedziałam.
- Raaany. – westchnął ze zrezygnowaniem.
                Wychodzi na to, iż nie jestem jedyną osobą, która aż tak się przejmuje wynikami.
- Mam nadzieję, że nie będę na ostatnim miejscu!
- Raczej nie, w końcu bardzo się do tego przyłożyłeś. – powiedziałam, chcąc choć trochę uspokoić chłopaka.
- I to właśnie sprawia, że chcę się poznać wyniki jak najszybciej! – popędził w stronę tablicy.
- On jest niemożliwy. – powiedział Isei, opuszczając głowę w dół.
- To prawda. – lekko się uśmiechnęłam.
                Wraz z Iseiem udałam się w stronę tablicy. Wyniki zostaną pokazane za kilka minut, więc lepiej już zająć odpowiednie miejsce. Po chwili dołączyły do nas Nanami i Futaba, a jeszcze później Saki wraz z Fuuką. Mikihito przyszedł jako ostatni, jednak udało mu się do nas dostać. Zgromadzenie przed tablicą było coraz większe. Zaczęły się zbierać wszystkie klasy. Dziwiło mnie, że Satoru nadal siedział na ławce i czytał książkę. Czy jego w ogóle nie interesuje własny wynik z egzaminów?
                W końcu zjawił się nauczyciel, który poprosił, abyśmy się trochę oddalili. Mężczyzna odsłonił tablicę, dzięki czemu moim oczom ukazał się ranking uczniów. Starsze klasy od razu rzuciły się na tablicę. Wtedy od razu do moich uszu dobiegły dźwięki rozczarowania. Chyba zajęcie miejsca nam się nie opłaciło, ponieważ do tablicy dostaliśmy się prawie ostatni. Na miejscu pierwszym zobaczyłam nazwisko Satoru. Zaskoczona obróciłam się w stronę ławki, na której jeszcze chwilę temu siedział chłopak. Teraz niestety nikogo tam nie było. Poszedł? Dowiedział się, że zajął pierwsze miejsce?
- Taaaak! – krzyknął uradowany Tsuki, rzucając się na boki – Jestem dziesiąty! Dziesiąty!! – pobiegł przed siebie, w dalszym ciągu krzycząc, na którym jest miejscu.
                Dziesiąty w rankingu klas pierwszych? Chyba będę musiała mu pogratulować.
- No nie… – dobiegł do mnie głos Iseia – A obiecałem, że dam z siebie wszystko…
- Na którym jesteś miejscu? – zapytałam.
- Trzecim. – westchnął – A mogłem się bardziej wysilić…
                Zerknęłam na jego wynik z matematyki.
- Chwilaa, czy Ty przypadkiem nie miałeś problemów z matematyką? – zapytałam podejrzliwie.
- M-miałem… – odpowiedział z podejrzanym uśmiechem – Ktoś do mnie dzwoni, muszę odebrać!
- Podejrzane… – szepnęłam sama do siebie.
                No to teraz wypadałoby zobaczyć, które ja zajęłam miejsce…
- Jesteś piąta, brawo.
                Jiwoo mnie w tym wyręczył.
- A jak jest z Tobą?
- Przeciętnie. – wzruszył ramionami – Ale na szczęście zmieściłem się w pierwszej dziesiątce.
- Gratulacje.
- Dziękuję. – uśmiechnął się szczerze – Czas wrócić do obowiązków samorządu. – westchnął.
- Teraz będziemy planować przebieg festiwalu, tak?
- Tak, a dodatkowo zajmiemy się balem. – wyszczerzył się.
- Cieszy Cię to? – zapytałam.
- Nawet bardzo! – zaśmiał się na głos – Dam Ci znać, gdy już coś zostanie potwierdzone.
- W porządku.
- Aaa, właśnie! – przypomniał sobie o czymś – Sprawdziłaś już, do jakiej klasy trafiłaś?
- Co?
                O czym on mówi?
- Normalnie jest tak, że dopiero na nowy rok następuje zmiana klas, ale u nas jest trochę inaczej…
- To znaczy?
- W każdym semestrze następuje przetasowanie uczniów i zmiana klas. – powiedział – Naprawdę o tym nie wiedziałaś?
- Nie. – pokręciłam przecząco głową – Nikt nawet o tym nie wspominał!
- Z pewnością każdy myślał tylko o wynikach z egzaminu…
- Skąd mam wiedzieć, w której klasie jestem? – zapytałam.
- Na tamtej tablicy jest wszystko napisane.
- Gdzie? – odwróciłam się w stronę, którą wskazał mi rudowłosy.
                Faktycznie. Była tam tablica, której wcześniej nie widziałam. Podbiegłam do niej. Jiwoo powiedział, że idzie do siebie, więc zostałam sama. Spojrzałam na rozpis.
- Klasa 1-8. – szepnęłam pod nosem.
                Po tym weszłam do budynku szkolnego. Udałam się na pierwsze piętro. Wzrokiem zaczęłam wyszukiwać swojej nowej klasy. Po chwili zauważyłam tabliczkę z napisem „Klasa 1-8.”, więc zaczęłam zmierzać w jej stronę. Błagam, oby w tej klasie byli moi znajomi.
                Odsunęłam drzwi, a następnie weszłam do środka. Mnóstwo nowych twarzy. Moje serce automatycznie zabiło szybciej, co wiązało się z tym, iż zabrakło mi języka w gardle. Spoglądałam na tych ludzi i nie wiedziałam, co powinnam powiedzieć. Skończyło się na tym, że opuściłam głowę w dół, a następnie usiadłam na pierwszym lepszym wolnym miejscu. Dlaczego to musi być takie trudne…
                Siedziałam wpatrzona w martwy punkt przez kilka minut. To był czas na to, aby się z kimś zapoznać, ale nie zrobiłam tego. Wszystko mnie przerosło. Chyba jednak się nie zmieniłam…
- Dzień dobry! – automatycznie odwróciłam głowę z nadzieją, że się nie przesłyszałam.
- Tsuki! – zerwałam się z miejsca z uśmiechem na twarzy.
- Cześć Yumi. – podszedł do mnie.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Cię widzę... – przyznałam z opuszczoną głową.
- N-naprawdę? – zapytał zaskoczony.
- Tak! – potwierdziłam – Myślałam, że trafiłam na klasę, w której nie będę znała kompletnie nikogo!
- Aa, to dlatego… – szepnął pod nosem, zakładając rękę za głowę.
- Ale na szczęście tu jesteś, więc nie muszę się martwić.
- To miłe, że tak myślisz.
                Chłopak usiadł obok mnie. Jest tutaj choć jedna osoba, która nie sprawia, iż cała się trzęsę ze zdenerwowania!
- Ale wiesz, to nie koniec złych wieści. – powiedział po chwili ciszy – Dokładnie sprawdziłem tę klasę i będą tu jeszcze dwie znajome nam osoby. – uśmiechnął się kącikiem ust.
- Naprawdę?!
- Isei i Futaba.
                Na mojej twarzy automatycznie pojawił się uśmiech pełen ulgi. Trochę on zmizerniał, gdy pomyślałam o Nanami.
- Nie cieszysz się? – zapytał blondyn.
- Nie, nie, cieszę, nawet bardzo! – powiedziałam – Ale nie będzie tutaj Nanami…
- A… – uchylił usta – Ale to przecież nie oznacza, że nagle przestaniecie się widywać. – poklepał mnie w ramię – Jesteście przyjaciółkami bez względu na to, w której klasie jesteście.
- To prawda…
- Nie masz powodu do obaw, więc przestań się zamartwiać takimi drobnostkami. – uśmiechnął się szczerze – Nie zostaniesz sama. – powiedział nieco ciszej.
                Nawet jeśli powiedział to cicho, wszystko usłyszałam. Moje oczy automatycznie się zaszkliły. Pamiętam, że po śmierci mamy zawsze się obawiałam, iż zostanę sama. Że nikogo przy mnie nie będzie. Wtedy pojawiła się osoba, która powiedziała dokładnie to samo, co Tsuki teraz.
- Hej, mogę Cię o coś zapy…
- Tsuki, chodź do nas na chwilę!! – blondyn został zawołany przez grupkę chłopaków.
- Chwilę! – zwrócił się do nich – Coś mówiłaś? – zapytał.
- Ah, n-nie… – zaprzeczyłam.
- Na pewno?
- Mhm. – pokiwałam głową z wymuszonym uśmiechem.
- Niech Ci będzie…
                Gdy zielonooki poszedł do chłopaków, opuściłam głowę w dół. Nie powinnam tak nagle wyskakiwać z pytaniem, czy to on jest moim znajomym z sieci.
                Po kilku minutach do klasy wszedł nasz nowy wychowawca. Chłopaki od razu się ucieszyli, ponieważ każdy z nich miał raczej dobre kontakty z mężczyzną. Naszym nowym wychowawcą jest… nauczyciel od wychowania fizycznego.
- Ryo, jakim cudem Cię dopuścili do bycia czyimś wychowawcą? – zaśmiał się pewien czarnowłosy chłopak.
- I coś się tak w graniak odstrzelił, chcesz wywrzeć dobre wrażenie? – kolejny już się zwijał ze śmiechu.
                Na czole czerwonowłosego nauczyciela pojawiła się żyłka wściekłości. Szybko podszedł do wyśmiewających się z niego nastolatków i przywalił im dziennikiem w głowę. Niestety nawet to nie uspokoiło sytuacji, wręcz przeciwnie – pogorszyło ją. Teraz większa grupa zaczęła się śmiać.
- Zobaczymy, czy będzie wam tak do śmiechu na następnej lekcji. – powiedział nauczyciel z diabelskim wyszczerzem.
- Ryo, czy Ty nam grozisz?
                Dlaczego chłopcy zwracają się do niego po imieniu? To mnie w dalszym ciągu zastanawia.
- Dobra, młodzieży, musimy przydzielić wam miejsca. – powiedział – Wszystko mam już przygotowane, więc wystarczy, że wyciągniecie po jednej karteczce.
- Ale nie ma jeszcze wszystkich! – powiedziała jakaś dziewczyna.
- To już ich problem. – wzruszył ramionami – Powinni być punktualni!
                W tym momencie do klasy weszła trójka nieobecnych do tej pory osób.
- W samą porę! – Tsuki ruszył w stronę Iseia.
                Pomachałam do Futaby, aby dać jej znać o swoim istnieniu. Czarnowłosa uśmiechnęła się szczerze, a następnie do mnie podeszła. Po niej przyszła jeszcze inna dziewczyna. Nie była Azjatką, miała typową Amerykańską urodę. Ciemna karnacja, duże czekoladowe oczy oraz długie, falowane blond włosy. Gdy tylko stanęła przede mną, szeroko się uśmiechnęła, a następnie wyciągnęła dłoń. Bez chwili namysłu ją uścisnęłam.
- Nazywam się Jessica. – powiedziała – Przeniosłam się do tej szkoły dopiero teraz, więc jesteś drugą osobą, którą poznaję! – zaśmiała się – Do tej pory mieszkałam w Stanach, więc jeszcze dokładnie nie poznałam waszej kultury, ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni.
                Pierwsze wrażenie – udane!
- Cześć. – przywitałam ją – Jestem Yumi. – lekko wywinęłam kąciki ust w górę – Tak jakby wiem, jak się czujesz, ponieważ również przyszłam do tej szkoły jakiś czas po rozpoczęciu.
- To naprawdę spora ulga. – westchnęła – Mam nadzieję, że również poznam tylu ludzi, co Ty.
- Z pewnością będzie ich więcej.
                Po chwili podszedł do nas Tsuki, ciągnąc za sobą Iseia.
- O czym rozmawiacie? – zapytał blondyn.
- O niczym nietypowym. – powiedziała Futaba.
- Dobra. – zielonooki zignorował Izumi, przez co ta się zdenerwowała – Nie widziałem Cię tu wcześniej, przeniosłaś się? – pytanie skierował do Jessici.*
- Tak. – odpowiedziała – Jestem Jessica. – przedstawiła się z czarującym uśmiechem.
- Tsuki. – odpowiedział krótko.
- Mógłbyś być trochę milszy. – czarnowłosy wepchnął się przed chłopaka – Jestem Isei. – powiedział z delikatnie wywiniętymi kącikami ust w górę – Na początku może Ci się wydawać, że w tej szkole jest ciężko, ale to wszystko bardzo szybko minie.
- Dobrze wiedzieć. – zaśmiała się – A już myślałam, że będę musiała spędzać całe dnie na nauce!
- Tak będzie. – wtrącił blondyn.
- Przestań ją straszyć. – Futaba zmarszczyła czoło.
                Nasz wychowawca przerwał naszą rozmowę. Położył czarne pudełko na swoim biurku, po czym kazał nam wziąć z niego po jednej karteczce. Do klasy chyba wszedł ktoś jeszcze, aczkolwiek nie miałam pewności, ponieważ zamieszanie było tak duże, że nie zobaczyłam tego dokładnie. Gdy nadeszła moja kolej, wzięłam pierwszą karteczkę z brzegu, po czym stanęłam gdzieś na boku. Po odczytaniu swojego numerka spojrzałam na tablicę, gdzie narysowany był rozpis miejsc. Siedzę z przodu. Super.
                Usiadłam na swoim miejscu ze zrezygnowaniem, głowę opierając na prawej dłoni. Raczej żadne z nich nie będzie miało takiego pecha, jak ja. Chyba będę musiała nawiązać kontakt z kimś nowym…
- Aizawa Yumi.
                Odwróciłam głowę z ciekawością w stronę osoby, która wypowiedziała moje imię.
- Kou!? – wytrzeszczyłam oczy.
- Nie krzycz tak. – przymknął oczy z lekką irytacją.
                Co on robi w tej klasie? Myślałam, że Kou jest w drugiej lub trzeciej klasie…
- Jesteś pierwszoklasistą? – zapytałam.
- Tak.
- Nigdy bym nawet tak nie pomyślała…
- Dlaczego? – spojrzał prosto w moje oczy.
- Jesteś bardzo spokojny i opanowany, całkowicie różnisz się od pozostałych.
- Nie szkodzi. – odwrócił głowę na bok.              
                Odwróciłam się za siebie. Tsuki, Isei oraz Futaba siedzieli obok siebie w ostatnim rzędzie. Oni to mają szczęście…


~~~


                Tsuki zaproponował, abyśmy poszli całą grupą na karaoke, żeby uczcić tak dobry wynik z egzaminów. Zaprosił jeszcze kilka osób z naszej dawnej klasy, w tym Nanami. Postanowiliśmy spotkać się na miejscu. Futaba powiedziała o tym naszej nowej blondwłosej koleżance, która bez chwili oporu postanowiła do nas dołączyć. W trójkę udałyśmy się do wyznaczonego miejsca.
- Pierwszy raz idę na coś takiego, jestem tak bardzo podekscytowana! – oznajmiła Jessica.
                Gdy znalazłyśmy się na miejscu, poszłyśmy do recepcji. Okazało się, że kilka osób już przyszło, więc pokój był wynajęty. Wpisałyśmy się na listę i poszłyśmy do wyznaczonego pomieszczenia. Gdy otworzyłam drzwi, zostałam oślepiona czerwonym światłem.
- Spóźnione!! – krzyknęła znajoma mi osoba – Ile można na was czekać…
- Wybaczcie.
- Przyszłyście jako ostatnie, więc to wy kupujecie jedzenie!
- Nawet tak sobie nie żartuj! – warknęła Futaba.
- Tsk, zero poczucia humoru. – powiedział Tsuki z przymrużonymi oczami.
                Zajęłam miejsce na czerwonej sofie. Obok mnie klapnął Mikihito. Wzrokiem zaczęłam wyszukiwać Nanami, bardzo chciałam z nią porozmawiać.
- A gdzie Nanami? – zapytałam, gdy nie udało mi się jej znaleźć.
- Jej nie będzie. – odpowiedział Yoshida.
- Dlaczego?
- Mówiła, że musi pomóc w domu bratu. – wyjaśnił Miki.
- Rozumiem… – szepnęłam.
                Było mi trochę przykro z tego powodu, ale cóż, ona też ma swoje życie oraz obowiązki.
- Dobra, co chcecie śpiewać? – zapytał Tsuki.
- Wybierz nam cokolwiek.
                Saki i Fuuka wyszły na środek, po czym wzięły po mikrofonie. Zaczęły śpiewać nieznaną mi piosenkę, śmiejąc się z co chwilę ze swoich pomyłek.
- Yumi, jesteś następna. – powiedział Tsuki, gdy usiadł obok mnie.
- C-co?! – szybko odwróciłam głowę w jego stronę.
- Nawet nie próbuj odmawiać. – nadął policzki.
- A-ale ja nie umiem śpiewać…
- Bo Ci uwierzę. – wyszczerzył się – Słyszałem już jak śpiewasz.
- Niby kiedy?
- Nieważne. – wytknął mi język.
- T-to nie zmienia faktu, że nie dam rady!
- Dasz radę. – skrzyżował ręce na klatce piersiowej – Wszyscy już śpiewali, czas na Ciebie.
- Jak możesz mi to robić…
                Gdy dziewczyny skończyły swoją piosenkę, Tsuki siłą zaciągnął mnie na środek. Rozpoczął poszukiwania jakiejś piosenki, podczas gdy ja stałam i trzęsłam się ze zdenerwowania.
- Trzymaj. – wręczył mi mikrofon, a następnie z uśmiechem usiadł na wolnym miejscu – Musisz to zrobić!
- Nie zmuszaj jej, jeśli nie chce… – wtrącił Isei.
- Cii!
                Gdy usłyszałam początkową melodię, zaniemówiłam. Doskonale znałam tę piosenkę, uwielbiałam ją. Skąd on mógł…? Powiedziałam mu o niej?
                Gdy nadszedł moment, abym zaczęła śpiewać, zamknęłam oczy oraz wzięłam głęboki wdech. 

                                                              Piosenka Yumi.




                Po skończonym utworze niepewnie spojrzałam na kolegów. Po zobaczeniu ich zszokowanych min tylko znieruchomiałam. Moja twarz automatycznie zrobiła się czerwona.
- To było świetne! – krzyknęła Saki.
- Przy Tobie wszyscy wypadli okropnie. – dodała Fuuka, śmiejąc się.
- Dlaczego nie mówiłaś, że masz taki głos?
                Podczas gdy wszyscy komplementowali mnie, Tsuki wyglądał na naprawdę zaskoczonego.


~~~
__________________________
*Idk jak się odmienia imię Jessica. xD
 

Obserwatorzy

Hope Land of Grafic